OpiniePolskaUstanowić Medal Prawdy

Redakcja13 minut temu
Wspomoz Fundacje

Ostatnie lata były czasem wielkiej próby i wielu oblało egzamin z polskości … Dzisiaj wielu mówi o ukraińskich zbrodniach dokonany w latach 1939-1947. Dzisiaj liczni krytykują banderyzm i neobanderyzm. To bardzo, bo ta ideologia jest szalenie niebezpieczna dla naszego narodu.

W 2022 roku to czas nasilenia konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Władze państwowe, media, kościoły, celebryci i bardzo liczni zwykli Polacy stanęli po stronie Ukrainy. W znacznej części był to szczery odruch serca Polaków. Polityka Ukrainy w Polsce praktycznie nie podlegała krytyce. Wielu wcześniejszych recenzentów działań władz na Ukrainie zamilkło lub złagodziło swój przekaz. Pamięć o kresowych ofiarach, zbrodniarzach i ich dziedzictwie była przez główne ośrodki polityczne i medialne przemilczana. Zapanował czas niepamięci i kłamstwa.

Nielicznych krytyków spotkały różnorakie nieprzyjemności. Ludzie byli szykanowani pozwami sądowymi, tracili swoją pracę, byli publicznie wyszydzani i straszeni. Nazywano ich onucami, ruskimi trollami, szowinistami. Blokowano ich treści w mediach społecznościowych. W najlepszym wypadku spotykał ich ostracyzm środowiskowy.

Ale pozostała grupa niezłomnych. Nie jestem oczywiście wstanie wszystkich, którym jako wspólnota narodowa powinniśmy podziękować wymienić. Takie zestawienie powinna zrobić jakaś powołana do tego komisja. Gdybym ja miał przyznać takie Medal Prawdy to na pewno trafiłby on do strażnika pamięci o polskich Kresach nieżyjącego już ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który ukazał w całej rozciągłości obłudę elit rządzących III RP na czele z przyjacielem Wołodymyra Zełenskiego Andrzeja Dudy.

Taki medal bezdyskusyjnie należy się jedynemu premierowi w III RP, który wprost nazywa zbrodniarzy zbrodniarzami i ofiary ofiarami, czyli Leszkowi Millerowi. Dałbym go tym nielicznym polskim naukowcom i historykom, którzy mimo potężnego nacisku środowiska stanęli po stronie prawdy – profesorowie Anna Raźny, Maria Szyszkowska, Andrzej Zapałowski, Stanisław Bieleń, Włodzimierz Osadczy, Witold Modzelewski, Adam Wielomski, Gracjan Cimek, Stanisław Nicieja i Tadeusz Trajdos.

Otrzymałaby go zapewne – gdyby to zależało ode mnie – dzielne Polski Katarzyna Sokołowska i Aneta Sala. Bo te dwie dziewczyny stanęły na przeciwko całej machinie antypolskiej propagandy i przemysłu nienawiści dla Polski. Otrzymałby go co jest oczywiste Jacek Międlar, za swój serial „Sąsiedzi”, bo to dzięki niemu ludzie w różnych częściach świata dowiadują się czym był banderyzm i do czego odwołuje się neobanderyzm.

Takie podziękowanie należy się wszystkim tym, dzielnie walczyli i dopilnowali tego, że w Domostawie stanął Pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej! Uhonorowałbym cały Społeczny Komitet Budowy Pomnika w Domostawie. Wymienię jeszcze kilka osób, którym ja bym przyznał taki medal – bo nie dały się złamać: Tadeusz Samborski, Witold Listowski, Danuta Wojciechowska, Włodzimierz Gorki, Artur Bartoszewicz, Rafał Otoka-Frąckiewicz, Roland Dubowski, Leszek Sykulski, Mariusz Świder, Zbigniew Sekulski, Bogdan Kulas, Kamil Klimczak, Mirosław Majkowski, Piotr Korczarowski, Bogusław Tofilski, Krzysztof Tołwiński i nestor polskiej prawicy Janusz Korwin-Mikke.

I na koniec prywata. Uważam, że docenieni powinni być moi współpracownicy redakcyjni z „Myśli Polskiej”. W 2022 roku jako pismo mówiące prawdę o Ukrainie pozostaliśmy sami. Byliśmy codziennie łajani przez samozwańczych łowców onuc. Straszono nas komisjami sejmowymi, sprawami sądowymi, bezprawnie blokowano nas w sieci i komplikowano dystrybucję pisma. O wielu przykrych sprawach napiszemy w przyszłości. Przetrwaliśmy praktycznie w komplecie. Stało się tak w dużej mierze dzięki sile spokoju redaktora naczelnego Jana Engelgarda, wytrwałości wydawcy Przemysława Piasty i stałości stanowiska endeckiego Adama Śmiecha. Wytrwali w prawdzie nasi redaktorzy i współpracownicy: Bożena Gaworska-Aleksandrowicz, Arkadiusz Miksa, Mateusz Piskorski, Andrzej Szczęśniak, Michał Radzikowski, Olaf Swolkień, Bartek Iwicki, Jacek Marczyński, Konrad Rękas, Edward Karolczuk, Andrzej Szlęzak …

Piszę tutaj o sprawie. Oczywiście tych osób jest znacznie więcej. To są moje typy. Ja piszę o tych, z którymi ja miałem kontakt i osobiście odczułem w ostatnich latach ich zaangażowanie. Żeby była jasność – nie piszę o opiniach tych osób w innych sprawach, konfliktach personalnych, przeszłych lub aktualnych wyborach politycznych. Piszę o konkretniej sprawie.

Łukasz Jastrzębski

Na zdjęciu: Tadeusz Samborski

Redakcja