HistoriaPublicystykaAdama Bromke wkład w rozumienie stosunków międzynarodowych (2)

Redakcja5 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Najwięcej nadziei i oczekiwań wiązano na Zachodzie z dekompozycją bloku wschodniego, narastaniem tendencji odśrodkowych i emancypacyjnych. Adam Bromke poświęcił tym zagadnieniom sporo uwagi w swoich wystąpieniach i licznych publikacjach.

Uważał, że  w latach sześćdziesiątych XX wieku rozpoczął się demontaż stalinowskiej machiny blokowej. Policentryzacja bloku obejmowała nie tylko poszukiwanie „narodowych dróg rozwoju”, ale także oznaczała dążenia do legitymizacji własnych działań międzynarodowych, o czym w przypadku Polski świadczyła aktywność Adama Rapackiego (jego plan strefy bezatomowej). Zdaniem Adama Bromke, komunizm przybierał wtedy rozmaite formy.

W rozprawie pt. Policentryzm w Europie Wschodniej pisał m. in.: „Na jednym krańcu znajduje się Albania ze swym radykalnym komunizmem typu chińskiego. Na drugim Jugosławia, która rozwinęła u siebie własną wersję komunizmu, najbardziej umiarkowaną ze wszystkich istniejących i najwięcej przypominającą zachodnią socjaldemokrację. Rumunia również wytworzyła oddzielny typ komunizmu, który ideologicznie jest pośrodku i pozostaje w dobrych stosunkach zarówno z Chinami jak i Jugosławią. Pięć pozostałych państw – Polska, Czechosłowacja, Węgry, Bułgaria i Niemcy Wschodnie w zasadzie naśladują model sowiecki. Jednak i między nimi powstały różnice, gdyż każde z tych państw wytworzyło własne osobliwości”.

Jego diagnoza źródeł takich dyferencjacji do dziś zachowuje wartość poznawczą. Wskazywał przede wszystkim na narastanie doktrynalnego pluralizmu, który przyczyniał się z kolei do wzrostu pragmatyzmu elit rządzących. Rezygnowały one z ortodoksji ideologicznej na rzecz „zwykłej racjonalizacji pragnienia utrzymania się przy władzy”. Następował wzrost nacjonalizmu, co wyrażało się w odradzaniu się tradycji narodowych, stanowiących podstawę rekonstrukcji własnej tożsamości i odrębności. W wielu krajach postępowała też liberalizacja i humanizacja reżimów politycznych, o czym świadczyło choćby zwiększanie zakresu wolności osobistych obywateli.  Stopniowo zmieniała się kultura polityczna i style rządzenia, sposoby legitymizowania systemu i jego ocena w świadomości obywateli. System zmieniał się poprzez kryzysy; elity władzy, nie rezygnując z monopolu władzy (wyrażonego w doktrynie o „kierowniczej roli partii w budownictwie rozwiniętego socjalizmu”) starały się wyciągać wnioski z trudności rządzenia.

Nie chciały oddać władzy, lecz próbowały rządzić innymi metodami. W latach 1956-1985 dokonało się stopniowe przejście od dyktatury totalitarnej do dyktatury autorytarnej. Droga tego przejścia prowadziła przez rewolucje i powstania (Berlin Wschodni 1953, Budapeszt 1956), przez odgórne reformy (Węgry po 1968, Polska w latach 1970-1980, ZSRR po 1985 roku) i przez oddolnie pobudzaną ewolucję polityczną. W konsekwencji „nastąpiła stopniowa odnowa stosunków Europy Wschodniej z Zachodem, a szczególnie tradycyjnych więzi z Europą Zachodnią”.

Adam Bromke odkrywał znaczenie współzależności politycznych w Europie Wschodniej, zarówno w układzie poziomym, jak i pionowym. Poziome linie współzależności pokazywały wpływ rozmaitych wydarzeń w jednym kraju na wydarzenia w pozostałych. Zawsze wystąpienia antysystemowe spotykały się z głośnym echem i odbiciem w innych krajach bloku wschodniego. Z kolei pionowe linie współzależności pokazywały, jak relacje pomiędzy władzą a społeczeństwem w jednym kraju mogą być modyfikowane ze względu na wzory zastosowane gdzie indziej. Wszystko to sprzyjało pewnemu „wyrównywaniu reform w całym regionie”. Nacisk klasy robotniczej w kierunku poprawy stopy życiowej w jednym miejscu, jak tego dowiodły bunty robotników w Polsce, miał daleko idące następstwa w pozostałych krajach komunistycznych.

