KulturaRecenzjeUncategorizedKto pacan, kto czuszpan

Redakcja4 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Kultura masowa jest jednym z najważniejszych elementów siły geokulturowej. Tę ostatnią uznaje się natomiast za część miękkiej siły (soft power) w rozumieniu zaproponowanym przez amerykańskiego politologa Josepha Nye’a.

Duża część świata zachłystywała się przez lata amerykańskimi produkcjami filmowymi, najczęściej zresztą tymi najmniej ambitnymi. W ten sposób Amerykanie ugruntowywali swe panowanie w przestrzeni kulturowej, aksjologicznej, narzucali pewne wizje świata. Nie do końca i nie wszędzie im się to udało.

W Rosji i na Ukrainie, w krajach bałtyckich i na Białorusi, w regionie Kaukazu i Azji Środkowej rekordy popularności bije dziś rosyjski ośmioodcinkowy serial Słowo pacana. Krew na asfalcie, który swą premierę miał na platformach internetowych w listopadzie i grudniu 2023 roku, a następnie rozszedł się wirusowo w tysiącach pirackich, bezpłatnych wydań w zakątkach Internetu całej przestrzeni postradzieckiej. Połączył wszystkich, także tych zwaśnionych politycznie, a nawet walczących ze sobą z bronią w ręku. Dlaczego? Bo przemawia do nich zrozumiałym językiem i wspólnym kodem kulturowym.

Przedstawia obraz stolicy Tatarstanu, Kazania, z 1989 roku. Prosty na pierwszy rzut oka świat tamtejszej młodzieży, która zaczęła organizować się nieformalne grupy osiedlowe – chuligańskie, a niekiedy przestępcze. W pewnym okresie to miasto nad Wołgą podzielone było na strefy wpływów kilkudziesięciu tego typu struktur funkcjonujących jednocześnie i konkurujących, walczących ze sobą. Członkowie tych grup, hierarchicznie zorganizowani i kierujący się brutalnym wewnętrznym kodeksem, uznawali się za pacanów („chłopaków”, „ludzi”). Cała reszta to dla nich czuszpany („frajerzy”), na których można było wymuszać płacenie haraczu, dokonywać rozbojów i przeganiać z każdego miejsca w mieście. Do band pacanów dołączali już uczniowie szkół podstawowych, dzieci w wieku 12-14 lat. Wszystko to opisał niedawno Robert Garajew w swojej książce Słowo pacana. Kryminalny Tatarstan 1970-2010. Ze szczegółami, przytaczając setki relacji dawnych pacanów, milicjantów z nimi walczących, socjologów i zwykłych mieszkańców miasta, zilustrował zjawisko tzw. fenomenu kazańskiego (tak nazwali go piszący o nim pod koniec lat 1980. dziennikarze „New York Times”). Garajew miał zresztą sam tę przewagę, że też był w młodości członkiem jednej z takich osiedlowych band. A grupy pacanów pojawiły się, choć nie na taką skalę jak w Kazaniu, w większości radzieckich miast, by następnie przekształcić się w latach 1990. w zorganizowane, niekiedy bardzo groźne grupy przestępcze przejmujące coraz większy udział w realnej władzy okresu postradzieckiej smuty.

Wróćmy jednak do serialu. Jego reżyserem jest Żora Kryżownikow (pseudonim artystyczny – właśc. Andriej Pierszin), filmowiec średniego pokolenia, członek rady eksperckiej Fundacji Filmowej, znany wcześniej przede wszystkim z produkcji krótkometrażowych i komediowych, a politycznie – raczej krytyczny wobec rosyjskiej interwencji na Ukrainie. Po ukazaniu się Słowa pacana… szef Związku Filmowców, zasłużony dla kinematografii Nikita Michałkow stwierdził wprost, że Kryżownikow jest dziś czołowym reżyserem rosyjskim.

W serialu główne role zagrali aktorzy młodego pokolenia – przecież film opowiada głównie o nastolatkach. Wyróżniają się wśród nich Ruzil Miniekajew i Leon Kemstacz, ale także nieco starszy Iwan Jankowski (wnuk znanego radzieckiego aktora pochodzenia polskiego, Olega Jankowskiego, który zagrał m.in. w Tarczy i mieczu i Całym tym Munchhausenie).

