KulturaDostojewski – geniusz chrześcijańskiej antropologii

Redakcja3 tygodnie temu
Wspomoz Fundacje

Ten geniusz, o którym mowa w tytule, to Fiodor Dostojewski. W kończącym się 2021 roku Rosjanie obchodzili dwusetną rocznicę  jego urodzin (11 listopada 1821 roku). Rocznicę obchodziła Rosja, ale nie Europa i nie tzw. kolektywny Zachód, w którego kulturę autor „Idioty” wszedł na stałe.

Nie zdołały go z niej wyrugować żadne dotychczasowe rewolucje, ale zdołał  przemilczeć w roku jubileuszowym zniewolony rusofobią zachodni establishment kulturowo-medialny oraz polityczny. Panująca w świecie transatalantyzmu rusofobia nie dopuszcza bowiem wyjątków nie tylko w sferze polityki, ale również kultury i religii. Pod jej dyktando rocznica urodzin Dostojewskiego została przemilczana również w Polsce, aspirującej do statusu prymusa transatlantyckiego. Została przemilczana również ze względu na panującą niepodzielnie w tym kręgu cywilizacyjnym ideologię politycznej poprawności, wykluczającą nie tylko promocję chrześcijaństwa, ale również obronę praw jego wyznawców.

Dobitnym tego świadectwem jest wewnętrzny dokument Komisji Europejskiej, którego treść ujawnił na początku grudnia b.r. francuski tygodnik „Valeurs Actuelles”. Dokument ten – „Przewodnik stylu komunikacji integracyjnej” – przygotowany na polecenie euro komisarz Eleny Dalli rekomenduje wykluczenie z obiegu publicznego słów „nieinkluzywnych” i „obraźliwych”, nade wszystko związanych z chrześcijańskimi wartościami moralnymi i chrześcijańską tradycją Bożego Narodzenia. W Polsce katolickie media poddały krytyce tę rekomendację, ale jednocześnie te same katolickie media od 2014 roku – tj. majdanu w Kijowie – bezpardonowo atakują chrześcijańską Rosję, czyniąc z niej naszego i całego Zachodu wroga numer jeden oraz mobilizując do wojny z nią UE i NATO.

Te same media, które jeszcze niedawno wyrażały – zresztą bardzo umiarkowaną czy wręcz chłodną – aprobatę dla dialogu ekumenicznego z prawosławiem, uprawiają propagandę wojenną, zaprzepaszczając sens i cel – podpisanego przez ks. abpa Józefa Michalika oraz patriarchę moskiewskiego i całej Rusi Cyryla 12 sierpnia 2012 roku – przesłania o pojednanie narodów polskiego i rosyjskiego; deprecjonując ideę jedności chrześcijan. Dlatego również w tych mediach zignorowana została rocznica Dostojewskiego.

Odczytać idee zachodnie jak Dostojewski       

Tymczasem antropologiczno-religijny wymiar twórczości Dostojewskiego uzyskuje  na nowo swą aktualność wobec dehumanizacyjnych materialistyczno-ateistycznych idei zachodnich – nie tylko neomarksizmu i postmodernizmu, ale również neoliberalizmu i towarzyszących mu posthumanistycznych ideologii: genderyzmu oraz ekologizmu. To, co autor „Biesów” wyeksponował jako zagrożenie dla pojedynczego człowieka i całych wspólnot narodowych w dziwiętnastowiecznym  materializmie ateistycznym Ludwika Feuerbacha i jego rosyjskiego ucznia  Mikołaja Czernyszewskiego, nie utraciło swojego znaczenia w odniesieniu do Karola Marksa i jego następców – Lenina, Stalina oraz całej plejady radzieckich genseków i ich satelickich decydentów w obozie komunistycznym oraz współczesnych ich kontynuatorów nas Zachodzie.

