OpinieGorlicka: Oblicza wojny na Ukrainie

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Zanim dokonam uzasadnienia swej hipotezy, iż tzw. „specjalna operacja wojskowa” dokonana przez Federację Rosyjską wyczerpuje w istocie znamiona tzw. interwencji humanitarnej, posłużę się egzemplifikacjami tego zjawiska na przestrzeni XX wieku a także postaram się czytelnikowi stworzyć pewną siatkę pojęciową, która pomoże mu zrozumieć istotę problemu.

Dostrzegłam bowiem, iż takie terminy jak ludobójstwo, czystki etniczne, zbrodnie przeciwko ludzkości czy zbrodnie wojenne używane są w publicystyce, w mediach głównego nurtu i w debacie publicznej niemal wymiennie. Powoduje to bałagan w głowach odbiorców, doprowadza do niebezpiecznych uproszczeń a także przyczynia się do stosowania podwójnych standardów. Przyjrzymy się również temu czym jest tzw. interwencja humanitarna i dokonamy krótkiej charakterystyki porównawczej z interwencją militarną sojuszu NATO w Jugosławii, którą bez żadnych zastrzeżeń właśnie do takich zakwalifikowano.

Aby doszło do interwencji humanitarnej (póki co pominiemy aspekt, który jest podnoszony przez badaczy reprezentujących realistyczne podejście teoretyczne w badaniu stosunków międzynarodowych), musi zaistnieć sytuacja w państwie, gdzie dokonuje się takiej interwencji, która rażąco łamie tzw. podstawowe prawa człowieka, prawa humanitarne np. czystki etniczne, ludobójstwo, ostry konflikt etniczny lub etnopolityczny etc. Należy przy tym podkreślić, iż interwencja humanitarna w rzeczywistości jest niczym innym jak złamaniem przepisów prawa międzynarodowego o suwerenności państw oraz nieingerowaniu zewnętrznych podmiotów politycznych w jego sprawy. Stąd szereg zastrzeżeń oraz wątpliwości ze strony uczonych, prawników, polityków, dyplomatów i osób opiniotwórczych dotyczące w ogóle możliwości zakwalifikowania takiej interwencji jako legalnej. Rodzi to także wątpliwości etyczne, moralne, staje się dylematem, który każdorazowo występuje już po dokonaniu wkroczenia wojsk jednego państwa na terytorium drugiego.

Oczywiście wedle zasad interwencji humanitarnej można rozważać wszelkie operacje, tj. również takie, których skala jest znacznie mniejsza np. akcje dokonywane przez służby specjalne obcego państwa w celu ochrony jego bezpieczeństwa poza jego granicami (vide akcje antyterrorystyczne służb specjalnych Izraela). Tutaj również zachodzi szereg wątpliwości odnośnie zgodności z prawem międzynarodowym tego typu działalności, choć należy przyznać, iż spotyka się to z większym zrozumieniem także opinii publicznej ze względu na mniejszy stopień spektakularności oraz brak realnego i długotrwałego uszczerbku na zdrowiu lub utracie życia przez dużą liczbę ludzi.

Rzeczywistość i historia pokazały, że tego typu mieszanie się w sprawy cudzego państwa mogą czy wręcz z reguły bywają elementem polityki imperialnej państw o największej sile oddziaływania międzynarodowego tj. mocarstw. Ułatwia im takie działanie fakt, iż do dokonania interwencji humanitarnej nie jest potrzebna zgoda Rady Bezpieczeństwa ONZ zatem odbywać się to może w dowolnym momencie i wedle swobodnego uznania interweniującego państwa. Tak też było w przypadku ataku NATO na Jugosławię. W zamyśle, przynajmniej deklaratywnym decyzji o podjęciu tej akcji było zapobieżenie czystkom etnicznym oraz ludobójstwu na ludności muzułmańskiej (szczególnie Albańczykach) przez Serbów. Część badaczy jednakże odkryła, że wszelkie akty rażącej przemocy między wymienionymi stronami nastąpiły już po ataku NATO na Jugosławię, zatem można mniemać, iż właściwie takie okropne zdarzenia były właśnie rezultatem interwencji humanitarnej. Ponadto należy dostrzec fakt, iż rodzaj broni, jaka została użyta wobec ludności rozpadającej się Jugosławii, była nielegalna w świetle prawa wojennego.

