ŚwiatTrump zakończy wojnę na Ukrainie

Redakcja4 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Rosyjski portal „Segodnya”, powodując się na oceny politologa Borysa Mieżujewa, uważa, że zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA jest przesądzone m.in. dlatego, że tego właśnie chce „głębokie państwo” [Deep State]  w USA.

Jest to teza kontrowersyjna, bowiem nic nie wskazuje na to, żeby amerykański establishment pogodził się z wygraną Trumpa. Jednak jest prawdopodobne, że establishment ten rzeczywiście pogodził się z myślą, że wygrana Trumpa może oznaczać koniec wojny na Ukrainie. W sumie nie jest to takie ważne, która z tych teorii jest słuszna, o wiele ważniejsze jest to – czy rzeczywiście Trump tę wojnę szybko zakończy. Poniżej artykuł na stronach „Siegodnya”:

„Wiodące amerykańskie media przewidują zwycięstwo byłego prezydenta USA Donalda Trumpa w prawyborach Republikanów w Iowa [tak też się stało – red. MP]. Zdaniem politologa i amerykanisty Borysa Mieżujewa daje to poważne podstawy do mówienia o zwycięstwie Trumpa w walce o nominację partii w wyborach prezydenckich.

Amerykańskie media opierają swoje prognozy na pierwszych wynikach głosowania i własnej analizie. Według wstępnych wyników głosowania na stronie internetowej Partii Republikańskiej na Trumpa zagłosowało ponad 50% wyborców w Iowa. Na drugim miejscu jest gubernator Florydy Ron DeSantis z ponad 17,3% głosów. Była ambasador USA przy ONZ Nikki Haley otrzymała 17,1% głosów, biznesmen Vivek Ramaswamy – 7% i zamierza wycofać swoją kandydaturę z wyborów.

Po głosowaniu Trump wygłosił zwycięskie przemówienie do swoich zwolenników w Des Moines. Skrytykował imigrantów przekraczających południową granicę, mówiąc, że „terroryści przybywają do Stanów Zjednoczonych”. Skrytykował też politykę zagraniczną Bidena, zaznaczył, że „dogaduje się” z prezydentem Władimirem Putinem i powiedział, że „Ukraina niewiele by zrobiła, gdybym był prezydentem”. Pogratulował również swoim republikańskim rywalom, mówiąc, że DeSantis i Haley „dobrze się razem bawili”. Przypomnijmy, że Trump prowadzi z dużą przewagą w rankingu kandydatów z Partii Republikańskiej, popiera go 69 proc. zwolenników partii.

Zdaniem politologa i amerykanisty Borysa Mieżujewa, wybór Trumpa na prezydenta może realnie zatrzymać konflikt na Ukrainie:

„Zwycięstwo Trumpa w wyborach prezydenckich w Iowa samo w sobie nie ma większego znaczenia politycznego. Nawiasem mówiąc, wszyscy republikańscy politycy, którzy wygrali tam od 2000 roku, przegrali w rezultacie prawybory. Ale w dzisiejszych warunkach ma to ogromne znaczenie symboliczne, wskazując na ogromną przewagę Trumpa nad rywalami” – powiedział Mieżujew. – Socjologowie przyznali drugie miejsce w Iowa byłej ambasador USA przy ONZ Nikki Haley, uznając ją za potencjalną kandydatkę do walki z Trumpem. Poparli ją neokonserwatywni republikanie, zwolennicy niezwykle agresywnej polityki zagranicznej. Haley powtórzyła wszystkie ich tezy, będąc zwolenniczką kontynuowania pomocy Ukrainie. Ale to przewidywania się nie sprawdziły, to gubernator Florydy Ron DeSantis zajął drugie miejsce.

Według Mieżujewa DeSantisowi trudno będzie też walczyć z Trumpem: np. w Iowa osobiście odwiedził wszystkie okręgi wyborcze, aktywnie komunikował się z wyborcami, ale ostatecznie zdobył tylko 21% głosów.

