HistoriaKulturaSowizdrzał Kaszubski

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Czujce tu ze serca toni/ Skłôd nasz apostolści:/ – Ni ma Kaszub bez Polonii,/ A bez Kaszub Polści

9 marca minęła 172. rocznica urodzin autora zacytowanych powyżej słów – Hieronima (Jarosza) Derdowskiego. Był jednym z najbardziej utalentowanych poetów swego regionu. Jest też uznawany za klasyka literatury kaszubskiej. Autor wierszy i utworów pisanych prozą zarówno w języku kaszubskim jak i polskim. Po Florianie Ceynowie był kolejnym, który tworząc w ojczystym języku kaszubskim na każdym kroku podkreślał przywiązanie Kaszubów do Polski i Polskości.

Urodził się 9 marca 1852 r. w Wielu, gdzie jego ojciec był gburem (samodzielnym gospodarzem) i sołtysem. Pierwsze nauki pobierał w miejscowej szkole powszechnej. Czas jego dorastania przypadał na lata po upadku powstania styczniowego. Natomiast okres młodzieńczy to już czas wzmożonego Kulturkampfu. W wieku 9 lat trafił pod opiekę stryja ks. Jana Derdowskiego, który był proboszczem w Kazanicach pod Lubawą. Dzięki temu wsparciu mógł rozpocząć naukę w protogimnazjum w Kurzętniku. Była to jedna z tych szkół na Pomorzu, w której obok wykładowego języka niemieckiego, drugim był język polski. Po roku nauki ojciec wraz z bratem przenieśli go do gimnazjum w Chojnicach, którego byli absolwentami. Nauka w tej wielce zasłużonej szkole dla Kaszub i Pomorza nie trwała długo. Tutaj bowiem objawił się jego kpiarski i niespokojny, skory do fifów (psot i figlów) charakter. Te nielicujące z powagą szkoły zachowania spowodowały, że w 1866 r. został z niej usunięty. Ponownie, dzięki protekcji stryja trafił do szkoły w Braniewie. W tym czasie z odległego Płw. Apenińskiego docierały informacje o toczących się zmaganiach Garibaldiego o zjednoczenie Włoch. Młody Kaszuba postanowił bronić… papieża Piusa IX przed powstańcami. Ostatecznie do tej eskapady namówił kilku kolegów, z którymi po wielu przygodach dotarł do Padwy. Na miejscu z powodu braku dokumentów zamiast na pole bitwy trafił do aresztu. Z jego powrotem do Wiela wiąże się pewna anegdota. By zdobyć środki na powrót do domu, napisał sfingowany list do ojca, którego autor donosi niby to o śmierci niejakiego Derdowskiego i żąda przesłania 200 talarów na koszty pogrzebu. Naturalną koleją rzeczy list wywołał w rodzinie smutek i żałobę. Pieniądze oczywiście wysłano. Finał tej sprawy, nastąpił w dniu, w którym rodzina udawała się na nabożeństwo żałobne. Wówczas opłakiwany syn pojawił się w Wielu.

Po tej eskapadzie niesfornego młodzieńca wysłano do szkoły w Chełmnie. Tutaj zetknął się z kadrą nauczycielską, która tworzyła przyjazną atmosferę dla poznawania historii i literatury polskiej. To było jednak zbyt mało i trzeba było szukać kolejnej szkoły. Tym razem wybór padł na gimnazjum w Olsztynku. I tutaj kończy się jego szlak edukacyjny. Do dziś nierozstrzygnięta jest odpowiedź na pytanie czy H. Derdowski ostatecznie zdał egzamin maturalny.

Na młodego człowieka rodzina wywierała presję, by kontynuował naukę w seminarium duchownym. Jednak czupurność młodzieńca dała i w tej sprawie znać o sobie. Stawiając zdecydowany opór namowom rodziny zdawał sobie sprawę, że teraz będzie musiał liczyć wyłącznie na siebie. Był to początek jego wędrówek w poszukiwaniu zajęcia, które umożliwiłoby stabilizację życiową, prowadziło go po różnych zakątkach ziem polskich. Pierwszym przystankiem na tej drodze  był Poznań i praca w księgarni Mieczysława Leitgebera. Był też zatrudniany jako guwerner w domach na terenie Wielkopolski i Kujaw. Tak między innymi trafił do Kobysewa koło Kartuz do dworu swego byłego nauczyciela a obecnie posła i ziemianina F. Schroedera.

Na ten czas przypada również rozpoczęcie współpracy z „Gazetą Toruńską”. Na łamach tego pisma zadebiutował jako autor artykułów o Kaszubach. Jego debiutancki tekst nosił tytuł Lud polski nad Bałtykiem. Jak pokazał jego czas, było to opracowanie bardzo rzetelne, na którym opierali swoje prace inni badacze kaszubszczyzny. O wartości tego opracowania świadczy również fakt, że Derdowski sprostował w nim wiele obiegowych i błędnych wiadomości, jak choćby te zamieszczone w Encyklopedii Powszechnej Samuela Orgelbrandta wydanej w 1863 r. Jednak w 1877 w wyniku nieporozumień został zmuszony opuścić przyjazny dom w Kobysewie. Pobyt w tym dworze umocnił w nim polską i kaszubską świadomość narodową.

