HistoriaMarszałek Foch i  Powstanie Wielkopolskie

Redakcja7 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

27 grudnia obchodziliśmy Święto Powstania Wielkopolskiego 1918-19. Jedynego w tej skali zwycięskiego powstania polskiego. Było ono zwycięskie z jednego zasadniczego powodu – miało ono potężnego, realnego sojusznika na Zachodzie w postaci Francji i marszałka Ferdynanda Focha, zwycięskiego wodza armii alianckich w I wojnie światowej.

Powstanie Wielkopolskie toczyło się w warunkach rozejmu podpisanego 11 listopada 1918 r. w Compiegne (na ilustracji). Rozejm ten zobowiązywał Niemcy do wycofania wojsk na wschodzie do linii granicy wg stanu z 1 sierpnia 1914 r. Co prawda już wówczas, nasz późniejszy dobroczyńca, głównodowodzący wojsk alianckich, marszałek Ferdynand Foch chciał, aby Niemcy wycofały się na granice pierwszego zaboru, ale zwyciężył pogląd angielski o granicy z 1914. To oznaczało, że ziemie zaboru pruskiego pozostawały integralną częścią Niemiec. Rzesza traktowała wobec tego powstanie jako sprawę wewnętrzną Niemiec, jako działania zbrojne podjęte przez separatystów w celu oderwania części terytorium państwa niemieckiego. Rząd niemiecki twardo stał na stanowisku, które wywodził z litery rozejmu 11 listopada i powoływał się nań próbując uzyskać poparcie członków Ententy przeciwko powstaniu.

Niemcy w swoim rozumieniu rozgrywania sprawy polskiej nie mieli zamiaru oddawać stworzonej przez siebie Polsce jakichkolwiek ziem zaboru pruskiego, co więcej, zamierzały jeszcze zatrzymać dla siebie tzw. pas graniczny wycięty z zachodnich ziem Królestwa Kongresowego. Co do reszty terytorium polskiego, dysponowały ziemiami zaboru austriackiego i rosyjskiego, także na swój sposób, czego dowodem było okrojenie „niemieckiej” Polski od wschodu w obu pokojach zawartych w Brześciu w 1918 r. z bolszewikami i Ukraińcami. Wiedza o tej „niemieckiej” Polsce jest dzisiaj w naszym kraju zupełnie nieznana. Wiedzę zastępuje bajka o Komendancie, który – działając przecież w systemie polityki niemieckiej – rzekomo „dał nam niepodległość”.

Prawda jest dużo bardziej nieprzyjemna. Także na Zachodzie widziano to nie tak, jak byśmy chcieli. Np. amerykańska Komisja Przygotowawcza do Konferencji Pokojowej miała nie zajmować się w ogóle ziemiami zaboru pruskiego. Potem, zwłaszcza po wizycie na ziemiach polskich Komisji pod przewodnictwem amerykańskiego gen. Francisa Kernana, zarysował się sojusz anglosaski zwrócony przeciwko – jak to nazywano – imperialnym planom Francji na wschodzie i widzący sojusznika w republikańskich już Niemczech.

Niechętne Polsce stanowisko Anglosasów wykorzystywały Niemcy, posuwając się coraz dalej w swej retoryce wobec Polaków. Rażącym przykładem agresywnego stanowiska Niemiec, także wobec Ententy, była nota rządu niemieckiego z 15 stycznia 1919 r. będąca jednym wielkim atakiem na Polaków, a pośrednio i na sprzymierzonych. Rząd niemiecki stwierdzał m.in., że długo powstrzymywał się od interwencji przeciwko obywatelom narodowości polskiej, którzy przygotowywali rebelię, zbrodnię przeciwko Ojczyźnie i zdradę stanu, że nie może dłużej tolerować sytuacji, by zamiast sprawiedliwego i pokojowego uregulowania kwestii wschodnich nastąpiło nieokiełznane rozpasanie zachłannego imperializmu polskiego, oraz, że widzi w obecnej sytuacji niezmierne niebezpieczeństwo zagrażające trwałemu pokojowi na świecie.

