Postawiony w sytuacji wyższej konieczności, skorzystałem wczoraj z usług naszego narodowego przewoźnika kolejowego na trasie Poznań-Warszawa. W pociągu gorzej niż zwykle. Nie dość, że tłok to jeszcze chaos, hałas i tumult. Większa niż zazwyczaj grupa ludzi wykłóca się o miejsce. Robi się dość nieprzyjemnie. Wkrótce poznaję przyczynę stanu rzeczy. Od kilku dni Ukraińcy mogą jeździć pociągami za darmo. Co prawda nie wszystkimi i tylko drugą klasą, ale i tak nikt tego nie pilnuje.
W przedziale (pierwszej klasy) siedzi ze mną młody chłopak. Ukrainiec. Na oko 25-28 lat. Pytam go czy wraca do siebie walczyć. Uśmiecha się serdecznie i zaprzecza. On mieszka tu już od kilku lat. Nigdzie się nie wybiera. Teraz jedzie odwiedzić swojego kolegę w Warszawie. Skoro można za darmo tylko frajer by nie skorzystał. Tylko, że to ja czuję się jak frajer.
Na korytarzu gromadzi się grupka kibiców. Są wyraźnie wzburzeni. Awantura wisi w powietrzu. Ze strzępów rozmowy sklejam o co im chodzi. Kupili bilety z miejscówkami a teraz nie mają miejsc siedzących. W końcu któryś z konduktorów idzie po rozum do głowy i pozwala im rozsiąść się w „jedynce”. Napięcie opada. Nie dziwie się chłopakom. Skoro zapłacili za jakąś usługę mają prawo domagać się od przewoźnika wypełnienia umowy.
Może to i dobrze, że pozwalamy uchodźcom korzystać z pociągów za darmo. To na pewno tańsze niż podstawianie im transportu. Ale przecież można było wydać im darmowe bilety z miejscówkami. Efekt byłby ten sam a jednocześnie uniknęlibyśmy konfliktów. A cwaniacy nie dostaliby prezentu.
Zresztą duża część „pomocy” wygląda jakby planowali ją dywersanci. Albo jak gdyby nikt nad tym n nie panował. I nie chodzi mi bynajmniej o darmowe przejazdy pociągami czy autostradami dla wszystkich Ukraińców, także tych dwóch milionów od lat mieszkających w Polsce. To są drobne sprawy. Problem w ty, że od kilku dni politycy rodzimego chowu, dostrzegli falę sympatii dla Ukrainy i postanowili odciąć od niej swój mały kuponik. Więc licytują się w „dobrych” pomysłach. A to słyszymy, że Ukraińcy będą mieli pierwszeństwo w kolejkach do lekarzy, a to, że wypłacimy im polskie emerytury i 500+. Rzecz jasna za wszytko zapłacą Polacy, którzy słusznie obawiają się, że staną się w swoim domu mieszkankami drugiej kategorii.
Pomagać trzeba, pomoc jest naszym moralnym obowiązkiem. Musimy jednak zapewnić uchodźcom godne i bezpieczne warunki do przetrwania tych trudnych dni a nie wczasy all-inclusive. Na to nas zwyczajnie nie stać. Dobre serce i dobre chęci nie wypełnią nam portfelów i kont bankowych. Pamiętajcie o tym i przypominajcie o tym politykom.
W całej sytuacji najsmutniejsze jest to, że przez niemądre decyzje i deklaracje rządzących, gaśnie entuzjazm Polaków. Gaśnie w nas dobroć, która tak jasno rozbłysła w godzinie próby. Ale może właśnie o to w tym chodzi? Byśmy na powrót stali się złymi, smutnymi i nienawidzącymi się wzajemnie ludźmi.
Przemysław Piasta
Przemysław Piasta
Historyk i przedsiębiorca. Prezes Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego. Autor wielu publikacji popularnych i naukowych.



