PolskaPublicystykaOd chwały w nauce do hańby (3)

Redakcja30 minut temu
Wspomoz Fundacje

Rozwijająca się biała rusycystyka na Uniwersytecie Jagiellońskim wyróżniała się nie tylko podejmowaną przez jej przedstawicieli  problematyką badawczą, ale również metodą – historyczno-literacką i historyczno-kulturową.

W ich pracach na tych dwóch poziomach widoczny był zdecydowany dystans wobec przyjętej w polskiej nauce ideologii i metodologii marksistowskiej.  Dzięki niemu nie utraciły one aktualności po upadku komunizmu – w przeciwieństwie do peerelowskiego dorobku nie tylko marksistowskich filologów, ale również tych, którzy – w niewielkiej ilości – uciekając od coraz bardziej kompromitującej się upolitycznionej metodologii, podejmowali eksperymenty w kierunku formalizmu bądź strukturalizmu. Te nowe postawy badawcze okazały się bowiem w takim samym stopniu antymetafizyczne i antyaksjologiczne jak odrzucony ostatecznie w latach 80. marksizm.

Znamienne przy tym jest, iż większość z nich – podobnie jak sieroty po marksizmie – w nowej rzeczywistości społeczno-politycznej i cywilizacyjno-kulturowej III RP – podjęła również antymetafizyczne i antyaksjologiczne badania genderowe w literaturoznawstwie, a następnie w kształtującym się pod koniec lat 90. kulturoznawstwie. I jedni i drudzy relatywizowali podstawowe dla sensu kultury kategorie poznawcze i etyczne – prawdy oraz dobra i zła. Dlatego ani jedni, ani drudzy nie mieli kompetencji społecznych i moralnych, aby kształtować etos nowego pokolenia dwudziestowiecznej polskiej inteligencji u schyłku PRL. Tej, która  – jak na tradycję inteligencką przystało – stworzyła bezinteresownie, w „czynie społecznym” zaplecze intelektualne Solidarności. Zespoły doradcze, „uniwersytet latający”, prasa solidarnościowa, sieć informacyjna, pion wydawnictw i szereg pomniejszych inicjatyw były jej dziełem.

Biała rusycystyka w Solidarności

Pole działania kontynuatorów Mariana Zdziechowskiego w ramach Solidarności na Uniwersytecie Jagiellońskim nie było wielkie. Było natomiast znaczące. Ryszard Łużny, Lucjan Suchanek, Anna Raźny, Hanna Kowalska-Stus (na zdjęciu z 2019 roku), Danuta Piwowarska, Krystyna Pietrzycka-Bohosiewicz znaleźli się w czołówce działaczy tego wolnościowego związku zawodowego na Wydziale Filologicznym UJ. Wśród zwolenników Solidarności było bowiem wówczas ogromne zapotrzebowanie na wiedzę o rewolucji bolszewickiej, stalinizmie i GUŁagu, Chruszczowowskiej odwilży, rosyjskim samizdacie i tamizdacie lat 60. i 70. Ono też stało się wyzwaniem dla nas – tych niepokornych rusycystów, którzy już sporą część tej wiedzy posiedli. Wyzwanie podjęliśmy i wzięliśmy udział w działalności oświatowo-informacyjnej uniwersyteckiej Solidarności lat 1980-1981. Prowadziliśmy wykłady i dyskusje na zebraniach solidarnościowych na UJ, a następnie w środowisku nauczycielskim Krakowa i robotniczym Nowej Huty.  Wygłaszaliśmy prelekcje na strajkach studenckich – organizowanych przez Niezależne Zrzeszenie Studentów – które ciągnęły się od  momentu jego powstania we wrześniu 1980 roku do dnia rejestracji 17 lutego 1981. Komunistyczne władze zwlekały z nią, obawiając się – słusznie – iż ta niezależna organizacja studencka stanie się „drugą Solidarnością” skupiającą studiującą młodzież.

Zyskaliśmy jej zaufanie na Uniwersytecie Jagiellońskim, bo nie musieliśmy niczego gwałtownie zmieniać w naszej postawie nauczyciela akademickiego i zarzekać się jak inni, że już nie chcemy mieć nic wspólnego z „komuną”. Nigdy bowiem do niej nie należeliśmy. Dodatkowym atutem  w roli tych, którzy „niosą oświaty kaganiec” na temat Rosji były nasze wcześniejsze więzy z Janem Pawłem II. W środowisku uniwersyteckim byliśmy rozpoznawalni jako uczestnicy zaproponowanego w połowie lat 70. przez ówczesnego kardynała Karola Wojtyłę nieformalnego seminarium, którego zadaniem było m.in. wypracowanie pod kierunkiem ks. Józefa Tischnera koncepcji dialogu z wrogiem. Nie bez powodu przeciwnicy ideowi w środowisku UJ nazywali nas kruchtą.