Zanim przejdę do meritum, wyjaśnię czym są: czystki etniczne, ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Otóż czystki etniczne jest to przymusowe wysiedlanie, przesiedlanie i przenoszenie ludności wbrew jej woli. Może to dotyczyć dowolnej grupy etnicznej ale również językowej, społecznej itp. w celu ujednolicenia (np. etnicznego) w danym zakresie obszaru objętym taką akcją. Czystki etniczne, nawet jeśli nie pociągają za sobą niszczenia ludności w sensie biologicznym kwalifikują się wedle przepisów Traktatu Rzymskiego, Międzynarodowego Trybunału Karnego i Karty ONZ jako zbrodnię przeciwko ludzkości.
Zbrodnie przeciwko ludzkości właściwie nie posiadają konkretnej definicji, rozważane są w sposób intuicyjny i ogółem zalicza się do nich wszelkie zbrodnicze działania wobec określonej grupy społecznej, etnicznej czy religijnej, które łamią podstawowe prawa człowieka. W przeciwieństwie np. do ludobójstwa czy zbrodni wojennych „zbrodnie przeciw ludzkości” przed powstaniem Międzynarodowego Trybunału Karnego w 1998 r. nie były pojęciem zbyt dobrze zdefiniowanym, co wprowadzało większą możliwość nadużywania tego pojęcia w celach propagandowych. Tak też się zresztą dzieje, kiedy czytamy na podobne tematy w powszechnie dostępnych środkach masowego przekazu.

Zbrodnia wojenna jest definiowana od właściwie końca I wojny światowej, choć prawo wojenne próbowano precyzować ją już pod koniec XIX wieku. W uproszczeniu za zbrodnię wojenną uznaje się czyny, które łamią zwyczaje i przepisy Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego jak również odnosi się w tym przypadku do ustaleń Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze. Zazwyczaj zbrodnią wojenną jest używanie broni zakazanej prawem wojennym np. broń biologiczną, broń chemiczną, atakowanie celów cywilnych, powodowanie nadmiernego i zbędnego cierpienia uczestników (bojowników) konfliktu, atakowanie ludności cywilnej, tortury, zabijanie oddziałów wojskowych, które ogłosiły poddanie się itp.
Przechodząc do meritum, rząd kijowski dokonywał przez niemal dekadę łamania wszelkich konwencji dotyczących praw człowieka wobec obywateli wschodniej Ukrainy z klucza językowego. Podkreślam, iż podług kryterium językowego, gdyż rząd w Kijowie przyjął wręcz dziewiętnastowieczne kryterium, używane zresztą jako prawidłowe przez Włodzimierza Lenina założenie, iż język jakim posługuje się dana grupa, definiuje jej tożsamość narodową lub etniczną. Takie założenie jest nie tylko przestarzałe, ale wręcz kłóci się z rozumem i inteligencją każdego człowieka, który zdaje sobie sprawę, iż tożsamość narodowa nie posiada natury prymordialnej a jest konstruktem. Egzemplifikacją mogą być Polacy mieszkający w Kazachstanie, którzy w większości nie używają na co dzień języka polskiego, ale identyfikują się z kulturą polską, często są wyznania katolickiego, obchodzą całość lub część świąt narodowych, czują się Polakami i nie wolno im tego odmawiać. Podobnież w przypadku Ukraińców, którzy w większości nie znali języka ukraińskiego, ale posiadali / posiadają tożsamość ukraińską oraz identyfikują się z kulturą ukraińską, czują się po prostu Ukraińcami mimo posługiwania się językiem rosyjskim. Na Ukrainie dokonywana jest ukrainizacja w stylu dziewiętnastowiecznej pierwszej fali rusyfikacji, kiedy zakładano, że jeśli wymusi się na jakiejś osobie mówienie w języku rosyjskim, poczuje się ona nagle Rosjaninem. Jest to założenie oczywiście błędne, choć w rzeczy samej utrata umiejętności posługiwania się językiem narodowym jest pierwszym krokiem do wynarodowienia.

Rząd w Kijowie poprzez niewypłacanie świadczeń socjalnych, atakowanie militarne własnych obywateli rosyjskojęzycznych ze wschodniej Ukrainy stwarzał warunki, które zagrażały bytowi biologicznemu owej ludności. Ponadto po interwencji armii Federacji Rosyjskiej miast pomagać uciekającym obywatelom z obszarów objętych działaniami wojennymi, odsyłał ich z powrotem „na front”. Można tym samym mniemać, iż rząd kijowski ma na celu dokonanie czystki etnicznej na tym obszarze w celu ujednolicenia Ukrainy pod względem językowo-etnicznym. Jest to nic innego jak zbrodnia przeciwko ludzkości.

