OpinieJaki Obóz Narodowy?

Red.32 minuty temu
Wspomoz Fundacje

Jeden z Kolegów od lat 80-tych XX wieku zaangażowany w Obóz Narodowy zadał pytanie: „Dlaczego po roku 1989 nie udało się w Polsce odbudować Obozu Narodowej Demokracji, głównej polskiej formacji politycznej, która odbudowała Polskę w roku 1919 i wygrała wszystkie demokratyczne wybory?”

Postaram się odpowiedzieć, bo temat arcyważny.

Przez trzy dekady seniorzy naszego obozu politycznego twierdzili, że spowodowane jest to stratami okresu II wojny światowej i powojnia. To oczywiście prawda. Niemcy w latach 1939-1945 wymordowali znaczną część kadry Obozu Narodowego. Kolejne ciosy nasze środowisko otrzymało od Związku Radzieckiego, banderowców i powojennej bermanowszczyzny. Wielu działaczy spędziło długie lata w stalinowskich więzieniach. Ludzie powszechnie się bali i nie podejmowali działań. Było to w dużej mierze rozsądne, gdyż działania w tamtym okresie byłyby szaleństwem.

W kraju nie było szansy na odrodzenie się Stronnictwa Narodowego, i musiał nam wystarczyć dający mocno ograniczone pole działania PAX Bolesława Piaseckiego. Emigracyjne Stronnictwo Narodowe co zrozumiałe nie miało możliwości, by docierać do szerokich mas w Polsce. Z biegiem czasu znaczna część naszego obozu na emigracji stała się zupełnie odrealniona i żyła czasami przedwojnia. Chlubnym wyjątkiem był Jędrzej Giertych i środowisko „Horyzontów”.

Po 1989 roku Stronnictwo Narodowe miało niezwykle kruche fundamenty. Krajowcy wywodzili się przede wszystkim z później endecji, która już w ostatnich latach II Rzeczpospolitej była cieniem tej dawnej. Obóz Narodowy w tamtym czasie poszedł niestety drogą typową dla ruchów nacjonalistycznych Europy. To żyło w naszych seniorach. Radykalizacja, klerykalizacja i uleganie mitowi mocarstwowości były niestety również żywe u tych, którzy próbowali reaktywować Stronnictwo Narodowe po zmianie ustrojowej. Znaczna część kolegów była przekonana o swojej mesjanistycznej roli. Widziała tylko w sobie i swoim najbliższym otoczeniu jedynych prawowitych kontynuatorów tradycji endeckiej. Wielu wpisało się wtedy w nurt solidarnościowy domagając się coraz częstszych rozliczeń i lustracji wewnątrzorganizacyjnych.

Niełatwa historia naszego obozu zarówno w czasach reżimu sanacyjnego, wojny, bermanowszczyzny i ograniczonej podmiotowości w Polsce Ludowej sprawił, że środowisko było nieufne wobec nowych ludzi. Kisił się we własnym sosie. Obóz był skonfliktowany personalnie, i zupełnie niedzisiejszy programowo. Dodatkowym problemem była część naszego obozu politycznego, która za wszelką cenę chciała przykleić się do obcego programowo ruchu Solidarności i postsolidarności.

Część naszego obozu – chyba ta poważniejsza – została zagospodarowana przez chadeków wywodzących się z nurtu Solidarności. Tym sposobem najbardziej znaną formacją odwołującą się do Obozu Narodowego stało się klerykalne i proatlantyckie Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. Chociaż dzisiaj brzmi to jak żart to ludzie jako spadkobierców idei Romana Dmowskiego, widzieli Stefana Niesiołowskiego czy Michała „Miśka” Kamińskiego.

Mniejsza część naszego obozu, związana przede wszystkim z seniorami wywodzącymi się często jeszcze z formacji narodowych II RP wybrała drogę talmudycznej wręcz ortodoksji. Ludzie ci mimo wewnętrznej uczciwości chcieli stworzyć raczej skansen, a nie nowoczesną formację polityczną. Polityka wspominkowo-cmentarna nie mogła być atrakcyjna dla ludzi młodych. Zhermetyzowała środowisko. Media utrwalały dzięki nim obraz endecji jako obozu wstecznego i pieniackiego.

Klasyczna endecja w wydaniu Stronnictwa Narodowego to już chyba rozdział zamknięty, chociaż trudno uznać, że się historycznie spełniła. Prawda jest brutalna tyle było pierwszoligowej endecji, ile był Romana Dmowskiego – następcy dalej tego nie ponieśli. Rozjechał nas walec historii. To jest wniosek trudny do zaakceptowania, także dla mnie bo żyje tym ruchem.

Jedyną udaną, ale krótkotrwałą próbą reanimacji endecji na scenie politycznej była Liga Polskich Rodzin. LPR nie był to Stronnictwem Narodowym, ale część tej formacji rozumiała kierunek w jakim powinna zmierzać Polska. Pewne cechy endeckie znaleźć można również w Konfederacji i Koronie. To wszystko jednak są jacyś postendecy, których głównym zamartwieniem jest dostanie się na jakieś listy wyborcze by móc startować w wyborach. Nawet jeśli jacyś w końcu wejdą do Sejmu, to jest to sukces tych ludzi – utrwala on pozycję postendecji jako grupy skrajnej i happeningowej. Kilku czy nawet kilkunastu posłów niczego istotnego nie zmieni. Pamiętajmy, że Przeciwnik dysponuje znakomitymi narzędziami korupcyjnymi (posady, immunitety i stołki). Ugrupowania również te o słusznych hasłach stały się hodowlą brojlerów politycznych, gdzie poglądy i postawa jest mało istotna. Polska nic z tego nie będzie miała. Nie jestem stanowczo przeciwko uczestnictwu w wyborach, ale nie mam ochoty się w to w żaden sposób angażować.

Na dzisiaj – narodowa edukacja, narodowa edukacja i raz jeszcze narodowa edukacja. Dzisiejsza nasza działalność musi się opierać się na pracy formacyjnej i uświadamianiu poprzez kanały internetowe, audycje, gazetę, dystrybucje książek, spotkania z ludźmi w terenie. Nasze działanie to mozolna praca – formułowanie poglądów i postawy. Taką pracę narodową promuje „Myśl Polska”. W przyszłości dopiero ewentualnie formacja.

Łukasz Jastrzębski

Red.