Jak w przypadku każdej rosyjskiej produkcji filmowej, także i w tym przypadku sporo dyskusji pojawiło się wokół jej producentów i sponsorów. Najistotniejszym z nich ma być Narodowa Grupa Medialna (NMG) niegdyś związana z oligarchą Aleksiejem Mordaszowem, a ostatnio kojarzona przede wszystkim z bliskim Władimirowi Putinowi miliarderem Jurijem Kowalczukiem, objęta zachodnimi sankcjami. Wsparcie finansowe dla produkcji serialu wyasygnował Instytut Rozwoju Internetu (IRI), wprost kojarzony z rosyjską administracją prezydencką, niegdyś promowany przez ówczesnego jej wiceszefa Wiaczesława Wołodina. W gronie producenckim znalazł się również znany filmowiec Fiodor Bondarczuk. Internetowa premiera serialu stała się przyczynkiem do zapowiedzi szefa IRI Aleksieja Goriesławskiego, że Rosja zamierza przystąpić do konkurencji z najpopularniejszymi zachodnimi internetowymi platformami filmowymi – Netflixem czy HBO. Wiosną Słowo pacana… ma doczekać się również swojej premiery telewizyjnej na antenie należącej do spółki Gazprom-Media stacji NTW.

Oprawę muzyczną serialu stanowią m.in. utwory grupy Aigel, współzałożonej przez Aigel Gaisinę, tatarską wokalistkę, przeciwniczkę Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie, która od pewnego czasu przebywa na emigracji, a już wcześniej oskarżana była o sprzyjanie separatyzmowi tatarskiemu. Poza tym pojawia się utwór w wykonaniu znanego rosyjskiego rapera, Basty (Wasilij Wakulienko).

Zdjęcia do Słowa pacana… powstały w Jarosławiu, choć przecież akcja serialu rozgrywa się w stolicy Tatarstanu. Z prostej przyczyny – część przedstawicieli władz Republiki Tatarstan i jej stolicy uznała, że powstanie obrazu Kryżownikowa będzie niekorzystne wizerunkowo dla ich regionu. Jak się zresztą okazało, wielu z nich w młodości miało epizod przynależności do band osławionych pacanów. Nie przeszkodziło to producentom serialu w przeprowadzeniu niezwykle skutecznej i głośnej kampanii reklamowej. Po pierwsze, samo pojawienie się filmu prezentowano jako kontrowersyjne, czego wyrazem były rozliczne debaty na temat ewentualnego zablokowania jego rozpowszechniania i emisji. Po drugie, pojawiały się w Internecie kontrolowane przecieki kolejnych odcinków i ich fragmentów w wersji „pirackiej”. Emocje budziły dwie alternatywne wersje ostatniego odcinka Słowa pacana… . A na koniec media rosyjskie obiegła wiadomość o aresztowaniu jednego z drugoplanowych aktorów, boksera Siergieja Bazanowa, pod zarzutem zabójstwa na tle rabunkowym dokonanego 12 lat temu w Moskwie.

To wszystko sprawiło, że serial stał się najbardziej dyskutowanym wydarzeniem filmowym w Rosji minionego roku. Jego tytuł był najczęściej wyszukiwanym hasłem na najpopularniejszej rosyjskiej wyszukiwarce internetowej Yandex. Dziesiątki polityków i osób publicznych zabierało głos na temat obrazu Kryżownikowa. Wielu z nich krytycznie. Szef władz Tatarstanu Rustam Minnichanow stwierdził, że film „romantyzuje okres historii naszego kraju związany z pojawieniem się band nastolatków”. Jednocześnie podkreślił, że sam serialu nie oglądał: „Nie, nie widziałem. Wcale nie oglądałem. Ja tam byłem. Po co mam oglądać? Dorastałem tam, żyłem, pracowałem”. Z kolei Irina Wołyniec, rzeczniczka praw dziecka w Tatarstanie, zwróciła uwagę, że treść serialu stoi w rażącej sprzeczności z deklarowaną przez władze w Moskwie promocją wartości tradycyjnych i rodzinnych. Do krytyków serialu dołączył jeszcze m.in. szef władz Dagestanu, Siergiej Mielikow. Gubernator obwodu murmańskiego uznał tymczasem, że Słowo pacana… pokazuje przede wszystkim potrzebę autorytetu i konsekwencje jego braku.

