Nagrodę Specjalną z okazji 85 rocznicy powstania Tygodnika „Myśl Polska” otrzymał prof. Jan Żaryn za biografię pt. „Nieznana Hanka Świeżawska (1913-1993)”.
Poniżej przedstawiamy fragmenty tej książki (rozdział „W siedzibie Stronnictwa Narodowego”), traktujący o roli jaką Hanka Świeżawska odgrywała w pracy organizacyjnej i redakcyjnej SN i „Myśli Polskiej”. Była najbliższą współpracowniczką Antoniego Dargasa – kierującego pracami SN i redakcją „Myśli Polskiej”. Oto fragment książki Jana Żaryna:
Czy była to prawda o Antonim Dargasie i Hance Swieżawskiej, że w ruchu narodowym stali po jednej stronie wewnętrznej barykady? Począwszy od 1958 r., byli oni nierozłączną parą, tworzącą oblicze „Myśli Polskiej”, aż do śmierci – najpierw pana Antoniego, potem jej śmierci, w 1993 r.
Hanka Swieżawska jako najbliższa współpracowniczka redaktora naczelnego Antoniego Dargasa i sekretarz redakcji „Myśli Polskiej” realizowała zapewne wszystkie zadania, którymi był obarczony jeden z czołowych działaczy SN na emigracji, od 1968 r. pełniący funkcję prezesa CWW (Centralny Wydział Wykonawczy) Stronnictwa. Po śmierci Antoniego Dargasa w 1991 r. Tadeusz Bujnowski, chadek współpracujący z SN w Radzie Politycznej od lat 50., a potem od 1972 r. w Polskim Zjednoczeniu Narodowym, tak ujął ich wzajemne relacje w liście kondolencyjnym: „Pani Hanko, nigdy nie zapomniałem, że właśnie Pani była najbliższą współpracowniczką Antoniego, «Myśli Polskiej» i Stronnictwa Narodowego. Pamiętam Panią od czasu, gdy we wczesnych latach pięćdziesiątych zjawiłem się w Londynie, wraz z młodymi chadekami, by «zbawić Ojczyznę», czy to w Radzie Politycznej, czy potem w Radzie Jedności Narodowej. Od tych bowiem czasów rosło moje poważanie i przywiązanie do wartości, które Antoni i Stronnictwo Narodowe reprezentowali”.

Utożsamianie tych dwóch postaci z działalnością SN i „Myśli Polskiej” było powszechne wśród zarówno członków partii rozsianych po całym zachodnim świecie, jak i czytelników oraz autorów tekstów pisma. Listy do niej kierowane tytułowano najczęściej: „Hanka Swieżawska, Redakcja i Administracja «Myśli Polskiej»”. A zatem, żeby dobrze zrozumieć zakres jej kompetencji, należy bliżej przyjrzeć się postaci Antoniego Dargasa.
Urodził się 12 marca 1915 r. we wsi Czarnowo na Kaszubach, powiat Chojnice, parafia Brusy. Jego rodzicami byli Aleksander Dargas, urzędnik kolejowy, i Maria Gierszewska, obydwoje z Czarnowa. Był jednym z dziesięciorga rodzeństwa. Po ukończeniu gimnazjum w Chojnicach, gdzie należał do NOG-i i redagował pismo „Orlęta”, w połowie lat 30. podjął studia na Uniwersytecie Poznańskim i należał wówczas do Młodzieży Wszechpolskiej. Był prezesem tej organizacji w latach 1937-1938. Zapewne już wtedy Hanka poznała o dwa lata młodszego od siebie kolegę z organizacji. Obydwoje znajdują się na listach członków MW. Do 1939 r. pan Antoni pracował w redakcji „Kuriera Poznańskiego”, najważniejszego organu SN w Wielkopolsce. Jedna ze stałych rubryk gazety obejmowała problematykę młodzieżową, w tym relacjonowano życie i działalność młodzieży narodowej na Uniwersytecie Poznańskim. Należał też do Stronnictwa Narodowego, Po wojnie 1939 r. przedostał się przez Węgry do Francji, gdzie został zatrudniony przez ministra Mariana Seydę w Biurze Informacji i Dokumentacji. Tu po raz drugi doszło do ich spotkania.