W euforii wolnościowej

Świadectwem udziału „białych” rusycystów w wolnościowym zrywie Solidarności na najstarszej polskiej uczelni była funkcja przewodniczącego  komitetu założycielskiego NSZZ Solidarność Uniwersytetu Jagiellońskiego, którą pełnił profesor Ryszard Łużny do momentu, gdy w 1981 roku został wybrany na pierwszego solidarnościowego dziekana Wydziału Filologicznego. Po nim drugim solidarnościowym dziekanem tego Wydziału został profesor Lucjan Suchanek (1984-1990), który następnie został prorektorem do spraw studenckich (1990-1993).

Cenny był również wkład „białej rusycystyki” w uwolnione od cenzury i przymusu ideologicznego życie naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego w czasie wolnościowego zrywu Solidarności – od sierpnia `1980 roku do 13 grudnia 1981. Profesor Suchanek jako ówczesny dyrektor Instytutu Filologii Rosyjskiej nawiązał owocną współpracę nie tylko ze studenckim Kołem Naukowym Rusycystów, ale również NZS na UJ. Jej owocem były prelekcje dla młodzieży studenckiej poświęcone rosyjskiej literaturze oraz publicystyce antykomunistycznej i łagrowej, prezentowanej na przykładzie już nam znanych utworów Borysa Pasternaka, Aleksandra Sołżenicyna, Warłama Szałamowa, Władimira Bukowskiego. Zwieńczeniem współdziałania tych trzech środowisk uniwersyteckich była zorganizowana przez nie 11-12 grudnia 1981 roku w auli Collegium Novum historyczna sesja naukowa Oblicza Rosji. W wypełnionej po brzegi jej sali przez dwa dni referaty na temat Rosji przedrewolucyjnej, rewolucyjnej i radzieckiej wygłaszali oprócz rusycystów historycy i filozofowie – pracownicy naukowi i studenci. Novum w prezentowanej problematyce  stanowiła swobodna dyskusja o przyszłości ZSRR, prowadzona na kanwie  książki George’a Orwella „Rok 1984”. Sesja była świadectwem naszego krytycznego stosunku do rewolucji bolszewickiej, komunistycznej utopii, totalitarnej władzy komunistów. Ten wyrażony publicznie krytycyzm nie miał nic wspólnego z negacją samej Rosji i Rosjan, skutkującą rusofobią, która zapanowała na polskich uniwersytetach  po zamachu stanu na Ukrainie w 2014 roku. Przeciwnie, nasz krytycyzm prezentował Rosjan – w szczególności rosyjskich twórców literatury łagrowej – jako awangardę antykomunizmu, zaś naród rosyjski jako pierwszą i największą ofiarę nieludzkiej utopii marksizmu i leninizmu.

Z konferencji naukowej do podziemia  

Konferencja Oblicza Rosji zakończyła się późnym wieczorem 12 grudnia – 10 godzin przed wprowadzeniem stanu wojennego. Jeden z jej uczestników –Andrzej Drawicz – po powrocie pociągiem do Warszawy został aresztowany już na warszawskim dworcu i internowany tuż po północy z 12 na 13 grudnia. Natychmiast po wystąpieniu generała Wojciecha Jaruzelskiego – obwieszczającego wprowadzenie stanu wojennego – w Collegium Novum zebrały się władze Solidarności uniwersyteckiej, wyznaczając z grona jej członków dwie osoby odpowiedzialne za powołanie Tajnej Komisji Zakładowej Solidarności na UJ. Jedną z nich był prof. Lucjan Suchanek, drugą profesor archeologii Kazimierz Godłowski.

W skład Komisji oprócz jej współzałożyciela – weszła jeszcze jedna osoba z grona „białych rusycystów” – Anna Raźny reprezentująca w niej Wydział Filologiczny. Rusycyści mieli także udział w redagowaniu podziemnego biuletynu tej Komisji – firmowaną przez Barbarę Niemiec „Wolną Myśl” – oraz jego kolportażu wraz z podziemną prasą Regionu Małopolska wśród solidarnościowej społeczności UJ. W kierowanym przez L. Suchanka Instytucie Filologii Rosyjskiej – ściślej w pomieszczeniach Katedry Literatury Rosyjskiej – było centrum dystrybucji składowanej tam podziemnej prasy dla Wydziału Filologicznego. Sam profesor Suchanek wziął jeszcze udział w pracach podziemnego pisma Regionu Małopolska – „Miesięcznika Małopolskiego”.  Kontynuowaliśmy nasze zaangażowanie również w solidarnościowym „uniwersytecie latającym”, ukierunkowanym na środowisko nauczycielskie i robotnicze. To była służba nie tylko prawdzie, ale również Polsce.