W planach życiowych miał kolejną podróż zagraniczną. Tym razem celem miał być Paryż i nadzieja na podjęcie studiów w College de France w celu wysłuchania wykładów o literaturze polskiej prowadzonych przez prof. Aleksandra Chodźkę. Co prawda do Paryża dotarł, lecz sytuacja finansowa czyli notoryczny brak środków na utrzymanie zmusił go do powrotu, który też nie był łatwy. Część drogi wiodącej przez Francję, Szwajcarię, Saksonię, Łużyce, Śląsk i Wielkopolskę musiał odbyć pieszo. W czasie pobytu w Dreźnie podjął nieudaną próbę spotkania z Józefem Ignacym Kraszewskim, w czasie którego prawdopodobnie chciał prosić go o wsparcie. W końcu znalazł się po raz kolejny w Toruniu, gdzie choć nie od razu udało mu się otrzymać pracę w „Gazecie Toruńskiej”. O jego kontaktach ze środowiskiem toruńskim mamy nader skromne informacje, wiadomo jedno – był to dla niego i dla literatury kaszubskiej czas bardzo owocny. Tutaj w 1880 r. ujrzało światło dzienne jego pierwsze, a zarazem bardzo ważne dzieło literackie – O Panu Czorlińscim co do Pucka po sece jechoł. Zełgoł dla swojech druchów kaszubskich Jarosz Derdowski (Toruń).

Jest to niezwykle ważne dzieło z wielu względów. Autor dedykował je J. I Kraszewskiemu pisząc ją wierszem. Ostatnia zwrotka tego adresu została przytoczona jako motto. Niestety, adresat dedykacji nie był delikatnie mówiąc, tym zachwycony, co wyraził poprzez wyrażenie swojego niezrozumienia i dystansu wobec kaszubszczyzny. Przytoczone na wstępie słowa na stałe weszły jednak do kanonu haseł towarzyszących Kaszubom od tamtej pory do dzisiaj.

Innym znaczącym elementem tego utworu był zapisany w nim Marsz Kaszubski. Początkowo była to pieśń śpiewana na melodię Mazurka Dąbrowskiego. Wkrótce jednak muzykę do słów H. Derdowskiego skomponował Feliks Nowowiejski. Od tego czasu owa pieśń nosi tytuł Hymn Kaszubski i jako taki jest wykonywany w trakcie różnych uroczystości i świąt. Warto zwrócić uwagę, że na partyturze kompozytor zamieścił dedykację Dzielnym synom Polski kochanym Braciom Kaszubom poświęca kompozytor.

Praca w Toruniu nie przynosiła H. Derdowskiemu spodziewanych zarobków. Również sukces wydawniczy Czorlińszciego nie przyniósł spodziewanych zysków finansowych. Dlatego poszukiwał innej, lepiej opłacanej posady w prasie na ziemiach polskich. O pomoc zwrócił się m. in. do Wojciecha Kętrzyńskiego we Lwowie. Jego celem było objecie funkcji redaktora gazety na Mazurach. Ale i te starania nie przyniosły spodziewanego rezultatu.

Zdesperowany, po raz trzeci wyruszył w podróż zagraniczną.  Tym razem celem był Petersburg. Przez jakiś czas współpracował z historykiem prof. Wilhelmem Bogusławskim. Jednak i tu nie znalazł możliwości stałego zatrudnienia. Zatem udał się do Warszawy, gdzie przez dwa tygodnie przyjmowano go na salonach jako „ciekawostkę”. Gdy elity warszawskie nasyciły się jego osobą, znów pozostał bez możliwości zatrudnienia. Poszukiwania pracy zawiodły go do Cieszyna a następnie do Krakowa, by w końcu trafić do Lwowa. Wszędzie tam nie otrzymywał propozycji stałej pracy. Jego ofertę odrzuciło również lwowskie Ossolineum.

Ostatecznie powrócił do Torunia, gdzie choć zarobki były skromne, to jednak stałe. Tutaj też miał możliwość pracy twórczej. W 1888 r. ukazał się jego kolejny utwór Walek na jarmarku. W odróżnieniu do utworu debiutanckiego, ten napisał w języku polskim. Pomimo popularności wśród czytelników, utwór nie zapisał się na trwałe w historii literatury. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa kolejnego utworu ponownie napisanego po kaszubsku – Kaszuba pod Widnem. Na dwusetną rocznicę oswobodzenio Mniemców i krześcijaństwa od turećciego jerzma w roku Pańścim 1683 napisał Jarosz Derdowski. Ten krotochwilny utwór był peanem na temat mitów kaszubskich, dzielnych i szlachetnych obrońców chrześcijaństwa. W tym właśnie należy dopatrywać się popularności tego utworu w środowiskach polskiej inteligencji.