Wątków bezpośrednio i wprost politycznych w obrazie Kryżownikowa właściwie nie ma, nie licząc może krytyki Amerykanów ze strony jednego z bohaterów, który wrócił właśnie z wojny w Afganistanie. Bohaterowie o polityce nie rozmawiają, ważniejsze są specyficznie rozumiane wartości. Zastępca redaktora naczelnego dziennika „Kommiersant”, Dmitrij Drize, uważa, że przesłanie Słowa pacana… jest jednak w pewnym sensie ideologiczne. Twierdzi, że polega ono na pokazaniu dobrych i złych stron radzieckiego świata, który w zmodernizowanej i ulepszonej wersji można jakoś reaktywować; że w polityce międzynarodowej – jak na ulicy, wśród pacanów – powinna obowiązywać prosta zasada „kto nie z nami, ten przeciwko nam”; zaś reguła głosząca, że „pacany nigdy nie przepraszają” to aluzja do skruszonych i przepraszających za Rosję przedstawicieli tamtejszego liberalnego salonu. Opozycyjny krytyk filmowy Anton Dolin również przekonuje o istnieniu przekazu ideologicznego serialu, tyle że ów przekaz piętnuje, uznając go za odzwierciedlenie mentalności rosyjskiej klasy politycznej.

Wspomniany Robert Garajew, którego książka stała się źródłem pokazywanych w serialu historii, następująco tłumaczy jego ogromną popularność: „może dlatego, że mamy teraz SOW, ludzie zastanawiają się nad przemocą i jej naturą, nad tym jak oddziałują one na ludzi i społeczeństwo. Myślę, że mają obawy. Boją się, że powrócą ludzie wyszkoleni do walki i używania broni. Możliwy jest rozrost świata przestępczego”. „Słowo pacana… Kryżownikowa to największe wydarzenie w kinie rosyjskim od czasu Ładunku 200 Bałabanowa. Tak właśnie wygląda prawdziwy realizm krytyczny kultury rosyjskiej. Bunt nie przeciwko warunkom życia, lecz przeciw samej jego istocie, za której cienką kurtyną kryje się bezsens ludzkiego istnienia, lodowata obojętność prawdziwej rzeczywistości bytu, w której człowiek jest jedynie postacią z kolejnej serii horrorów. Jedyną wartością w tym piekle są właściwie przyjaźń, miłość i czułość matki. Dopóki tej pierwszej nie zniszczy zdrada, drugiej – nie odbierze śmierć, a ta ostatnia – nie pogrąży się w szaleństwie” – zachwyca się serialem rosyjski publicysta i komentator Maksim Szewczenko.

Były deputowany Rady Najwyższej Ukrainy, a obecnie rosyjski bloger i komentator, Oleg Cariew odnosi treść filmu do mechanizmów władzy: „Słabi nie mogą przewodzić silnym. A właściwie mogą, ale niedługo. W tym sensie film niesie rewolucyjne przesłanie. Być może dlatego z takim niepokojem reagują na niego ‘konserwatyści’. Jednak rewolucyjny przekaz i doprowadzenie do rewolucji to dwie różne rzeczy. Po pierwsze, nie wszyscy w naszej elicie są słabi. Po drugie, teraz wszystko jest inaczej. Każdy działa na własną rękę. I jeśli film wywrze jakiś wpływ, to będzie on nieznaczny i krótkotrwały. Przykryją go nowe wydarzenia, wiadomości, życie i szum informacyjny”. Zdaniem niektórych, np. rosjoznawcy prof. Stephena Hutchingsa z Uniwersytetu w Manchesterze, przesłanie Słowa pacana… współgra z kampanią wyborczą rosyjskiego prezydenta; pokazuje czas chaosu i destabilizacji schyłkowego ZSRR, który skontrastować można z epoką stabilności i spokoju ery Putina.

