Kilka osób zapytało mnie: dlaczego piszę o Ukraińcach, a nie banderowcach? I czy pisanie o Ukraińcach nie uderza w sprawiedliwych Ukraińców? Postaram się wyjaśnić:
Po pierwsze za terrorem w dwudziestoleciu międzywojennym stali przede wszystkim działacze Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Działalność bandycka OUN to przede wszystkim lata 1929-1934, a wtedy Stepan Bandera nie był najistotniejszy. W późniejszym okresie zbrodni dokonywała z kolei nie tylko Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), tym bardziej nie tylko frakcja banderowska, ale w walnej części zwyczajni Ukraińcy. Sąsiedzi Polaków, Węgrów, Czechów, Ormian czy Rosjan. Nie byli oni pchani do tych zbrodni szczególną ideologią czy uniesieniem nacjonalistycznym. Oni bardzo często chcieli krowy polskiego sąsiada, jego pierzyn, kufra z posagiem czy schowaną za świętym obrazem na czarną godzinę złotą carską „świnkę”. Mordująca Polaków tłuszcza w zdecydowanej większości nie czytała „Nacjonalizmu” Dmytro Doncowa, „Dziesięciorga przykazań ukraińskiego nacjonalisty” Stepana Łenkawskiego ani odezw Stepana Bandery. Wina leży oczywiscie po stronie banderowców (UPA-B), melnykowców (UPA-M) ale również greckokatolickiego kleru i jak niepiśmiennego chłopstwa.
Po drugie to przyjęty w naszym kraju model pisania i mówienia o historii. Mówimy o wojnie polsko-niemieckiej 1939-1945. A nie o wojnie z niemieckimi organizacjami militarno-politycznymi takimi jak: Wehrmacht, Kriegsmarine, Luftwaffe, SA, SS, NSDAP itd. I dotyczy to również wojen z Szwedami, Turkami czy Rosjanami. To ułatwia dyskusje i odrzuca zamęt na którym zależy wybielaczom ukraińskich zbrodni.
Po trzecie, pisanie i mówienie o ukraińskich mordach na ludności południowo-wschodniej Polski, w żaden sposób nie wyklucza tych nielicznych Ukraińców, którzy byli tymi sprawiedliwymi. Tak jak pisanie o Niemcach nie przekreśla antytotalitarnych działań Weiße Rose, bohaterskiej postawy Otto Schimeka czy uratowania Władysława Szpilmana przez kapitana Wehrmachtu Wilhelma Hosenfelda. Swoją drogą na Ukrainie nigdy nie działała ukraińska antybanderowska organizacja podobna do niemieckiej antynazistowskiej Białej Róży, która sprzeciwiałaby się ukraińskiemu barbarzyństwu w latach 1939-1947.
PS. Dzisiaj sprawa jest jeszcze bardziej pokomplikowana, bo mamy neobanderowców, którzy nie są Ukraińcami. Zdarza sie tak, że mamy stronników neobanderyzmu wśród Bałtów, Skandynawów, Brytyjczyków, Niemców, Francuzów i niestety Polaków.
łj