Profesor Bromke odsłaniał istotę uzależnień państw wschodnioeuropejskich od hegemona radzieckiego, unikając uproszczeń i łatwych potępień. Pokazywał, co nie było wcale takie popularne na Zachodzie, zbieżność pewnych interesów narodowych państw wschodnioeuropejskich z interesami ZSRR. Na przykładzie Polski dowodził, jak czynnik niemiecki skłaniał elity komunistyczne Polski, ale także znaczne odłamy społeczeństwa, do upatrywania gwarancji dla terytorialno-politycznego status quo po stronie Moskwy, tym samym pewnej lojalności i powściągliwości. Poza tym wsparcie Moskwy było niewątpliwie potrzebne poszczególnym rządom komunistycznym jako gwarancja utrzymania się u władzy, jako „skuteczna przeciwwaga w stosunku do nacisków społeczeństwa”.

Determinacja  Kremla w obronie jego ideologicznie uzasadnianych żywotnych interesów blokowych znalazła wyraz w „doktrynie Breżniewa”, która otwarcie usprawiedliwiała interwencję ZSRR w wewnętrzne sprawy innych państw komunistycznych. Profesor Bromke wyrażał nadzieję, że stosowanie siły jako „ostatniej deski ratunku dla utrzymania jedności komunistycznej” doprowadzi w końcu do rozkładu więzi blokowych. Wzbudzało bowiem niechęć, a nawet nienawiść do Rosjan nie tylko pośród społeczeństw, ale także elit rządzących. Po wydarzeniach w Czechosłowacji Adam Bromke konstatował, że „demonstracja brutalnej siły sowieckiej wzmocniła w społeczeństwach wschodnioeuropejskich wolę oporu”.

Zachód witał z zadowoleniem przejawy policentryzmu w bloku wschodnim. Niósł on możliwość coraz skuteczniejszego wyłamywania się spod władzy rosyjskiego suzerena przynajmniej niektórych państw Europy Wschodniej, ale także nie wykluczał dalszego spadku napięć i wzrostu odprężenia między Wschodem a Zachodem. Choć Adamowi Bromke nie udało się przewidzieć, podobnie jak wielu innym sowietologom, upadku radzieckiego mocarstwa i rozpadu bloku wschodniego, to jednak jego wnikliwe analizy sprzyjały budowaniu rozmaitych scenariuszy na temat szukania dróg wzajemnej współpracy. To w efekcie mogło doprowadzić do swoistej „dewolucji”  systemu komunistycznego i – jak się okazało w praktyce – implozji ZSRR oraz  pokojowego rozpadu zależności blokowych.

Nacjonalizm w nowoczesnym świecie

We wszystkich analizach sowietologicznych Adam Bromke podkreślał znaczenie czynnika nacjonalistycznego  w procesach dezintegracji blokowej. Sądził, że „zwartość narodowa” w przypadku Polaków była poważnym atutem w wywalczeniu przez Polskę najpierw autonomii, a następnie niepodległości od ZSRR.

Nacjonalizmowi jako ideologii integracyjnej przypisywał szczególne funkcje w procesach identyfikacji narodowej. Uznawał go za naturalne ogniwo „w hierarchii ludzkich dążeń”.  Przy czym bliski był rozumieniu tego pojęcia przez Hansa Kohna, który w Idei nacjonalizmu pisał o naturalnej tendencji – występującej  od niepamiętnych czasów  „przywiązania do miejsca i środowiska, w którym człowiek się wychował i czuje się tam jak w domu. Oznacza to zarówno przywiązanie do ziemi – przyrody, krajobrazu, klimatu, jak i społeczności, mówiącej tym samym językiem i zachowującej te same obyczaje”. Śmiało można więc stwierdzić, że Adamowi bliski był geopietyzm, związany z umiłowaniem ziemi ojczystej.

