HistoriaOpiniePolskaSzlęzak: Haniebne milczenie Kościoła katolickiego w Polsce

Redakcja1 godzinę temu
Wspomoz Fundacje

W debacie publicznej jednym z głównych problemów są relacje polsko-ukraińskie. To dobrze, że coraz głośniej i coraz więcej mówi się o ukraińskim ludobójstwie pod znakami OUN-UPA na Polakach. Polskie społeczeństwo cały czas wie o tym za mało. Czas również pomyśleć w szczególny sposób o dotarciu z tą wiedzą do Ukraińców będących w Polsce.

Widzę w tym jednak pewne niebezpieczeństwo. Możemy się w tym zapędzić czego efektem stanie się przekonanie, że odpowiedzialność za ludobójstwo spada na wszystkich Ukraińców. Tego zrobić nie wolno! Po pierwsze to nieprawda. Po drugie  nie można dopuścić, by w ten sposób zatruć stosunki polsko-ukraińskie, bo w przyszłości jakieś stosunki Polski z Ukariną muszą być i lepiej dla nas, by były one możliwie dobre. Droga do tego daleka, ale jak powiadają Chińczycy, kto chce przejść dwa tysiące mil, musi zrobić pierwszy krok.

Uważam, że w dyskusjach o ukraińskim ludobójstwie zbyt rzadko pojawiają się Ukraińcy, których rodacy zamordowali, ponieważ ostrzegali, ukrywali i w inny sposób pomagali przeżyć Polakom. Wiadomo, że tych Ukraińców były tysiące. Powstało o tym szereg publikacji, ale o ile mi wiadomo nikt nie zajmuje się tym od strony naukowej. To wielkie zaniedbanie polskiej historiografii.

Szczególnie trzeba zwrócić uwagę, że ci Ukraińcy będący symbolem i heroicznym przykładem chrześcijańskiego poświęcenia nie znajdują się w polu zainteresowania Kościoła katolickiego w Polsce ani ukraińskiej Cerkwi unickiej. Na skandal zakrawa sytuacja, w której świętym Kościoła katolickiego ma zostać ukraiński arcybiskup Andrzej Szeptycki, który co najmniej nie miał odwagi publicznie potępić ludobójstwa na Polakach, ale tenże Kościół katolicki w Polsce nie potrafił znaleźć ani jednego Ukraińca czy też ukraińskiej rodziny, którzy wzorem rodziny Ulmów chroniących Żydów, chronili Polaków przed zamordowaniem przez swoich rodaków i za to sami zostali okrutnie przez nich zamordowani. To oni powinni być kandydatami na ołtarze, a nie Szeptycki. A już postawa ukraińskiej Cerkwi unickiej jest tu całkowicie haniebna. Z tej strony nie ma żadnej refleksji o wręcz zbrodniczej roli unickiego duchowieństwa w ludobójstwie na Polakach i tym bardziej ani słowa o Ukraińcach chroniących Polaków. Jak oni mają jeszcze czelność powtarzać, że chrześcijańską cnotą jest oddawanie życia za swoich bliźnich?

Na Ukrainie Cerkiew unicka jest cały czas jedną z najważniejszych instytucji krzewiących pamięć i kult ludobójczej OUN-UPA. W tej sprawie hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce wraz z hierarchami unickiej Cerkwi ukraińskiej powołują się na wizytę papieża Jana Pawła II we Lwowie i jego wezwaniu do wzajemnego wybaczenia i pojednania. Autorytet papieża Wojtyły ma tu zamykać sprawę. Tymczasem ten problem to jedna z głębszych rys na wizerunku Jana Pawła II. To, co zrobił ten papież świadczy o tym, że albo nie zrozumiał istoty tego, czym było to ukraińskie ludobójstwo, albo go to przerosło. Jak może być pojednanie, skoro nie było przyznania się do winy, szczerego żalu i woli chociaż moralnego zadośćuczynienia?

Ukraińcy chroniący Polaków i dlatego zamordowani przez swoich rodaków są szansą na autentyczne pojednanie obu narodów. Śmiem twierdzić, że jestem pierwszym w Polsce, który ośmielił się o tych Ukraińcach mówić publicznie. Powiedziałem o tym w czasie rekonstrukcji w Radymnie 21 lipca 2013 roku. W obecności kilkunastu tysięcy widzów powiedziałem między innymi, że ci Ukraińcy uratowali honor narodu ukraińskiego. Ten pogląd cały czas podtrzymuję.

Tak, jak rekonstrukcja w Radymnie była w skali ogólnopolskiej  przerwaniem tamy milczenia o ukraińskim ludobójstwie, tak nadanie odpowiedniej rangi sprawie Ukraińców pomordowanych w obronie Polaków jest szansą na ukazanie innej strony ukraińskiego ludobójstwa. Dlaczego polscy politycy nie mówią o tych Ukraińcach, przeciwstawiając im ludobójców. Powinni o tym mówić ukraińskim politykom i hierarchom kościelnym. Mamy w Polsce coraz więcej miejsc upamiętniających ukraińskie ludobójstwo. Pora byśmy zdobyli się na odwagę upamiętnienia tych Ukraińców, którzy bronili Polaków. W 2013 roku byłem prezydentem Stalowej Woli. Chciałem by w Stalowej Woli powstał pomnik będący symbolem polskiej wdzięczności dla Ukraińców, którzy oddali życie broniąc Polaków. Niestety nie udało mi się tego dokonać. Może uda się w przyszłości. Takie miejsca pamięci powinny powstać w wielu miejscach w Polsce. Zwłaszcza tam, gdzie licznie osiedli Ukraińcy. Niech pytają ukraińskie duchowieństwo o chrześcijański wymiar śmierci tych swoich rodaków. Niech pytają działaczy Związku Ukraińców w Polsce dlaczego sławią ludobójców, a milczą o ich ukraińskich ofiarach.

Za sensowne i potrzebne uważam ustanowienie polskiego odznaczenia dla tych Ukraińców, którzy bronili Polaków. Rozumiem, że zostało ich niewielu. Zdaję sobie sprawę, że ze względu na sytuację na Ukrainie i pleniący się banderyzm, pewnie bali by się takie odznaczenie przyjąć, ale przecież byłby to silny i bardzo wymowny akcent sprzeciwienia się temu banderyzmowi.

Uważam, że wszystko, co napisałem powyżej służy upowszechnianiu prawdy historycznej, ale również powinno stać się istotnym elementem polityki historycznej wobec Ukrainy. Dodajmy, że w odróżnieniu od różnych ośrodków na Ukrainie i w Polsce, polski rząd, partie polityczne oraz środowiska opiniotwórcze żadnej polskiej polityki historycznej w stosunku do relacji polsko-ukraińskich nie prowadzą. Na koniec chcę mocno zaakcentować, że pokazywanie tych zamordowanych Ukraińców przez swoich rodaków pogrąża moralnie bardziej ukraińskich ludobójców niż ich polskie ofiary.

Andrzej Szlęzak

Redakcja