HistoriaRecenzjeUncategorizedMarszałek Mannerheim i Polska

Redakcja8 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Z okazji 150-lecia urodzin Carla Gustava von Mannerheima (1867-1951), marszałka Finlandii i przywódcy tego państwa w okresie II wojny światowej – zorganizowano w Warszawie wystawę, której autorami byli Anna i Jukki Soisalon-Soininen. Miałem przyjemność odbyć kilka rozmów panią Anną (jest Polką) i raz z panem Jukki.

Niejako pokłosiem tej wystawy jest ta wspinała książka (najpierw ukazała się w 2020 po fińsku), będąca z jednej strony zbiorem tekstów mówiących o związkach Mannerheima z Polską, z drugiej album naprawdę unikatowych fotografii oraz reprodukcji bezcennych dokumentów, w tym listów, jakie on sam kierował do swoich polskich przyjaciół, jak również listów do niego. Podczas 7 lat pobytu w Polsce, najpierw jako niższy rangą oficer w garnizonie w Kaliszu (1889-1891), a potem jako oficer przyboczny cara Mikołaja II w Królestwie Polskim (1909-1914) – nawiązał bardzo bliskie kontakty z polska arystokracją, rodzinami Potockich, Zamoyskich, Branickich, Lubomirskich. Wszystko wskazuje na to, że jego wielka miłością (raczej platoniczną) była księżna Maria Lubomirska, żony Zdzisława Lubomirskiego. Warto w tym miejscu przytoczyć w całości tekst Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego:

„Carl Gustav Mannerheim spędził w Polsce aż 7 lat, które pozwoliły mu poznać naszą kulturę. Jak sam pisał, był to najprzyjemniejszy czas w jego życiu, zawarł tu najpiękniejsze znajomości i przyjaźnie, które przetrwały próbę czasu. Swoją wiedzę o marszałku posiadam oczywiście ze źródeł historycznych, ale sporo ciekawostek i wspomnień znam z przekazów rodzinnych. Przyjaźń z książętami Lubomirskimi została prawdopodobnie nawiązana na jednym ze spotkań polskich ziemian, w którym uczestniczył Mannerheim, może również w Klubie Myśliwskim, a może w dobrach Lubomirskich. Dość powiedzieć, że w pałacach moich przodków Mannerheim gościł wielokrotnie, o czym pisała księżna Maria.

To właśnie w Klubie Myśliwskim spotykali się najważniejsi oficerowie oraz członkowie polskiej arystokracji, którzy w przyszłości odegrali kluczową rolę w procesie odzyskiwania niepodległości. Podczas towarzyskich spotkań marszałek bliżej poznał księcia Zdzisława Lubomirskiego. Między mężczyznami wywiązała się przyjaźń oparta na głębokim szacunku do siebie. Marszałek obserwował, jak wuj sobie radził podczas sprawowania urzędu w najważniejszej w tamtym momencie Radzie Regencyjnej. W późniejszym czasie, gdy te same zadania zostały postawione przed Mannerheimem, mógł on oprzeć się na doświadczeniu księcia Regenta w tworzeniu i organizacji od nowa administracji, instytucji i innych niezbędnych struktur, by państwo działało sprawnie. Te doświadczenia tym bardziej zacieśniły relację między mężczyznami.

Według rodzinnych przekazów, podczas II wojny światowej, gdy mój wuj został zesłany do więzienia na Pawiaku, Mannerheim od razu zaczął interweniować, aby zwolnić księcia. Prawdopodobnie to dzięki niemu został zwolniony już po 2 miesiącach. Angażował się również, aby uwolnić moich dziadków, oraz wielu z innych arystokratycznych rodzin, z którymi zawarł bliższe relacje.

