PolskaSzlęzak: rozumu nauczą nas spadające rakiety

Redakcja9 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Dwa ukraińskie portale omówiły mój ostatni tekst, który na swojej stronie w internecie zamieściła „Myśl Polska”. Koledzy, którzy mnie o tym poinformowali, napisali, że jeden z tych portali jest rządowy, a drugi antyrządowy. Rządowy zamieścił omówienie pod hasłem „Dezinformacja” w towarzystwie dwóch Amerykanów, a jeden z nich to niejaki Noam Chomsky. Ciekawostką jest, że jeden portal ściągał od drugiego. Prawdopodobnie ściągającym był ten rządowy. Tak że mój smród jako ruskiej onucy sięgnął już Kijowa. Sukces? Hans Kloss mówił, że boi się takich łatwych sukcesów. J-23 miał za przeciwników tępych gestapowców. Czy moi przeciwnicy w Polsce są równie tępi, jak serialowi gestapowcy w „Stawce większej niż życie”? Nie jest to niestety wykluczone.

Oto Polskę wstrząsnęła wiadomość o rakiecie, która ze wschodu przeleciała pół Polski i spadła pod Bydgoszczą. Ponoć rakieta mogła przenosić ładunek nuklearny. Miało się to stać już kilka miesięcy temu, ale o incydencie stało się dopiero głośno za sprawą grzybiarza, który znalazł części rakiety. Samowiednie powstaje łańcuch skojarzeń; rakieta, ładunek nuklearny, grzybiarze i na końcu grzyb atomowy. Jak to bywa w Polsce, o takich fatalnych wydarzeniach kłamią wszyscy odpowiedzialni za nie. Co więcej, kłamią również służby NATO, które powinny o incydencie wiedzieć. Kłamią w tym sensie, że póki co milczą, a powinny mówić prawdę. Po raz kolejny okazuje się, że bezpieczeństwo Polski jest fikcją. Po raz kolejny okazuje się, że twierdzenie o tym, iż Ukraina prowadząc wojnę z Rosją broni Polski jest bzdurą. Rakieta pod Bydgoszczą pokazuje, że Rosjanie jeśli by chcieli, to bez problemów ostatecznie rozwiązaliby kwestię polską, a NATO mogłoby nie tyle nas obronić, co policzyć setki tysięcy jeśli nie miliony ofiar. Jedno trzeba przyznać idiotom krzyczącym, że „to nasza wojna!”. Ta rakieta – nawet jeśli nie przyleciała z Rosji lub Białorusi – udowodniła, że to już nasza wojna. Nasza wojna w tym sensie, że w każdej chwili może przenieść się na nasze terytorium i nic nas przed tym nie broni, a jej wynik będzie dla nas katastrofą.

Muszę skorygować myśl z poprzedniego tekstu. Napisałem, że jeśli wybuchnie wojna chińsko – amerykańska, to Polska zostanie sam na sam z Rosją, będąc z nią faktycznie w stanie wojny. Rakieta pod Bydgoszczą udowadnia, że nie potrzeba wojny chińsko – amerykańskiej, prowadzonej w innej części świata. Jeśli Rosjanie będą chcieli, to przywalą w Polskę i nic i nikt im nie przeszkodzi. I co nam po tym, że dajmy na to NATO da Rosjanom srogi rewanż. Po milionach z nas zostanie może cień na rozwalonym murze, jak w Hiroszimie. W tej sytuacji różnym kolejnym idiotom pytającym po co nam rosyjski ambasador w Warszawie, trzeba odpowiedzieć, że po to, żeby takie rakiety – tylko już uzbrojone – za szybko nie przyleciały choćby do mojej rodzinnej Stalowej Woli, gdzie produkuje się broń używaną przeciw Rosji.

Ta rakieta spod Bydgoszczy jest również kolejnym dowodem, że ta Rzeczpospolita na przemian PO i PiS-u jest domkiem z kart, który jedna uzbrojona rakieta pośle do wszystkich diabłów. Czasami nachodzą mnie myśli, że może jednak trzeba, żeby coś przywaliło i rozwaliło tę karcianą konstrukcję. Z drugiej strony, jak się to w cholerę zawali, to będą niewinne ofiary. Czy jest sposób, żeby masy Polaków w swej bezdennej politycznej głupocie, wreszcie zrozumiały, że samemu trzeba się skoncentrować na wzmacnianiu konstrukcji swojego państwa, a nie szukać iluzji jego obrony w wojnach, które prowadzą do czegoś przeciwnego. Ile jeszcze takich rakiet musi spaść, żeby to zrozumieć? Z resztą, jeśli ma to przynieść potrzebny wstrząs, to niech spadają. Boję się jednak, że za którymś razem zaczną spadać te uzbrojone i będzie za późno. Wtedy trzeba będzie zmienić przysłowie o mądrym Polaku po szkodzie na takie, że po szkodzie została po Polaku radioaktywna chmurka.

A Państwo uważacie, że Polacy zdążą zmądrzeć czy też rozumu nauczą ich spadające rosyjskie rakiety?

Andrzej Szlęzak

Redakcja