Następnie, już w Londynie, podjął pracę także u boku Seydy jako jego sekretarz polityczny, sekretarz Działu Wydawniczego w Ministerstwie Prac Kongresowych. Po wojnie jako działacz „niezłomnej partii” SN pozostał na emigracji. Jak już wiemy, razem z Hanką Swieżawska pracował w Continental News Service w Londynie. Ich relacje na pewno nie były jedynie zawodowymi czy partyjnymi. Najprawdopodobniej dopiero po oficjalnym rozstaniu się Hanki z panem Woodem w 1957 r., zamieszkali razem. Ich znajomość od czasów studencko-poznańskich przerodziła się w głęboką przyjaźń, której świadectwem było nie tylko wspólne prowadzenia domu-mieszkania przy Holland Rd w Londynie, ale także decyzja Dargasa zawarta w jego testamencie napisanym już 27 lat przed śmiercią: „Znalazł się wreszcie testament Antka z 1964 r. – pisał Wacław Netter do Stanisława Łuckiego. – Wszystko zapisał na Hankę…”. Powodem napisania testamentu w tym czasie była ciężka choroba i rekonwalescencja Dargasa, poprzedzona zawałem serca. „Wszystko”, co mógł zapisać Hance, to ich de facto wspólny dom, czyli nieruchomość położona w Londynie przy 104 Holland Rd (W 14), być może pozostająca w polskich rękach od dawna, a przez Antoniego Dargasa nabyta w pierwszych latach po wojnie, zapewne gdy był dyrektorem wspomnianej Agencji.
Pan Jeżewski pisał bowiem do mnie w jednym z e-maili: „Mieszkali w pięknym domu przy Holland Road, który [Hanka] znała, odkąd w wieku 16 lat pojechała do ciotki i zatrzymała się u rodziny na wakacje szkolne”. W tym czasie Dargas był już jednym z najbliższych współpracowników Tadeusza Bieleckiego jako członek Centralnego Wydziału Wykonawczego SN wybrany podczas i Zjazdu Delegatów w Londynie w 1955 r. Trzy lata później został redaktorem naczelnym „Myśli Polskiej”, a od 1968 r. aż do śmierci pełnił funkcję prezesa CWW SN na emigracji. Ponadto pełnił ważne funkcje w organach emigracji niepodległościowej, zarówno reprezentując SN, jak i z racji własnej pozycji. A zatem był m.in. od 29 lipca 1945 r. prezesem Związku Pomorskiego w Londynie, w latach 1956-1972 kierownikiem biura Zgromadzenia Europejskich Narodów Ujarzmionych (ACEN) w Londynie, w latach 1965-1969 prezesem Związku Dziennikarzy RP na uchodźstwie. W latach 1949-1972 był czynnym działaczem Rady Politycznej, a następnie od 1954 r. Tymczasowej Rady Jedności Narodowej.
Po śmierci Augusta Zaleskiego był jednym z głównych inicjatorów – obok Tadeusza Bieleckiego, nadal czynnego przedwojennego prezesa SN – powołania Polskiego Zjednoczenia Narodowego. W latach 70. i 80. uznawał, że najważniejszym zadaniem SN jest docieranie do środowisk krajowych i zbudowanie ponownie silnej partii narodowo-demokratycznej. Stąd bliżej mu było do opcji Jędrzeja Giertycha i „salonu Napoleona Siemaszki” niż do działaczy RMP, oskarżanych przez niego o „odchylenie” chadeckie. Po 1989 r. nie wsparł zatem powstającego ZChN, a przyczynił się do konsolidacji środowisk narodowych wokół powstałego Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego z Janem Zamoyskim na czele. Spowodowało to znaczne zmarginalizowanie tego środowiska w kraju (podobnie jak SP Władysława Siły-Nowickiego), wobec dwubiegunowej sceny politycznej powstałej po obradach „okrągłego stołu”: komuniści – „Solidarność”. Zmarł nagle 8 listopada 1991 r., wkrótce po pierwszym Kongresie Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego w kraju z czerwca tego roku, w którym wziął udział.
