FelietonyZinkiewicz: Defilada

Redakcja1 godzinę temu
Wspomoz Fundacje

Dzień Zwycięstwa obchodzony każdego roku w Rosji w dniu 9 maja jest dla mnie wzruszającym świętem, ponieważ mój śp. Ojciec był skromnym żołnierzem 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, która wspólnie z Armią Czerwoną zdobywała Berlin. 

W tym dniu wspominam i oddaję cześć 27 milionom obywateli ZSRR, którzy zginęli w walce z faszyzmem.

Defilada wyjątkowa

W bieżącym, 2026 roku, zwróciłem uwagę na przemarsz żołnierzy przez Plac Czerwony w czasie defilady niosących czerwone flagi z portretami Władimira Lenina i napisem „Za komunistyczną Ojczyznę – ZSRR”. Demonstracja ta jest przypomnieniem, że zwycięstwo w maju 1945 roku zostało osiągnięte dzięki konkretnej ideologii i celowi, do którego Rosja powinna dążyć. Po raz pierwszy od prawie dwóch dziesięcioleci na Placu Czerwonym nie pojawił się żaden ciężki sprzęt wojskowy. Prezydent Władimir Putin wyjaśnił, że defilada odbyła się bez udziału sprzętu wojskowego, ponieważ rosyjskie siły zbrojne muszą skupić się na ostatecznym pokonaniu wroga podczas specjalnej operacji wojskowej. W mojej subiektywnej ocenie Rosja posiada zasoby umożliwiające prezentację sprzętu, ale istotą problemu jest zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa na defiladzie z uwagi na nieprzewidywalność aktów terroru ze strony Ukraińców, którzy nie przestrzegają żadnych zasad. Kreml przekonuje Rosjan, że nie prowadzi agresywnej wojny, lecz broni się przed Zachodem i „odradzającym się nazizmem”. Natomiast współcześni Ukraińcy wraz z kolektywnym Zachodem – odwrotnie. Czczą swoją nazistowską przeszłość i współpracę z Hitlerem.

Wojenne traumy

Wracając do co roku odradzających się w dniu 9 maja wspomnień, mój śp. Ojciec, którego w istocie nigdy nie darzyłem sympatią, ponieważ nie potrafił samodzielnie poradzić sobie z traumą wojenną, był bardzo drażliwy, nieprzystępny, zimny, wybuchowy, czasami nawet agresywny. Zrażało mnie to do niego – niemniej jednak zawsze był człowiekiem honoru. Z własnej, nieprzymuszonej woli, spóźniwszy się do Andersa, przeszedł na własnych nogach front od Lenino do Berlina, będąc zwykłym żołnierzem – strzelcem wyborowym. Czynić tego nie musiałby, gdyby pozostał w majątku swojej matki. Pamiętam do dziś, jak w trakcie kolejnej uroczystości rodzinnej wujkowie, którzy nie uczestniczyli jako żołnierze w bojach, zapytali ojca o koniec wojny, konkretnie o to dlaczego po zdobyciu Berlina i podpisaniu aktu bezwarunkowej kapitulacji przez Niemców, nie zostali odesłani do domu. Dlaczego to nastąpiło z dużym opóźnieniem? Wyjaśnił, że przyczyną tego były plany byłych zachodnich aliantów z koalicji antyhitlerowskiej. Plany wojny ze Związkiem Radzieckim. Czekali więc pod bronią na jej rozpoczęcie.

Totalna wojna Zachodu z Rosją 

Zaskakująca w tej opowieści sprzed dziesięcioleci jest ta aktualność obecnej sytuacji politycznej – chęć kolektywnego Zachodu do totalnej wojny z Rosją. Natomiast dla mnie osobiście, pewien istotny, mało znany powszechnie fakt: ojciec mówiąc o swoim udziale w walkach, toczonych już na terenie samego Berlina, wspomniał Francuzów, których likwidował w boju, w walce jako snajper; Francuzów walczących w Berlinie w mundurach Waffen SS z dywizji „Charlemagne”. Uważał ich bowiem za nikczemnych zdrajców, którzy nie tylko, że zdradzili w 1939 roku Polskę, ale walczących w szeregach Waffen SS, śmiertelnych wrogów Polski. W ocenie mojego śp. Ojca, niegodni byli dłużej żyć. Tak więc wszelkie czynności wyborowego strzelca wykonywał z należytą starannością.

Nasze Zwycięstwo 

Po wysłuchaniu tej opowieści mojego ojca wypowiedzianej w ramach rozmowy z moimi wujkami, której ja byłem mimowolnym słuchaczem będąc dzieckiem, na drugi dzień zadałem mu, wiedziony dziecięcą, naiwną ciekawością pytanie: tato, ilu ludzi zabiłeś jako snajper? Ojciec się wściekł i odpowiedział mi: synu, ja nie jestem mordercą! Za kogo ty mnie bierzesz! Ja walczyłem za naszą i waszą wolność! Za Polskę!

Godnym polecenia jest piękna, patriotyczna audycja na YouTube Nasze Zwycięstwo na kanale Wbrew Cenzurze, w której Mateusz Piskorski wspólnie z Darkiem Kaczmarczykiem omawiają znaczenie zwycięstwa nad faszyzmem z polskiej perspektywy.

Eugeniusz Zinkiewicz

Redakcja