Tak więc sytuacja była bardzo trudna, a postawa mocarstw anglosaskich dwuznaczna, raczej z tendencją do uznania argumentów niemieckich. Sympatie proniemieckie po ich stronie po części tylko równoważył autorytet Ignacego Jana Paderewskiego i raport szefa misji brytyjskiej płk Harry Wade’a, który Paderewskiemu w jego powrocie przez Poznań towarzyszył. Naczelna Rada Ludowa w Poznaniu słała pisma do Komitetu Narodowego Polskiego z prośbą o interwencję i nacisk na Koalicję w celu uzyskania pomocy dla powstania, z prośbą o wytyczenie linii demarkacyjnej pomiędzy siłami polskimi a niemieckimi, czy też alarmujące o gromadzeniu przez Niemcy wielkich sił, które musiały, wobec przewagi militarnej i technicznej, stanowić śmiertelne zagrożenie dla powstańców i interesów polskich w zaborze pruskim. Na dodatek, strona niemiecka przygotowująca się do ofensywy wykazywała się jeszcze dalej idącą bezczelnością wobec Ententy stwierdzając 10 lutego, że  rząd niemiecki zastrzega sobie prawo interwencji we wschodnich prowincjach Prus przeciwko polskiej rebelii, tak długo jak siły polskie nie opuszczą niemieckiego terytorium (czyli Wielkopolski – AŚ), oraz, ponieważ ostateczna przynależność tych terenów ma być postanowiona w Traktacie Pokojowym, to Niemcy do tego momentu odmawiają przyjmowania rozkazów od Ententy w sprawie postawy jaką maja zajmować władze niemieckie na tych ziemiach.

Tego było już za wiele, zwłaszcza dla Francji. Efekty przyniosły też pisma Naczelnej Rady Ludowej i naciski kierowane przez Komitet Narodowy Polski i samego Romana Dmowskiego, który podczas swojego słynnego wystąpienia w sprawie polskiej na forum sojuszniczej Rady Najwyższej 29 stycznia 1919 r., bezpośrednio odniósł się do sytuacji w Wielkopolsce, wskazując, że nie wystarczy wydanie przez Radę Najwyższą odezwy wzywającej do zaprzestania walki zbrojnej, ale konieczne jest narzucenie Niemcom rozejmu, wysłanie komisji i wytyczenie linii demarkacyjnej. Premier Francji George Clemenceau przyznał rację Dmowskiemu. Sojusznicy uzgodnili, że warunkiem przedłużenia rozejmu będzie zaprzestanie przez Niemcy wszelkich działań ofensywnych przeciwko Polakom.

Do Polski udała się Komisja Międzysojusznicza pod przewodnictwem francuskiego dyplomaty Josepha Noulensa, która na miejscu zapoznała się z sytuacją (m.in. przesłuchiwała Wojciecha Korfantego). Noulens sugerował włączenie do przedłużenia rozejmu klauzuli o zaprzestaniu działań wojennych w Poznańskiem. Jeszcze wówczas, członek komisji, amerykański gen. Francis Kernan usiłował oponować, że jest za późno na włączenie nowej klauzuli do rozejmu. Jednak zadecydował głos Francji – Clemenceau i marszałka Focha. Pomimo trwających do końca protestów niemieckich Komisja Rozejmowa w Trewirze ustanowiła linię demarkacyjną wychodzącą naprzeciw żądaniom polskim. Wobec powzięcia przez Sojuszników informacji o przygotowywanej przez Niemcy ofensywie, i rozpoczętych już w jej ramach działaniom, marszałek Foch zażądał od Niemiec niezwłocznego zaprzestania ofensywy. Ostatecznie, 16 lutego 1919 r. w Trewirze narzucono Niemcom układ o przedłużeniu rozejmu z 11 listopada 1918 r. wymuszający na Niemcach zaprzestanie jakichkolwiek działań zbrojnych przeciwko Polakom i ustanawiający, na formalnie nadal należącym do Niemiec terytorium, linię demarkacyjną. W ten sposób rozejm z 11 listopada został istotowo zmieniony w kierunku propozycji Focha z 1918 r., a mianowicie, wbrew stanowisku niemieckiemu i wbrew sympatiom anglosaskim, rozciągnięto jego ważność na część terytorium Niemiec, a nie tylko na granicę z 1914 r.

