Na platformie streamingowej Amazon Prime niezwykłym zainteresowaniem cieszy się serial dokumentalny Jacka Międlara „Sąsiedzi – Preludium” o ukraińskich mordach na Polakach. Jackowi Międlarowi udało się przebić z informacją o ukraińskich zbrodniach do szerokich mas. Amazon Prime opisuje film Jacka Międlara jako „poruszający dokument o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu i ich bolesnym dziedzictwie (…) film, oparty na relacjach, zdjęciach i nagraniach, nie daje prostych odpowiedzi, lecz skłania do refleksji nad pamięcią, winą, strachem i ranami, które do dziś wpływają na relacje polsko-ukraińskie”.
Film jest dokumentem na wysokim poziomie merytorycznym. Jest dobrze skonstruowany chronologicznie. To przejmujący dokument ukazujący historyczne źródła banderyzmu. Wypowiadają się na nim eksperci (prof. Witold Osadczy, prof. Czesław Partacz, dr Lucyna Kulińska) i ostatni żyjący świadkowie rzezi dokonywanej przez Ukraińców. W filmie widzimy między innymi już zmarłego, a znanego mi osobiście ppłk rez. pil. Stanisława Jastrzębskiego (1929-2024).
Projekt filmowy, jak również dwutomowa książka „Sąsiedzi” są ważnym elementem w budowaniu polskiej narracji. Zapełniają prawdą białą plamę widniejącą w naszej historii od kilkudziesięciu lat. Film ten boli i obnaża brutalną prawdę o tym, że elity w Polsce – zarówno te państwowe jak i duchowne – w zdecydowanej większości zapomniały o okrutnie pomordowanych naszych rodakach.

Dokumentalista Claude Lanzmann wyreżyserował usilnie promowany w latach 80-tych kilkuodcinkowy serial „Shoah”. Od strony technicznej dokument był doskonale zrobiony, natomiast jest był mało uczciwy od strony historycznej. Miał wydźwięk antypolski. Środowiska sympatyzujące z Lanzmannem i jego wizją historii potrafiły ten dokument rozpropagować na całym globie. Tragedia narodu Lanzmanna stała się powszechnie znana. Jacek Międlar wyreżyserował „Sąsiadów” mówiącej o krzywdzie naszego narodu. W odróżnieniu od działa Lanzmanna jest to dokument, nie tylko znakomicie zrobiony od strony technicznej, ale również jest uczciwy historycznie. Ukazuje zapomniane źródła ukraińskiego szowinizmu i przedstawia zakłamywaną historię banderyzmu. Mówi o naszej tragedii i naszej krzywdzie. Ten serial powinien być polskim towarem eksportowym. Dlatego cieszy, że ukazuje się on, aż w sześciu językach: polskim, rosyjskim, angielskim, węgierskim, czeskim, chińskim i co istotne również w ukraińskim.
Film „Sąsiedzi – Preludium” nie jest jednak nową produkcją. Premiera dokumentu odbyła się już dwa lata temu. Teraz zajmuje wysokie 6. miejsce w zestawieniu Amazon Prime.
Adam Guliński
Powstaje film dokumentalny o ukraińskim ludobójstwie na Polakach w latach 1939-1947 oraz banderyzmie w XXI wieku. Najwyższa pora, by w dobie permanentnego powielania kłamstw historycznych i próbie „pisania historii na nowo”, powstał film, który zada kłam wszelkim manipulacjom i fałszerstwom historycznym. Co bardzo ważne, film ukaże się w pięciu językach: polskim, ukraińskim, angielskim, rosyjskim i węgierskim.
Tytuł „Sąsiedzi” ma wskazywać na obraz sielskiego współżycia w arkadyjskich wioseczkach, gdzie kwitną czereśniowe sady, pszczoły uwijają się w pasiekach, a sąsiedzi żyją pospołu we wzajemnej przyjaźni i szacunku. Niestety, obraz ten został zniszczony przez ukraińską nienawiść, która z roku na rok dojrzewała w ich cerkwiach, chatach, umysłach i sercach.
Władyczków taki był Michał. Ukrainiec. On taki może w twoim wieku. To my mieli miedzę obok miedzy. To on by był nas zarżnął tak żywcem. Jak rano się wstało, to byłam zadowolona, że przeżyłam. To był taki naród, ech. Ja mam ich dosyć. Dwa kilometry od nas nabijali dzieciaki na sztachetach. No co to dziecko winne? Nie. To nie są ludzie. To są kacapy i tyle – z wielkim smutkiem pomieszanym ze złością wspomina Świadek Maria Panek z Kurowic.
Film powstaje na podstawie mojej książki pt. „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”, której kolejne tomy wciąż piszę. Publikacja to nie tylko przestroga przed zbrodniczym banderyzmem. To również pomnik trwalszy niże ze spiżu wybudowany Polakom pomordowanym na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i na Zamojszczyźnie w latach 1939-1947. To też pomnik dla tych, którzy ocaleli i przez całe życie zmagali się z potworną traumą, której doświadczyli, widząc, jak ukraińscy sąsiedzi mordują ich rodziny. To pomnik zbudowany z najtrwalszego materiału – wspomnień, dokumentów, dowodów.
Świadek Roman Strągowski z Parośli na Wołyniu (t. I): Wpadli z siekierami i pierwszego bili ojca, musieli dosyć długo bić. A nas dzieciaków, jak nas położyli na ziemię, to ja nawet nie czułem, kiedy mnie siekierą uderzyli. Czułem tylko, jak mi ten pasek ściągał z rąk. Ale myślę, że jak zobaczą, że jestem żywy, to mnie zamordują. To udawałem trupa, ręce mi tak opadły, pamięć mi się urwała. Braciszek najmłodszy miał trzy latka. Mój braciszek jeszcze trzymał jakąś kromeczkę chleba, to go zabili z tą kromeczką chleba. Czas trochę leczy rany, ale te wspomnienia są najgorsze. W tej wiosce zginęło grubo ponad sto ludzi, dzieci, kobiety…Tylko dlatego, że byli Polakami.
Świadek Janina Johnson (z domu Tuszyńska) z Huty Mydzkiej na Wołyniu (t. II): Ukraińcy strzelali tylko wtedy, kiedy Polak uciekał. A tak to zabijali kosami, sierpami, siekierami, nożami, widłami kłuli… Ciała były zmasakrowane, w całości okrwawione, pokaleczone. A byli tacy z odrąbanymi nogami, rękami, głową. I tam dwie moje starsze siostry i ta młodzież z samoobrony układali te ciała i dopasowywali części. A ja jak to wszystko zobaczyłam, to krzyknęłam i zemdlałam.
Jacek Międlar – twórca, reżyser i osoba odpowiedzialna za produkcję filmu. Jest twórcą i redaktorem naczelny portalu wPrawo.pl oraz autorem książek: „Moja walka o prawdę”, „Polska w cieniu żydostwa” i „Sąsiedzi”. Film dokumentalny jest zwieńczeniem serii ponad 60 spotkań ze Świadkami ludobójstwa, które rozpoczął w 2019 roku.



