PolskaNie potrzeba nam rewolucji

Przemysław Piasta4 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Trudno w to uwierzyć, ale mija już dziesiąty miesiąc naszej narodowej kwarantanny. Już niemal od roku rząd zamyka nasze biznesy, usiłuje zamknąć nas w domach jak w klatkach, ogranicza nasze prawa i swobody obywatelskie. Rzecz jasna wszystko dla naszego dobra…

By pokonać pandemię, zamyka lasy a potem je otwiera, zamyka siłownie, otwiera siłownie i znów zamyka siłownie. Zamyka restauracje i hotele. Zamyka nawet stoki narciarskie i dajmy na to sklepy obuwnicze, co ciekawe tylko niektóre. Wszystko to z dnia na dzień, bez żadnej podstawy prawnej, ot tak, według widzimisię. Nikt nie wylicza strat jakie ponoszą przedsiębiorcy i ich pracownicy, nikt nie kalkuluje kosztów, które ponosi gospodarka, nikt nie liczy ludzkich tragedii. W końcu łatwo pozbawiać ludzi dorobku życia samemu siedząc na garnuszku podatników.

Do walki z COVID-em rzuciliśmy wszystkie siły. Jesteśmy silni, zwarci i gotowi. Tylko, że w międzyczasie zawaliła nam się cała służba zdrowia. Polacy umierają masowo, wcale nie na modnego koronawirusa, ale na całkiem zwykłe, prozaiczne choroby, zawały, wylewy nowotwory. Niejedna wojna przyniosła naszemu narodowi mniej ofiar w ludziach, niż ta zwycięska walka z COVID-em.

Już tylko najwierniejsi wyznawcy Jarosława Kaczyńskiego wierzą, że ten rząd ma jakikolwiek plan. Dla reszty oczywiste jest, że w działaniach Mateusza Morawickiego i jego ekipy nie tylko nie ma konsekwencji ale i celowości. Że to tylko pozorowane ruchy, obliczone na PR-owy zysk.

Widzą to także sami politycy PiS. W czasie gdy Polacy zostali zmuszeni do spędzania ferii w domach (co zresztą gremialnie zignorowali) politycy partii rządzącej znaleźli sobie sposób na umilenie czasu. Na przykład ex-minister i ex-wicepremier Emilewicz śmigała z rodziną na nartach choć, zgodnie z jednym z najgłupszych ograniczeń, stoki w Polsce pozostają zamknięte dla większości użytkowników. W mniej więcej tym samym czasie pan poseł Piecha uśmiechnięty i opalony wrócił z wakacji na Kubie, itd., itp. Trudno się im dziwić, skoro przykład dał już na wiosnę sam Jarosław Kaczyński, słynną wizytą na cmentarzu.

Najgorsze w całej tej sytuacji jest jednak to, że rząd zamierza dalej brnąć w to szaleństwo. Ma zamiar utrzymać nieformalny lockdown przez bliżej nieokreślony czas. Zresztą raz już okłamał nas w tej sprawie, przedstawiając mapę żółtych i czerwonych stref w Polsce. Zgodnie z deklarowanymi publicznie założeniami obecnie powinniśmy znacząco luzować obostrzenia. Tymczasem nic takiego nie ma miejsca.

Powiedzmy to wprost. Ten rząd nie ma żadnego planu. Jeśli pozwolimy mu działać dalej w ten sposób czeka nas ekonomiczna i społeczna katastrofa. Już na wiosnę ostrzegałem czym skończy się lockdown i dodruk pieniądza. Stopa bezrobocia już wzrosła o punkt procentowy. Realną skalę inflacji sami Państwo odczuwacie podczas codziennych zakupów. Niestety mam złe wiadomości: będzie znacznie gorzej. Rzecz jasna Polska nie jest samotną wyspą. Nasza gospodarka, silnie powiązana z niemiecką, jest szczególnie narażona na wpływ światowej koniunktury. Nie unikniemy więc kryzysu. Nie ma jednak powodu pogłębiać go niszcząc bez sensu własnych przedsiębiorców.

Dlatego czas, byśmy jako społeczeństwo stanęli razem i powiedzieli temu rządowi: STOP. Mamy dość. Chcemy powrotu do normalności. Nie chcemy „tarcz”, zapomóg, zasiłków. Chcemy normalnie pracować, normalnie zarabiać na utrzymanie naszych rodzin. Jesteśmy odpowiedzialni, znacznie bardziej niż Wy – politycy. Potrafimy zadbać o bezpieczeństwo naszych pracowników i klientów, ponieważ zależy nam na nich.

W tej walce wcale nie jesteśmy bezbronni. Możemy wspierać przedsiębiorców, którzy decydują się przerwać nielegalny i absurdalny lockdown. Na przykład stołując się w otwieranych restauracjach czy nocując w hotelach. Ale także stając po stronie obywateli niesłusznie represjonowanych przez sanepid i policję. Jeśli jest taka okoliczność, to na miejscu, jeśli nie to choćby w mediach społecznościowych. Możemy wspierać akcje pomocy prawnej dla przedsiębiorców, możemy bombardować posłów PiS korespondencją i telefonami. Są dziesiątki sposobów działania.

Taka presja na rząd wbrew pozorom ma sens i jest skuteczna. Pokazali to niedawno rolnicy, którzy skutecznie zablokowali obłędny projekt „piątki dla zwierząt”, i to mimo tego, że forsował go sam Jarosław Kaczyński. PiS, który tak chętnie pręży muskuły, przyparty do muru szybko okazał się papierowym tygrysem.

Dlatego w tym trudnym momencie, bądźmy razem, bądźmy solidarni. Tylko tak możemy skończyć z całym tym wariactwem. To wystarczy. Tylko tyle i aż tyle. Na wszystkie rozgorączkowane czupryny wylewam kubeł zimnej wody. To nie jest moment na rewolucję, to nie jest moment na obalanie rządu. Przede wszystkim dlatego, że nie ma w tej chwili opozycji, która proponowałaby jakikolwiek pozytywny program. Borys Budka na miejscu Mateusza Morawieckiego będzie robił to samo. tylko jeszcze głupiej. Zamiast „narodowej kwarantanny” będziemy mieć „kwarantannę europejską z tęczowymi akcentami”. Zatem zamiast snuć mrzonki bierzmy się do roboty. Jeśli chcemy by jutrzejsza Polska choć trochę przypominała Polskę naszych pragnień, byśmy znowu mogli normalnie żyć i pracować, musimy o to zadbać sami. Tu i teraz.

Zatem do roboty.

Przemysław Piasta

Historyk i przedsiębiorca. Prezes Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego. Autor wielu publikacji popularnych i naukowych.