Adam Bromke

Profesor Bromke przypisywał nacjonalizmowi cechy pozytywne, co jest zgodne raczej z tradycją francuską i anglosaską, a nie środkowoeuropejską. Pisał, że zasadniczo „nacjonalizm jest pojęciem neutralnym – jak ogień. Dopóki pali się w kominku, ogrzewa domostwo, przyrządza się na nim posiłki i wokół niego skupia się rodzina. Dopiero kiedy zagrozi pożarem, mogącym się przerzucić na sąsiednie domostwa, staje się destruktywny. I przed tym należy się strzec”. Miał tu na myśli takie deformacje i wynaturzenia jak szowinizm, ksenofobia, a nawet rasizm, które są groźnymi zjawiskami, utrudniającymi współżycie społeczne. Poszanowanie wartości narodowych  legło u podstaw zasady samostanowienia narodów, która nadała im prawo wypowiadania się w sprawach wewnętrznych i stosunkach z innymi. Uderzając w system kolonialny zasada samostanowienia przyczyniła się do podważenia imperialnego ładu w stosunkach międzynarodowych, na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku prowadziła do upadku bloku wschodniego i rozpadu ZSRR, natomiast obecnie legitymizuje przede wszystkim demokratyczne reżimy polityczne i sprzyja poszanowaniu praw autonomii mniejszości narodowych.

Adamowi Bromke nieobce były rozmaite wynaturzenia nacjonalizmów, raz w połączeniu z religiami, zwłaszcza w ich fundamentalistycznym wymiarze (świat islamu), z ostrymi podziałami społecznymi (Irlandia Północna), czy ekspansją i zaborczością, co skutkowało imperialistycznymi podbojami (Rosja, ZSRR, Niemcy hitlerowskie).

Sięgając do myśli Romana Dmowskiego, twórcy nowoczesnego nacjonalizmu polskiego, Profesor Bromke zauważył, że sednem dobrze pojętego nacjonalizmu jest jego związek z tradycją demokratyczną. W demokracjach wolność jednostki jest ograniczona podobnym prawem innych ludzi, podczas gdy w dyktaturach autorytarnych i totalitarnych każdy inny i obcy zyskuje miano wroga. Mobilizacja społeczeństw przez władze przeciw wrogom wewnętrznym i zewnętrznym sprzyja zwieraniu szeregów pod jednym sztandarem, tak jak to było w systemach dyktatorskich w minionym stuleciu.  Identyfikacja narodu, państwa i dyktatury została najlepiej ujęta w hitlerowskim haśle: „ein Volk, ein Reich, ein Führer”.

Profesor Bromke dostrzegał od najdawniejszych czasów przeplatanie się w historii tendencji partykularnych (fragmentarystycznych) i uniwersalistycznych. Dążeniom do podziału towarzyszyły działania jednoczące, dezintegracja szła w parze z integracją. Takie funkcje jednoczące i jednocześnie rozdzielające  spełniał nacjonalizm. Z jednej strony, zadał on śmiertelny cios wielonarodowym imperiom kolonialnym i zdynamizował procesy redystrybucji potęgi w świecie, a jednocześnie spowodował umocnienie się wielu nowych państw narodowych, powstałych w wyniku dekolonizacji. Z drugiej strony w nowoczesnym świecie narastają tendencje integracyjne jako przeciwwaga wobec wybujałych egoizmów i nacjonalistycznych ideologii.

Można więc mieć nadzieję, że „dziecięca choroba plemiennej wspólnoty zostanie zastąpiona przez świadomość szerszych związków międzyludzkich”. Adam Bromke wierzył, mając ku temu realne powody, że „przyszłość należy niewątpliwie do – pojętego w sensie światowej wspólnoty – uniwersalizmu, a dojść do niego należy w sposób naturalny, nie lekceważąc stanów pośrednich”. Proces ten uznawał za jeden z największych fenomenów w dziejach ludzkości.

Geopolityka polska

W rozważaniach współczesnych problemów państw Europy Środkowej i Wschodniej Adam Bromke wskazywał dwa rodzaje kompleksowych uwarunkowań: geopolityczne i historyczne. Przebieg granic dawnych imperiów (Niemiec, Austro-Węgier i Rosji, ale także i Turcji) warunkuje nie tylko istniejące do dzisiaj różnice kulturowe, ale także zachowania społeczne i polityczne. Dominacja wielkich imperiów utrudniała przez wiele stuleci rozwój gospodarczy i społeczny regionu, przyczyniając się do jego względnej degradacji na ekonomicznej mapie kontynentu. Te obciążenia historyczne i geopolityczne decydują o dzisiejszej tożsamości cywilizacyjnej regionu. Państwa takie jak Polska, ciągle przez pryzmat dawnych uzależnień i doznanych krzywd, definiują swoją tożsamość, określając swoich przyjaciół i rywali, dystans psychologiczny w polityce sąsiedzkiej i gotowość (lub jej brak) do normalizacji stosunków.