Nie ulega wątpliwości, że siły jakie Niemcy gromadzili do ofensywy w Wielkopolsce byłyby wystarczające do zmiażdżenia powstania. Wciąż potężna regularna armia niemiecka starłaby się z powstańczymi oddziałami, często złożonymi z ochotników, którzy nie mieli za sobą przeszkolenia wojskowego, nie mówiąc już o sprzęcie. Trewir był wielkim sukcesem polityki polskiej i fundamentem dla potwierdzenia praw Polski do Wielkopolski w Traktacie Wersalskim. Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie Francja, gdyby nie daleko idąca przychylność dla sprawy polskiej i polskich postulatów ze strony najwybitniejszych przedstawicieli, jak marszałek Ferdynand Foch i premier Georges Clemenceau, ale i takich jak Joseph Noulens.

Ciekawe, że nawet wśród najwybitniejszych postaci obozu narodowo-demokratycznego w Polsce, we wspomnieniach najważniejszych osób tego obozu (np. Roman Dmowski, Stanisław Kozicki, Marian Seyda), nie mówiąc już o innych kierunkach w ówczesnej polityce polskiej, ta rola Francji nie jest wystarczająco uwypuklona. W wymiarze personalnym polska podziękowała marszałkowi Fochowi w 1923 r. 13 kwietnia tego roku, w uznaniu zasług marszałka Ferdynanda Focha dla sprawy polskiej, na wniosek ministra spraw wojskowych gen. Kazimierza Sosnkowskiego, prezydent Stanisław Wojciechowski nadał Francuzowi stopień marszałka Polski. 2 maja 1923 r. marszałek Foch rozpoczął wizytę w Polsce. W czasie wizyty prezydent Wojciechowski odznaczył Focha Krzyżem Wielkim Orderu Wojennego Virtuti Militari, a Politechnika Lwowska nadała Mu tytuł doktora honoris causa. Marszałek Ferdynand Foch był przyjmowany w Polsce z wielkim entuzjazmem.

To wszystko prawda, ale jak wskazałem pamięć o zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim koncentruje się wokół polskich wysiłków militarnych, woli narodu zrzucenia jarzma niemieckiego i wokół wysiłków politycznych Naczelnej Rady Ludowej i komitetu Narodowego Polskiego.

Tymczasem wszystkie okoliczności międzynarodowe jakie towarzyszyły powstaniu i zadecydowały o jego zwycięstwie powinny być obowiązkowo przekazywane kolejnym pokoleniom Polaków i nauczane w szkołach polityki i dyplomacji. Wnioski jakie z nich płyną są następujące:

– Powstanie Wielkopolskie było zwycięskie dzięki posiadaniu potężnego sojusznika na Zachodzie, ale jednocześnie dzięki posiadaniu politycznego przełożenia na tego sojusznika, który w pomocy sprawie polskiej był nie tylko altruistyczny, ale widział równie własny interes związany z osłabieniem Niemiec na wschodzie. Interes ten był tożsamy z interesem polskim.

– nawet zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego nie wygrano w drodze walki zbrojnej. Walka zbrojna miała znaczenie propagandowe i pomocnicze dla walki politycznej, jednak bez politycznego wsparcia Francji lokalne zwycięstwa powstańców nie miałyby żadnego znaczenia.

brak zrozumienia dwóch powyższych praw kardynalnych rządzących wszelkimi powstaniami był przyczyną wszystkich wcześniejszych i późniejszych polskich klęsk.

– szczególnie niebezpieczny jest mit walki zbrojnej, wysiłku zbrojnego itp. W polskich warunkach, z niewielkimi wyjątkami potwierdzającymi regułę (jak np. rok 1920), od końca XVII wieku walka zbrojna nie miała znaczenia przesądzającego, a podjęta bez przygotowania politycznego i wojskowego, prawie zawsze kończyła się potwornymi klęskami. W XX wieku poza – też nie w stu procentach – 1920 rokiem, miała znaczenie wyłącznie pomocnicze dla działań politycznych. Kiedy działania te zawodziły, walka zbrojna skazana była na klęskę.

Adam Śmiech

Myśl Polska, nr 3-4 (16.-23.01.2022)

Redakcja