GospodarkaOpinieRozwód kapitalizmu z liberalizmem

Redakcja3 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Istniejący od 1971 roku system obrotu akcjami, głównie amerykańskich przedsiębiorstw, NASDAQ był przez lata formułą pozagiełdową. Dopiero w 2006 roku amerykańskie instytucje regulacyjne uznały spółkę z siedzibą na nowojorskim Manhattanie za pełnoprawną giełdę papierów wartościowych. Wizerunek NASDAQ jako najbardziej zaawansowanej technologicznie z giełd tzw. Zachodu nosił cechy charakterystyczne dla współczesnego neoliberalnego, zderegulowanego kapitalizmu.

Kapitalizm światopoglądowy

Komisja Papierów Wartościowych i Giełd Stanów Zjednoczonych (SEC), państwowy regulator obrotu papierami wartościowymi, zaakceptowała właśnie nowe wymogi, które stawiane są wobec spółek obecnych na giełdzie NASDAQ. Wcale nie dotyczą one jednak kwestii bezpieczeństwa, sprawozdawczości czy wiarygodności prezentowanych publicznie danych, czyli kwestii potencjalnie interesujących dla uczestników transakcji giełdowych. Chodzi w nich o narzucenie standardów reprezentacji grup mniejszościowych w organach kierowniczych firm, swoistą akcję afirmatywną XXI wieku.

Nowy wymóg stanowi, że każda spółka giełdowa będzie musiała mieć w zarządzie co najmniej jedną kobietę oraz przynajmniej jedną osobę deklarującą się jako przedstawiciel mniejszości rasowych bądź seksualnych. Firmy, które nie będą spełniały kryteriów „różnorodności” rasowej lub płciowej, zobligowane zostaną do publicznego złożenia wyjaśnień, dlaczego jeszcze nie odpowiadają standardom i co zamierzają w tej sprawie zrobić.

„Zasady te pozwolą inwestorom poznać lepiej podejście spółek obecnych na NASDAQ do kwestii różnorodności zarządu, jednocześnie zapewniając firmom elastyczność w podejmowaniu decyzji najkorzystniejszych dla udziałowców” – argumentował szef SEC Gary Gensler w wydanym oświadczeniu. Kierownictwo NASDAQ nie kryło satysfakcji z decyzji komisji: „Z niecierpliwością czekamy, by zacząć pracować z obecnymi u nas spółkami nad wdrożeniem tych nowych reguł i ustanowieniem nowych standardów zarządzania korporacyjnego”.

Stary kapitalizm vs neokapitalizm

Zaprzeczająca podstawowym regułom starego kapitalizmu i jego światopoglądowi wolnorynkowemu decyzja amerykańskiej komisji papierów wartościowych wywołała krytykę części Republikanów. Członek senackiej Komisji ds. Bankowości, republikański senator Pat Toomey stwierdził, że „poprzez rozumienie różnorodności przez pryzmat rasy, płci i orientacji seksualnej, NASDAQ otrzyma niewątpliwie instrument nacisku na spółki, by zredukowały one na dalszy plan tak podstawowe przy wyborze członków zarządu czynniki, jak wiedza, doświadczenie czy fachowość”. „Jestem rozczarowany, że prezes Gensler robi z urzędu regulatora finansowego laboratorium postępowej inżynierii społecznej” – dodał opozycyjny senator.

Republikanin Toomey potwierdza głoszoną m.in. przez Aleksandra Dugina tezę o tym, że przynajmniej część jego środowiska politycznego, w szczególności zwolennicy Donalda Trumpa, reprezentują formację starego, odchodzącego w przeszłość wydania klasycznego kapitalizmu. Kapitalizm ten związany był w przeważającej mierze z sektorem produkcyjnym i surowcowym, a zatem z gospodarką realną. Neokapitalizm rodem z wizji administracji demokratycznej to zaś przede wszystkich branże zaawansowanych technologii, big data, big tech, czy ostatnio big pharma, a także sektor finansowy.

