HistoriaOborniki w Powstaniu Wielkopolskim

Redakcja4 tygodnie temu
Wspomoz Fundacje

Oborniki Wielkopolskie. Miasto powiatowe, położone 25 kilometrów na północ od stolicy Wielkopolski – Poznania u ujścia rzeki Wełny do Warty. Od roku 1879 przez miasto przebiega linia kolejowa łącząca Piłę z Poznaniem. Ten szlak kolejowy wpisał się na trwałe w historię odradzającej się Polski. Tędy przybywał do Polski Ignacy Jan Paderewski. Najpierw w grudniu 1918 r. do Poznania.

Oborniki, obok Chodzieży i Rogoźna były jednym z miast na trasie przejazdu. Tutejsza społeczność, tzw. „żywioł polski” stanowił znaczący odsetek mieszkańców. Wśród nich była również moja Babcia urodzona w roku 1903 Maria Faulhaber. W chwili tych wydarzeń miała 15 lat. To z jej wspomnień opowiadanych w gronie rodzinnym pochodzi ta relacja o wydarzeniach w dniu 26 grudnia 1918 r.

Dla lepszego zrozumienia tych wydarzeń warto przedstawić atmosferę jaka panowała wówczas w Wielkopolsce. Już od wczesnej jesieni 1918 r. Wielkopolanie, którzy przez lata panowania pruskiego byli doskonale zorganizowani, teraz działania te zintensyfikowali. Okolicznością sprzyjającą były nastroje panujące w szeregach armii niemieckiej. Dla przykładu w Rogoźnie udało się rozbroić baterię artylerii polowej, dzięki czemu przyszli powstańcy mogli przejąć uzbrojenie tego oddziału. Istotnego znaczenia nabierały działania zmierzające do przejęcia z rąk urzędników niemieckich urzędów administracji miejskiej i powiatowej. Patrioci z Obornik spotkali się na konspiracyjnym spotkaniu w Banku Ludowym. W gronie zaufanych osób powołano tajny komitet powiatowy, na czele którego stanął Stanisław Jordan. Podstawowym zadaniem było utrzymywanie kontaktów z Poznaniem oraz zaktywizowanie w poszczególnych miejscowościach godnych zaufania Polaków. Istotną rolę w tym działaniu odegrało Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. Jego członkowie stali się zalążkiem oddziałów powstańczych. W tym czasie na terenie powiatu obornickiego powstała również Rada Robotniczo-Żołnierska, która objęła władzę w powiecie.

Utworzenie Rady Robotniczo-Żołnierskiej spowodowało, że dotychczasowy tajny komitet przekształcił się w oficjalny organ samorządowy – Radę Ludową. Ruch ten rozpowszechnił się na niemal wszystkie miejscowości powiatu (Wielkopolski). Do tych ciał kolegialnych wchodzili jedynie Polacy. Podstawowym celem tych gremiów była ochrona ludności polskiej przed szowinizmem kolonistów niemieckich. Działania te, jak wykazała historia, prowadziła do przygotowania kadr dla przyszłego powstania. Pierwszym krokiem było utworzenie Straży Obywatelskiej, która miała być niejako „zbrojnym” ramieniem Rady Ludowej. Na terenie powiatu niemal we wszystkich miejscowościach zaczęły powstawać ogniwa Rady Ludowej i Straży Obywatelskiej.

Wiadomość o przybyciu Ignacego Jana Paderewskiego wraz z członkami międzynarodowej misji koalicyjnej w drodze przez Poznań do Warszawy do mieszkańców miasta dotarła jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. To był 26 grudnia 1918 r, wieczór drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia. Moja Babcia była u swojej koleżanki. Wówczas po mieście rozniosła się wiadomość, iż do Obornik zbliża się pociąg z Paderewskim. Rozniosła się ona po całym mieście przysłowiowym lotem błyskawicy. Dotarła do wszystkich polskich mieszkańców. Miejscem zbiórki był dworzec kolejowy, który istnieje do dziś w formie niemal niezmienionej. Wówczas z trudem mógł pomieścić zgromadzonych mieszkańców. Wcześniej, na spotkanie I. J. Paderewskiego z Obornik do Rogoźna wyjechali Bolesław Smorawski – członek magistratu i Zarządu Powiatowego Rady Ludowej i Stefan Neyman. Ten ostatni dla zorientowania zgromadzonych świecił lampką elektryczną w oknie wagonu, w którym znajdowali się goście.

