OpinieŚwiatDugin: realizm kontra liberalizm

Redakcja9 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Poniżej rozpatrzymy Specjalną Operację Wojskową (SOW) z punktu widzenia dyscypliny stosunków międzynarodowych.

Istnieją w jej obrębie dwie podstawowe szkoły – realizm i liberalizm. I właśnie je weźmiemy pod uwagę.

Realizm

Realizm w stosunkach międzynarodowych oparty jest na zasadzie uznania absolutnej suwerenności państwa narodowego. Odpowiada ona ładowi westfalskiemu ukształtowanemu w Europie w wyniku wojny trzydziestoletniej, zakończonej w 1648 roku.

Od tamtej pory zasada suwerenności stała się najważniejszą regułą w systemie prawa międzynarodowego.

Realiści w stosunkach międzynarodowych to ci, którzy wyciągają z zasady suwerenności najbardziej radykalne wnioski, uznając, że suwerenne państwa narodowe istnieć będą zawsze. Wiąże się to z dokonywaną przez realistów oceną natury człowieka: są oni przekonani, że człowiek w stanie natury skłonny jest do chaosu i przemocy nad słabszymi; aby do nich nie dopuścić, niezbędne jest państwo.

Jednocześnie nie powinna istnieć żadna instancja wyższa od państwa i ograniczająca jego suwerenność. Dlatego panorama polityki międzynarodowej składa się z nieustannie zmieniającego się układu sił między suwerennymi państwami. Państwa silne atakują słabe, jednak te słabe mogą w takim przypadku zwrócić się o pomoc do jeszcze silniejszych. W ten sposób powstają sojusze i koalicje, pakty i związki. Każde państwo broni swych interesów narodowych, opierając się na chłodnej, racjonalnej analizie.

Zasada suwerenności sprawia, że wojna pomiędzy państwami staje się jak najbardziej możliwa (nikt z góry nie może w żaden sposób nikomu zakazać prowadzenia wojny, bo nie ma nikogo ponad państwami).

Możliwy jest jednak również pokój, jeśli tylko okaże się korzystny dla państw lub jeśli nie sposób uzyskać jednoznacznej przewagi militarnej.

Tak postrzegają świat realiści. Szkoła ta była zawsze stosunkowo wpływowa na Zachodzie, niekiedy nawet dominowała. Nadal zachowuje swe wpływy w Stanach Zjednoczonych: około połowy wszystkich amerykańskich polityków i ekspertów do spraw międzynarodowych bliska jest tego stanowiska.

Liberalizm

Przejdźmy do liberalizmu w stosunkach międzynarodowych. Tu pojawia się zupełnie odmienna koncepcja.

Historię uznaje się za nieustanny postęp społeczny. Państwo jest jedynie pewnym etapem na drodze tego postępu, więc – prędzej czy później – skazane jest na obumarcie. Skoro suwerenność wiąże się z prawdopodobieństwem wojny, należy przezwyciężyć ją powołując do życia struktury ponadpaństwowe, które będą ją początkowo ograniczać, a następnie ją unicestwią.

Liberałowie w stosunkach międzynarodowych przekonani są, że należy powołać Rząd Światowy oraz zjednoczyć ludzkość pod przywództwem najbardziej „postępowych” sił, czyli samych liberałów.

Zdaniem liberałów w stosunkach międzynarodowych, natura człowieka nie jest niezmienna (jak twierdzą realiści), lecz można i należy ją zmieniać. W tym celu wykorzystuje się system edukacji, siłę przekonania, media, propagandę wartości liberalnych oraz inne formy sprawowania kontroli nad świadomością. Ze wszystkich ludzi trzeba zrobić liberałów, a wszystkich nie-liberałów zakazać i zlikwidować. Są oni „wrogami społeczeństwa otwartego”, „illiberałami”. Po likwidacji illiberałów nastąpi globalny pokój i nikt nie będzie już z nikim walczyć. Na razie wojna jest konieczna, lecz wyłącznie przeciwko „illiberałom”, którzy hamują „postęp”, kwestionują władzę liberalnych, globalnych elit; i dlatego w ogóle nie są „ludźmi”, czyli można z nimi postępować w dowolny sposób, posuwać się nawet do ich totalnej zagłady (również za pomocą sztucznie wywołanych pandemii i broni biologicznej).

