Polityczna telenowela pod tytułem „Rozłam w PiS” dobiegła swego dramatycznego finału. Mateusz Morawiecki wraz z grupą czterdziestu parlamentarzystów nie ugiął się przed prezesem Kaczyńskim, tym samym przesądzając o swojej politycznej przyszłości. Rozłam na łże-prawicy wzbudził zrozumiałe emocje w naszym środowisku. Dla wszystkich jest przecież oczywiste, że koniec PiS może oznaczać również koniec partii Tuska. To właśnie fałszywa dychotomia PiS – antyPiS od ponad dwóch dekad pozostaje siłą napędową polskiej polityki, sprowadzając ją do prostackiej przepychanki...