Z kolei mój pradziadek, właściciel majątku w Kruszynie, prowadził hodowlę koni wyścigowych w folwarku Widzów. Marszałek Mannerheim wielokrotnie brał udział w polowaniach odbywających się na terenie Polski na przykład w Spalę oraz wizytował stadniny polskich ziemian. Być może gościł również w Widzowie. W moich zbiorach rodzinnych znajduje się zdjęcie marszałka z odręczną dedykacją w języku francuskim, która jest dowodem zażyłości, jaka panowała między nim a moim pradziadkiem. Ponadto widnieje na niej data 27 grudnia 1919 roku i miejscowość: Lozanna.

Z opowieści mojego Ojca wiem, że Mannerheim i mój pradziadek wielokrotnie spotykali się na terenie Szwajcarii. Marszałka Finlandii przyciągnęły tam względy polityczne. Lubomirski z jednej strony negocjował włączenie do Polski Gdańska i Śląska i przekonywał do takiego rozwiązania miedzy innymi króla Hiszpanii, z drugiej – bywał w Szwajcarii w celach biznesowych. Często wspierał Mannerheima w tym, bardzo trudnym dla niego okresie, zarówno w kwestiach politycznych, jak i finansowych.

Nie mogę pominąć również historii znajomości księżnej Marii Lubomirskiej, małżonki mojego pradziadka, z marszałkiem. Tak utkwił w pamięci księżnej: „Zetknięcie z nim miało w sobie coś orzeźwiającego (…), uderzała jego lojalność walecznego rycerza, dająca się odczuć także i na sali balowej”. Z kolei marszałek Mannerheim dzielił się z księżną Marią swoimi głęboko skrywanymi poglądami i obawami na temat sytuacji na froncie. W jednym z listów pisał: „Wstydzę się mego zawodu. Wstydzę się przyznać, że jedynym rezultatem trwającej rok kampanii było zniszczenie i nieszczęścia dwóch krajów: Polski i Galicji. Naprawa szkód potrwa przynajmniej jedno pokolenie”.

Marszałek utrzymywał kontakty z zaprzyjaźnionymi rodzina do końca życia. W Polsce zostawił serce. Warto też powiedzieć, że wśród pamiątek, jakie zamieszczono w książce jest także skan wizytówki Mannerheima, jaka w 1919 roku wręczył w Paryżu Romanowi Dmowskiemu (ze zbiorów Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego). Na koniec jedna uwaga – autorzy książki starają się wykazać, nieco na siłę, bliskość dwóch postaci, czyli Mannerheima i Piłsudskiego. To błędny trop – obu dzieliło prawie wszystko, przede wszystkim stosunek do Rosji, bowiem wbrew tendencji jaka w tej książce się przewija – Mannerheim nie był rusofobem, tylko antybolszewikiem. Inaczej niż Piłsudski widział  też kwestię białej Rosji, której chciał pomoc. Wystarczy przeczytać jego dramatyczny list do socjaldemokratycznego premiera Finlandii z 28 października 1919 roku”

„Panie Prezydencie! […] Rozwój wydarzeń najwidoczniej po raz ostatni daje naszemu narodowi możliwość uczestnictwa w rozstrzygającej walce z najokrutniejszą despotią, jaką widział świat. Względnie małymi siłami możemy zabezpieczyć naszą wolność, zapewnić naszej młodej republice spokojną i pomyślną przyszłość i dowieść całemu światu suwerenności Finlandii. […] Cała społeczność europejska jest przekonana, że los Piotrogrodu leży w rękach Finlandii. Wyzwolenie Piotrogrodu to nie tylko kwestia fińsko-rosyjska, to powszechna kwestia pozostałego świata. […] Jeżeli białe wojska, które walczą teraz pod Piotrogrodem, zostaną rozbite, wina spadnie na nas”. Tok myślenia zupełnie inny niż prezentował Piłsudski.

Jan Engelgard

Anna i Jukki Soisalon-Soininen, „Mannerheim. Polskie lata”. Muzeum Ziemi Mińskiej 2023, ss. 407.

Myśl Polska, nr 33-34 (13-20.08.2023)

 

Redakcja

Powiązane Posty