Tittytainment – dlaczego system potrzebuje naszego intelektualnego lenistwa ?
Telewizja… W domu jej nie mam, a tym samym nie oglądam. Wiadomości i aktualności docierają do mnie z innych źródeł, a alternatywnych form rozrywki jest przecież wiele – chociażby spacer, spotkanie i rozmowa w gronie znajomych, dobra książka czy wyjście do teatru. Dlatego ani przez moment nie odczuwam braku telewizora w moim życiu.
Tak się jednak złożyło, że w miniony weekend nocowałem w hotelu, w którym taki odbiornik się znajdował. Kierowany ciekawością, co też interesującego jest dziś emitowane, włączyłem go i trafiłem na teleturniej. Zachowanie prowadzących oraz publiczności wprawiło mnie w przysłowiowe osłupienie. Nie wiedziałem, czy należy się z tego śmiać, czy już nad tym płakać. Wniosek, jaki natychmiast nasunął mi się na myśl, zamyka się w jednym słowie: tittytainment.
Przyszedł mi na myśl cytat: „Społeczeństwo wkrótce straci zdolność myślenia i samodzielnego osądzania. Ostatecznie ludzie zaczną oczekiwać, że media będą myśleć za nich i wydawać gotowe wyroki” – to słowa, które w internecie bardzo często przypisuje się Zbigniewowi Brzezińskiemu (mówi się też, że być może autorem tego stwierdzenia jest George Orwell). Faktem natomiast jest, że to samo zjawisko idealnie opisuje inną koncepcję, z którą polsko-amerykański politolog i były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA był silnie związany. Chodzi właśnie o pojęcie tittytainment.
Termin ten zyskał rozgłos pod koniec września 1995 roku, podczas pierwszego State of the World Forum w hotelu Fairmont w San Francisco. To tam światowi liderzy pod przewodnictwem Brzezińskiego debatowali nad przyszłością rynku pracy i globalną gospodarką. Choć samo słowo miał uknuć amerykański politolog Benjamin Barber, to właśnie Brzeziński użył go do opisania cynicznej strategii pacyfikowania mas. Pojęcie to zyskało szeroki rozgłos na świecie w 1996 roku dzięki książce „Pułapka globalizacji” (niem. Die Globalisierungsfalle) autorstwa Hansa-Petera Martina i Haralda Schumanna, którzy jako dziennikarze uczestniczyli w tym zamkniętym spotkaniu i opisali jego przebieg.

Zauważono wówczas, że w nowej, globalnej rzeczywistości zaledwie 20% populacji wystarczy do utrzymania sprawnego systemu ekonomicznego. Co zrobić z pozostałymi 80% ludzi, którzy staną się sfrustrowani i – z punktu widzenia rynku – bezużyteczni? Zdaniem Brzezińskiego należało ich „nakarmić” papką prymitywnej rozrywki oraz tanim jedzeniem, aby skutecznie odwrócić ich uwagę i nie dopuścić do wybuchu zamieszek, a może nawet rewolucji.
Sam termin to genialne w swojej prostocie, choć wulgarne połączenie angielskich słów tits (cycki, piersi – jako symbol karmienia piersią i dawania prymitywnego, niemowlęcego ukojenia) oraz entertainment (rozrywka). W dosłownym tłumaczeniu oznacza to „cycko-rozrywkę” – koktajl taniej uciechy i ogłupienia, który ma utrzymać społeczeństwo w stanie permanentnego, bezpiecznego dla władzy letargu.
Dlaczego im jesteś głupszy, tym bardziej stajesz się przydatny dla systemu? Oto kilka powodów:
-
Łatwość kontroli: Prostym wykonawcą poleceń łatwiej się zarządza, ponieważ rzadziej zadaje trudne pytania i nie podważa procedur.
-
Myślenie oddelegowane na zewnątrz: Dawniej media informowały, dziś podają gotowy osąd i narrację. Człowiek nie musi analizować faktów – klika w nagłówek, który natychmiast mówi mu, co ma czuć (gniew, zachwyt, pogardę).
-
Ekonomia uwagi i pętla dopaminowa: Współczesne platformy (jak TikTok czy Instagram) działają jak cyfrowy tittytainment. Krótkie filmiki bombardują mózg szybką nagrodą, drastycznie obniżając zdolność do głębokiego skupienia, czytania książek i krytycznej analizy. Mózg oducza się wysiłku.
-
Polaryzacja jako rozrywka: System karmi nas konfliktami. Kłótnie polityczne i ideologiczne stały się formą darmowych igrzysk, które odciągają uwagę od realnych problemów ekonomicznych czy geopolitycznych.
W konsekwencji uzyskujemy społeczeństwo bezbronnych konsumentów. Stan ten prowadzi do:
-
Zanikania krytycznego myślenia: Bez tej umiejętności społeczeństwo staje się całkowicie sterowalne i podatne na dezinformację oraz propagandę.
-
Iluzji wyboru: Konsumentowi wydaje się, że jest wolny, bo może wybrać spośród tysiąca filmów na platformie streamingowej. W rzeczywistości jego ścieżka myślowa została już zaprogramowana przez algorytm rekomendacji.
Tittytainment nie jest teorią spiskową – to logiczny efekt uboczny kapitalizmu uwagi.
Zapytacie: co więc robić?
Jedynym aktem buntu we współczesnym świecie jest odrzucenie tego „intelektualnego smoczka” – owej „cycko-rozrywki”. Samodzielne myślenie, celowe szukanie trudnych treści, czytanie długich tekstów i wyłączenie powiadomień to dziś najbardziej radykalne formy walki o własną wolność.
Jedynym aktem buntu we współczesnym świecie jest odrzucenie tego „intelektualnego smoczka” – owej „cycko-rozrywki”. Samodzielne myślenie, celowe szukanie trudnych treści, czytanie długich tekstów i wyłączenie powiadomień to dziś najbardziej radykalne formy walki o własną wolność.
Dariusz Kamiński



