AktualnościPat Buchanan pyta o przyszłość Rosji

Adam Śmiech3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Quo vadis, Matko Rosjo?

„Upadek Związku Radzieckiego był największą geopolityczną katastrofą wieku” – powiedział nowy przywódca Rosji Władymir Putin w swym orędziu do narodu w 2005.

„Dla Rosjan” – kontynuował Putin – „stało się to prawdziwą tragedią. Dziesiątki milionów naszych obywateli i rodaków znalazło się poza terytorium Rosji”.

Z punktu widzenia Putina jego orędzie było wówczas i pozostaje do dzisiaj, zrozumiałe.

Spójrzmy. Kiedy Putin wstępował do służb specjalnych swojego państwa, Berlin znajdował się w głębi zajmowanego przez Sowietów NRD. Polska, Czechosłowacja, Węgry, Bułgaria i Rumunia były krajami członkowskimi Układu Warszawskiego.

Litwa, Łotwa i Estonia były republikami ZSRR. Ukraina była najbardziej ludną i najbliższą etnicznie samej Rosji spośród republik radzieckich.

A dzisiaj? Berlin jest stolicą zjednoczonych, wolnych i demokratycznych Niemiec, członka NATO, który zaczyna ponownie się zbroić w odpowiedzi na inwazję Putina na Ukrainę.

Polska, Republika Czeska, Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria są członkami Paktu Północnoatlantyckiego, któremu przewodzi USA.

Byłe radzieckie republiki, Litwa, Łotwa i Estonia są także członkami zachodniego sojuszu powołanego po to, aby powstrzymać Rosję.

Szwecja i Finlandia, neutralne w czasie Zimnej Wojny, aplikują o członkostwo w NATO.

Ukraina wspierana przez USA i NATO walczy o wyparcie rosyjskiej armii ze swojego terytorium i w wojnie tej cieszy się poparciem niemal wszystkich państw w Europie.

Nawet upadku brytyjskiego i francuskiego imperium w efekcie II wojny światowej nie da się porównać w kategoriach geopolitycznej katastrofy do upadku Imperium Sowieckiego i rozpadu ZSRR po Zimnej Wojnie.

A co z wojną, którą Rosja prowadzi na Ukrainie od 24 lutego?

Rosja poszerzyła kontrolowane przez siebie terytorium na Krymie oraz w Ługańsku i Doniecku, enklawach Donbasu. A teraz, wraz z upadkiem Mariupola, kontroluje całe Morze Azowskie i uzyskała lądowy pomost pomiędzy Rosją a Krymem.

Ale Rosja nie zdołała zająć Kijowa i Charkowa, największych miast Ukrainy i została zmuszona przez ukraińską armię do ich opuszczenia, a Putin wciąż i wciąż musi przyjmować upokorzenia swoich sił zbrojnych.

Pomimo tego dzisiejsza Rosja pozostaje wciąż potężną siłą.

Największy kraj na świecie z terytorium dwukrotnie większym od USA, posiada najpotężniejszy arsenał broni nuklearnej i przewyższa USA i Chiny w taktycznej broni jądrowej. Olbrzymie terytorium i ogromne złoża surowców, minerałów, węgla, ropy i gazu.

Ale Rosja to także oczywiste słabości i rosnące zagrożenia.

Co prawda Putin zgromadził imponujące siły w Arktyce, ale Morze Bałtyckie, wraz z dołączeniem Finlandii i Szwecji do sojuszu zachodniego, stanie się jeziorem NATO. Rosyjskie okręty wojenne wypływające z Petersburga na Atlantyk będą zmuszone poruszać się pośród wód terytorialnych 11 obecnych lub przyszłych państw NATO: Finlandii, Estonii, Łotwy, Litwy, Szwecji, Polski, Niemiec, Danii, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Francji.

Wśród pytań, na które Rosja – w tak wielu aspektach słabsza od potężnego rywala USA podczas Zimnej Wojny, którym kiedyś była – musi odpowiedzieć, jest pytanie „Quo vadis”?

Dokąd dziś zmierza Matka Rosja?

Zgorzkniali na skutek porażek i strat poniesionych w czasie i po Zimnej Wojnie, rosyjscy nacjonaliści, naciskają na reżim, aby stanął w jednym szeregu z największą współczesną antagonistyczną potęgą USA – Chinami XI Jinpinga.

To recepta na Drugą Zimną Wojnę, ale jakie korzyści może przynieść ta wojna Rosji i jej narodowi?

W każdym aliansie rosyjsko-chińskim nie ulega wątpliwości, kto będzie ważniejszym partnerem. I to nie USA pożąda i marzy, aby któregoś dnia kontrolować zasoby Rosji od Nowosybirska po Cieśninę Beringa.

Ludność Chin – 1,4 miliarda, dziesięciokrotnie przewyższa liczbę ludności Rosji. Na wschód od Uralu populacja Chin od 50 do 100 razy przewyższa populację Rosji na Syberii i Dalekim Wschodzie.

A co z odprężeniem rosyjsko-amerykańskim jako alternatywą dla przyszłości zamiast Drugiej Zimnej Wojny?

W najgorszych momentach Zimnej Wojny prezydenci USA jak Dwight Eisenhower, Richard Nixon, czy Ronald Reagan, poszukiwali wspólnej płaszczyzny, na której mogliby porozumieć się z Rosją, by uniknąć konfliktu.

Ike [Eisenhower] zaprosił „Rzeźnika Budapesztu”, Nikitę Chruszczowa do złożenia 12-dniowej wizyty w USA w 1959. Nixon zainicjował odprężenie z Leonidem Breżniewem, który rozkazał Układowi Warszawskiemu zmiażdżyć „Praską Wiosnę” w 1968. Reagan i Gorbaczow wynegocjowali w 1987 likwidację całej klasy broni nuklearnej w Traktacie o Całkowitej Likwidacji Rakietowych Pocisków Nuklearnych Pośredniego Zasięgu – INF Treaty.

Biorąc pod uwagę antagonizm jaki wywołał Putin przez inwazję na Ukrainie, zachodni liderzy mogą nie być władni przywrócić sytuacji do stanu poprzedniego. Ale jeżeli będziemy izolować Rosję, wypychać ją z Zachodu, dla Moskwy pozostanie tylko jeden kierunek – wschód i Chiny.

Przez 230 lat swego istnienia, Stany Zjednoczone nigdy nie prowadziły wojny z Rosją. Ani z Romanowymi, ani ze stalinistami, ani z  komunistami Zimnej Wojny, ani z putinistami.

Żywotny interes USA wymaga, aby podtrzymać tę tradycję.

Pat J. Buchanan

20 maja 2022 r.

(tłum. AŚ)

Źródło – https://buchanan.org/blog/quo-vadis-mother-russia-159401

Adam Śmiech