HistoriaUncategorizedNa tropie Groma, praca Bernarda Kopca

Red.6 miesięcy temu
Wspomoz Fundacje

Otrzymałem niezwykle ciekawą publikację o powojennym podziemiu na terenie Górnego Śląska autorstwa Bernarda Kopca pt: „Na tropie Groma”. Niestety praca wydana w maleńkim nakładzie 300 sztuk. Nie jest to lektura dla bezkrytycznych stronników racji „wyklętych”. Jest ciekawie – wermacht, partyzantka słowacka, Armia Czerwona, Narodowe Siły Zbrojne, Wolność i Niezawisłość, Urząd Bezpieczeństwa i bandyterka. Zaciekawiła mnie ona mocno również z tego powodu że osoba opisywanego Henryka Gawrona jest wzorem dla części młodzieży odwołującej się do idei patriotycznej.

Praca poświęcona jest grupie Henryka Gawrona. Działał on na terenie Imielina i okolic (Lędziny, Brzezince, Jeleniu, Ćwiklice, Bojszowy i Jankowice) Gawron urodził się w 1920 roku w Szopienicach. Wychowywała go matka, ojciec nie był znany. Skończył on 7 klas szkoły powszechnej i dokształcającej. Praca w II RP przeplatała się z okresem bezrobocia. Stolarnia Szpalaka, Huta Utmana. Po wkroczeniu Niemców uciekł do Generalnej Guberni, z niewiadomego powodu powrócił do Szopienic w 1940 roku, został aresztowany przez Niemców. Potem zwolniony i znów aresztowany. Zaproponowano mu zwolnienie pod warunkiem służby w niemieckiej armii. Zgodził się. Był na froncie francuskim. Po ośmiu dniach zdezerterował. Znów został aresztowany. Jako dezerter powinien być rozstrzelany, został jednak przydzielony do kompanii karnej w której przebywał aż do grudnia 1943 roku. Następnie został przewieziony do więzienia, potem przekazany pod dowództwo SS i przewieziony do Czech. Tam przebywał aż do jesieni 1944 roku. Udało mu się znów uciec (dziwaczne te przypadki!) Przyłączył się do słowackiej partyzantki pod dowództwem kapitana Morsa. Walczył tam aż do marca 1945 roku. Następnie razem z innymi partyzantami, pomiędzy Bańską Bystrzycą a Krupiną przeszedł na stronę radziecką. Tam walczył razem z Armią Czerwoną przeciwko Niemcom. Rosjanie oddelegowali go do obozów jenieckich, żeby wyszukiwał członków SS i wywiadu wojskowego. Przebywał tam do października 1945 roku. Następnie został zwolniony i otrzymał zgodę na wyjazd do Polski.

Powrócił do Szopienic. Mieszkał z mamą. W końcówce 1946 roku nawiązał kontakt z Labusem z Narodowych Sił Zbrojnych. Labus miał do Groma wielkie zaufanie i mianował go szefem wyprawy do Jeleniej Góry. Wraz z nim pojechał 11 ludzi. Celem były napady rabunkowe na miejscowych Niemcach – o czym pisze Kopiec. Dokonali napadów, a precjoza sprzedali u miejscowego pasera. Zaboru mienia dokonali również po powrocie na Górny Śląsk – nie ma informacji kogo rabowali – Polaków czy Niemców. Gawron został zatrzymany przez Milicje Obywatelską. W czasie przesłuchania dowiedział się że banda, której służył nie była w żaden sposób związana z NSZ-tem okresu wojny. Była zwyczajną bandą rabunkową występującą pod taką nazwą.

Śledztwo prowadził Józef Przybyła. Zaproponował on Gawronowi współpracę. Kopiec opisuje „Z jego pomocą po około dwóch tygodniach aresztowano około 40 członków i w połowie maja 1946 roku banda Labusa przestała istnieć. Jedna tylko osoba nie została aresztowaną – była to Alfreda Kowalska z Dąbrówki Małej, kochanka Henryka Gawrona”.