W najbliższej przyszłości dojdzie do zaniku państw, a wszyscy ludzie wymieszają się ze sobą i utworzą globalne społeczeństwo obywatelskie. One World. Właśnie to określamy mianem „globalizmu”. Globalizm jest teorią i praktyką liberalizmu w stosunkach międzynarodowych.

Uzupełnieniem nowej wersji liberalizmu jest założenie, że ludzkością zarządzać będzie Sztuczna Inteligencja, ludzie staną się najpierw bezpłciowymi, a później „nieśmiertelnymi”, żyć będą w cyberprzestrzeni, ich świadomość i pamięć przetrwa na chmurze serwerów.

Kolejne generacje reprodukowane będą w próbówkach lub drukowane na drukarkach 3D.

O wszystkim tym dowiadujemy się z projektu założyciela forum ekonomicznego w Davos, Klausa Schwaba, nazwanego „Wielkim Resetem”.

Liberałowie stanowią drugą połowę polityków i ekspertów do spraw międzynarodowych na Zachodzie. Ich wpływy stopniowo rosną i zaczynają przeważać nad wpływami realistów. Obecna administracja Joe Bidena wraz z większością Partii Demokratycznej w Stanach Zjednoczonych to właśnie liberałowie w stosunkach międzynarodowych.

Liberałowie dominują również w Unii Europejskiej; właściwie UE jest realizacją takiego właśnie projektu – powołania struktury ponadnarodowej. To liberałowie w sferze stosunków międzynarodowych stworzyli najpierw Ligę Narodów, a później ONZ. Ich dziełem są również trybunał w Hadze, Europejski Trybunał Praw Człowieka, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, Światowa Organizacja Zdrowia, system boloński w szkolnictwie wyższym, cyfryzacja oraz wszystkie globalistyczne projekty i sieci.

Liberałowie rosyjscy stanowią integralną część tej globalnej sekty, mającej wszelkie cechy totalitaryzmu.

Ukraina: naziści na gejowskiej paradzie

Przejdźmy teraz do zastosowania tych podziałów wobec SOW. Po rozpadzie Związku Radzieckiego Ukraina stała się jednocześnie narzędziem i liberałów, i realistów z Zachodu.

Liberałowie zabiegali o integrację Ukrainy ze zglobalizowanym światem, wspierali jej dążenie do członkostwa w Unii Europejskiej i w NATO (militarnym skrzydłem globalizmu). Realiści natomiast wykorzystywali Ukrainę do swojej gry przeciwko Rosji. W tym celu konieczne było uczynienie z niej państwa narodowego, co stało w sprzeczności z typowo liberalnym podejściem. Doszło w ten sposób do powstania syntezy liberalizmu z ukraińskim nazizmem, przeciwko któremu prowadzona jest SWO.

Nazizm (Prawy Sektor, „Azow” i inne struktury) potrzebny był do błyskawicznego, sztucznego powołania narodu i suwerennego państwa. Integracja z UE wymagała wykorzystania komiczno-pacyfistycznej, aktorskiej twarzy (Wołodymyr Zełeński). Wspólnym mianownikiem było NATO. W ten sposób liberałowie i realiści osiągnęli na Ukrainie rusofobiczny konsensus. Gdy była taka potrzeba, jedni udawali, że nie widzą nazizmu, a drudzy, że nie dostrzegają promowania wartości liberalnych i gejowskich parad.

Rosja wciągana do globalizacji

Przejdźmy do Rosji.

Od początku lat 1990., za czasów Borysa Jelcyna, Anatolija Czubajsa, Jegora Gajdara i ich złodziejskich adeptów w rodzaju Michaiła Chodorkowskiego, zdecydowanie dominował liberalizm w stosunkach międzynarodowych. Ówczesna Rosja, podobnie jak dziś Ukraina, marzyła o wejściu do Europy i wstąpieniu do NATO. Jeśli warunkiem tego miałby być jej dalszy rozpad, liberałowie na Kremlu gotowi byli zgodzić się na wszystko. Jednak w pewnym momencie minister spraw zagranicznych Jewgienij Primakow doprowadził do drobnej korekty tej postawy, zawracając znad Atlantyku samolot, którym podróżował, na znak sprzeciwu wobec NATOwskich nalotów bombowych na Jugosławię. Była to jeszcze dość niemrawa zapowiedź realizmu.