Uniwersalne znaczenie dokonanych przez Dostojewskiego analiz materializmu ateistycznego i utopii socjalizmu można ująć w jednej formule, którą wygłasza bohater ostatniej powieści Dostojewskiego, filozofujący ateista i zarazem socjalista, Iwan Karamazow, prowadzący dialog z diabłem: „Jeśli Boga nie ma, to wszystko jest dozwolone”. Tej formule towarzyszy konkluzja, którą w powieści przekazuje  „zmora” Iwana i jednocześnie jego alter-ego, sam diabeł: „Moim zdaniem, nie trzeba nic burzyć, trzeba jedynie zburzyć w ludzkości ideę Boga, od tego trzeba zacząć! Od tego właśnie, od tego trzeba  zacząć, o  ślepcy, nic nie rozumiejący! Skoro tylko ludzkość wyrzeknie się Boga (a ja wierzę, że ten okres nastąpi, podobnie jak następują po sobie okresy geologiczne), to sam przez się, bez ludożerstwa runie cały dawny światopogląd, a przede wszystkim cała dawna moralność, i przyjdzie wszystko nowe. (…) Człowiek uniesie się poczuciem boskiej tytanicznej dumy i zjawi się człowiek-bóg. Nieustannie, każdej godziny zwyciężając bezgranicznie przyrodę swoją wolą i nauką, człowiek ów każdej chwili będzie odczuwał rozkosz tak wzniosłą, że zastąpi mu ona wszystkie dawne  obietnice rozkoszy niebieskich. Każdy się dowie, że jest śmiertelny bez zmartwychwstania, i przyjmie śmierć dumnie i spokojnie, jak Bóg” [1].

Wcześniej Iwan Karamazow podejmie przedstawiony w legendzie „Wielki Inkwizytor” bunt socjalisty przeciwko chrześcijańskiemu porządkowi świata, wcielając się w jej tytułową postać i odwołując się do chrześcijańskiej symboliki krzyża. Wielki Inkwizytor z krzyżem na piersiach występuje w legendzie jako przeciwnik Chrystusa.  W planie powieści to jednocześnie rozdwojony socjalista Iwan Karamazow, który odrzuca z nauczania Chrystusa wszystko to, co przekracza  jego umysł, zamknięty na wymiar metafizyczny.

Przede wszystkim odrzuca wolność, którą daje człowiekowi chrześcijaństwo, gdyż  – jak twierdzi Iwan – człowiek jest zbyt słaby, aby udźwignąć wynikający z niej ciężar odpowiedzialność. Dlatego w jego socjalistycznym świecie człowiekowi zostanie odebrana – dla jego szczęścia – wolność, a z nią odjęte brzemię odpowiedzialności. Przejmie je władza, która jako jedyna wolna będzie decydowała o losach zinfantylizowanego społeczeństwa. Problem wolności jest tutaj idée fixe Iwana-socjalisty, zwłaszcza w odniesieniu do największej tajemnicy chrześcijaństwa – zmartwychwstania Chrystusa. Bohater Dostojewskiego nie może znieść faktu, iż Bóg chrześcijan zmartwychwstał potajemnie, gdyż nie chciał wiary niewolnika. Gdyby bowiem powstał z martwych na oczach świata, byłby przymus wiary.  Iwan jako Wielki Inkwizytor wie, że bez idei Boga świat jest chaosem i śmiercią, w obliczu których człowiek może czynić wszystko.

Może przenosić zburzenie idei Boga na grunt etyki, ideologii, polityki – wszędzie, gdyż: „W tym sensie ‘wszystko jest dozwolone’, (…) ponieważ Boga i nieśmiertelności i tak nie ma, więc nowy człowiek ma prawo stać się człowiekiem-bogiem, choćby nawet był sam na całym świecie, i oczywiście jako taki z lekkim sercem przeskoczyć wszystkie moralne przeszkody dawnego niewolnika, jeśli to tylko okaże się konieczne” [2]. Dostojewski jawi się tutaj jako konserwatysta,  który pragnie  wykazać, iż owoce oświeceniowej filozofii i mentalności – idee rewolucji i socjalizmu – są złe: bunt metafizyczno-religijny jałowy, zaś idea człowieka-boga – utopijna. Zarówno sama rewolucja, jak i jej cel – socjalistyczny raj na ziemi, „królestwo Boże” bez Boga – niosą destrukcję, niszczą człowieka i jego świat. Negatywny charakter rewolucyjnej ideologii – jej unicestwiającą siłę społeczną, która potęguje zło moralne – ukazał pisarz w „Biesach” na przykładzie Piotra Wierchowieńskiego i jego organizacji.

Ten bohater Dostojewskiego wnosi po raz pierwszy do literatury nie tylko rosyjskiej, ale również europejskiej temat zabójstwa ideologicznego, zlecając zamordowanie Szatowa jako przeciwnika rewolucji.  Równolegle w tej samej powieści pisarz wprowadzi drugi nowatorski temat: samobójstwo filozoficzne. Przedstawia je Kiriłłow odbierający sobie życie z inspiracji materializmu ateistycznego Ludwika Feuerbacha. Osiągając panowanie nad śmiercią poprzez samobójstwo, miał zdobyć status człowieka-boga. Dostojewski wykazuje, iż zarówno ta idea, jak i koncepcja raju na ziemi bez Boga to groźny – zarówno dla pojedynczego człowieka, jak i dla całego społeczeństwa – utopizm. Wszyscy ich nosiciele  w  utworach Dostojewskiego kończą marnie – samobójstwem, chorobą, izolacją społeczną czy wreszcie – jak Iwan Karamazow – „białą gorączką”. Bez szans na pomyślną przyszłość. Przykładów przenikliwego zrozumienia i genialnego ujęcia destrukcyjnego charakteru nowożytnych idei zachodnich jest więcej.  We wszystkich przypadkach okazało się ono prorocze. Potwierdziła je bowiem historia nie tylko Rosji, ale również świata w XX wieku – i potwierdza nadal

