PublicystykaWaćkowski: Czy POPiS wspiera tylko banderowców?

Redakcja1 godzinę temu
Wspomoz Fundacje

Prezydent Litwy Gitanas Nauseda zapowiedział, że jego kraj może być mediatorem w sporach między Polską a Ukrainą. Wywołało to we mnie lawinę śmiechu. 

Nauseda, co nikogo nie powinno dziwić, został odznaczony Orderem Orła Białego. Order mają także inni litewscy prezydenci – Valdas Adamkus (w młodości nazistowski kolaborant, obywatel Stanów Zjednoczonych Ameryki i były prezydent Litwy). Warto zwrócić uwagę, że na Adamkusa nie głosowali praktycznie w ogóle Polacy na Litwie. Order Orła Białego posiada także Dalia Grybauskaitė, była prezydent Litwy popierana przez Związek Ojczyzny – najbardziej antypolską partię na Litwie. Jakie zasługi dla Polski ma Gitanas Nauseda?! Podczas swojej kadencji zawetował ustawę obniżającą próg wyborczy – zmianę korzystną dla mniejszości polskiej. Obecny prezydent Litwy tworzył problemy w 2019 roku z powołaniem przedstawicieli AWPL do litewskiego rządu. 

W interesach szaulisów

Wielu naiwnych  polskich patriotów na pewno miało ogromne nadzieje z powodu powstania TVP Wilno. Już sam początek powstania tej telewizji pokazał prawdziwe oblicze i zamierzenia PiS. Na premierę wybrano 17 września 2019 roku jako datę symboliczną. Oczywiście nikt się nie zająknął, że Litwa była beneficjentem wejścia Armii Czerwonej do Polski. Sowieci bardzo szybko oddali Litwie Wilno. Ówczesny premier Mateusz Morawiecki oczywiście miał pięknie wyuczoną formułkę jak się wspaniale układają relacje polsko-litewskie. Był bardzo wdzięczny prezydentowi Litwy, zapewniał, że TVP Wilno będzie realizować perspektywę polsko-litewską. To jak, premierze Morawiecki, TVP Wilno ma realizować polskie interesy, czy nie wiadomo czyje? Oczywiście nie zabrakło stwierdzeń o rosyjskiej dezinformacji i roli rosyjskich mediów, na które TVP Wilno ma być odtrutką. Polski rząd tworzy telewizję w kraju, gdzie polska mniejszość jest prześladowana po to, żeby walczyć z wyolbrzymioną dezinformacją ze strony kraju, który mniejszości polskiej nie prześladuje. Czy wyobrażacie sobie, drodzy Czytelnicy, ażeby rząd serbski tworzył dla Serbów w Kosmecie telewizję, której nadrzędnym celem byłaby walka z bułgarską dezinformacją? Oczywiście Morawiecki i reszta polityków PiS nie zająknęli się o likwidacji ostatniej polskiej szkoły w Jawiunach w rejonie szyrwinckim, która zbiegła się w czasie z powstaniem tej operetkowej telewizji. 

Przeciwko kandydatowi Polaków

Pod koniec marca 2023 roku odbyła się druga tura wyborów samorządowych na Litwie. Toczyła się ona w rejonie wileńskim, gdzie o fotel mera walczył Polak Waldemar Urban, reprezentujący Akcję Wyborczą Polaków na Litwie, z Robertem Duchniewiczem, fanem Roberta Biedronia z Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej. Duchniewicza przed drugą turą wyborów poparli wszelkiej maści liberałowie, Związek Ojczyzny Landsbergisów (polakożerców i słowianofobów). W trakcie wyborów w lokalach wyborczych i wokół nich patrole robił Związek Strzelców znany częściej jako szaulisi (odpowiednicy banderowców, którzy byli kolaborantami Niemców i mordowali Polaków, Rosjan, Żydów; podobnie jak banderowcy, szaulisi po II wojnie światowej przeszli pod parasol Jankesów). Związek Strzelców oficjalnie działa na Litwie. Do Związku Strzelców należy sam Duchniewicz (giedroyciowska propaganda doprowadziła do tego, że nie jeden Polak na Litwie cierpi na syndrom sztokholmski). Wybory wygrał Duchniewicz z przewagą 526 głosów nad Urbanem. Polskojęzyczne media stale promują polskojęzycznych szaulisów. Z inicjatywy zaburzonych psychicznie polskojęzycznych jednostek w ramach Związku Strzelców utworzono kompanię im. gen. Tadeusza Kościuszki. Póki co, nie powstała na terenie będącego pod kontrolą neobanderowskiego reżimu żadna polskojęzyczna sotnia, ale wszystko przed nami (kandydatów na prowydnyka by nie zabrakło w szczególności w szeregach POPiS i przystawek).

Po stronie Litwinów

Wybory parlamentarne na Litwie w 2024 roku odbywały się po zmianach w granicach okręgów jednomandatowych. Do tej pory Polacy stanowili większość w trzech okręgach wyborczych: Wilno-Soleczniki, Miedniki, Niemenczyn. Zlikwidowano okręg Miedniki. Stworzono okręg Rzesza, w którym większość stanowią Litwini z klasy średniej kolonizujący przedmieścia Wilna, głosujący w większości na Związek Ojczyzny Landsbergisów. Gminy, gdzie Polacy stanowią większość w rejonie wileńskim, przydzielono do okręgu Nowa Wilejka i Wilno Południowe (w Wilnie Południowym Czesław Olszewski, Polak z AWPL, zdobył mandat, ponieważ jako kontrkandydatkę w drugiej turze miał Agnė Bilotaitė  – skompromitowaną minister spraw wewnętrznych Litwy). W trakcie kampanii wyborczej TVP Wilno atakowała przedstawicieli polskiej partii, promując polskojęzycznych kandydatów z litewskich partii. Z mównicy sejmowej na szkodliwą rolę TVP Wilno zwrócił uwagę poseł Andrzej Zapałowski.