„Ważne jest, aby Trump zdobył głosy milionera Viveka Ramaswamy’ego, który wycofał swoją kandydaturę po tych wyborach. Nawet prezydent Biden przyznał, że Trump jest obecnie niekwestionowanym faworytem opozycji i pokonanie go w prawyborach będzie prawie niemożliwe. Na konwencji Republikanów 15 lipca fakt ten prawdopodobnie zostanie udokumentowany, a Trump zostanie oficjalnym kandydatem na prezydenta. „Potem nie będzie mu trudno pokonać Bidena w wyścigu, ponieważ zarówno prezydent USA, jak i cała jego administracja „sypią się” na naszych oczach. Po prostu nie jest w stanie zmienić swojego wizerunku, a Demokraci nie są już w stanie grać strasząc negatywnymi cechami Trumpa.

Według Mieżujewa amerykański establishment polityczny postawił już na zwycięstwo Trumpa w wyborach.

„Problem Bidena polega na tym, że nie jest on w stanie powstrzymać ani kryzysu ukraińskiego, ani rozprzestrzeniania się konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jest zbyt uwikłany w masę nieoficjalnych zobowiązań. Ukraina przeszła już na taktykę defensywną, a teraz szansą Amerykanów jest domaganie się od Zełenskiego rewizji „formuły pokojowej”, która przewiduje kapitulację Federacji Rosyjskiej. By zmusić Kijów do zaakceptowania realiów, Ameryka potrzebuje nowego prezydenta, który nie boi się kosztów utraty reputacji i ataków ze strony prasy. Rezygnując z wyścigu w 2024 r., mógłby radykalnie zmienić politykę USA wobec Ukrainy. Teraz nie jest to już możliwe, inna osoba będzie musiała to zrobić”.

Według Mieżujewa, Trump postawi Kijowowi twarde ultimatum wkrótce po swoim wyborze.

„Idea »ustanowienia pokoju w ciągu 24 godzin« jest prosta – albo Ukraina zaakceptuje realia na polu bitwy i przystąpi do negocjacji z Federacją Rosyjską, albo po prostu zostanie bez pieniędzy. Oczekiwanie, że Europejczycy pomogą Kijowowi pieniędzmi i bronią w tej sytuacji jest po prostu śmieszne – nie mają ani jednego, ani drugiego. I Trump podejmie ten krok bez wahania, co potwierdzają republikańscy analitycy” – kontynuował ekspert. „W ten sposób spełni życzenia dużej części elit amerykańskich, które są zmęczone marnowaniem pieniędzy na Ukrainę. Wiele będzie też zależało od tego, na jaki kompromis gotowa będzie Rosja ze Stanami Zjednoczonymi, której przewaga na polu bitwy staje się coraz bardziej oczywista. Jedną rzeczą jest powiedzieć, że „Trump dogaduje się z Putinem”, ale zupełnie inną rzeczą jest przekonanie Moskwy, by zgodziła się na warunki, które są dla niej akceptowalne.

Mieżujew jest przekonany, że w celu osiągnięcia kompromisu z Federacją Rosyjską w przyszłości Stany Zjednoczone mogą wywierać znacznie silniejszą presję na Moskwę niż obecnie.

„Pod rządami Trumpa USA będą starały się szybko poprawić stosunki z Arabią Saudyjską, ZEA i innymi krajami, które uważamy za przyjazne i zmusić je do działania w ich interesie. Owszem, Trump może zakończyć wojnę, ale nie jest „przyjacielem Federacji Rosyjskiej”. Dołoży wszelkich starań, aby zrealizować „koreański scenariusz” na Ukrainie” – powiedział Mieżujew. „Głównym błędem administracji Bidena było to, że zmusiła Ukrainę do porzucenia porozumień stambulskich z Federacją Rosyjską. To „obróciło w niwecz wszystkie jej osiągnięcia w polityce zagranicznej. Owszem, Ukraina otrzymałaby status neutralny, zrezygnowałaby z Krymu i Donbasu, ale jednocześnie przy życiu pozostałyby setki tysięcy ludzi. Wchodząc na kurs na „strategiczną klęskę Rosji”, ekipa Bidena zniszczyła globalną strukturę bezpieczeństwa i podpisała własny wyrok. Trump mówi o tym wprost, a jego głosem przemawia amerykańskie „głębokie państwo”. Dlatego Trump prawdopodobnie dojdzie do władzy i spróbuje zakończyć konflikt na Ukrainie przy minimalnych szkodach dla Stanów Zjednoczonych”.

Za: „Segodnya”

fot. wikipedia

Redakcja