HistoriaWyzwolenie w cieniu tragedii

Red.4 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

W dniu 19 stycznia 1945 roku do Łodzi wkroczyły wojska radzieckie, kładąc kres okupacji niemieckiej w tym mieście. Wbrew obowiązującej narracji, upowszechnianej przez IPN i dyżurnych „antykomunistów”, żołnierze radzieccy zostali radośnie powitani przez mieszkańców, o czym można się przekonać oglądając dostępne w sieci kroniki filmowe, czy też słuchając relacji bezpośrednich świadków tych wydarzeń.

Pomimo relatywnie niewielu zniszczeń wojennych jakich doświadczyła Łódź w czasie II wojny światowej, okupacja niemiecka tragicznie dotknęła jej mieszkańców. Miasto zostało włączone do Rzeszy i przemianowane na Litzmannstadt, a z rejencji łódzkiej łącznie wysiedlono około 444 000 osób narodowości polskiej. Ponadto na terenie lasów lućmierskich w okolicach Zgierza zamordowano około 30 000 osób. Oddzielną kwestią jest historia łódzkiego getta i jego likwidacji w 1944 roku, a także pomijana często martyrologia kilku tysięcy polskich dzieci osadzonych w obozie izolacyjnym przy ulicy Przemysłowej w Łodzi. W miejsce wysiedlanych i eksterminowanych mieszkańców osiedlano Niemców, pochodzących głównie z krajów nadbałtyckich.

Wyzwolenie Łodzi. Na ulicach tłumy mieszkańców.

Nic zatem dziwnego, że wkroczenie wojsk radzieckich do Łodzi traktowane było niemal powszechnie jako wyzwolenie. W jego cieniu pojawiła się jednak tragedia, którą był masowy mord dokonany przez Niemców w więzieniu położonym w łódzkiej dzielnicy Radogoszcz. To właśnie tam, na terenach pofabrycznych (teren fabryki Samuela Abbego) hitlerowcy zorganizowali w 1939 roku więzienie oraz obóz przejściowy dla Polaków przesiedlanych do Generalnego Gubernatorstwa. W przededniu wkroczenia Armii Czerwonej na teren Łodzi, niemieckie dowództwo podjęło decyzję o wymordowaniu wszystkich więźniów obozu – w liczbie około 1500 osób. W nocy z dnia 17 na 18 stycznia 1945 roku strażnicy rozstrzelali najpierw osadzonych przebywających na parterze więzienia. Gdy strażnicy wkroczyli na wyższe kondygnacje budynku, więźniowie zaczęli rzucać w ich stronę cegły, fragmenty desek i inne dostępne przedmioty. Załoga obozu wycofała się, a następnie podpaliła teren więzienia. Przeżyło jedynie około 30 osób, które albo wydostały się na dach budynku, albo schroniły w rezerwuarze z wodą na najwyższym piętrze.

Przykład bestialskiej kaźni w więzieniu na Radogoszczu jest potwierdzeniem tego co mogło czekać Polaków, gdyby okupacja niemiecka trwała dłużej. Masakra ta jest rzecz jasna jedną z wielu masowych zbrodni niemieckich, wpisanych w politykę eksterminacji narodu polskiego. Jej wyjątkowość polegała jednak na tym, że po pierwsze – dokonana została w chwili gdy losy wojny były już przesądzone, a po drugie – skierowana była wobec bezbronnych więźniów, nie stanowiących dla załogi obozu/więzienia żadnego zagrożenia. Niestety wielu historyków, nie mówiąc o pretendujących do tej roli publicystach historycznych – z przyczyn politycznych, bądź ideologicznych zrównuje okupację niemiecką z okresem po II wojnie światowej, a pokonanie hitlerowskich Niemiec nazywa nowym zniewoleniem. Symboliczny charakter ma również przemianowanie łódzkiej ulicy 19 Stycznia na aleję Karola Anstadta. Są to jaskrawe przykłady pisania historii na nowo, na użytek bieżących potrzeb politycznych. Działania takie są o tyle groźne i szkodliwe, że z „zatrutej studni” fałszywej wiedzy czerpią kolejne roczniki młodzieży, którym zamiast historii serwuje się marnej jakości politykę historyczną.

Michał Radzikowski

Red.