Przeciwko polskim szkołom

Giedroyciowskie media, na czele z TVP Wilno, zarówno w 2021 roku, jak i w 2023 roku promowały na mera rejonu trockiego Andriusa Šatevičiusa z Ruchu Liberałów (partia ta to junior partner Związku Ojczyzny Landsbergisów). Šatevičius był pokazywany w giedroyciowskich mediach jako nowoczesny, dobrze ubrany polityk. Polskojęzyczne media zwalczały popularnego, mającego spore szansę na wygraną Jarosława Narkiewicza z AWPL (Narkiewicz jest swojskim, naturalnym politykiem, posłem i radnym kilku kadencji; w latach 2019-2020 był ministrem komunikacji). Šatevičius, odkąd został merem rejonu trockiego, przystąpił do niszczenia polskiego szkolnictwa. Liberałowie litewscy chcą zlikwidować Szkołę Podstawową imienia Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach, a także Gimnazjum imienia Longina Komołowskiego w Połkuniu (prawdziwy chichot historii – obydwaj patroni byli członkami skrajnie szkodliwej dla Polski organizacji „Solidarność”, tymczasem za czasów ZSRR polskie szkoły na Litwie nie były likwidowane, mimo że w Komunistycznej Partii Litwy aż roiło się od litewskich szowinistów udających komunistów). Dla nikogo nie będzie chyba zaskoczeniem, że kwestii likwidacji tych szkół Karol Nawrocki nie poruszył w trakcie swojej wizyty. 

Traktat łamany przez Litwę

Bartosz Cichocki był ambasadorem naszego kraju na Ukrainie w latach 2019-2023. W jego najnowszych wypowiedziach przewijają się oczywistości, o których pisały od lat środowiska myślące po polsku: że na Ukrainie jest neobanderyzm, że Polacy są tam prześladowali. Problem jednak nie dotyczy tylko Ukrainy, ale także i Litwy. Szkolony przez Jankesów Karol Nawrocki, jak i jego „konkurent” Donald Tusk, także szkolony przez Jankesów, w  rozmowach z prezydentem Litwy Gitanasem Nausėdą i z przedstawicielami władz litewskich w żaden sposób nie poruszali kwestii ordynacji wyborczej, która za każdym razem zmienia się z niekorzyścią dla mniejszości polskiej na Litwie. Nadwiślańscy politycy i politycy litewscy uwielbiają pouczać Federację Rosyjską jeśli chodzi o przestrzeganie prawa międzynarodowego (politycy mówiący po polsku i politycy litewscy są skończonymi hipokrytami, bowiem uznają niepodległość Kosowa, a jednocześnie uznają Autonomiczną Republikę Krymu za terytorium Ukrainy). Politykierzy nadwiślańscy z POPiS i przystawek  nie zasługują na jakikolwiek szacunek, bowiem nie wymagają od władz Litwy przestrzegania dokumentu, który podpisały… władze Polski i władze Litwy. Chodzi o Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy z 1994 roku. Władze naszego kraju przestrzegały tego traktatu, w przeciwieństwie do strony litewskiej, która ani przez minutę nie przestrzegała zapisów tego dokumentu. Władze naszej ojczyzny nigdy nie wymagały od litewskich władz przestrzegania zapisów tego Traktatu. Strona litewska nie wywiązuje się z art.14, bowiem kwestia oryginalnego zapisu imion i nazwisk nie została do tej pory rozwiązana. Art. 15 też jest nagminnie łamany przez stronę litewską, bowiem zamykane są polskie szkoły. Art. 15 jest także łamany, bowiem język polski nie jest językiem urzędowym w żadnym rejonie czy gminie Litwy. 

Czas coś zmienić 

Na Ukrainie są ulice ludobójców, katów Polaków, nazistowskich kolaborantów. Identyczna sytuacja jest na Litwie, w której swoje ulice mają mordercy Polaków, nazistowscy kolaboranci. Ba, polakożerstwo jest posunięte do pewnego stopnia jeszcze dalej, bowiem swoje pomniki mają politycy z Litwy Kowieńskiej (w okresie międzywojennym Litwini doprowadzili do depolonizacji Laudy). Niszczyły więc polskość nie jakieś bojówki, a podmiot państwowy. Przeszkadzają nam jednostki noszące imię bohaterów UPA. Tak samo powinni nam przeszkadzać szaulisi działający oficjalnie w ramach państwa litewskiego. Należy uświadamiać wybudzający się powoli z anomii społecznej naród polski. Nie tylko należy doprowadzić do radykalnej zmiany polityki wobec kijowskiego neonazistowskiego, neobanderowskiego, skorumpowanego reżimu, ale także wobec Litwy. Zarówno w przypadku Litwy, jak i Ukrainy mamy do czynienia z takim samym łajdackim, szkodliwym, antypolskim postępowaniem nadwiślańskich politykierów z POPiS i przystawek. Najwyższa pora to zmienić.

Kamil Waćkowski

Redakcja