Oczywiście Niemcy nie pozostawali bierni wobec manifestacji polskiego patriotyzmu. Już wcześniej utrudniali przejazd pociągu. Jeszcze w Pile a następnie w Rogoźnie do Paderewskiego zwrócił się kapitan wojsk niemieckich: „Ich binbeglckt das ich meine grüssenden Künstler auszusprechen darf (Jestem zaszczycony, że mogę rozmawiać z tak wielkim artystą)”. I dodał, że rząd – oczywiście niemiecki, który reprezentował – postanowił skierować delegację bezpośrednio do Warszawy. W obliczu przygotowanych owacji mieszkańców Obornik postanowili nie zatrzymywać pociągu na stacji. Pociąg zatrzymano dopiero 200 metrów za dworcem. Zebrane delegacje musiały biec za pociągiem w śniegu po kolana. Widząc to Niemcy postanowili zaraz po zatrzymaniu pociągu dać sygnał do odjazdu. Jednak zgromadzeni Polacy wykazali w tym momencie determinację. Wokół parowozu ustawili się członkowie Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i w ten sposób skutecznie udaremnili zamiar Niemców.

W oknie pojawiła się postać Paderewskiego. Nastąpiła wymiana pozdrowień, gestów. Ze strony mieszkańców były to okrzyki i wiwaty wznoszone na cześć Paderewskiego, który w tym momencie uosabiał odradzającą się niepodległość. Ze strony tego ostatniego były to gesty przyjaznych pozdrowień. Do wskazanego wagonu podbiegły delegacje ze Stanisławem Jordanem – członkiem Zarządu Straży Ludowej, późniejszym starostą, który w krótkim przemówieniu powitał reprezentanta Niepodległej Polski. Powitanie uzupełniła deklamacja wiersza kilkuletniej dziewczynki Bogumiły Koteckiej. Tak wyglądała ta spontaniczna, pełna entuzjazmu manifestacja patriotyzmu.

W chwili wybuchu powstania, w Obornikach został sformowany oddział w liczbie 44 ludzi. Ich uzbrojenie zorganizował Roman Jankowski z Biedruska. Z kolei Andrzej Przybecki dostarczył dwa karabiny maszynowe. Oddział ten nie wziął udziału w wyzwalaniu Poznania. Swoje działania skupił na rozbrajaniu Niemców na terenie powiatu. Ponadto patrolowali okolicę na kierunku Bąblin – Nowołoskowiec – Boruszyn – Połajewo. Atmosfera w Obornikach stawała się coraz bardziej napięta. Z każdym dniem wyczuwano narastające obawy ataku Niemców z kierunku Piły i Chodzieży. W tej sytuacji posiadane uzbrojenie przedstawiało się nader skromnie. Składało się na nie 58 karabinów oraz dwa kulomioty, 4 skrzynie nabojów i dalmierz do kulomiotów. To za mało, by stawiać opór dobrze uzbrojonym oddziałom Grenzschutzu. Nie bez trudności dozbrojenie udało się po raz kolejny pozyskać z Biedruska. Tą drogą udało się pozyskać 100 karabinów i dwa kulomioty oraz 3 tysiące naboi. Mimo to nadal była to ilość niewystarczająca. Dlatego komendant straży ponownie udał się do Biedruska i przywiózł kolejną partię kilkudziesięciu karabinów oraz ciężki kulomiot i amunicję.

Wzmocnieniem bojowym dla oddziału obornickiego stał się oddział powstańców, który uzbrojony w karabiny i granaty przybył z Wargowa. Już podczas walk o Chodzież z Głównej Kwatery w Poznaniu dostarczono dodatkowo 600 karabinów i amunicję. Na tajnym posiedzeniu Rady w nocy z 3 na 4 stycznia 1919 r. zapadła decyzja o opanowaniu urzędów w mieście. Następnego dnia na zbiórce na Rynku stawiło się 44 powstańców w mundurach i czapkach niemieckich, ale z biało-czerwonymi opaskami. Do zgromadzonych w patriotycznym tonie przemówił Stanisław Jordan, który dzień wcześniej został mianowany starostą powiatowym. Z jego rozkazu nastąpiło przejęcie urzędów z rąk niemieckich. Oddział opanował magistrat, urząd pocztowy, Kasę Komunalną oraz dworzec kolejowy. We wszystkich tych miejscach zostały wywieszone polskie sztandary narodowe. Po zakończeniu tej akcji oddział rozlokował się w tzw. klasztorku. Do jego zadań należało pełnienie służby wartowniczej i patrolowej w mieście i okolicy. W mieście, na potrzeby oddziału zostały zarekwirowane również 2 samochody ciężarowe i 1 osobowy, które już wkrótce rozpoczęły służbę bojową na froncie między Chodzieżą a Czarnkowem.

Tego samego dnia nowy starosta Stanisław Jordan powiadomił obywateli o objęciu urzędu: „Upoważniony przez Naczelna Radę Ludową, objąłem urząd Starosty powiatu obornickiego z dniem dzisiejszym. Oborniki 4 stycznia 1919 r.”. Jednocześnie nakazał sołtysom z terenu powiatu, iż językiem urzędowym jest język polski, a język niemiecki jedynie uwzględnić przy załatwianiu spraw urzędowych. Z dniem 10 stycznia 1919 r. ogłosił stan wojenny na terenie powiatu.

