OpinieŚwiatNiemieckie czołgi znowu na Wschodzie?

Redakcja6 dni temu
Wspomoz Fundacje

Dawajcie te Leopardy! – grzmią polscy, a także bałtyccy politycy – rugając Niemcy za ociąganie się z decyzją przekazania stronie ukraińskiej ciężkich czołgów, które są ponoć niezbędne dla zwycięstwa nad Rosją.

Pomijam tu aspekt czysto wojskowy, choć też jest on ważny, albowiem część fachowców uważa, że te czołgi nie spełnią swojej roli na bezdrożach Ukrainy. Są po prostu za ciężkie. Leopard 2 waży co najmniej 55 ton, w niektórych wersjach nawet 62 tony. Jednak wszystkie mosty, drogi i linie kolejowe w strefie walk mają nośność ponad 40 ton – tylko po to, aby mogły być nadal używane przez rosyjskie czołgi bojowe typu T-72 o masie 44,5 tony lub T-90A o masie 46,5 tony. Leopard 2 miałby o prawie 17 500 kilogramów za dużo.

Ale w tej grze o niemieckie czołgi nie o to chodzi. Czołg Leopard na Ukrainie to nowy krok ku wojnie na o wiele większą skalę, to ostateczne złamanie przez USA i jej najwierniejsze sługi (Polska i kraje bałtyckie) niemieckiej samodzielności politycznej. To także przekroczenie pewnej ważnej granicy psychologicznej. Leopard 2 przypomina konstrukcją słynny czołg „Tygrys” z czasów II wojny światowej.

Jak pisze konserwatywny austriacki „Exxpress”: „Po raz pierwszy od maja 1945 r., wraz z misją Leopard 2 na Ukrainie, niemieckie czołgi zaczęłyby strzelać do rosyjskich żołnierzy, po 77 latach pokoju, 77 lat po zakończeniu dyktatury Hitlera – która kosztowała życie łącznie 27 milionów Rosjan”. Dla podżegaczy wojennych, czy dla władz w Kijowie, nie ma to znaczenia, ale dla Niemców i Rosjan tak. To jakby spełnienie przesłania znakomitego skądinąd filmu Karena Szachnazorowa „Biały Tygrys”. Przypomnijmy, główny bohater, rosyjski czołgista, kiedy jego „opiekun” z NKWD przekonuje go w maju 1945 roku, że to już koniec wojny, a on, czyli złowieszczy czołg zwany „Białym Tygrysem”, symbol wojny i zachodniego marzenia o zdruzgotaniu Rosji – nie istnieje, mówi: „Nie, on jest, i wróci tu, za 20, 50, może 100 lat”. I być może teraz rzeczywiście wróci, w nowej odsłonie, nawet nie będzie trzeba zmazywać krzyża z jego wieży, bo ukraińskie czołgi  od pewnego czasu są już oznaczone krzyżem.

Jan Engelgard

fot. public domain

Myśl Polska, nr 5-6 (29.01-5.02.2023)

Redakcja