PolitykaŚwiatMiksa: BND, Turcy i Azerowie

Redakcja12 minut temu
Wspomoz Fundacje

W okresie zimnej wojny zarówno STASI jak i BND stanowiły elitę służb specjalnych na świecie. Po zjednoczeniu Niemiec Stasi przestała istnieć, Rosja była w kryzysie, a tym samym rola i znaczenie BND znacząco spadło. Służby niemieckie skupiły się teraz głownie na budowaniu trwałych przyczółków gospodarczych w dawnych krajach Bloku Wschodniego. W międzyczasie jednak miejsce rywalizacji po wrogich służbach z Demoludów zajęły służby z innych kierunków. Oczywiście jeszcze przed zjednoczeniem Niemiec BND miała swój „ogon” w postaci CIA. Amerykanie argumentowali swoje poczynania ograniczonym zaufaniem do swojego zimnowojennego sojusznika. Niemcy byli z tą sytuacją niejako pogodzeni zdajać sobie sprawę ze swojego położenia oraz dużo poważniejszymi problemami państwa z nazistowską etykietą. Żeby pozbyć się tej etykiety Niemcy przystają na propozycję Izraela i w zamian za pomoc wojskową oraz pieniądze otrzymują od Izraela przerzucenie części odpowiedzialności za Holocaust na Polskę. Z czasem jednak Izrael wymusza podpisanie umowy między Niemcami a Izraelem, która pozwala na operacyjną swobodę działania służb Izraela na terytorium Niemiec. Od tego momentu służby Izraela działają na ich terytorium na takich samych zasadach na jakich funkcjonują w Izraelu. Pobicia, porwania, skrytobójcze mordy stają się chlebem powszednim w Niemczech.

Z każdą kolejną dekadą przybywa w Niemczech obywateli Turcji. Ankara wykorzystuje swoich rodaków do budowy siatek wywiadowczych, które mają zbierać informacje przede wszystkim z obszaru niemieckiej gospodarki oraz przemysłu obronnego. Oczywiście turecka diaspora otrzymuje również oddziaływania na sytuację społeczno-polityczną Berlina. Rosną w siłę Szare Wilki. Wpływy te są na tyle znaczące i trudne do eliminacji, że BND sprawia z czasem wrażenie pogodzonej z tą sytuacją. Nieco zaskakujące są ostatnie doniesienia o tym, że były szef BND August Hanning, przez długie lata zbierał dane wywiadowcze dla wywiadu azerskiego. Ta informacja to nie tylko potężny cios wizerunkowy uderzający dotkliwe nie tylko w tradycje niemieckich służb, ale również w autorytet państwa niemieckiego. Moją uwagę skupił jednak zupełnie inny wątek. Mianowicie skoro oficjalnie Azerowie są bratnim narodem Turków, oba państwa łączy szczera przyjaźń i ambitne plany utworzenia pantureckiej przestrzeni od Turcji po Kazachstan, to czemu Azerowie wchodzą w paradę Turkom w Niemczech.

Być może azerski mafijny klan Alijewów poczuł się na tyle pewnie dzięki zyskom z ropy oraz tranzytu paliw przez Azerbejdżan, że rozpoczął realizację własnych regionalnych ambicji. Punktem zapalnym stał się również stosunek dwóch turkijskich narodów względem polityki Izraela. Turcja dostrzegła, bowiem, że geopolityczne aspiracje Izraela stanowią coraz większe zagrożenie dla ich własnych wpływów i planów na przyszłość. Turcy piętnują mordy Izraela na Palestyńczykach, w odwecie Izrael potępił ludobójstwo Turków na Ormianach w trakcie I wojny światowej wiedząc, że to rozwścieczy Turków, którzy za wszelką cenę próbują rzucić odium odpowiedzialności za bestialskie wymordowanie półtora miliona Ormian. Tymczasem Azerowie kilka lat temu korzystali ze wsparcia wojskowego i wywiadowczego Izraela podczas ataku i zdobycia Górskiego Karabachu. Takiego wsparcia i gestów solidarności udzieliła również Azerom Ukraina, uznając Ormian za sojuszników Rosjan, a tym samym zasługujących na śmierć lub wypędzenie.

Turcja zachowuje w gruncie rzeczy neutralność w konfrontacji Rosji z Ukrainą, pozorując wsparcie dla Ukrainy, które wynika bardziej nie z solidarności Ukrainą, co niechęci do wzmocnienia się pozycji Rosji w basenie Morza Czarnego. Azerbejdżan wspiera Ukrainę i wysyła jej swoich najemników, dzieląc się również swoimi doświadczeniami z wykorzystania dronów w wojnie z Ormianami. Co ciekawe również Ukraina popiera bestialstwo Izraela w Palestynie uznając tę rzeź za uzasadnioną, a wydawałoby się, że ten cierpiący na skutek nalotów naród będzie pierwszym, który będzie się litował nad losem Palestyńczyków.

Tak wygląda w praktyce polityczna proza relacji na świecie. Byli wrogowie na potrzeby chwili stają się przyjaciółmi, a rzekomi przyjaciele na terytorium odległych Niemiec walczą o wpływy między sobą, korzystając z niemieckiego osłabienia. Tej prawidłowości nie może lub celowo nie chce przyjąć do wiadomości „polska” dyplomacja uwikłana w schematy i archaiczne stereotypy geopolityczne.

Kiedyś to Niemcy mieli rozbudowane siatki wywiadowcze oraz agenturę wpływu w takich państwach jak Turcja, a dziś z drapieżnika stali się ofiarą. Oczywiście na odrębną analizę zasługują wpływy wywiadu rosyjskiego i chińskiego, który również odnosi tu sukcesy. Ostatnim akordem w tej partii są z pewnością rosnące wpływy wywiadu ukraińskiego, który wykorzystuje wielotysięczną ukraińską społeczność, która zalała Niemcy od 2022 roku do realizacji zarówno bieżących potrzeb wywiadowczych oraz do budowy podobnie jak w Polsce czy Kanadzie, długotrwałej struktury zdolnej do politycznego oddziaływania.

Arkadiusz Miksa

Redakcja