Przez wiele lat z racji pozycji we władzach emigracyjnych Dargas był inwigilowany przez wywiad cywilny PRL jako figurant „Dargan”. Bezskutecznie wywiad namawiał prezesa emigracyjnego SN do współpracy agenturalnej. Z zachowanych materiałów – opisanych przez Krzysztofa Tarkę – wynika, że Dargas podjął rozmowy polityczne, krytykował ekipę Gomułki za ataki na prymasa, odejście od „Października”, a komunistów pochwalał jedynie za prowadzenie polityki międzynarodowej na rzecz uznania granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Potępiał najazd na Czechosłowację, a jednocześnie nie angażując się w wewnętrzny spór między komunistami-zbrodniarzami w 1968 r. („partyzanci” – „liberałowie”), odnosił się ze zrozumieniem wobec ekipy Gomułki za „oczyszczenie” kadr z elementów „antynarodowych”. Na tym sukcesy wywiadu PRL-u się zakończyły, co skutkowało zamknięciem sprawy „Dragan” w październiku 1970 r. Przyjmuję, że tak decyzje organizacyjne, jak i wybory ideowe Dargas konsultował ze swoją przyjaciółką Hanką Swieżawską.

Hanka – jak ją nazywano powszechnie – jako działaczka SN już w 1945 r. została zatrudniona w roli sekretarki w siedzibie partii, w londyńskiej kamienicy przy Alma Terrace 8. Jak wspominał jej kolega, Tadeusz Hobler: „Były to czasy, gdy w siedzibie Stronnictwa… tętno życia było bardzo wysokie. Dom ten był Mekką dla wszystkich narodowców w armii polskiej i tych rozsianych po całym świecie. Zewsząd przychodziły listy, informacje, zgłaszali się ludzie. Szukali rady i pomocy czy mieszkania na kilka dni… Hanka miała ręce pełne roboty: odpowiadała na telefony, załatwiała spotkania, była stenografistką i maszynistką. Naprzód przy prezesie [SN] Tadeuszu Bieleckim, później przy Antonim Dargasie”. Trudno orzec, ile z tych listów podpisywanych najpierw przez prezesa Tadeusza Bieleckiego, a od 1968 r. przez jego następcę Antoniego Dargasa było pisanych de facto przez Hankę. Tylko na niektórych przyznaje się wprost do autorstwa. Za to wiemy – dzięki korespondencji działaczy SN z lat 40. i 50. z Antonim Dargasem – że już wtedy autorzy listów przesyłali pozdrowienia dla Hanki, czasem informując, że z racji braku odpowiedzi ze strony prezesów wręcz adresują listy na jej nazwisko. Przykładowo, w liście podpisanym odręcznie przez Dargasa na oficjalnym papierze SN, skierowanym do Stanisława Łuckiego, jest wstawiony w nawiasie i także na maszynie dopisek: „Serdeczne łączę pozdrowienia (i ode mnie, bo pisze – Hanka). Antoni [Dargas]”. Korespondencja działaczy SN rozsianych po całym świecie, poza Wielką Brytanią głównie na kontynencie, w USA oraz w Kanadzie, prowadzona z Antonim Dargasem w tym czasie, czyli w latach 40. i 50., była wynikiem jego pozycji we władzach Stronnictwa na emigracji. Był najbliższym współpracownikiem Bieleckiego, razem z Hanką odciążającym go od pracy bieżącej.
Po zakończeniu II wojny światowej głównym zadaniem władz SN z Bieleckim na czele było z kolei nawiązanie kontaktu korespondencyjnego lub osobistego z rozsianymi po świecie narodowcami, czy to żołnierzami PSZ na Zachodzie, czy też więźniami obozów koncentracyjnych i przymusowymi robotnikami. Wszyscy pytali prezesa, co robić: wracać czy nie wracać? W „londyńskiej” siedzibie SN odtwarzano zręby organizacyjne partii z mężami zaufania, władzami Kół i Oddziałów, przygotowywano także kolejne lokalne (dwa w 1948 r. w Londynie i w Paryżu) oraz Centralne Zjazdy Delegatów Stronnictwa Narodowego z całego świata, w tym pierwszy londyński 27-30 maja 1955 r. oraz kolejne w latach 60. Szczególnie ten pierwszy Zjazd miał olbrzymie znaczenie, z racji rozchwiania struktur i poglądów wewnątrz poszczególnych środowisk narodowców, co wywołane było m.in. kryzysami władz państwowych, tworzeniem Rady Politycznej (1949), a następnie podpisaniem Aktu Zjednoczeniowego (1953-1954).