Gawron nawiązał pod koniec maja 1946 roku kontakt z komendantem hufca ZHP w Brzezińce Emanuelem Bożkiem. Powołali organizację o nazwie WiN (Wolność i Niezawisłość) Pierwsza organizacja do, której należał Gawron podszywała się pod NSZ (Narodowe Siły Zbrojne), to nowopowstała używała z kolei nazwy WiN. Kopiec podaje że ten WiN nie miał nic wspólnego z WiN Okręg Katowice ani też z żadnym innym okręgiem. Oni sami podawali że chcą tworzyć tzw. IX Rejon WiN. Jednocześnie uznali iż Grom będzie występował jako kapitana. Chcieli pozyskiwać nowych członków, gromadzić środki do walki. Broń chcieli zdobywać od funkcjonariuszy UB, MO i PPR. Grupy powstały w Brzezince, Bojszowach, Ćwiklicach, Jankowicach, Lędzinach Świerczynieczyńcu , Imielinie i Jeleniu. Grom poinformował swoich ludzi że dowództwo znajduje się w Jeleniej Górze, tam również przebywa zwierzchnik generał Wojska Polskiego.
Działalność Gromowego WiN-u sprowadziła się do opodatkowania gospodarzy czyli zbierania „datków” (żywność, odzież i pieniądze) do zamożniejszych gospodarzy. Należy podkreślić że odział Groma nie dopuścił się ani jednego zabójstwa. Grom działał tak by do takich sytuacji nie dopuszczać. Najbardziej spektakularną akcją był atak na posterunek MO w Imielinie 23 lipca 1946 roku zakończył się niepowodzeniem; Groma postrzelono. Napadał z lepszym skutkiem na spółdzielnie rolnicze w Imielinie, Bojszowach czy Urbanowicach. W sumie napadów było ok. 30-stu o czym informował doscyć dokładnie NAM – Tychy Nasze Miasto.

Według działacza SN-u Władysława Wójcika, była to poszlaka wskazująca że był to „lewy” oddział mający za zadanie wyłapać ludzi chcących działać zbrojnie w tej okolicy. Podobnego zdania jest Kopiec „Prawdopodobnie od maja 1946 roku Henryk Gawron był współpracownikiem UB. Po rozbiciu bandy Labusa współpraca ta trwała nadal. To on na polecenie bezpieki zorganizował organizację podszywającą się pod WiN. Cel był taki: wyłapać wszystkich niezadowolonych z obecnej władzy”. Działalność grupy trwała do 16 września 1946 roku. Wtedy funkcjonariusze MO aresztowali Groma w Jaworznie. Miało to miejsce w mieszkaniu Ferdynanda Wilkosza. Gawrona przesłuchiwał oficer PUBP z Będzina Mieczysław Wiśniewski i Czesław Cipiński. Gawron przyznał się do wszystkich stawianych zarzutów. Najprawdopodobniej również tych, które mu przypisano w celach propagandowych. Prokuratorem był Marek Szauber. Sąd skazał Henryka Gawrona na karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich, praw honorowych i przepadek mienia. Na śmierć skazano także Wilhelma Sadlocha, dowódcę grupy “Imielin”. Według protokołów został rozstrzelany 4 grudnia 1946 roku w Katowicach. Świadkiem egzekucji miał być między innymi ksiądz Karol Mathea ( Stryj Heleny Mathea zwana również Matejanką lub Krwawą Julką – zbrodniarką, która najprawdopodobniej jeszcze żyje w Wielkiej Brytanii. W 1941 roku, gestapo aresztowało przez nią 456 żołnierzy Inspektoratu Katowickiego ZWZ. Większość pozostałych zginęła później w obozach i egzekucjach) Według Kopca Gawrona nie stracono go, lecz otrzymał nową tożsamość i znikł. Być może pracował w aparacie bezpieczeństwa. W swojej książce Kopiec pisze że 20 stycznia 1947 roku w więzieniu rozmawiał z nim Karol Stein. Działo się to kilka tygodni po tym jak miał zostać rozstrzelany w Katowickim więzieniu.
Innego zdania jest Rafał Obetkon w “Zeszytach Naukowych” Uniwersytetu Jagiellońskiego z 2013 roku pisze: “Teza o stworzeniu oddziału przez Gawrona na zlecenie organów bezpieczeństwa nie znajduje podstaw w świetle zachowanych i udostępnionych dokumentów.” Bernard Kopiec uważa inaczej: „Obecnie to nie jest przypuszczenie ale pewność że Henryk Gawron zakładał swą organizację na polecenie Urzędu Bezpieczeństwa”. Wyznaczona przez “Groma” na zastępcę Jadwiga Mendrok, skazana na 10 lat, zachowała przez całe życie szacunek do swojego dowódcy. Zeznała w IPN, że stanowczo nie wierzy w jego współpracę z UB.

Nie wiem jaka jest pełna prawda o Henryku Gawronie. Kontrowersyjne działania i trudne wybory ludzi powojennego podziemia powinny być problemem dociekań historyków i politologów a nie bezrefleksyjnego kultu. Wiemy na pewno że wielbienie tej postaci przez młodych patriotów jest błędem.

Łukasz M. Jastrzebski

Red.