AktualnościKulturaZmarł Jerzy Stuhr

Redakcja2 tygodnie temu
Wspomoz Fundacje

W wieku 77 lat zmarł na chorobę nowotworową aktor Jerzy Stuhr. Wielki aktor, który niestety wyzbył się polskości.

Jerzy Stuhr był jednym z najwybitniejszych polskich aktorów filmowych i teatralnych, a także reżyserem i scenarzystą. Po ukończeniu polonistyki na UJ i aktorstwa w krakowskiej PWST (której później był rektorem), rozpoczął pracę w Narodowym Starym Teatrze, gdzie współpracował z Andrzejem Wajdą – „Biesy”, „Noc listopadowa”, „Emigranci”, Konradem Swinarskim – „Dziady”, Jerzym Jarockim – „Proces”, „Wiśniowy sad”, „Sen o Bezgrzesznej”, „Rewizor” czy Wandą Laskowską – „Lęki poranne”, „Gody życia”. To tam swoją premierę miał grany z wielkim powodzeniem od lat monodram Stuhra „Kontrabasista”.

W 1977 roku zagrał genialną rolę w „Wodzireju” Feliksa Falka . Znakomite są jego role w „Bez znieczulenia” Andrzeja Wajdy (1978) i „Amatorze” Krzysztofa Kieślowskiego. Do znaczących ról należą również kreacje w obrazach: „Szansa” Feliksa Falka, „Pociąg do Hollywood” Radosława Piwowarskiego, „Obywatel Piszczyk” Andrzeja Kotkowskiego czy „Persona non grata” Krzysztofa Zanussiego, „Kingsajz”, „Kiler” i „Seksmisja” Juliusza Machulskiego.

Jego rodzina pochodzi z Austrii. Pradziadek aktora, Leopold Stuhr był zamożnym krakowskim mieszczaninem, miał kamienicę przy Rynku Podgórskim gdzie prowadził restaurację. Dziadkiem aktora był Leopold, jednak on za „dziadka” uważał jego brata Oskara (1881-1962). Był znakomitym i szanowanym adwokatem. Bronił Adama Doboszyńskiego po sprawie myślenickiej z 1936 roku. W 1939 roku aresztowany przez Niemców i umieszczony w więzieniu Montelupich, później w więzieniu w Wiśniczu na końcu w KL Auschwitz.

Sam Jerzy Stuhr niestety zatracił poczucie polskości i nie utożsamiał się z narodem polskim. Krytykował wybory polityczne przodków. Sam się określał jako mitteleuropejczyk – co zauważyła nawet Wikipedia. W czasach rządów PiS-u, zaś użył sformułowania „my naród Szkła Kontaktowego”. Powielał antypolską narrację „Gazety Wyborczej”, by stać się autorytetem dla ćwierćinteligentów nie mających odwagi wyrazić innego poglądu niż ten zaserwowany przez Brukselczyków. Przez lata wspierał i uwiarygadniał swoim nazwiskiem udecję. To niestety była cecha wielu polskich artystów. Jego syn Maciej w kwestiach politycznych poszedł jeszcze bardziej w stronę bezideowego lewactwa.

Łukasz Jastrzębski

Redakcja