Promocja chrześcijańskich wartości

Swoje konserwatywne stanowisko wobec idei zrodzonych z ducha Oświecenia potwierdza Dostojewski w „Dzienniku pisarza”, gdzie podkreśla, że odbierają one człowiekowi możliwość „życia żywego”, będącego wyższą ideą, uzasadniającą sensowność i celowość istnienia ludzkiego. To, co mówi na jej temat w drugim tomie Dziennika, uznać można za manifest konserwatyzmu „Bez wyższej idei – czytamy – nie może istnieć ani człowiek, ani naród. A wyższa idea na ziemi jest tylko jedna, mianowicie – idea nieśmiertelności duszy ludzkiej, ponieważ wszystkie pozostałe ‘wyższe’ idee życia, którymi żyje człowiek, tylko z niej wypływają” [3].

Bez wiary w nieśmiertelność niemożliwa jest według pisarza miłość zarówno do człowieka, jak i do świata. Miłość ludzkości jest dla niego niezrozumiała jako hasło w programie wyznawców „żelaznych idei” zastępujących nieśmiertelność wizją raju ziemskiego. W tym konserwatywnym credo Dostojewski nie znajduje równych sobie pośród ówczesnych zachodnich przedstawicieli konserwatyzmu. Kropkę „nad i” tego credo stanowi teza pisarza, iż wiara w nieśmiertelność wypływa z natury człowieka. Jej gwarantem jest zmartwychwstanie Chrystusa. Z tej perspektywy twórczość Dostojewskiego, a nade wszystko zawarta w niej antropologia, jest chrystocentryczna. Jej  nosicielami są nie tylko postacie jasne – jak je nazwał Mikołaj Bierdiajew – czyli książę Myszkin, Makar Dołgoruki, starzeć Zosima czy Alosza Karamazow – ale również upadłe, takie jak Sonia Marmieładowa czy Dymitr Karamazow – takie, które mają świadomość swego upadku moralnego i wolę wyjścia z niego poprzez pokutę.   Wszyscy niosą w świat chrześcijańską miłość, pokorę i przebaczenie.

Pytania Dostojewskiego o sens i cel istnienia mają wymiar nie tylko filozoficzny, ideowy oraz metafizyczno-religijny, ale również kulturowy i społeczny. Towarzyszą im pytania o charakterze aksjologicznym: o zdolność człowieka do dobra i zła, prawdy i fałszu. Ilustracją takiego ukierunkowania osoby ludzkiej może być „Zbrodnia i kara”. Jej główny bohater – student filozofii Rodion Raskolnikow – zabija lichwiarkę i jej siostrę tylko dlatego, że chce się przekonać kim jest: Napoleonem zmieniającym historię i nie odpowiadającym za swe czyny przed nikim – czy marną „wszą”. Zabijający dla idei filozoficznych Zachodu rosyjski student jest jednak zdolny do przyjęcia drogi wskazanej przez Sonię Marmieładową. Jest to droga odbycia kary za zabójstwo i pokuty na katordze, dzięki której Raskolnikow otwiera się na dobro symbolizowane przez krzyżyk, jaki odbiera z rąk Soni i zakłada na szyję.

Odpowiedzi na stawiane przez Dostojewskiego pytania mają charakter wybitnie chrześcijański w ujęciu prawosławnym. Pisarz ukazuje człowieka i jego  świat z punktu widzenia chrześcijańskiej teologii, antropologii i aksjologii. Nie narzuca jednak arbitralnie swej opcji światopoglądowej, lecz przedstawia jej  pozytywne znaczenie w konfrontacji z odmiennymi – często przeciwstawnymi – wartościami i ideami. Konfrontacja ta ma charakter dialogu, który prowadzą bohaterowie Dostojewskiego. Michaił Bachtin nazwał go mianem polifonii. Nie objął jednak jej zasięgiem najważniejszego wymiaru jego twórczości: metafizyczno-religijnego. Istotne zatem wydaje się nie samo określenie dialogowości, lecz jej ujęcie jako kryterium antropologicznego, służącego potwierdzaniu tożsamości bohaterów w otwarciu na  inne ja oraz na Boga.

