ŚwiatWaćkowski: Dlaczego Orbán przegrał?

Redakcja6 godzin temu
Wspomoz Fundacje

Polskojęzyczny rynsztok medialno-polityczny od wielu dni żyje wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Nadwiślańscy politykierzy i ich funkcjonariusze medialni jak zawsze pokazują, że nie mają bladego pojęcia o procesach politycznych, jakie zachodzą w innych krajach. 

Nic nie przebije polskojęzycznej Telewizji Republika, która najpierw – gdy spłynęło kilka procent protokołów z komisji wyborczych – odtrąbiła wielkie zwycięstwo Fidesz–KDNP, by – gdy okazało się jednak, że urzędujący premier Węgier poniósł klęskę – wyzywać premiera Węgier od ruskich onuc. Warto na chłodno przeanalizować sobie to, co się wydarzyło na Węgrzech w ostatnim czasie. 

Zaskoczenie

Wynik wyborów lekko mnie zaskoczył. Z dystansem podchodziłem do badań opinii publicznej na Węgrzech, bowiem nie ma tam nawet względnie niezależnych ośrodków badania opinii publicznej. Przy okazji poprzednich elekcji na Węgrzech wyniki okazywały się zupełnie inne niż sondaże. Przewidywałem, że wygra Tisza różnicą około 6% nad Fidesz–KDNP, a minimalną większość będzie mieć obecna koalicja rządząca z Mi Hazánk. Pomyliłem się. Wygrała Tisza z wynikiem 52,10%, Fidesz–KDNP zdobył 39,56%,  Mi Hazánk zdobyła 5,72%. Próg wyborczy na Węgrzech wynosi 5%. W ordynacji proporcjonalnej do obsadzenia jest 93 mandatów, w jednoturowym JOW – 106 mandatów. Tisza uzyskała w części proporcjonalnej 44 mandaty, w JOW 93 mandaty. Razem daje to 137 mandatów (większość konstytucyjna na Węgrzech wynosi 133 mandaty). Fidesz–KDNP w części proporcjonalnej uzyskał 43 mandaty, w JOW – 13 mandatów. Mi Hazánk w części proporcjonalnej – 6 mandatów, w JOW partia ta nie zdobyła żadnego mandatu. 

Za dużo spraw zagranicznych

Wpływ na porażkę Fidesz-KDNP miało wiele czynników. Swoje zrobiło zmęczenie, bowiem obecna jeszcze koalicja rządząca rządzi Węgrami nieprzerwanie od 16 lat. Fidesz-KDNP przegrzał temat Ukrainy. Zatrzymano furgonetkę z pieniędzmi, jednak nie przedstawiono żadnych dowodów na to, że te pieniądze były przeznaczone dla opozycji węgierskiej od kijowskiego reżimu. Ludzie byli zmęczeni nadwyżką spraw międzynarodowych w kampanii wyborczej. 

Pocałunek śmierci zza oceanu

W spotach wyborczych Fidesz-KDNP pokazywany był jankeski oligarcha i prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Donald Trump. Na parę dni przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech wizytę w tym kraju złożył J.D. Vance – wiceprezydent Stanów Zjednoczonych. Zarówno on, jak i jego pryncypał jednoznacznie wsparli premiera Węgier. Wsparcie obecnej administracji SZA (odpowiedzialnej razem z Izraelem na ataki na Islamską Republikę Iranu) to pocałunek śmierci (widzieliśmy to przy okazji wyborów parlamentarnych w Słowenii i referendum we Włoszech). Społeczeństwo węgierskie jest zdystansowane wobec SZA z racji tego, że Jankesi partycypowali w traktacie w Trianon, na mocy którego miliony etnicznych Węgrów znalazły się poza państwem węgierskim. W 1956 roku Jankesi użyli Węgrów do realizacji swoich celów, tak jak wielokrotnie używali Polaków, a ostatnio Kurdów. Wsparcie SZA dla Orbána nie przesądziło o wyników wyborów, jednak z całą pewnością około 1-3% niezdecydowanych wyborców zdecydowało się poprzeć inne ugrupowania.

Trudny przeciwnik

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze sprawdzają się, gdy konkurencja jest rozbita, a nie zjednoczona. W 2022 roku konkurencją dla Fidesz-KDNP była koalicja Zjednoczeni dla Węgier. W skład tej koalicji wchodzili m. in. liberałowie z Koalicji Demokratycznej, Węgierska Partia Socjalistyczna i narodowcy z Jobbik. Kandydatem egzotycznej koalicji premiera był Péter Márki-Zay – węgierski odpowiednik Szymona Hołowni. Rządzący na Węgrzech mogli wykorzystywać niespójność ideową członków koalicji. W wyborach 2026 roku głównym konkurentem Fidesz-KDNP była partia Tisza. Na czele ugrupowania stoi Péter Magyar – były polityk Fidesz. Tisza w swoim programie wcale nie deklarowała służenia kijowskiemu reżimowi i podległości wobec Brukseli. Była trudnym przeciwnikiem do atakowania. Tisza przyciągnęła do urn zarówno dotychczasowych przeciwników obecnego jeszcze premiera, jak i rozczarowanych wyborców Fidesz-KDNP i osoby niezdecydowane (frekwencja w 2026 roku była o prawie 10% wyższa niż w wyborach w 2022 roku). 

