AktualnościDebata: Ile jest warta polska krew?

Redakcja9 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

W kolejnej z cyklu Debat antywojennych organizowanych wspólnie przez Myśl Polska TV, kanał Wbrew Cenzurze oraz Pitoń TV uczestnicy zastanawiali się nad wartościowaniem życia ginących na wojnie żołnierzy.

W dyskusji prowadzonej przez Tomasza Jankowskiego udział wzięli prof. Bruno Drwęski, politolog z Instytutu Języków i Cywilizacji Wschodniej (INALCO) w Paryżu, Adam Śmiech (Myśl Polska), Mateusz Piskorski (Myśl Polska), Sebastian Pitoń (Góralskie Veto, Pitoń TV) oraz Krystian Jachacy (sekretarz generalny Pracy Polskiej).

Wartość krwi

Debata odbyła się na kanwie niedawnej wypowiedzi Andrzeja Dudy w wywiadzie udzielonym amerykańskiej gazecie „Washington Post”, w której polski prezydent ocenił, że krew i życie Ukraińców stanowią niski koszt prowadzenia wojny w porównaniu z kosztem, jaki stanowiłoby zaangażowanie żołnierzy amerykańskich. Dyskutanci zastanawiali się w tym kontekście nad poziomem etycznym, intelektualnym oraz stopniem podległości zewnętrznej polskiej klasy politycznej.

„To są po prostu lokaje Stanów Zjednoczonych. Zajmują miejsce kapo w obozie koncentracyjnym” – ocenił prof. Drwęski, porównując zachowanie polskich polityków do uznających swą niższość więźniów nazistowskich obozów koncentracyjnych, pastwiących się jednocześnie nad usytuowanymi jeszcze niżej w hierarchii nieszczęśnikami. „To jest kraj nadwiślański, to nie jest już Polska” – ponuro zdiagnozował politolog z Paryża.

Jego pogląd podzielił Adam Śmiech: „Mamy do czynienia z lokajami, którzy prowadzą nas do wojny”. Pochylił się też nad faktycznym losem zwykłych Ukraińców, uznając, że „przez pokolenia będą płacić za to, co się teraz dzieje”.

Sebastian Pitoń stwierdził, że całkowicie zasadne jest mówienie w kontekście działań władz ukraińskich o wciskaniu własnych obywateli do maszynki do mielenia mięsa: „Nie było chyba wojen, w których by tak nie szanowano ludzi”. Ostrzegł, że wyludnienie Ukrainy doprowadzić może do sytuacji, w której „tamto mięso armatnie się skończy, a my jesteśmy następni w kolejce”.

Mateusz Piskorski uznał, że polska klasa polityczna cierpi na „kompleks mitycznego tzw. Zachodu. Nadludźmi są dla nich Anglosasi. Śmierć Anglosasa znaczy więcej niż śmierć Ukraińca, czy kogokolwiek innego”. Krystian Jachacy zauważył, odnosząc się do wywiadu Dudy, że „ta wypowiedź jest wypowiedzią fatalnie odbieraną w kręgach władzy, ale także w społeczeństwie ukraińskim”.

Wojenne pomruki na granicy z Białorusią

Eskalacja i groźba wybuchu konfliktu polsko-białoruskiego stanowiła kolejny temat rozważań uczestników dyskusji. „Polska klasa polityczna gra w anglosaską grę napięć” – stwierdził Jachacy. Dodał przy tym, że w obliczu potencjalnego starcia zbrojnego „polska armia jest w stanie rozsypki”.

„Jeśli Anglosasi nie podejmą takiej decyzji, Warszawa nie podejmie działań agresywnych” – uspokajał Piskorski. Zwrócił jednocześnie uwagę na kreowanie napięć i atmosfery zagrożenia na użytek polityki wewnętrznej. Dzięki temu możliwe są kolejne próby ograniczania praw obywatelskich, w ramach szeroko zakrojonego procesu sekurytyzacji przestrzeni publicznej. „To gra, która może w pewnym momencie wymknąć się spod kontroli” – dodał.

„My tu jesteśmy agresorem, my tu jesteśmy stroną, która wszczyna pewne ewidentnie wrogie ruchy” – stwierdził jednoznacznie Pitoń, komentując sytuację na linii Warszawa-Mińsk. „Opcja wojny z Białorusią jest na stole” – ocenił.

Zdaniem Śmiecha, kolejne działania polskich władz wskazują wyraźnie na brak istnienia jakichkolwiek ograniczeń i gotowość do eskalacji. „To, z czym mamy do czynienia w ciągu ostatnich kilku lat, to jest katastrofa dyplomacji w imię jakiegoś chorego militaryzmu, za który teraz płaci naród ukraiński, ale być może będziemy płacić i my” – ocenił. Drwęski, podobnie jak Piskorski, uznał jednak, że „do wojny polsko-białoruskiej nie dojdzie, jeśli Amerykanie na to nie pozwolą”.

Dlaczego w Warszawie nikt nie mówi o pokoju

Prof. Drwęski zwrócił uwagę, że polska klasa polityczna jest dziś w miejscu, w którym rządzący afrykańskimi krajami postkolonialnymi byli przed okresem swojej, obserwowanej w ostatnich latach emancypacji. „Przywódcy polscy się afrykanizują. (…) Zachowują się, jak watażkowie z trzeciego świata sześćdziesiąt lat temu” – ocenił.

Adam Śmiech uznał za istotne również pewne inspiracje ideologiczne wpływające na polską politykę zagraniczną. „Mamy do czynienia z karykaturą prometeizmu. Cała klasa polityczna to są jakieś potworne marionetki” – stwierdził. Tymczasem w jego przekonaniu „w dziedzinie międzynarodowej powinien panować konsensus w sprawie jak najlepszych stosunków z sąsiadami”.

Sebastian Pitoń rozczarowany jest brakiem większego zainteresowania Polaków problemami bezpieczeństwa i zagrożenia wojennego. „Polskie społeczeństwo powinno się tej debaty publicznej domagać. (…) Jesteśmy w awangardzie umiejętności spychania wszystkiego co istotne pod dywan” – ubolewał.

„Polska kiedyś potrafiła formułować plany pokojowe, jak choćby plan Adama Rapackiego w okresie zimnej wojny” – przypomniał Mateusz Piskorski. Przez minione lata uruchomiono bardzo skuteczny aparat oddziaływania i manipulacji, m.in. w obszarze kultury masowej. Za jego pomocą „polskie społeczeństwo zostało sformatowane w kierunku wojny”.

„Ktoś w końcu zacznie tą polską krew wyceniać i okaże się, że nie jest ona warta więcej niż nabój do karabinu” – zakończył dyskusję nawiązując do tytułowego pytania kolejnej Debaty antywojennej Tomasz Jankowski.

AD

Redakcja