Adam Bromke uważał, że zadaniem polityki zagranicznej państwa jest nie tylko ciągła rekonstrukcja owej tożsamości, ale także jej przebudowa. Decydenci polityki zagranicznej wypowiadają szersze poglądy, uznawane w społeczeństwie za ważne, tak na temat przeszłości, jak teraźniejszości i przyszłości. Ich zadaniem jest jednak dopasowywanie tych poglądów do oczekiwań środowiska międzynarodowego, definiowanie tożsamości na tle innych uczestników stosunków międzynarodowych – ich interesów i wartości. Inaczej, państwu grozi osamotnienie i brak zrozumienia.

Istotny, a czasem może najważniejszy wpływ na sytuację i politykę bezpieczeństwa Polski wywierały i wywierają stosunki między Niemcami a Rosją. Z obu państwami niepodległa Polska dąży do jakościowo nowego ułożenia więzi dobrosąsiedzkich. Po podpisaniu przez zjednoczone Niemcy układu granicznego oraz uregulowaniu wśród wielu innych kwestii problemu mniejszości niemieckiej w Polsce, kontakty z Niemcami mają charakter przyjazny, a model pojednania i współpracy niemiecko-francuskiej stał się ich punktem odniesienia. Szczególnie istotne stało się niemieckie poparcie polskich dążeń na rzecz wejścia do zachodnich struktur integracyjnych.  Stosunki z Rosją natomiast są ciągle pełne wzajemnych uprzedzeń i daleko im do normalizacji. Profesor Bromke podkreślał, iż w interesie Polski leży, aby umożliwić Rosji uczestnictwo w tym samym systemie bezpieczeństwa, w którym uczestniczyłyby wszystkie państwa Europy Środkowej i Wschodniej.

Z racji położenia geopolitycznego Polska – zdaniem Adama Bromke – musi prowadzić politykę subtelną i wyważoną. „Trzeba zawsze rozważać, jakie reakcje wywołają  (polskie) posunięcia zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie”48. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku podtrzymywał aktualność swojego postulatu, zawartego w artykule Polska Ost-Westpolitik, jaki napisał w odpowiedzi na dwa artykuły Juliusza Mieroszewskiego Polska Westpolitik i Polska Ostpolitik. Rozbijanie tych dwóch elementów Ost i West jest jego zdaniem zupełnie niemożliwe. Uważał bowiem, nawet w warunkach „ograniczonej suwerenności”, że „im lepsze były stosunki Polski z Zachodem, tym silniejsza była pozycja Warszawy w Moskwie, a im lepsze były jej stosunki ze Wschodem, tym silniejsza była pozycja Polski na Zachodzie”. Po upadku komunizmu, w całkowicie nowej – zdawałoby się – sytuacji geopolitycznej nadal obowiązuje zasada Ost-Westpolitik; ma ona ponadczasową wartość w kreowaniu i realizacji polskiej polityki zagranicznej.

W taki oto sposób Adam Bromke w przystępnej formule upowszechniał prawdę, że z historycznego punktu widzenia przed Polakami stały zawsze dwa główne wyzwania: zapewnienie sobie bezpieczeństwa i przełamanie zacofania cywilizacyjnego w konkretnych uwarunkowaniach geopolitycznych. W ostatnich dekadach Polska zrobiła w tej mierze znaczne postępy. Wejście Polski do NATO w 1999 roku ustawiło ją jako partnera w najpotężniejszym sojuszu świata, a przyjęcie w 2004 roku do Unii Europejskiej ułatwiło jej modernizację. Na tym tle najważniejszym pytaniem, jakie formułował Adam Bromke, jest: czy w tej korzystnej sytuacji Polska potrafi wykorzystać swoje możliwości, w tym również jako łącznika między Zachodem a Wschodem, a szczególnie z aspirującą do europejskich standardów Rosją, co mogłoby być dla niej wielkim atutem.

