HistoriaW rocznicę urodzin Wielkiego Polaka

Redakcja2 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Roman Dmowski, wielki polski mąż stanu, być może chwilami najwybitniejszy w naszych dziejach polityczny wizjoner oraz największy w XX stuleciu polski pisarz polityczny, na wielu mu współczesnych wywierał niemal magiczny czar, o czym świadczą dwie opinie. Warto je pewnie przypomnieć.

Tadeusz Gluziński w 1939 roku i wnet po śmierci „Pana Romana” wspominał:.„… Dmowski umiał uczyć, nie ucząc, lecz czarując słuchacza pogawędką. Wesołe anegdoty przeplatały spostrzeżenia głębokie i na owe czasy niezwykłe. Kilka takich, parogodzinnych rozmów, odbytych naówczas w Łazienkach, nauczyły mnie więcej, niż studia nad książkami. Nauczyły niepostrzeżenie, bo istotnie sam nie wiedziałem, jak mój horyzont się rozszerzał. Dopiero z biegiem czasu zdałem sobie sprawę. Myliłby się, kto by sądził, że polityka była dla Dmowskiego ulubionym tematem rozmowy. Pamiętam, jak w owym początkowym okresie z nim znajomości zaszczycił mnie niespodzianie tym, że wraz z Janem Kasprowiczem i jeszcze kimś trzecim zaprosił się na bridge’a do mego skromnego mieszkania. Przyszedł pierwszy, zanim zjawili się inni partnerzy i począł nagle rozwodzić się nad czarem języka hiszpańskiego. I nagle – ku zdumieniu memu i mojej żony – jął deklamować z pamięci majestatycznie brzmiące hiszpańskie poezje …”.

11 sierpnia 1916 roku – nadanie Romanowi Dmowskiemu (siedzi pierwszy z prawej) tytułu Doktora Honoris Causa Uniwersytetu w Cambridge (zdjęcie ze zbiorów Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego). Koloryzacja Mirosław Szponar

Natomiast w prawie trzydzieści lat potem Roman Wasiutyński pisał: „Jako dziecko widywałem nieraz Dmowskiego, przeważnie na tle towarzyskim. Był to wyraz króla lwa w otoczeniu mniejszych zwierząt. Nie żeby . Nie żeby Dmowski siedział na jakimś podwyższeniu, otoczony kołem poddanych – siedział na zwykłym krześle czy fotelu i często w kącie. Ale uwaga wszystkich była na nim skoncentrowana. Ludzie prowadzili między sobą rozmowy jednym uchem, drugie mając nastawione na kierunek Prezesa czy Pana Romana. (jak go kto nazywał) i każde jego odezwanie starli się schwycić. Każde bowiem, choćby dotyczyło szczegółu obyczaju towarzyskiego, zachowania psa, sposobu pielęgnowania roślin, komunikacji miejskiej, mody kobiecej, wychowania dzieci było oryginalne, nie mogłoby pochodzić od nikogo innego. … Nie jeden zwolennik Dmowskiego usiłował wzorować się na jego sposobie rozumowania i na jego metodzie politycznej – bez powodzenia, a czasem z wynikiem karykaturalnym. Rzecz w tym, że Dmowski nie nadaje się do naśladowania. Nie dlatego, by był nadczłowiekiem, ale dlatego, że był człowiekiem niezmiernie oryginalnym tak pod względem umysłu, jak charakteru. I jego kariera życiowa jest też bardzo oryginalna nie tylko na tle polskim, ale i światowym”.

Olaf Bergmann

Redakcja