W atmosferze jaka panowała w środowisku „Gazety Toruńskiej” powstał kolejny utwór w języku kaszubskim. Tym razem o charakterze okolicznościowym – Oracyjo pożegnalno dla Pana Feliksa Czolińściego na banciecie wieczornym u Mazura w Toruniu w wilję Zwodzyjosza w roku Pańścim 1884. Jest on kolejnym przejawem sowizdrzalskiej natury autora. Można go również traktować jako zapowiedź przyszłego losu H. Derdowskiego. Bohater jest postacią autentyczną, która ostatecznie do Ameryki nie wyjechała.

Hieronim Derdowski wyjechał. Wpływ na jego decyzję niewątpliwie miały nie tylko sprawy finansowe czyli brak stabilizacji życiowej, co uniemożliwiało mu założenie rodziny. Cierpiał również z powodu braku akceptacji jego osoby jako literata. Zrażony sytuacją panującą na Kaszubach i Pomorzu postanowił spróbować szczęścia za Oceanem. Późną wiosna 1885 r. wyruszył z Bremy do Ameryki. I tu po raz pierwszy nie zawiódł się. Osiadł w Winonie (Minnesota). Tutaj wśród emigrantów z Kaszub osiągnął upragnioną stabilizację zawodową i materialną. Stało się to dzięki stworzeniu gazety „Wiarus”, której był redaktorem i wydawcą. Tutaj też udało się założyć rodzinę. Jego powodzenie jako redaktora gazety przyniosło mu uznanie lokalnej społeczności polsko-kaszubskiej. Tamtejsza Polonia liczyła 5 tys. osób, z czego 4 tys. było Kaszubami. Tutaj też pisze i wydaje kolejna swoją książkę Nórcyk Kaszubści abo koruszk i jedna maca jędrnyj prawde (zbiór przysłów kaszubskich).

Popularność „Wiarusa” wywodziła się z faktu, że był pismem wyrażającym ideologię Związku Narodowego Polskiego. W artykułach znalazło odbicie liberalne stanowisko w kwestiach narodowościowych i religijnych. Dzięki temu nakład systematycznie wzrastał, co z kolei przekładało się na efekt finansowy. W rezultacie H. Derdowski mógł zakupić na własność drukarnię, w której drukował również inne publikacje. Z czasem nabył również księgarnię. I wówczas, gdy poukładało się życie osobiste i zawodowe, niespodziewanie nadszedł tragiczny kres jego życia. W wyniku wylewu doznał paraliżu, który stał się przyczyną jego zgonu. Zmarł 13 sierpnia 1902 r. Można przypuszczać, że jego obfitujące w liczne podróże i różne koleje losu życie stanie się źródłem na kanwie którego mógł stworzyć jeszcze nie jeden utwór literacki czy tekst publicystyczny.

Pozycja H. Derdowskiego wynika z powszechnego odbioru jego tekstów literackich pisanych w języku kaszubskim. Najlepszym podsumowaniem dla jego osoby jest opinia wyrażona przez młodszego, ale równie zasłużonego działacza kaszubskiego dr. Aleksandra Majkowskiego, którą opublikował w swoim „Gryfie” w 1910 r.: „Odmawianie kaszubskości utworom Derdowskiego muszę nazwać wprost niebywałym. Nigdy po nim bowiem nie pisano rzeczy tak wybitnie kaszubskich jak „Czorlińsci” i „Janek z Knieji”. Szczególnie ten ostatni może znawcę ducha ludu kaszubskiego bogactwem znaków rdzennie kaszubskich i treścią odzwierciedlającą ducha ludu wprost w zachwyt wprowadzić. Jeżeliby językowi tych utworów z powodu tak drugorzędnych cech, jak akcent, chciano odmówić kaszubskości, wtenczas by zarzut ten odnosił się także do wszystkich poezji ludowych kaszubskich”.

Z kolei prof. Józef Borzyszkowski tak pisze o jego wiedzy na temat znaczenia H. Derdowskiego w badaniach etnograficznych i historycznych: „[…] historyk, etnolog, winien zwrócić większą uwagę na godną podziwu wiedzę Derdowskiego i zasługujące na docenienie stanowisko w „sprawie kaszubskiej”, zaprezentowane  we wspomnianym już artykule O Kaszubach [„Przegląd Polski”, nr 9, s. 360-381 – przyp. A. K.] w 1883 r. w Krakowie”.

Andrzej Kotecki

Fot. Park Krajobrazowy (Wdzydze) – wikipedia

Myśl Polska,  nr 13-14 (24-31.03.2024)

Korzystałem z: J. Borzyszkowski, „Historia Kaszubów w dziejach Pomorza”, t. III. „W Królestwie Pruskim i Cesarstwie Niemieckim (1815-1920)”, Gdańsk 2019; Maria Sadurska, Autor Hymnu Kaszubskiego – www.gdanskstrefa.com/autor-hymnu-kaszubskiego/

Redakcja