KulturaNiechciany Roman Bratny

Redakcja2 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Ukazało się wznowienie kultowej powieści Romana Bratnego „Kolumbowie – rocznik 20” (po 1989 roku to III wydanie). Bratny jest wciąż czytany, ale tak jak w PRL – władze i media mają z nim problem, bo w PRL był co prawda w partii i krytykował powstanie, ale stawiał pomnik pokoleniu AK i w swojej powieści przedstawił drastycznie z jaką niesprawiedliwością go potraktowano po wojnie (część trzecia „Życie”).

To sprawiło, że w serialu w „Kolumbowie” nie ma zekranizowanej tej właśnie części. A obecnie? Bratny nie dość nie pasuje życiorysem do obowiązującego wzorca, bo po pierwsze, owszem akowiec, ale nie był „wyklętym”, po drugie, był w partii, i po trzecie, najważniejsze, nie poparł Solidarności – to w dodatku jego powieść jest zaprzeczeniem obowiązującej narracji o powstaniu jako radosnym wolnościowym zrywie narodu. I nie pomaga mu to, że powieść traktuje o elicie powstańczej – żołnierzach Kedywu walczących w Zgrupowaniu „Radosław”.

Bratnego trudno atakować, że piszę nieprawdę czy uprawia propagandę. W jego powieści znajdują się bowiem liczne fragmenty „nieprawomyślne” z punktu widzenia obowiązującego w PRL schematu – jest na przykład scena z okresu powstania, kiedy „Jerzy”, nota bene lewicujący oficer AK, jeden z głównych bohaterów powieści – wchodzi do lokalu na Śródmieściu (gdzie przebił się po hekatombie krwi przelanej na Starówce) i słyszy z radioodbiornika audycję radia Kościuszko z Lublina: „W Warszawie na nielicznych ulicach bronią się jeszcze resztki faszystowskich band Sosnkowskiego”. Z w wściekłością rzuca w radioodbiornik butelkę. Takich fragmentów jest więcej, zwłaszcza w części trzeciej.

Zakończenie części powstańczej powieści nie pozostawia złudzeń jaki jest stosunek autora, ale i uczestników walk do tego, co się wydarzyło. Czerniaków pada, Niemcy mordują rannych w szpitalach, „Kolumb”, który przeżył cudem natyka się na sprofanowane i zbezczeszczone ciało „Niteczki”:

Tuż za progiem natknął się na głowę Niteczki. Upadł. Leżał, mając w oczach jej czysty, zamyślony profil. Nie patrząc, jakby spłoszony jej dziewiczością, nasunął strzępy sukienki na odsło­nięte piersi. Oczy miał suche, oddech prędki. Widział teraz i pa­miętał wszystko. Dźwignął się na łokcie. Był tak bez sił, że szedł wzdłuż jej ciała jak w wielką, ciężką podróż. Przy nogach zapłakał. Siedział w kucki, oparty ranami pleców o mur, i czuł tylko, jak po twarzy biegną mu jakieś kojące smugi. Patrzył na jej rozrzucone nogi, między którymi szczerzyło się dno butelki wbitej szyjką w płeć, rozwalonej potem kopniakiem. Płacząc, ratował nieżywe ciało. W odłamkach szkła znalazł ostrze zbitej strzykawki. Wrócił do jej głowy! Rozłożył się obok niej, obojętny na wszystko. Świat gdzieś odszedł. Było zupełnie cicho”.

 XI

Fragment kapitulacyjnego przemówienia Bora-Komorowskiego: „Walka nasza w stolicy, pod ciosami śmierci i zniszczenia z takim uporem przez nas prowadzona, wysuwa się na czoło sławnych czynów bojowych żołnierza polskiego podczas tej wojny dokonywanych… Dokumentujemy nią moc naszego ducha i naszego  umiłowania wolności, jakkolwiek nie udało się nam uzyskać mili­tarnego nad wrogiem zwycięstwa, bo ogólny rozwój wypadków  wojennych na naszych ziemiach nie ukształtował się i w ciągu tych  dwóch miesięcy walki dla nas pomyślnie, to jednak te dwa miesiące boju o każdą piędź ziemi, ulicy i muru Warszawy dokonały zadania politycznego i ideowego…

Postanowiłem dalszą walkę przerwać. Wszystkim żołnierzom dziękuję…”.

Jan Engelgard

Roman Bratny, „Kolumbowie – rocznik 20”, Wyd. Albatros, Warszawa 2021, ss. 637.

PS. Na okładce tego wydania książki znajduje sie zdjęcie Wiesława W. Chrzanowskiego przedstawiające żołnierzy baonu NOW-AK „Gustaw”. Bratny, mimo że po wojnie lewicowiec – w czasie wojny miał bliski kontakt z Grupą „Sztuka i Naród” będącej częścią Konfederacji Narodu Bolesława Piaseckiego i przyjaźnił się z samym Tadeuszem Gajcym, którego uwiecznił w powieści pod postacią Dębowego.

Redakcja