III RP i nowe nurty badań

Po 1989 roku – wolni od cenzury i terroru politycznego mogliśmy skoncentrować się na pracy naukowej i dydaktycznej. Lata 90. ubiegłego wieku były złotym okresem rozkwitu literaturoznawstwa rosyjskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pod kierunkiem L. Suchanka rozwinęły się pierwsze w Polsce badania emigracji rosyjskiej, zwieńczone utworzeniem pod jego przewodnictwem  Komisji Emigrantologii Słowian – pierwotnie w ramach Komitetu Slawistyki PAN (2008), a następnie w składzie Międzynarodowego Komitetu Slawistów (2013) – prężnie działającej do dnia dzisiejszego. Pod redakcją profesora Suchanka wydane zostały pionierskie w Polsce prace o samizdacie i tamizdacie, literaturze łagrowej, trzeciej fali emigracji. One też stały się wstępem do rozwinięcia badań kulturoznawczych, wykraczających poza ramy filologiczne, przedstawiających rosyjską literaturę i kulturę w szerokim kontekście nie tylko historii, ale również religii i metafizyki, filozofii i myśli społecznej, ideologii i polityki. Były to m.in. Emigracja i samizdat. Szkice o współczesnej prozie rosyjskiej, Dać świadectwo prawdzie. Portrety współczesnych pisarzy rosyjskich, Realiści i postmoderniści. Sylwetki współczesnych pisarzy rosyjskich. Te właśnie studia oraz prace emigrantologiczne stanowiły wstępną fazę zaistnienia  rosjoznawstwa kulturoznawczego w skali ogólnopolskiej.

Od chwały do wykluczenia

Perspektywa jego rozwoju otworzyła się na otwartym w 2001 roku Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, na którym było zapotrzebowanie na rozwijające się już w Polsce badania kulturoznawcze o różnorodnym profilu. Rosjoznawcy – L. Suchanek, H. Kowalska-Stus,  A. Raźny i ich młodsi pracownicy naukowi oraz doktoranci – wnieśli na nowy wydział interesujący dla politologów dorobek naukowy i kontakty z wybitnymi rosyjskimi uczonymi oraz uczelniami. Jednocześnie otworzyli nowy w Polsce kierunek studiów: rosjoznawstwo, które przez pierwsze 10 lat cieszyło się dużym zainteresowaniem polskich maturzystów. Początkowo działaliśmy w ramach kulturoznawczego Instytutu Studiów Regionalnych, a następnie w powstałym w 2005 roku Instytucie Rosji i Europy Wschodniej, którego dyrektorem został profesor Suchanek. To był drugi – już w roli rosjoznawców –złoty okres w biografii naukowej kontynuatorów tradycji Mariana Zdziechowskiego, rzetelnego uczonego przedstawiającego Rosję bez uprzedzeń i resentymentów oraz tendencji ideowo-politycznych.

Świadectwem tego nastawienia była znakomita  współpraca Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ z Wydziałem Politologii Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. M.W. Łomonosowa, w której ważną rolę odegrał Instytut Rosji i Europy Wschodniej. To była partnerska współpraca polskich i rosyjskich uczonych, nastawiona na wzajemne zrozumienie i zarysowanie wspólnych obszarów badań oraz kształtowanie pozytywnych relacji polsko-rosyjskich. Jej udokumentowaniem są cztery tomy materiałów z czterech konferencji, zorganizowanych w latach 2011-2014: dwie w Moskwie i dwie w Krakowie. Na każdej konferencji i w każdym tomie mocno wybrzmiał głos krakowskich rosjoznawców, nastawionych na dialog z Rosją – nade wszystko cywilizacyjno-kulturowy.

Nic nie wskazywało na to, że sytuacja zmieni się o 180 stopni w 2014 roku – z winy polskiej strony, która z partnerskiej stała się wrogą. To nie Rosjanie wykluczyli nas ze współpracy polsko-rosyjskiej, ale polscy politycy i zniewolone przez nich środowiska akademickie. Udział Polski w euromajdanie – ściślej w zamachu stanu na Ukrainie – wywrócił do góry nogami nasze relacje nie tylko z rosyjskimi kolegami, ale również z naszymi – polskimi. Nie tylko w obrębie UJ, ale również w Instytucie Rosji i Europy Wschodniej, który przysporzył polskiej nauce chwały.