Hanka była odpowiedzialna za przygotowanie kolejnych Zjazdów, lokowanie uczestników, zajmowała się zapewne osobiście drukiem zaproszeń, programów i wydawnictw pokonferencyjnych dostępnych dla wszystkich uczestników i towarzyszących kolejnym spotkaniom delegatów SN z całego emigracyjnego świata. Świadczą o tym wyimki tych kompetencji znajdujące się w rozproszonej korespondencji: „Piszę w sprawie rozlokowania Waszej delegacji zjazdowej w Londynie [IV Centralny Zjazd Delegatów SN, 29-31 maja 1976 r. – j.ż.] . Otóż Ciebie chce zabrać do siebie Wacław Netter. Jego adres: 28, St. Kilda Road, London W. 13, tel. 01-5673204 (01 to oznacza Londyn). Napisz albo zadzwoń do niego wieczorem […] Brak pomieszczeń dla sześciu: […]. Proszę Cię, daj nam szybko znać, czy oni mogą coś zapłacić za hotel. Wynajęlibyśmy im na przykład trzy podwójne pokoje w którymś z naszych polskich hoteli, które nie są za drogie. Ale to musimy wiedzieć szybko, bo jest sezon turystyczny i trzeba się spieszyć z rezerwacją”. Faktycznie czasu na załatwienie lokalu było niewiele. To oczywiście jedynie wybrany przykład korespondencji dokumentującej jej aktywność organizacyjno-partyjną.
Równolegle, do 1976 r., Hanka należała formalnie do Komitetu Politycznego SN na emigracji, ciała wybieranego cyklicznie co kilka lat lub na kolejnych centralnych zjazdach SN. W zachowanej korespondencji nie widać jednak bezpośredniego zaangażowania Hanki w tym zakresie; ciało to miało charakter prestiżowy, ale jednocześnie dokonywało wyboru władz centralnych. Cała bieżąca władza należała jednak do kolejnych prezesów CWW SN i ich najbliższych współpracowników; do nich zaś – choć nieformalnie – należała Hanka.
Redakcja „Myśli Polskiej” znajdowała się w tej samej willi na Alma Terrace, w której znajdowała się siedziba władz Stronnictwa Narodowego. Od 1958 r. aż do lat 80., tj. do przymusowego przejścia w stan spoczynku, pismo stanowiło dla Hanki pierwszą i najdłużej trwającą miłość. Dwutygodnik, zależnie od możliwości finansowych SN jako numer pojedynczy lub podwójny, wychodził regularnie od 20 marca 1941 r. (z krótką przerwą od sierpnia 1945 do marca 1946 r.). Redaktorem naczelnym był przez ponad 32 lata (od 1958 r.) Antoni Dargas, który de facto razem z Hanką wydawali to niezwykle cenne czasopismo emigracyjne.
Pismo od początku afirmowało poglądy katolicko-narodowe, zajmowano się w nim polityką zarówno polską, jak i międzynarodową, krytycznie odnosząc się w czasie wojny do kolejnych rządów RP w Londynie (czyli Sikorskiego i Mikołajczyka). Miało także ambicje literackie, m.in. za sprawą wybitnych piór poety Jerzego Pietrkiewicza czy też Jana Bielatowicza i powieściopisarza Józefa Kisielewskiego. Po wojnie, i po wznowieniu, zaczęło docierać do wszystkich zakątków świata, gdzie znajdowała się Polonia i koła Stronnictwa Narodowego bądź delegaci stronnictwa. „Myśl Polska” stała się głównym spoiwem intelektualnym, swoistą wymianą myśli, ale także informatorem o wydarzeniach z życia SN26. Winieta pisma była opatrzona po prawej stronie zestawem podstawowych informacji: „Redakcja i administracja: 8, Alma Terrace, Allen Street, London, W 8, tel. W Esrern 1797. Prenumerata: półroczna 18 s[zy-lingów] lub 3 dol.; roczna [funt] 1.16.0 lub 6 dol. Opłata lotnicza do USA półrocznie 1.50 dol., rocznie 3 dol. Cena pojedynczego numeru 1/6 lub 25 c[entów]”.