Polska znajduje się obecnie w pluralnym układzie geopolitycznym. Po akcesji euroatlantyckiej i unijnej stopniowo okazywało się,  że o swojej polityce wschodniej nie może decydować sama. Musi uwzględniać przede wszystkim interesy swoich partnerów, gdyż taka jest istota „wspólnotowych” współzależności. Nowa geopolityka polska nakazuje trwałe nabycie przez elity rządzące umiejętności godzenia własnych interesów i tożsamości z odmiennymi interesami i tożsamościami narodowymi sojuszników i konkurentów. Rozumiejąc wszak znaczenie swojego położenia geograficznego dla Rosji, Polska mogłaby być – jak określał to przywoływany przez Adama Bromke Napoleon – „zwornikiem europejskiego sklepienia”.

Profesor Bromke przeciwstawiał się uprawianiu takiej polityki wschodniej, która konfliktuje stosunki Polski z Rosją. Obecnie, po wielu niepowodzeniach, związanych z ustabilizowaniem państwowości ukraińskiej, dociera do wielu obserwatorów ta prawda, którą formułował Adam Bromke, iż skuteczna polityka zagraniczna państwa polskiego musi opierać się na regularnych i bezpośrednich kontaktach z najważniejszym sąsiadem na Wschodzie, tj. Rosją. Okazało się, że popieranie przez Polskę wszelkich ruchów demokratycznych w krajach poradzieckich nie przeszkodziło w utrzymaniu rosyjskich wpływów na tym obszarze.

W tym stanie rzeczy polskie elity polityczne przekonały się, że nie potrafią skutecznie wpływać i samodzielnie kształtować sytuacji politycznej w państwach poradzieckich. Nie mogą też inicjować żadnych przedsięwzięć z państwami Azji Środkowej czy Zakaukazia bez milczącego choćby przyzwolenia ze strony Rosji. Nastaje więc czas rewizji dotychczasowego „idealistycznego” myślenia, na rzecz wyboru zachowań bardziej „realistycznych” i pragmatycznych. Na stosunki ze Wschodem trzeba wreszcie patrzeć z perspektywy szerszego układu sił: NATO-Rosja, Unia Europejska-Rosja czy Stany Zjednoczone-Rosja. Wówczas łatwiej będzie odsunąć na dalszy plan spory historyczne, które są przeszkodą w normalizacji stosunków wzajemnych.

*   *   *

Adam Bromke był przede wszystkim wybitnym intelektualistą, badaczem, uczonym i myślicielem, który nie dawał się zwieść patetycznym „pomysłom literackim”, nierealnym wizjom, ani atawistycznym nienawiściom. Dlatego nie pasował do wielu środowisk emigracyjnych, podobnie jak nie mógł się podobać politykom w kraju, którzy stawiali na ciągłe rozpamiętywanie rachunków krzywd, doznanych czy to od Niemiec, czy od Rosji. Zajmując się polityką polską i stosunkami międzynarodowymi Wschód-Zachód, z pozycji kanadyjskiego politologa, historyka i publicysty, starał się odsłaniać prawdę o sowieckim komunizmie, a gdy ten upadł, racjonalizować zachowania polityczne Polaków i służyć Polsce hic et nunc swoją mądrością.

Zmierzał przy tym jako znawca historii politycznej, do umiejętnego łączenia prawd dziejowych, myśli i doświadczeń z dążeniem do aktywnego kształtowania sfery politycznej w relacjach międzynarodowych. Ubolewał, że od czasu akcesji atlantyckiej i unijnej Polacy nie znaleźli właściwego języka, którym mogliby zgodnie mówić o „Wielkiej Europie” jako o własnej rzeczywistości i poczuć za nią współodpowiedzialność, razem z największymi sąsiadami, tj. Niemcami i Rosją.

Koniec.

Prof. Stanisław Bieleń

Tekst w pierwotnej formie ukazał się na łamach „Europejskiego Przeglądu Prawa i Stosunków Międzynarodowych”, Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji, Warszawa, lipiec-wrzesień 2010, nr 3 (14).

Myśl Polska, nr 13-14 (27.03.3.04.2022)

Redakcja