Czas agentów

Stało się tak dlatego, że nasi młodsi koledzy – których wydoktoryzowaliśmy, wypromowali i zatrudnili na etatach naukowo-dydaktycznych w tym Instytucie – przeobrazili się w agentów politycznej poprawności, która nakazywała podporządkowanie polskiej nauki i dydaktyki uniwersyteckiej wymogom realizowanej przez Warszawę amerykańsko-natowskiej polityki. Stara gwardia – z wpisaną w biografię naukową walką o wolność nauki w solidarnościowym czasie PRL – nie mogła przyjąć dyktatu nowej ideologii. Wypowiedzieliśmy jej swoje non possumus. Nie przyłączyliśmy się do nagle powstałego w utworzonym przez nas krakowskim środowisku rosjoznawczym chóru rusofobów, którzy poświęcili wszystko, co nas z nimi łączyło na ołtarzu politycznej poprawności i w roli jej agentów zaczęli odrzucać prawdę o współczesnej Rosji oraz sprowadzać relacje polsko-rosyjskie do kontaktów z przebywającymi obecnie poza FR jej dysydentami, realizującymi brukselsko-waszyngtoński projekt geopolityczny anty-Rosja.

Dlatego zaczęli nas stopniowo wykluczać ze środowiska naukowego. Nie wszystkich jednocześnie, stopniowo, odpowiednio do wykalkulowanej ich kariery naukowej. Tolerowali nas do momentu, kiedy byliśmy im potrzebni w roli recenzentów ich prac naukowych czy autorów opinii koniecznych przy awansach akademickich. Wykluczali nas po kolei, w miarę naszego przechodzenia na emeryturę – najpierw prof. Suchanka, następnie prof. Raźny i na koniec – w 2024 r. prof. Kowalską-Stus. Gdy tylko staliśmy się emerytami, natychmiast przestali nas zapraszać do jakiejkolwiek współpracy naukowej, na spotkania i uroczystości w założonym przez nas Instytucie. Nie komuniści, z którymi znajdowaliśmy wspólny język w sprawach Rosji i dydaktyki uniwersyteckiej, ale „swoi”, nasi uczniowie, „nowi rosjoznawcy”. Zmienili w Instytucie programy studiów, spisy lektur, nazwy katedr; zniszczyli ile tylko mogli śladów naszej działalności. Na fali tej dewastacji założony przez nas Instytut Rosji i Europy Wschodniej doprowadzili do upadku kolejni jego dyrektorowie – prof. Joachim Diec, a następnie prof. Małgorzata Abassy. W efekcie w 2025 roku Instytut został ostatecznie rozwiązany, a w jego miejsce utworzono dwie nowe jednostki: Katedrę Badań nad Obszarem Eurazjatyckim pod kierownictwem J. Dieca oraz Katedrę Rosjoznawstwa, której kierownictwo powierzono – nie wiadomo dzięki komu i czemu – wbrew tradycji uniwersyteckiej osobie bez profesury belwederskiej, w dodatku już od kilku lat w wieku emerytalnym – dr. hab. Andrzejowi Dudkowi prof. UJ. Jego właśnie katedrze zostały przypisane nowe studia rosjoznawcze, zaprogramowane w duchu politycznej poprawności i demonizującej Rosję rusofobii.

Piszę o tym, aby podkreślić, że obecne rosjoznawstwo – zarówno w badaniach naukowych, jak i w dydaktyce – nie jest kontynuacją tego, które zainicjowali w 2001 roku będący obecnie na emeryturze współtwórcy tego Wydziału. Jego obecne oblicze ukształtowała również polityczna poprawność w formie rusofobii.

Owa poprawność – w istocie swej amoralna – odbiła swe piętno także na obliczu Polskiej Akademii Umiejętności. Spektakularnym świadectwem tego było wynikające z niej nadanie w czerwcu bieżącego roku przez Walne Zebranie PAU honorowego członkostwa tej Instytucji Lechowi Wałęsie. Jedynym członkiem owego zebrania, sprzeciwiającym się takiemu uhonorowaniu byłego prezydenta Polski – znanego jako agent SB Bolek – był profesor Suchanek, który na znak swego protestu zrzekł się członkostwa PAU. Jego protest poparły jedynie dwie osoby: prof. Kowalska-Stus oraz filolog klasyczny prof. Stanisław Stabryła, którzy również zrzekli się swego członkostwa.

Ci z nas, którzy nie są członkami PAU, natomiast popierają ten sprzeciw, podejmują walkę z polityczną poprawnością na różnych innych frontach – mediach społecznościowych, środowiskach opozycyjnych, niezależnych stowarzyszeniach. Walka trwa.

Prof. Anna Raźny

Myśl Polska, nr 39-40 (27.09-4.10.2026)

Redakcja