OpinieJankowski: dwa narody

Redakcja5 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Wojna, pandemia, a wcześniej globalne ocieplenie i narastający w związku z tymi wydarzeniami brak zaufania do środków masowego przekazu, powodują coraz bardziej widoczny rozłam w społeczeństwie. Na oportunistów i nonkonformistów.

Ocieplenie

Niezależnie od tego, jaki kto ma pogląd na daną kwestię, nie jest przypadkiem, że przeciwnicy obostrzeń podczas pandemii koronawirusa to bardzo często ludzie, którzy już wcześniej wyrażali niechęć wobec „ogólnych teorii wszystkiego”, jakie coraz częściej pojawiają się w publicznym przekazie. Komentatorzy widzą w tym teorie spisku, a odpowiedzialne mają być za to Internet i wolność słowa, ale nie chcą zauważyć, że tak naprawdę to efekt uboczny koncentracji kapitału, która dotyczy także mediów. Środki masowego przekazu to coraz częściej monopole. Czasy lokalnych gazet i niezależnych redakcji minęły bezpowrotnie. Nie tylko dlatego, że pojawiły się nowe, skuteczniejsze narzędzia jak wspominany Internet, ale także z tego powodu, iż kapitał w ogóle ma tendencję do akumulacji, więc właścicieli jest coraz mniej. Media cierpią na tym jako jedne z pierwszych, bo i trudno zapanować nad umysłami w skali masowej, bez możliwości jakie dają.

Pierwszym zwiastunem tendencji o której piszę, była teoria o globalnym ociepleniu i kampania na rzecz ograniczenia użytkowania ziemskich zasobów. Telewizje i gazety zgodnie publikowały opinie kolejnych naukowców wzywające do zaciśnięcia pasa. Mimo braku zorganizowanego oporu pojawiły się już wtedy grona ludzi przejawiających wobec tego sceptycyzm. Wyzywani byli od „foliarzy”, atakowano ich jako „podważających naukę”, ale to niewiele zmieniało. Im bardziej stosowano wobec nich nacisk, tym bardziej utwierdzali się w swoich przekonaniach. Właściwie nic nowego, efekt znany od dawna.

Pandemia

Pandemia była jednak momentem przełomowym. Obostrzenia sanitarne i stosowany gdzieniegdzie przymus szczepień, zmusiły (często tych samych) ludzi do wzajemnego wspierania się. Atak w tym wypadku był jeszcze mocniejszy, zwłaszcza ze strony hunwejbinów COVID-19, gotowych na coraz bardziej absurdalne i uciążliwe rozwiązania. Ruch antyszczepionkowy zaczął przekształcać się w ruch typowo polityczny, choć spoiwem była tu raczej negacja niż afirmacja jakiegoś programu. W Austrii, gdzie obostrzenia były naprawdę surowe, powstała nawet partia (MFG) która w sondażach przekraczała 5% próg wyborczy.

Nowa faza ukraińskiej wojny dała podobny efekt i znów w dużej mierze objęła podobną grupę społeczną. To właśnie wcześniejsi „denialiści” czy „proepidemicy” są dziś w awangardzie niechęci do wyrzekania się czegokolwiek w imię wspierania wysiłku wojennego armii ukraińskiej. To oni pierwsi podważali hurrapropagandę podawaną Polakom w mass-mediach jak to Ukraina wygrywa wojnę. Oni nie dawali wiary w babcie rozbijające słoikami drony czy owce wysadzające czołgi. To już nie jest przypadek, to raczej tendencja.

Oblicze nonkonformizmu

Jakie wartości wyznają współcześni nonkonformiści? Przede wszystkim nie chcą obniżenia standardów życia i wyczuleni są na deficyty w swobodach obywatelskich, ale za wcześnie jeszcze by stworzyć ich jednoznaczny profil. To często jest opór wobec konkretnej idei, więc uzależniony jest od tego co akurat w danej chwili podają środki masowego przekazu. Nonkonformista będzie w takim wypadku zawsze przeciw, a okoliczności tylko sprzyjają umacnianiu jego postawy. Trudno bowiem przewidywać, iż za chwilę system medialny się rozpadnie, więc zaufać oficjalnej linii będzie tylko ciężej.

Nie zmienia to jednak faktu, że wchodzimy w epokę „dwóch narodów”, gdzie coraz mniejsze znaczenie będą miały deklarowane ideologie, religie czy inne tradycyjne zbiorowe tożsamości. Lewicowiec i prawicowiec znajdą ze sobą więcej wspólnego, jeśli będą mieli taki sam pogląd na to co podają w TVP czy TVN, niż próbując przerabiać własne teorie polityczne. A przecież trzeba odnotować, że w sprawach globalnych te stacje mówią jednym głosem. Może to delikatny paradoks, że takie słowa piszę akurat w „Myśli Polskiej”, gdzie tradycja realizmu politycznego jest silna, ale w Polsce akurat oportunizm zawsze był podejrzewany o niecne motywacje i opór wobec oficjalnej propagandy ma tu podatny grunt do działania. Co wybory mamy licytację na ruch „najbardziej antysystemowy” który jakby z urzędu ma te 10% poparcia. Czas wyciągnąć wnioski.

Tomasz Jankowski

Redakcja