Słowo pacana… bije rekordy popularności nie tylko wśród Rosjan, ale i wśród Ukraińców. I właśnie to budzi szczególny niepokój przedstawicieli władz w Kijowie. Od samego początku próbowały one nie dopuścić do rozpowszechniania obrazu Kryżownikowa, traktując go w kategoriach rosyjskiego oddziaływania za pomocą wspomnianej miękkiej siły w wydaniu kulturowym. Apele i zakazy, w tym wydawane przez ukraiński resort kultury, okazały się całkowicie nieskuteczne. W aplikacji AppleMusic ścieżka dźwiękowa serialu niezmiennie zajmuje pierwsze miejsce w kategorii najpopularniejszych utworów muzycznych. Wiceprzewodniczący ukraińskiego parlamentu Aleksandr Kornienko przyznał, że strona ukraińska była i jest niezdolna do przeciwstawienia się takim produkcjom: „Nie jestem pewien, czy moglibyśmy teraz na Ukrainie nakręcić serial ciekawy dla nastolatków. Nie pamiętam takich seriali z czasów naszej niepodległości. To ogromne wyzwanie; ideologicznie i strategicznie nasz kraj nigdy przed takim nie stał – jak przebudować całkowicie działania informacyjno-ideologiczne ze swoimi obywatelami, przede wszystkim z młodzieżą”.

14 grudnia 2023 roku brytyjski tygodnik „The Economist” następująco podsumował lęk Kijowa przed Słowem pacana…: „Ukraińscy politycy obawiają się, że serial służy propagandzie rosyjskiej. Tymczasem rosyjskie Goskino oświadczyło, że publiczne wyświetlanie go jest sprzeczne z prawem. Jeśli Słowo pacana… to rosyjska propaganda, najwyraźniej rosyjskie władze nic o tym nie wiedzą. Politycy w Rosji krytykują serial za romantyzowanie przemocy i alternatywnej władzy”. Obawy przed serialem i jego wpływem ze strony reżimu w Kijowie ukraiński reżyser Aleksandr Rodniański próbował wytłumaczyć tym, że stanowi on skuteczną blokadę przed podejmowaną przez jego przedstawicieli próbą dehumanizacji Rosjan jako narodu. „Problemem dla państwa ukraińskiego jest to, że takie seriale ‘normalizują’ Rosjan, pokazują ich jak żywych ludzi” – stwierdził, dodając, że Słowo pacana… oglądane jest nawet przez ukraińskich żołnierzy na froncie.

Na wspólne problemy i jednakowe przeżywanie kryzysu wskazuje też w swych uwagach o serialu były doradca Biura Prezydenta Ukrainy, Aleksiej Arestowicz. „Radzieckie kłamstwo modernistyczne zamieniliśmy, i my i oni, na liberalne modernistyczne kłamstwo. I my i oni – nie możemy odnaleźć prawdy. Nie mówimy prawdy. Zabijamy się nawzajem, straciliśmy drogowskazy, przez co tracimy godność i stracimy też wolność. I u nas i u nich próbuje się walczyć za pomocą zakazów z wszelkim poszukiwaniem sensu. Siła Słowa pacana… polega na tym, że jest ono właśnie o tym: o utracie poczucia większego sensu; o zastąpieniu go namiastkami. (…) Tyle, że w Federacji Rosyjskiej chociaż ktoś wypowiada się na ten temat, nawet jeśli są to nieliczni artyści, a u nas – nawet nie są w stanie zdać sobie z tego sprawy. Na tym polega różnica” – mówi krytyczny ostatnio wobec władz w Kijowie polityk i komentator.

Prof. Swietłana Stevenson z Londyńskiego Uniwersytetu Metropolitan, badająca od lat grupy nieformalne i przestępcze w dawnym Związku Radzieckim, podkreśla, że „twórcy serialu Słowo pacana… wiarygodnie pokazują realia tamtej epoki, dokładnie odwzorowują obrzędy i żargon tamtych czasów, nie zamierzając ich przy tym romantyzować”. Tzw. fenomen kazański w postaci grup pacanów pojawił się i rozkwitł w latach 1970., w epoce breżniewowskiego zastoju. Pierwsza z takich grup, znana jako Tiap-Liap, funkcjonowała na osiedlu robotniczym wokół zakładów Tiepłokontrol. Przyjęła swoisty zestaw reguł wewnętrznych odróżniający ją od innych subkultur, jedynie w pewnej części pokrywający się z podkulturą przestępczą i więzienną. Pacani funkcjonowali w ściśle zhierarchizowanych grupach, stosowali własne rytuały i metody inicjacji. Na tle innych wyróżniał ich choćby panujący w ich szeregach zakaz spożywania alkoholu, palenia papierosów czy używania narkotyków. Mieli być stale gotowi do walk ulicznych. Dlatego ich spotkania (sbory) były często treningami walk i pojedynkami w ramach tej samej grupy. Również system stosowanych kar polegał na brutalnej przemocy.