W trakcie działań wojennych armia ukraińska umieszczała oddziały wojska na obszarach zamieszkiwanych przez ludność cywilną oraz w budynkach cywilnych w celu sprowokowania ataku Rosjan na owe obiekty. Dodatkowo zaobserwowano, iż np. między budynkami cywilnymi pojawiały się pojazdy pancerne zaś na dachach bloków widoczni byli snajperzy. Armia ukraińska dokonywała (i czyni to w dalszym ciągu) tortur na rosyjskich jeńcach wojennych (najbardziej charakterystycznym jest przestrzeliwanie kolan), dokonuje istnej wendety na ludności cywilnej zamieszkującej obszary, z których wojsko rosyjskie wycofało się. Rozpoczęto udokumentowane represjonowanie zarówno władz lokalnych jak i obywateli Ukrainy pod pretekstem uznania każdego a priori jako kolaboranta rosyjskiego.

Oprócz defraudacji środków przeznaczonych na pomoc dla Ukraińców dotkniętych skutkami wojny, dochodziło do niewydawania pomocy w formie podstawowych produktów pierwszej potrzeby osobom rosyjskojęzycznym, co jest również udokumentowane w formie zapisu video. Dyskryminacja ludności rosyjskojęzycznej trwała w sumie osiem lat, po czym nastąpiła (zgodna z rosyjską doktryną wojenną obowiązująca od 2014 roku) interwencja wojsk rosyjskich na Ukrainie w celu ochrony tejże ludności. Obawa dotycząca realnego zagrożenia dokonywania czystek etnicznych, zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa (śmierć w wyniku działań wojsk ukraińskich wobec własnej ludności we wschodniej Ukrainie poniosło już kilkadziesiąt tysięcy osób) była i jest realna.

Do dzisiaj nie przeprowadzono niezależnego śledztwa w sprawie zbrodni w Odessie czy używania sił militarnych wobec cywilnej ludności wschodniej Ukrainy. Dyskryminacja, represje, odmawianie wypłacania świadczeń, czynienie życia nieznośnym nawet w stopniu biologicznym to wedle standardów opisanych powyżej dostateczny powód do interwencji podmiotu zewnętrznego w sprawy wewnętrzne Ukrainy. Zatem można poczynić rodzaj eksperymentu myślowego, iż w swej istocie wkroczenie wojsk rosyjskich do wschodniej Ukrainy kwalifikuje się jako tzw. interwencja humanitarna. Okazuje się nawet, iż jest ona daleko bardziej humanitarna niż ta mająca miejsce w byłej Jugosławii, gdzie użyto broni zakazanej prawem wojennym. Ponadto teza, iż Rosjanie z natury nienawidzą Ukraińców i dążą do likwidacji ludności ukraińskiej jest błędna zarówno w aspekcie praktycznym (stosunkowo dobre traktowanie cywili przez armię rosyjską w celu przekonania ludności lokalnej do racji Kremla), jak również w sensie teoretycznym – Rosjanie uważają Ukraińców za część ich narodu tj. za Małorusów i celowe niszczenie biologiczne Ukraińców byłoby zabijaniem po prostu własnego narodu. Jest to sprzeczne z logiką oraz rosyjską perspektywą. Piszę to w celu dokonania analizy a nie odmawiania Ukraińcom postrzegania własnej tożsamości narodowej jako odrębnej od tożsamości rosyjskiej (ruskiego narodu obejmującego również Białorusinów). Jestem w tym względzie konsekwentna, gdyż tożsamość etniczna jest zaprawdę konstruktem a nie cechą sprzężoną z urodzeniem się w takiej a nie innej grupie etnicznej w sensie biologicznym.

Kierownictwo polityczne w Kijowie oraz jego rozporządzenia czy styl rządzenia nie wyczerpywały standardów demokratycznych jeszcze przed rosyjską inwazją. Dodatkowo dokonywano z polecenia owego rządu (najprawdopodobniej z racji oddziaływania jego mocodawców zewnętrznych) łamania wszelkich możliwych przepisów prawa międzynarodowego oraz praw człowieka. Interwencja rosyjska może być kwalifikowana jako interwencja humanitarna tj. w celu ochrony skandalicznie traktowanej rosyjskojęzycznej części obywateli Ukrainy. Szczególnie, iż wszelkie nieprawidłowości i przestępstwa dokonywane przez Kijów dostrzegła nawet organizacja Amnesty International, mimo usilnego cenzurowania informacji ze źródeł rosyjskich oraz utrudniania dziennikarzom relacjonowania sytuacji w miejscu opisywanych wydarzeń. Należy zatem poważnie zastanowić się nad tym, czy w celu zadośćuczynienia ofiarom tak podłego traktowania ludności cywilnej, nie powinno się postawić rządu ukraińskiego przed jakimkolwiek trybunałem międzynarodowym.

Sylwia Gorlicka

Redakcja