Wymarsz na front sformowanej ochotniczej kompanii obornickiej nastąpił 7 stycznia 1919 r. Już następnego dnia, 8 stycznia wzięła udział w walkach o Chodzież. Walki o to miasto wiązały się z realnym zagrożeniem ataku oddziałów niemieckich z kierunku Piły na Oborniki, które znajdowały się na drodze do stolicy Wielkopolski. Ponadto zajęcie przez powstańców Nakła nad Notecią przecięło kolejowy szlak komunikacyjny z Pomorzem. Walki o Chodzież, gdzie znajdował się ważny dla tego regionu węzeł kolejowy miały Niemcom przywrócić tą łączność. Z kolei strona polska starała się uniemożliwić przecięcie klina wbitego w tą część frontu. Na potrzeby walk o Chodzież, w Budzyniu skoncentrowano około 800 żołnierzy oddziałów powstańczych. Nieprzyjaciel dysponował niemal identycznymi siłami. Atak zamierzano przeprowadzić z trzech kierunków. Od południa w kierunku Podanin – Chodzież miał atakować oddział wągrowiecki a od zachodu w kierunku dworca oddział rogozińsko-czarnkowski. Kompanię Obornicką dowodzoną przez S. Skrzetuskiego wyznaczono do ataku na majątek Rataje a następnie centrum miasta.

W wyniku braku koordynacji oddział rogozińsko-czarnkowski zbyt wcześnie wyruszył do ataku, co zakończyło się dla niego porażką. Pozostałe dwa kierunki natarcia osiągnęły swoje cele. Kompania obornicka szturmem zdobyła Rataje i wkroczyła do miasta, zatrzymując się na dworcu. Jego niemiecka załoga salwowała się ucieczką koleją do Piły. Powtórny atak od południa również zakończył się sukcesem. Po około czterech godzinach walki, miasto zostało opanowane przez siły powstańcze. Niestety dalszy marsz powstańców na Piłę musiał być zatrzymany. Spowodowała to konieczność obrony Szubina przed kontratakiem sił niemieckich. Dla wzmocnienia zagrożonego odcinka frontu, z Chodzieży wycofano oddziały powstańcze. Ponadto w Pile nadal stacjonował bardzo silny garnizon niemiecki. Bilans walk o Chodzież to po stronie powstańców 24 poległych i 62 rannych. Niemcy w tych walkach stracili 72 zabitych oraz dalszych 70 żołnierzy w wyniku ostrzelania pociągu wyjeżdżającego do Piły. Ponadto Polacy zdobyli 12 ciężkich i 13 lekkich karabinów maszynowych, 2 moździerze, kilkanaście koni taborowych i wozów z amunicją.

Przez cały burzliwy rok 1919 władzę w mieście sprawowała Powiatowa Rada Ludowa. Jej samorozwiązanie nastąpiło w końcu października, a konkretnie w dniu 29 października. Wtedy odbyło się ostatnie zebranie sprawozdawcze Powiatowej Rady Ludowej w Obornikach. Jako prezes, sprawozdanie przedstawił prezes ks. proboszcz Szmidt. Jak wynika z podanych danych, również i w tym względzie, mając na uwadze trudną sytuację gospodarczą po zakończeniu wojny, społeczeństwo Obornik nie szczędziło wysiłku. W kasie znajdowało się 20.702,26 Mk. Na poczet Naczelnej Rady w Poznaniu przekazano 2.107,57 Mk. Na potrzeby Czytelni Ludowych wpłacono 6.000 Mk, na pomniki 6.000 Mk oraz taką samą kwotę na ochronki. Z funduszu na poległych, który opiewał na kwotę 5.721,87 Mk na wsparcie rodzin poległych wydzielono kwotę 2.7221,87 Mk. Pozostała kwota miała stanowić fundusz budowy pomnika powstańca wielkopolskiego w Obornikach, który miał być wyrazem wdzięczności za oswobodzenie ziemi obornickiej z niewoli pruskiej.

Opisana tutaj historia ilustruje atmosferę, jaka na przełomie lat 1919/1920 panowała na terenie Wielkopolski. Ogólny entuzjazm, zapał organizacyjny, ale również poświecenie dla walki o sprawę niepodległości. Sukces powstania wielkopolskiego – jedynego zwycięskiego w historii Polski. A teraz ino WIARA SWIANTUJE – WIARA TRZEWIKI GLANCUJE.

Andrzej Kotecki

Tekst został opracowany na podstawie Alfred Kucner, „Powstanie Wielkopolskie w powiecie obornickim i walki nad Notecią w r. 1918/1919”, Oborniki 1939; Marek Rezler, „Powstanie wielkopolskie po 100 latach”, Wyd. Rebis 2019 r. oraz przekazów rodzinnych.

Myśl Polska, nr 1-2 (2-9.01.2022)

Redakcja