Prawdziwy realizm pojawił się wraz z dojściem do władzy Władimira Putina. Dostrzegł on, że jego poprzednik doprowadził do znacznej redukcji suwerenności, dał się wciągnąć w globalizację i w efekcie kraj znalazł się pod kontrolą zewnętrzną. Putin zaczął odbudowę suwerenności. Na początek w samej Federacji Rosyjskiej (druga kampania czeczeńska, wykreślenie z konstytucji zapisów o suwerenności wchodzących w skład federacji republik itd.), a następnie na obszarze postradzieckim (wydarzenia z sierpnia 2008 roku na Kaukazie Południowym, Krym i Donbas w 2014 roku). Znamiennym jest przy tym fakt, że w środowisku eksperckim w sferze stosunków międzynarodowych (Rada ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej, Rosyjska Rada Stosunków Międzynarodowych) oraz w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) wciąż bezdyskusyjnie dominowała szkoła liberalna. O realizmie nawet nie wspominano. Elity wciąż były liberalne, zarówno ta ich część, która publicznie występowała przeciwko Putinowi, jak i ta, która z niechęcią zgodziła się mu służyć.

Z realistami można znaleźć wspólny język

SOW niczym snop światła naświetliła układ sił w stosunkach międzynarodowych. Za Ukrainą stanął sojusz liberałów i części realistów, czyli siły globalizmu, które rzuciły Rosji wyzwanie. Dla liberałów w stosunkach międzynarodowych, do których zaliczyć można Bidena i jego administrację (Antony’ego Blinkena i spółkę), a wcześniej Hillary Clinton i Baracka Obamę, Rosja jest wrogiem absolutnym, gdyż stanowi poważną przeszkodę dla globalizacji, ustanowienia Rządu Światowego i świata jednobiegunowego.

Dla amerykańskich realistów Rosja jest konkurentem w walce o kontrolę nad przestrzeniami ziemskimi. Są oni do niej nastawieni wrogo, lecz wspieranie Ukrainy przeciwko Rosji nie stanowi dla nich sprawy wagi życia i śmierci; konflikt ten nie dotyczy żywotnych interesów Stanów Zjednoczonych.

Można z nimi jakoś znaleźć wspólny język. Z liberałami w stosunkach międzynarodowych nie jest to możliwe.

Dla tych ostatnich sprawa ma charakter fundamentalny. Od wyników SOW zależy być albo nie być Rządu Światowego.

Zwycięstwo Rosji oznaczać będzie powstanie pełnowartościowego świata wielobiegunowego, w którym to ona (a także Chiny i w nieodległej perspektywie Indie) dysponować będzie pełną i silną suwerennością, zaś znaczenie podmiotów sprzymierzonych z liberalnym Zachodem, stojących na gruncie globalizacji i gotowych na rezygnację z suwerenności znacznie spadnie.

Starcia przeciwieństw

Zaznaczmy na koniec, że liberalizm w stosunkach międzynarodowych ewoluuje i dziś jego częścią składową jest polityka gender, wojny informacyjne oraz hybrydowe, Sztuczna Inteligencja, posthumanizm. Ewolucji ulega również realizm: potwierdza się diagnoza Samuela Huntingtona (nawiasem mówiąc, zwolennika realizmu w stosunkach międzynarodowych), który mówił o „konflikcie cywilizacji”, w którym głównymi uczestnikami są nie państwa, lecz cywilizacje, „Wielkie Przestrzenie”. Realizm powoli przekształca się w Teorię Świata Wielobiegunowego, w którym rolę biegunów odgrywają nie państwa narodowe, tylko państwa-kontynenty, Imperia. Widać to również na przykładzie SOW.

Z punktu widzenia różnych teorii stosunków międzynarodowych SWO jest jednocześnie konfliktem:

– jednobiegunowości z wielobiegunowością;

– realizmu z liberalizmem;

– tożsamości małej (sztuczny, ukraiński nazizm) z tożsamością wielką (eurazjatyckie braterstwo Rosji);

– Cywilizacji Lądu (Land Power) i Cywilizacji Morza (Sea Power) w walce o strefę brzegową, Rimland (geopolityka);

– upadłego państwa narodowego (failed state) z odradzającym się Imperium.

prof. Aleksandr Dugin

Źródło: https://t.me/russica2/45651, https://t.me/russica2/45652, https://t.me/russica2/45653

Redakcja