OpiniePiS wyprowadza kozę

Przemysław Piasta7 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Od rana rządowe media rozpływają się w zachwytach jak to miłościwa władza doprowadziła do potężnej obniżki cen paliw i różnych innych produktów. W mediach społecznościowych wtóruje im dzielnie prosty lud pisowski ale i komentatorzy uważający siebie za poważnych. Tymczasem najnowszy ruch rządu to nic innego jak wdrożenie w praktyce przepisu pochodzącego ze starego szmoncesu. A szło to z grubsza tak:

Do rabina przychodzi ubogi Żyd i płacze: „Rebe, ja już nie mogę wytrzymać, mam tak źle w życiu. Tłoczymy się z żoną, teściową i dzieciakami w małym domku. Trudno nam. Nie dość, że bieda to jeszcze żona wiecznie kłóci się z teściową a dzieciarnia hałasuje. Tak się nie da żyć.” Rabin myśli, myśli i w końcu mówi: „Kup kozę wróć za tydzień”.
Mija tydzień, Żyd, niewyspany, zmęczony i zatroskany przychodzi i mówi. „Rebe, jest jeszcze gorzej. Nie dość, że ciasno i źle, hałas i gderanie bab, to jeszcze smród i bród, a do tego koza wszystko zżera.” Rabin udziela zatem kolejnej rady : „Sprzedaj kozę, a potem wróć po tygodniu”.
Mija kolejny tydzień i Żyd przychodzi. Rabin pyta go jak tam mu się wiedzie, a ten, zadowolony odpowiada : „No Rebe, jaki ja jestem szczęśliwy. Teraz, to my mamy jak w raju”.

Anegdota pasuje jak ulał. Nawet bardziej, bo nasza umiłowana władza nie tylko sprowadziła kozę, by ją obecnie uroczyście wypędzić, ale zadbała byśmy żyli w warunkach zgoła dyskomfortowych.

Bowiem wysokie ceny np. gazu wzięły się nie ze spisku Putina i Deszczowców ale z jak najbardziej konkretnych działań polityków PiS. Przypomnę, że Waldemar Pawlak wynegocjował wieloletni kontrakt gazowy z Rosją. Kontrakt zakładający stałą cenę surowca, ustalaną według skomplikowanego algorytmu, biorącego pod uwagę średnią cenę surowca w długim okresie. Politycy PiS uznali to za zdradę i zaskarżyli do Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie. Skutecznie. Pierwotnie nawet nieco na tym zyskaliśmy, obecnie jednak potężnie, nawet kilkukrotnie, przepłacamy.

A dajmy na to ceny energii? Z tub propagandowych rządu słyszymy, że wszystkiemu winna jest zła Unia. Jakoś nikt nawet nie zająknie się, że Polska za sprawą premiera Morawieckiego, plasuje się w forpoczcie unijnego ekologizmu odpowiedzialnego za obłędną politykę energetyczną wspólnoty. To jednak nie wszystko. Od kilkunastu lat nie potrafimy wybudować elektrowni atomowej, Przypominam, że od 2015 roku rządzą u nas ludzie Jarosława Kaczyńskiego a nie Tusk i Reptiliane. Zatem to obecna władza jest odpowiedzialną za to zaniechanie. W tym samym czasie znacznie biedniejsza od nas Białoruś wybudowała skutecznie nowoczesny obiekt w Ostrowcu, osiągając faktyczną niezależność energetyczną. Czyli można, trzeba tylko chcieć. Niestety wybudowanie elektrowni popsułoby znakomity interes jakim jest… budowa efektowni. Ta kosztowała nas do połowy zeszłego roku 750 milionów złotych, które skonsumowali różni krewni i znajomi Królika.

To jednak nie wszytko. Spytajmy skąd wzięła się gigantyczna inflacja i jej nieodrodna córka – drożyzna? Politycy i wyznawcy PiS mają w odpowiedzi jedno zaklęcie: pandemia. Tymczasem nie ma żadnej koherencji pomiędzy zaburzeniem funkcji lub uszkodzeniem struktury organizmu części populacji a procesem wzrostu ogólnego poziomu cen towarów i usług w gospodarce. To nie pandemia wywołała inflacje ale idiotyczne i chaotyczne sposoby walki z pandemią, które zastosował polski rząd. Zamknięcie gospodarki a późnij emisja pustego pieniądza, a także kupowanie wyborców pieniędzmi z budżetu, legły u podstaw obecnego finansowego nieszczęścia. Zatem, niezależnie od czynników zewnętrznych, to polski rząd odpowiada w pełni za stan naszego skromnego domostwa i to na nim ciąży odpowiedzialność za wprowadzenie do niego symbolicznej kozy.

Czy powinniśmy się teraz cieszyć, że w końcu łaskawie ją wygania? Jako konsumenci na pewno tak. Trudno nie czuć satysfakcji z obniżki przesadnie rozrośniętych cen. Jednak jako obywatele powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że obecne działanie ma charakter prowizoryczny. Rząd obniżając podatki obniża bowiem wpływy do budżetu. W takich warunkach powinien ciąć także wydatki budżetowe, czego jednak nie czyni. Ma zatem w zanadrzu trzy możliwości: albo brakujące pieniądze komuś ukradnie (patrz Polski Ład), albo je pożyczy, albo dodrukuje. Najprawdopodobniej zaś skorzysta w różnej proporcji z wszystkich trzech rozwiązań.

Tak oto, by walczyć ze skutkami wywołanej własną gospodarczą ignorancją drożyzny, rząd powtórzy wszystkie błędy które ową drożyznę wywołały. To trochę jak dolewanie oliwy do ognia. Na chwilę może i przygaśnie, ale za moment wybuchnie jeszcze gorętszym płomieniem.

Przemysław Piasta

Przemysław Piasta

Historyk i przedsiębiorca. Prezes Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego. Autor wielu publikacji popularnych i naukowych.