Relacje te trudno oddzielić od świadomości religijnej, zarówno wtedy, gdy bohaterowie afirmują swe istnienie wobec Boga, jak i wówczas, gdy odchodzą od niego w buncie metafizycznym bądź aksjologicznym (nie akceptują Boga jako stwórcy świata, w którym panuje zło). Dialog metafizyczny pokazuje, iż człowiek w centrum dzieła Dostojewskiego nie oznacza człowieka w centrum świata. W dialogu z innym ja bohaterowie Dostojewskiego uświadamiają sobie, iż człowiek nie może siebie ani pojąć, ani stworzyć takim, jakim powinien być, bez uznania swej zależności od wartości absolutnej, jaką jest byt samoistny – Bóg. Dla Dostojewskiego jest to Bóg chrześcijan. Pisarz pokazuje, iż ci, którzy się od niego odcinają, tracą sens życia, popadają w zło i rozpacz.

Rosyjska perspektywa

Uniwersalizm pytań Dostojewskiego zawęża się czy wręcz zanika,  gdy pisarz łączy z nimi problemy narodu rosyjskiego. Naród stanowi dla niego podmiot zbiorowy ukształtowany na gruncie charakterystycznego dla rosyjskiej myśli prawosławnej personalizmu wspólnotowego. Zanurzenie osoby we wspólnocie prawosławnej chroni ją przed zgubnym – według niego – indywidualizmem cywilizacji europejskiej. Dzięki tej wspólnocie naród rosyjski ustrzec się może wynaturzeń narodów europejskich – racjonalistycznej świadomości, która zrodziła antychrześcijańską ideę rewolucji i socjalizmu. W taką koncepcję tożsamości narodu rosyjskiego Dostojewski wpisuje ideę jego mesjanizmu religijnego, którą łączy z mesjanizmem politycznym. Jest to mesjanizm mistyczny, którego najdobitniejszym świadectwem jest przekonanie o tym, iż Rosja nosi w sobie Boga, jest Bogonoścą – o czym mówi Szatow w „Biesach”.

To właśnie przekonanie warunkuje w ujęciu pisarza misję polityczną Rosji – braterską opiekę nad innymi narodami prawosławnymi oraz ratunek pogrążonej w kryzysie Europy. O ile jednak w chrześcijańskiej antropologii Dostojewskiego osoba uzyskuje pełny wymiar w dialogu z innym ja, to w stosunku narodu rosyjskiego do innych nacji takie relacje nie są możliwe. Różnorodności głosów w dialogu międzyosobowym nie odpowiada różnorodność głosów w dialogu narodów. Uniemożliwia ją pozycja i zarazem postawa Rosji jako narodu misyjnego na dwu ważnych poziomach jego istnienia: religijnym i polityczno-państwowym. Nie tylko w publicystyce Dostojewskiego, ale również w polifonii jego dzieł literackich naród rosyjski ma strukturę zamkniętą, niepolifoniczną.

Stąd też wynikają uprzedzenia Dostojewskiego do Polski i Polaków oraz ich krytyczny obraz. Jest on również wyrazem niezrozumienia polskiego katolicyzmu, dla którego nie było braterskiego miejsca nie tylko w dziewiętnastowiecznej geopolityce rosyjskiej, ale również w duchowości narodu-Bogonoścy.

Zagadnienie misyjności Rosji i jej geopolityki nie powinno jednak w niczym umniejszać uniwersalizmu Dostojewskiego z perspektywy sensu i celu istnienia ludzkiego oraz  ich zakorzenienia w chrześcijańskich wartości moralnych. Nie powinno umniejszać tym bardziej, iż prorokując rewolucję bolszewicką i narodziny nowego człowieka (homo sovieticusa), pisarz nie przewidział nowego rozdziału w relacjach prawosławia z katolicyzmem – dialogu ekumenicznego, który stał się rzeczywistością po upadku komunizmu i – pomimo obecnych napięć geopolitycznych i cywilizacyjnych – jest wciąż możliwy.

Prof. Anna Raźny

[1] F. Dostojewski, „Bracia Karamazow”, tłum A. Wat, t. II, PIW, Warszawa 1970, s. 376-377.

[2] Ibidem, s. 377.

[3] F. Dostojewski, „Dziennik pisarza”, tł. M. Leśniewska, Warszawa 1981, t. II, s. 345.

Myśl Polska, nr 1-2 (2-9.01.2022)

Redakcja