Krótkowzroczność 

Viktor Orbán często porównywany jest do PiS. Wielu komentatorów mówi, że jest on w przeciwieństwie do prezesa PiS mądrym i przewidującym politykiem. Wybory w 2026 pokazały, że te opinie były nietrafne. W Senacie, który w polskim systemie politycznym nie ma większego znaczenia, większość ma PO i przystawki. Wybory do Senatu w naszej ojczyźnie odbywały się w jednoturowych Jednomandatowych Okręgach Wyborczych. Pod koniec grudnia 2025 roku europoseł Grzegorz Braun powiedział, że jest otwarty na prawicowy blok senacki składający się z PiS, Konfederacji Wolność i Niepodległość i Konfederacji Korony Polskiej. Politycy PiS będący na pasku jankeskiego namiestnika odrzucili tą propozycję. Deklaracja Brauna była nakierowana na elektorat PiS, żeby wykazać, że to kierownictwo PiS nie jest nastawione na jakąkolwiek współpracę i woli oddać Senat Donaldowi Tuskowi niż dogadać się po partnersku z innymi podmiotami (w przypadku startu do Senatu oddzielnie kandydatów PiS, Konfederacji Wolność i Niepodległość i Konfederacji Korony Polskiej obóz skupiony wokół premiera Tuska mógłby liczyć na zdobycie nawet 90 manatów w Senacie). Podobnie zachował się premier Węgier: widząc, że traci, a opozycja jest skonsolidowana, powinien dogadać się z Mi Hazánk przynajmniej w części Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. W 19 okręgach JOW łączny wynik kandydatów Mi Hazánk i Fidesz-KDNP jest większy lub prawie równy zwycięskiemu kandydatowi Tiszy, co oznacza, że Tisza nie miałaby większości konstytucyjnej i przy sprzecznościach wewnętrznych tej partii możliwe byłoby założenie, że nie utrzymałaby większości do końca kadencji.

Tak czy owak handel z Rosją

Federacja Rosyjska jest sprawdzonym, tanim, wiarygodnym dostarczycielem surowców. Niemniej, rozumna dywersyfikacja dostawców surowców jest jak najbardziej wskazana. Nasza ojczyzna ma ku temu możliwości z racji posiadania dostępu do morza. Politykierzy  POPiS i związani z nimi „eksperci” może tego nie wiedzą, ale państwo węgierskie nie ma dostępu do morza. Gdy na Węgrzech rządziła Węgierska Partia Socjalistyczna, Węgry także były nastawione na pragmatyczną współpracę z Federacją Rosyjską w sektorze energetycznym. Węgierska gospodarka załamie się bez surowców płynących z Federacji Rosyjskiej. Lider Tiszy Péter Magyar zapowiedział pragmatyczną współpracę z  Rosjanami w dziedzinie energetyki. Przyszły premier Węgier zapowiedział, że co prawda nie zadzwoni pierwszy do prezydenta Władimira Putina, jednak gdyby to z Moskwy wykonano telefon, to jak najbardziej odbierze. Magyar zapowiedział dalszą współpracę z władzami Serbii, obronę Węgrów na Ukrainie, wspieranie Węgrów w Serbii i w innych krajach. Maygar jest odpowiedzialnym politykiem i zamierza wspierać Węgrów etnicznych poza granicami Węgier, mimo że partie węgierskie za granicą wspierają Fidesz, a mający obywatelstwo węgierskie Węgrzy etniczni głosujący korespondencyjnie w ponad 90% procentach głosują na koalicję obecnie rządzącą na Węgrzech. Politycy POPiS bardzo się rozczarują po wyborach na Węgrzech, bo nowy rząd zapewne będzie trochę bardziej spolegliwy wobec Brukseli, jednak sługami Ukrainy, a nawet sponsorami kijowskiego reżimu z całą pewnością nie zostanie. W nowym parlamencie Fidesz-KDNP będzie miał silną frakcję opozycyjną, a dodatkową opozycją będą prospołeczni, wielowektorowi narodowcy z Mi Hazánk, którzy będą patrzeć na ręce nowym władzom. 

Kamil Waćkowski

Redakcja