FelietonyPolitykaNowy, lepszy Orbán? 

Redakcja3 godziny temu
Wspomoz Fundacje

Viktor Orbán przegrał kwietniowe wybory. Co zadecydowało o tej porażce? Znaleziono receptę na system polityczny, który zbudował na Węgrzech – zaprezentowano narodowi nowego, lepszego Orbána. Ale… 

O porażce wyborczej zadecydowała gospodarka  (https://myslpolska.info/2026/04/24/dlaczego-przegral/), ale to był tylko fundament, na bazie którego ukierunkowano właściwie potrzeby i frustracje ludu. Aby osiągnąć główny cel Zachodu – obalić lokalnego „autokratę”, czy też „populistę”, który ośmielił się rzucić wyzwanie globalnej koncepcji świata. Od lat, od wyborów w 2014 roku, trzykrotnie już była formowana przeciwko Viktorowi koalicja na zasadzie „kupą mości szlachta”. W ubiegłych wyborach składała się z całkowicie skonfliktowanych opcji politycznych, uczestniczyli w niej wszyscy gracze – od zielonych i socjalistów, przez centrystów i demokratów, aż po antysemicki i nacjonalistyczny Jobbik. Pomimo tych różnic, siła sklejająca była na tyle wpływowa, że tak sprzeczne elementy szły razem do wyborów. Ale strategia wyborcza Fideszu, pokazująca ich jako marionetki George’a Sorosa – wygrała. Tym razem nie zadziałało.

W 2026 roku utworzenie jednolitego frontu anty-orbanowskiego oparto na uciekinierze  z Fideszu. Były wysoki urzędnik administracji Orbána (MSZ), 45-letni Péter Magyar, były mąż minister Judit Varga. Uciekł ze statku, publikując nagrywane przez siebie miesiącami rozmowy z żoną (której kariera była jego przepustką do sukcesu). Wywołał skandal (tzw. pedofilski) i kryzys rządowy, w którym Judit Varga, jego żona  (już dzisiaj była), straciła stanowisko, a jego samego katapultowało go na najwyższe poziomy polityki. Miesiąc po tej decyzji ogłasza utworzenie (raczej obudzenie i odkurzenie) partii o dość orwellowskiej nazwie „Godność i Wolność” (Tisztelet és Szabadság; TISZA). Sprawdza się w wyborach europejskich 2024 roku, zdobywając najwięcej głosów, od 2006 r [30%] [74].

Tegoroczna formuła była inna – tym razem nie było walki z tym, co Orbán zaproponował Węgrom. Wystawiono publiczności po prostu nowego, lepszego Orbána – młodszego, bardziej przystojnego, nie zużytego 16 latami nieprzerwanych rządów i 36 lat w publicznej polityce. Był insiderem, znał od środka swojego wroga, światopoglądowo niewiele się od niego różnił. I ten nowy wcale nie obalał osiągnięć Orbána, który głęboko przeorał świadomość Węgrów, takich jak pozycja Budapesztu wobec Brukseli, relacje z Rosją i wojna na Ukrainie, niskie ceny energii, imigracja, prawa LGBTQ itd. Obiecywał tylko poprawę dobrobytu, polepszenie służby zdrowia, skończenie z korupcją.

Jego wyborcze slogany ograniczały się właśnie do zmiany personalnej („Nie obawiajcie się, nic nie trwa wiecznie!”). Jednak wiele decyzji samego Magyara pokazywało, że nie należy do europejskiego mainstreamu politycznego. Choćby głosowanie przeciwko traktatowi o wolnym rynku z Mercosur czy opór wobec przyjęcia Ukrainy do Unii. Już nie mówiąc o sprawach masowej imigracji, która jest dla Węgrów bardzo czułym punktem. Także pierwsze wypowiedzi (uwaga: jeszcze nie decyzje) o rosyjskiej ropie czy mniejszości węgierskiej na Ukrainie – pokazują, że te wartości, do których Viktor Orbán przyzwyczaił Węgrów, są tam bardzo mocne.

Jednak realne pytanie, czy nowi ludzie u władzy w Budapeszcie zburzą cały system państwowy i gospodarczy nad Dunajem, jak tego domagają się globalne ośrodki władzy, a Bruksela chce za to zapłacić. Te pierwsze piszą już scenariusze całkowitego rozmontowania silnego państwa, które nazwano „nieliberalną demokracją” U już przedstawiła listę 27 warunków, przy spełnieniu których nowy rząd dostanie to, o czym zapewnia, że zależy mu najbardziej. Czyli pieniądze. Komisja może i da pieniądze, ale Węgry mają ustąpić w tych wszystkich punktach, z którymi elity unijne walczyły za rządów Orbána. Pieniędzy nie rozdaje ona za darmo, trzeba być posłusznym. A w przyszłości ten posłuch ma być jeszcze większy, bo wraz z ogromnym (ponad połowę większym) budżetem, mają też być uchwalone znacznie silniejsze pełnomocnictwa Komisji do odmawiania wypłaty pieniędzy, jeśli beneficjent nie podporządkuje się żądaniom Brukseli. I to będzie prawdziwy test nowych węgierskich rządów. Już niedługo będziemy wiedzieć.

Andrzej Szczęśniak

Myśl Polska, nr 19-20 (10-17.05.2026)

Redakcja