GospodarkaRządowe Fundusze, czyli historia o tym jak napędziliśmy inflację.

Redakcja9 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Pamiętacie jeszcze czasy koronawirusa? Wszyscy by chcieli o tych czasach już zapomnieć, wymazać z kart historii. Niestety to nie takie łatwe. Rachunek wystawiony przez zarazę musimy płacić do dzisiaj, a długi zaciągnięte na poczet walki z kryzysem, będą spłacać pokolenia.

No właśnie długi! Skąd one się wzięły i dlaczego cały świat cierpi na kolejną chorobę zwaną “inflacja”?

Otóż nim pojawił się pierwsze przypadki zachorowań na koronawirusa (w Polsce zarejestrowano pierwsze przypadki w marcu 2020 r.) , powołano do życia ustawę z dnia 4 lipca 2019 r. o systemie instytucji rozwoju, która to określała zasady systemu instytucji rozwoju i trybów współpracy między instytucjami tworzącymi system instytucji rozwoju, rolę Polskiego Funduszu Rozwoju oraz warunki finansowania przedsiębiorców przez Polski Fundusz Rozwoju. “System instytucji rozwoju” tworzą : Polski Fundusz Rozwoju, Bank Gospodarstwa Krajowego, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych Spółka Akcyjna, Polska Agencja Inwestycji i Handlu Spółka Akcyjna, Agencja Rozwoju Przemysłu Spółka Akcyjna.

Z powyższej ustawy na uwagę zasługuje fakt, że W latach 2019–2028 maksymalny limit wydatków budżetu państwa będących skutkiem finansowym ustawy wynosi 300 mln zł, w tym w na lata 2019 – 2025 przewidziano na fundusz dosłownie 0 zł, odpowiednio na lata 2026 – 50 mln zł, 2027 – 100 mln zł i 2028 – 150 mln zł. (źródło : https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20190001572/T/D20191572L.pdf)

Tyle tytułem wstępu.

Co bardziej wyczuleni obserwatorzy życia publicznego, natychmiast dostrzegą, że PFR i BGK w “codzienności covidowej” jako instytucje finansowania odegrały bardzo ważną rolę i na tych dwóch bohaterach dzisiaj się skupi nasza uwaga. Dotychczasowe działania grupy PRF skupiała się raczej na rozwoju innowacji, rozwijaniu Pracowniczych Planów Kapitałowych czy wspieraniu rozwojów technologicznych firmom np. takim firmom jak Microsoft czy Google. W kwietniu 2020 roku, PFR zaczyna przyjmować rolę instytucji, która będzie pomagać przedsiębiorcom w ramach tarczy antykryzysowej. I nie byłoby to nic złego, gdyby nie fakt, że we ustawie o PFR, instytucja ta nie dostawała pieniędzy na tak rozbudowane i tak szerokie w swoim zakresie działania publiczne.

W tym momencie pojawia się rozwiązanie, które mogło umknąć nawet najbardziej uważnym obserwatorom, a jestem przekonany, że zwykły Kowalski nie wiedział, że ów fundusz może zaciągać kredyt lub emitować obligacje z poręczeniem lub gwarancją spłaty zobowiązania przez Skarb Państwa.

I tak właśnie dzieje się już 27 kwietnia 2020 r. cyt.: “Debiut PFR w roli emitenta obligacji to niewątpliwie sukces spółki”(…) “ Polski Fundusz Rozwoju wyemitował w poniedziałek, w ramach programu emisji obligacji o łącznej wartości do 100 mld zł, 4-letnie obligacje o wartości nominalnej 16,3 mld zł. Emisję przeprowadzono w związku z powierzeniem PFR przez Radę Ministrów, na podstawie art. 21a ust. 1 ustawy o systemie instytucji rozwoju oraz uchwały Rady Ministrów z dnia 27.04.2020 r. o realizacji „Programu rządowego – tarcza finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju dla małych i średnich firm”. Wyemitowane obligacje zabezpieczone są gwarancją Skarbu Państwa. Wszystkie wyemitowane obligacje zostały objęte przez obligatariuszy będących bankami”. (źródło : https://pfrsa.pl/relacje-inwestorskie/obligacje-pfr.html)

Konstrukcja Banku Gospodarstwa Krajowego jest mniej złożona ponieważ ustawa powstała w dniu 14 marca 2003 r., zaś sam bank powstał na podstawie rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 30 maja 1924 r. i jest bankiem państwowym w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo Bankowe. , jednak jak na wstępie zaznaczyłem BGK został wcielony w lipcu do konglomeratu instyrucji rozwoju w lipcu 2019 r.

Z czasem BGK zaczyna przyjmować na siebie rolę pośrednika w emisji obligacji i finansowania różnorakich rządowych funduszy np. Rządowy Fundusz Polski Ład, Przeciwdziałania COVID-19, Fundusz Pomocy, Fundusz Drogowy, Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, Fundusz Kredytobiorców.