Cios w podstawy liberalnego kapitalizmu

Fundamentem klasycznego, liberalnego kapitalizmu było przekonanie, że najistotniejszym celem prywatnego przedsiębiorstwa jest maksymalizacja zysku. Neoliberalizm wzmocnił tą zasadę, zrywając ze wszystkimi praktycznie elementami tzw. społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Dążenie do zysku miało nie być ograniczane jakimikolwiek formami dbałości o dobro wspólne, interesy społeczne czy ekologię. Deregulacja powszechnie kojarzona z administracją Ronalda Reagana w Stanach Zjednoczonych i rządami Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii polegała na wycofaniu się państwa ze wszystkich niemal funkcji normotwórczych, trochę w duchu libertarianizmu Roberta Nozicka, postulującego ograniczenie roli władzy publicznej do ustanawiania systemu miar i wag, pozwalającego konsumentowi na porównywanie konkurencyjnych produktów.

Jak nietrudno było przewidzieć, odejście od regulacji wiązało się również z porzuceniem polityki antymonopolowej, co w efekcie doprowadziło do przejścia w kierunku przewidywanej już przez Karla Marxa monopolistycznej fazy kapitalizmu. Bezprecedensowa koncentracja kapitału na przestrzeni ostatnich czterech dekad doprowadziła do pojawienia się kapitalizmu korporacyjnego, wciąż jednak opartego na fetyszu własności prywatnej, wprawdzie ukrytej za parawanem giełdowych przejęć i operacji oraz tajemniczych, bezosobowych funduszy inwestycyjnych.

Podstawą zarówno kapitalizmu klasycznego, jak i neoliberalnego, była fetyszyzacja własności prywatnej. Właściciel mógł nią dysponować w sposób całkowicie dowolny, zawierać według własnego uznania każdą umowę cywilnoprawną, wreszcie zarządzać swoją własnością tak, jak mu się spodobało. Neokapitalizm zaczyna od ciosu w ostatnią z tych zasad.

Zarządzanie światopoglądowe

Decyzja komisji papierów wartościowych w sprawie nowych regulacji obowiązujących w NASDAQ to uderzenie w wolność wyboru modelu zarządzania spółką przez jej menedżerów i / lub akcjonariuszy. Logika maksymalizacji zysku ustąpić ma bowiem lansowanej przez władze logice akcji afirmatywnej. Celem polityki kadrowej firmy ma być odtąd nie jak najbardziej skuteczne i profesjonalne zarządzanie podmiotem gospodarczym, lecz realizacja określonego światopoglądu nowej akcji afirmatywnej. Mechanizm tzw. pozytywnej dyskryminacji sprowadza w doborze kadry zarządzającej na drugi plan kompetencje i umiejętności kandydatów, a także wolność dysponowania własnością przez akcjonariuszy.

W klasycznym liberalizmie wyłącznie od właściciela zależało to, kogo zatrudni i na jakich warunkach. Mógł w ramach swojej wolności wyboru prowadzić określoną politykę kadrową również w celach wizerunkowych. Mógł ogłosić, że wśród menedżerów najwyższego szczebla zatrudnia wyłącznie osoby białe i heteroseksualne, a mógł stwierdzić, że preferuje Czarnych i homoseksualistów. Zazwyczaj była to po prostu część strategii marketingowej. Jeśli jego produkt skierowany był do mniejszości, stawiał na tego rodzaju akcje wizerunkowe – jego prawo. Jeśli grupa docelowa konsumentów wywodziła się spośród białych, tradycyjnych rodzin, korporacja mogła podkreślać, że przedstawicieli tej właśnie grupy zatrudnia na najwyższych stanowiskach w firmie. Jeśli zaś kwestie kadrowe oddzielano od polityki wizerunkowej i działań marketingowych, zatrudniano po prostu starannie wyselekcjonowanych specjalistów, niezależnie od ich orientacji seksualnej, tożsamości płciowej i koloru skóry. Liczyły się bowiem efekty w postaci zwiększenia sprzedaży, kapitalizacji i tym samym zysków akcjonariuszy.