Jak wyglądała codzienność w pracy Hanki Swieżawskiej? Jej redaktorskie talenty zostały w pełni wykorzystane przede wszystkim w piśmie „Myśl Polska”, którego była długoletnią korektorką, a de facto sekretarzem redakcji i współredaktorką – od 1958 r. co najmniej dwadzieścia kilka lat, do czasu gdy choroba zaczęła ograniczać jej możliwości stałej pracy. Jej następcą został wówczas Tadeusz Hobler. Zdarzało się, że Hanka była także autorką ważnych artykułów (o tym osobno). Prowadząc sekretariat redakcji, była osobą odpowiedzialną m.in. za redakcję napływających tekstów, stałą korespondencję z autorami oraz prowadzenie stałych rubryk (o tym osobno). Jedynie kwestia prenumeratorów leżała poza zasięgiem jej bieżących zadań, ale i tak – sądząc po zachowanej korespondencji – angażowała się na rzecz wzmocnienia liczby odbiorców pisma. Znajduje się w zbiorach IDMN (obecnie mam nadzieję, że w AAN), niezwykła kolekcja Stronnictwa Narodowego w Wielkiej Brytanii, a w niej bogata korespondencja do Hanki Swieżawskiej i od niej jako do redaktorki „Myśli Polskiej”. Pismo prowadziło różnego rodzaju akcje, przede wszystkim zbierania pieniędzy czy to na druk (Fundusz Prasowy), czy to na Fundusz Narodowy, czy to na organizację kolejnych Zjazdów SN w Londynie.
Tym wszystkim zajmowała się Hanka, np. prowadziła coroczną akcję Wydawnictwa „Myśl Polska” zgłaszania na Boże Narodzenie przez czytelników życzeń skierowanych do bliskich i przyjaciół, pod warunkiem że wpłacą określoną kwotę na wspomniany Fundusz Narodowy. Lista życzeń świątecznych wraz z ujawnionymi kwotami była publikowana w świątecznym numerze „Myśli Polskiej”. Główna bohaterka tej pracy stanowiła punkt odniesienia dla wszystkich działaczy obozu narodowego rozsianych po świecie – czytelników pisma, a przede wszystkim dla wszystkich autorów tekstów, z którymi na co dzień korespondowała. Liczba tych osób jest bardzo duża. Tworzą ją m.in. Tadeusz Bielecki (tradycyjne życzenia imieninowe i inne listy okolicznościowe); Bożysław Kurowski z Lund (Szwecja), z którym regularnie korespondowała przez kolejne dekady, Włodzimierz Wnuk z kraju, znany pisarz katolicki, Adam Niebieszczański, b. konsul w USA, którego namawiała do publikowania w „Myśli Polskiej”, Tadeusz Rzewuski i Stanisław Łucki z Francji, których radziła się w kwestiach programowo-organizacyjnych, ale także z którymi ustalała szczegóły organizacji kolejnych zjazdów SN, Wiktor Kwast z Arizony, m.in. z podziękowaniami za dostarczanie do USA „Myśli Polskiej”, Roman Oswald z Hiszpanii czy Marian Chełmikowski z Oxford. W listach, m.in. od Bożysława Kurowskiego czy Jana Seydy, syna Mariana, autorzy prosili o kolejne numery pisma, przekazywali pieniądze, akceptowali redakcyjne uwagi Hanki, a także informowali o zmianach w tekstach, które chcieli nanieść.
W listach pisanych do Hanki szczególnie licznych w latach 70., gdy także krajowi czytelnicy zaczęli docierać do Londynu, odnaleźć można poglądy działaczy SN na najważniejsze tematy. Zwierzano się Hance. Przykładowo, pisano recenzje całych numerów pisma lub poszczególnych artykułów, nanoszono poprawki do wcześniej wysłanych tekstów, informowano o wpłatach na Fundusz Prasowy „Myśli Polskiej” wysyłano prośby o kolejne numery pisma, proszono o adresy działaczy SN rozsianych po całym świecie, o informacje o stanie przygotowań do kolejnych zjazdów delegatów SN i terminach spotkań zjazdowych w Londynie itd., itd. Korespondencja dotyczyła oczywiście również kwestii merytorycznych, podstawowych z punktu widzenia ruchu narodowego na emigracji.