Wymienione fundusze odnajdują swoje odzwierciedlenie w przepisach polskiego prawa. I tak na przykładzie ustawy o obronie Ojczyzny z dnia 11 marca 2022 r. Bank Gospodarstwa Krajowego sporządza plan finansowy Funduszu i tworzy Fundusz (art 41 i 42 ), który głownie ma służyć na finansowanie potrzeb obronnych RP zdefiniowanych przez Ministra Obrony Narodowej. W wysokości 2,2% PKB w roku 2022 i co najmniej 3% PKB w 2023 i latach kolejnych. Warto, zaznaczyć że są to kwoty w okolicach 80-100 mld złotych.

Warto w tym punkcie zaznaczyć, że “Ze środków Funduszu dokonuje się wypłaty wynagrodzenia prowizyjnego przysługującego Bankowi Gospodarstwa Krajowego z tytułu obsługi Funduszu” i tego typu zapisy znajdują się w każdej tego typu ustawie, w których udział biorą Fundusze Rządowe. Konia z rzędem temu, który dotrze do umów zawartych między rządem a tymi instytucjami. W dobie prac parlamentarnych za czasów covidu udało mi się ustalić, że PFR miał umowę z rządem na 1,5% prowizji od emisji obligacji.

Im dalej w las, tym więcej drzew.

Jednak to nie jest koniec historii. Bo sam fakt emisji obligacji przez różnorakie fundusze nie jest niczym przerażającym. Owszem za Prezesem Najwyższej Izby Kontroli Marianem Banasiem jest to karygodne. Rząd w ten sposób unika zadłużenia ponad Konstytucyjny Dług, utrudnia sobie transparentność i przejrzystość w finansowaniu działania państwa, wyrzucając kolejne pomysły socjalne na rynek, napędza rozbuchaną już do czerwoności inflację – o czym prezes NIK alarmował na wielu konferencjach i wystąpieniach sejmowych ze sprawozdania wykonania kontroli budżetowych.

Przerażający natomiast jest fakt, że głównym skupującym polskie obligacje jest instytucja Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który na domiar złego nie płaci podatków od niebagatelnych dochodów z tytułu zakupu obligacji w Polsce.

Wiceminister finansów – Jan Sarnowski w marcu 2021 r. tak to uzasadniał “Europejski Bank Inwestycyjny nie jest bankiem centralnym. Za podstawę zwolnienia wskazuje Umowa Ramowa pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Europejskim Bankiem Inwestycyjnym z 1 grudnia 1997 r. (Dz. U. z 2000 r. Nr 28, poz. 348), dotycząca działalności EBI w Polsce, w art. 3 postanawia, że “Uznawany jest za międzynarodową instytucję finansową.” “Odsetki i wszelkie należności, wynikające z działalności przewidzianej na mocy niniejszej umowy, jak również aktywa i wpływy Europejskiego Banku Inwestycyjnego związane z tą działalnością, będą zwolnione z opodatkowania. Żadne działanie Europejskiego Banku Inwestycyjnego na terytorium Polski w związku z jakąkolwiek sprawą  będącą przedmiotem niniejszej umowy nie spowoduje samoistnie obciążenia Banku lub jego aktywów podatkiem”.

Każdy Polak, mający oszczędności, lokujący pieniądze w różnorakich lokatach płaci podatek Belki, jednak w ocenie ministra Sarnowskiego “…prawdopodobnym skutkiem braku rozporządzeń nie byłyby zwiększone dochody od skarbowych papierów wartościowych, ponieważ w przypadku braku zwolnienia, banki centralne nie nabyłyby obligacji skarbowych. Przy takim założeniu, z rozporządzeniami nie wiąże się ubytek dochodów budżetowych, a jedynie zmniejszenie wydatków na obsługę długu Skarbu Państwa, związane ze zwiększeniem popytu na obligacje. Oznacza to, że prawdopodobnie wartość pozytywnego skutku stosowania rozporządzeń jest odpowiednio wyższa, wynikająca jedynie ze zmniejszenia wydatków na obsługę długu Skarbu Państwa”. (źródło : Odpowiedź na interpelację nr 19655 Pana posła Grzegorza Brauna
https://www.sejm.gov.pl/sejm9.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=19655)

Nie wiadomo co kierowało panem Sarnowskim prezentując takie stanowisko. Jednak wiadomo, że postawa serwilistyczna, wobec Unii Europejskiej nie służy Polsce.
Jak w soczewce widać, że Ministerstwo Finansów jest jak najbardziej układne wobec zewnętrznych instytucji finansowych w czasie, gdy na Polaków nakładane, są coraz to nowe podatki. Może wynika to z faktu, że w zarządzie EBI do 2020 roku zasiada pani Teresa Czerwińska, była wiceminister finansów w w rządzie Mateusza Morawieckiego w latach 2018-2019, która miałaby być gwarantem pewności i stabilności umów zawieranych między administracją rządową a EBI.

Dzisiaj jest wiceprezesem, jednak w ostatnich dniach we wielu mediach, można było wyczytać, że walczy o fotel prezesa. Nie trudno odnieść wrażenie, że za ciemiężenie własnego narodu, rządowe oficjele dostają nowe, wyższe, lepiej płatne funkcje w strukturach europejskich, przy jednoczesnej bierności i ślepocie środowisk opozycyjnych, skupionej na własnych interesach, bardziej niż na interesie obywateli.

 

Piotr Sterkowski

Redakcja