Z butami w sferę intymną

Jednym z najbardziej przekonywujących elementów klasycznego liberalizmu, wywiedzionych zresztą jeszcze ze Starożytności basenu Morza Śródziemnomorskiego, było uznanie sfery publicznej za odrębną od prywatnej, powstrzymanie się od mieszania tych dwóch z zasady odmiennych porządków. Wymogi NASDAQ to ilustracja diametralnej zmiany tego podejścia. Żądanie reprezentatywności mniejszości w zarządach i radach nadzorczych wiąże się przecież de facto z przymusem ujawniania swojej tożsamości płciowej czy orientacji seksualnej przez osoby zainteresowane. Stanowi zatem ewidentne naruszenie ich prawa do prywatności, zachowania dla siebie i swoich najbliższych kwestii związanych z ich konstrukcją psychiczną i życiem intymnym. Wymusza deklarację znaną jako coming out, jest wprowadzeniem obowiązku ekshibicjonizmu.

Z tego punktu widzenia nadchodzące czasy neokapitalizmu stanowią antynomię liberalizmu. W tym ostatnim dysponujemy bowiem całkowitą wolnością co do tego, czy chcemy publicznie dzielić się informacjami o naszym życiu prywatnym, czy też zachowujemy je wyłącznie dla siebie i bliskich. To metoda totalitarna, bo właśnie w totalitaryzmie starano się rozciągnąć kontrolowaną przez państwo sferę publiczną na wszystkie dziedziny życia. Różnica jest taka, że wtedy do sypialni zaglądał nam funkcjonariusz publiczny, a dziś robić będzie to nadzorca korporacyjny.

Fałszywa postępowość

Nowe zasady NASDAQ prezentowane są jako przejaw postępowości. Tymczasem stanowią one syntezę kapitalizmu korporacyjnego (w sferze dystrybucji dochodów, majątku, własności) z neokapitalizmem (opartym na światopoglądzie bezalternatywnym i ekstremistycznej akcji afirmatywnej). Postępowe w obecnych warunkach neoliberalizmu byłoby podjęcie próby powrotu do klasycznego liberalizmu socjalnego (postulowanego i opisywanego przez szereg teoretyków i twórców doktryny liberalnej, od Johna Stuarta Milla po Johna Rawlsa).

NASDAQ i współczesne elity amerykańskie nie mają jednak zamiaru robić czegokolwiek z patologiami skrajnych dysproporcji majątkowych zrodzonych przez neoliberalizm. Prekariat może nadal przymierać głodem, a na starość umierać na ulicy bez opieki medycznej. Ważne, by w korporacyjnym zarządzie zasiadał gej, transseksualista lub Czarny. I wyciskał nadal wszystkie soki z robotnika na śmieciowej umowie. Temu robotnikowi zapewne wszystko jedno, czy eksploatować będzie go biały tradycjonalista czy czarny homoseksualista. Interesują go przede wszystkim warunki jego pracy i życia. Dla NASDAQ w neokapitalizmie nie mają one najmniejszego znaczenia. Kierunek wskazywany przez zaakceptowane przez SEC wytyczne największej dziś amerykańskiej giełdy to żadna postępowość, czy – tym bardziej – lewicowość. To druzgocący cios w liberalne zasady i podstawowe prawa człowieka, do niedawna jeszcze stanowiące kręgosłup klasycznego kapitalizmu. Neokapitalizm korporacyjny może jednak w efekcie doprowadzić do autokompromitacji całego systemu. I to jedyna potencjalna korzyść płynąca z jego totalitarnych ambicji.

Mateusz Piskorski

Redakcja