Przykładowo, Wiktor Trościanko w liście z 8 października 1970 r. pisał do Hanki m.in. na temat rozgrywek partyjnych na emigracji, a przede wszystkim o kwestii niemieckiej (w kontekście porozumienia PRL z RFN z grudnia 1970 r.), dowodząc – dodajmy: słusznie – że należy jasno stwierdzić, „że to sukces narodu polskiego, który swą jednolitą postawą, swym wkładem pracy, pokazał Niemcom, że sprawę tych ziem traktuje jako warunek sine qua non; że gdyby w narodzie naszym były na ten temat jakieś podziały, żaden rząd niemiecki nie poszedłby na układ w tej sprawie. Boss [z kontekstu wynika, że chodzi o Edwarda Raczyńskiego – j.ż.] jakby został olśniony. Powiedział: «A rzeczywiście to doskonały punkt wyjścia» i wobec tego polecił napisanie takiego komentarza”. Uchroniło to przywódców emigracji przed koniecznością wsparcia stanowiska władz PRL, co zdaniem autora listu było zasługą SN na emigracji od lat oskarżającego Niemcy Zachodnie o rewizjonizm. Hanka z kolei wielokrotnie musiała przepraszać za opóźnienia w korespondencji, za błędy redakcyjne czy korektorskie (efektem tej korespondencji były sprostowania, pojawiające się w kolejnych numerach pisma). Niemniej jednak, jak świadczyły o tym liczne sygnały od rozsianych po świecie członków SN i prenumeratorów „Myśli Polskiej”, uważali oni to pismo za najważniejsze narzędzie komunikacji wewnątrzśrodowiskowej oraz bodziec do stałego pogłębiania idei narodowej, a także rozumienia bieżących zagadnień polityki polskiej: „Stać nas na więcej i trzeba teraz specjalnej akcji ze strony całej naszej organizacji, aby rozszerzyć grono odbiorców «Myśli Polskiej». W ostatnich tygodniach uzyskaliśmy wielu nowych prenumeratorów, i to nie tylko od naszych zagubionych braci – narodowców. Niektórzy wysyłają większe sumy, co potwierdza, że praca ideowa, niezależna i nie lękająca się konfrontacji tam, gdzie trzeba, przynosi plon” – pisał w liście z 24 kwietnia 1975 r. redaktor naczelny i prezes SN Antoni Dargas do wszystkich Wydziałów Wykonawczych SN, Delegatów i Kół oraz Mężów Zaufania SN na całym świecie.
Coraz liczniejsze zadania redakcji, w tym podtrzymywanie stałej korespondencji z czytelnikami i autorami, spadały na Hankę. Wobec faktu, że Dargas był stale wybierany na prezesa CWW SN, „w redagowaniu «Myśli Polskiej» obok koi. H. Swieżawskiej pomaga mu [Dargasowi] obecnie także koi. Płk. Zygmunt Bieńkowski. Z wielu listów, jakie otrzymujemy i za które serdecznie dziękujemy, wynika, że niemal powszechnie Koledzy nasi uważają, iż «Myśl Polska» powinna mieć obecnie priorytet wśród wszystkich innych dziedzin naszego działania” – pisał Antoni Dargas (a de facto pewnie Hanka) do przedstawicieli struktur SN na całym świecie, tym razem 22 kwietnia 1976 r. Znaczy to, że do kwietnia 1976 r. wszystkie czynności redakcyjne i korespondencja były w rękach Hanki. Niemal w każdym liście nadawcy „całowali rączki” i dziękowali: „Tobie, Droga Haneczko, wytrwałości w Twej ofiarnej, tak w cieniu prowadzonej pracy, życzę już chyba nagrody Boskiej, bo wiesz, ile od ludzi można oczekiwać. Ale wiedz, że pracę Twoją, mimo tego cienia, którym ją otaczasz, widzimy i podziwiamy” – pisał Trościanko w grudniu 1970 r. Ta wytrwałość w pracy bardzo mocno kosztowała Hankę. Już w latach 70. znajdujemy w listach przez nią pisanych do przyjaciół coraz więcej smutku i zniechęcenia, które wynikały z przepracowania i stale zwiększających się kłopotów finansowych. Dodatkowym powodem odczuwania ciężaru prowadzenia pisma stała się także choroba, która ostatecznie wyeliminowała ją z czynnego angażowania się na rzecz niepodległego narodu.
Prof. Jan Żaryn
Myśl Polska, nr 17-18 (26.04-3.05.2026)