Skąd wzięło się to zjawisko? Jak każdy fenomen społeczny, miało zapewne wielorakie źródła. Na niektóre z nich wskazuje we wspomnianej już książce Robert Garajew. Historyczne źródła zwracają uwagę na wielkie bitwy na pięści prowadzone jeszcze w XIX wieku nad Wołgą przez tamtejszych Rosjan i Tatarów. Jednak w czasach późniejszych spory nie miały już nic wspólnego z kwestiami narodowościowymi. W 1953 roku doszło do amnestii, w wyniku której łagry opuściło ponad 1,2 mln obywateli Związku Radzieckiego, w tym więźniowie kryminalni. Ich nawyki obozowe przenikać zaczęły do innych grup społecznych. Jednocześnie trwała forsowna industrializacja i urbanizacja kolejnych radzieckich regionów. Oznaczała ona migrację do miast dużej części ludności wiejskiej, w tym byłych pracowników kołchozów i sowchozów, którym w 1968 roku ułatwiono zmianę miejsca zamieszkania.

Wraz z nowymi mieszkańcami na miejskich osiedlach i blokowiskach pojawiły się określone zachowania i sposób postrzegania świata, nierzadko oparty na ścisłej kategoryzacji „my” i „oni”, a także determinacji do obrony „swojego” terytorium przed „obcymi”. Przeniesienie do miast i zmiana trybu życia zaowocowały atrofią rodziny, często wręcz jej rozpadem. Na to wszystko nałożyła się słabość instytucji radzieckich. W komsomole dominować zaczęły postawy oportunistyczne, skostniała ideologia nie była w stanie zaoferować młodym ludziom autentycznej wiary w jakieś wyższe, zbiorowe cele. Niedofinansowana milicja nie była w stanie skutecznie zwalczać rozwijającej się szarej strefy. A przedstawicieli tej ostatniej nietrudno było okradać i szantażować, ściągać z nich haracze – przecież nie mogli zgłaszać milicji, że ktoś okradł ich z… nielegalnych dochodów.

Słowo pacana… pokazuje ten właśnie fenomen. Próżnię tożsamościową późnego ZSRR wypełniają silne, kipiące adrenaliną struktury grup nieformalnych, bardziej przestępczych niż politycznych. Nie buntują się one przeciwko systemowi radzieckiemu; potencjalny element antysystemowy w postaci czerpiących z kontrkultury zachodniej grup nieformalnych traktują wręcz podejrzliwie, jeśli nie wrogo. To zresztą rodziło przez lata różne domysły na temat koordynowania osiedlowych grup młodzieży przez KGB, tezy o tym, że pacany miały stanowić kontrę wobec rozkładowych wpływów zewnętrznych. Żadnych dowodów na prawdziwość tej wersji nikt nigdy nie przedstawił.

Widzowie w krajach postradzieckich czekać będą teraz na kolejny sezon serialu, który – chronologicznie rzecz ujmując – mógłby traktować o jeszcze bardziej burzliwych latach 1990., w których duża część tytułowych pacanów wylądowała na cmentarzach jako ofiary coraz liczniejszych przestępczych porachunków i zabójstw na zlecenie. To już jednak inna historia z epoki, której przedsmak w Słowie pacana… majaczy jedynie na odległym jeszcze horyzoncie.

Mateusz Piskorski

„Słowo pacana. Krow na asfalcie”, reż. Żora Kryżownikow, odc. 1-8, Rosja 2023, platforma Wink, NTW.

Myśl Polska, nr 3-4 (14-21.01.2024)

 

Redakcja