FelietonyW III RP powstaje PRL

Redakcja2 miesiące temu
Wspomoz Fundacje

Jaka lewica? Na ostatni Zjazd PZPR, odrodzone po latach nieobecności na scenie politycznej Stronnictwo Narodowe wystosował list ”Do Polek i Polaków – delegatów na XI Zjazd PZPR”.  Przedwojenni endecy, więźniowie powojennej żydokomuny pisali między innymi:

„Nie odmawiamy zasług, w tym zwłaszcza w zagospodarowaniu Ziem Zachodnich, likwidacji bezrobocia, w umasowieniu oświaty i opieki socjalnej, w prowadzeniu polityki zagranicznej uwzględniającej interes i dobro Państwa Polskiego oraz odbudowaniu zniszczonego w wyniku II wojny światowej materialnego dziedzictwa Narodu (…) Po wojnie nie dopuszczono naszego Stronnictwa do działalności publicznej (…) przez siły niepolskie wywodzące się z KPZU, KPZB i Polej Syjon. Mamy świadomość i wiemy, że Polsce potrzebna jest partia sprawiedliwości społecznej, którą Wy nazywacie partią socjalizmu lub lewicy. Nam, jako Ruchowi Narodowemu, zależy na tym abyście tworzyli partię polską, reprezentującą socjalne interesy Narodu Polskiego, partie niezależną od wszelkich ośrodków zewnętrznych – wszelkich międzynarodówek”.

List został podpisany przez Adama Krajewskiego. Od tego czasu minęło 30 lat. To co nazywano w Polsce błędnie lewicą postkomunistyczną czyli SLD – miało swoje triumfy i upadki. Ale z klasyczną lewicą, a tym bardziej lewicą narodową niewiele miało wspólnego. Nie poszli oni drogą Komunistycznej Partii Czech i Moraw, oni pragnęli być w większości uznani przez styropian za swoich. Od dawna ta część sceny politycznej realizuje zadanie w miejscu i trybie nakazanym jej przez KOR-owca Adama Michnika. To na łamach jego gazety padły bezczelne słowa o tym, że postkomunie można mniej. A władze ówczesnej „lewicy” zgodziły się z tą szaleńczą tezą. Chcieli być bardziej liberalni od liberałów. By móc się zblatować z środowiskiem Unii Wolności. By chociaż pochwalili w Wyborczej. By aktywność i europejskość zauważył Geremek czy Kuczyński. By na listach „lewicy” znalazł się Celiński. I przez kolejne lata popierając skrajnie sprzeczne z interesem ludzi pracy i sprzeczne z interesem Polski.

To „lewica” opowiedziała się za szaleńczym pędem do NATO. Popierała amerykańskie wojny. To „lewica” rehabilitowała agenta Kuklińskiego. I to w czasie jej rządów powstały w Polsce więzienia CIA. Nie stali się reprezentacją bezrobotnych, bezdomnych, poniżanych i opluwanych rodaków. Nie mówili o konieczności obalenia niesprawiedliwego systemu, nacjonalizacji ukradzionego czy zerwaniu stosunków dyplomatycznych z krajami prowadzącymi agresywne wojny. Nie potrafili nawet stanowczo bronić dorobku Polski Ludowej w narracji historycznej. Nawet tutaj odpuścili, choć nie wymagało to żadnego heroizmu. Włodzimierz Czarzasty wykonał już prawie całkowicie zadanie zapoczątkowane przez Mieczysława Rakowskiego, zdekomunizował Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Jeszcze kilka lat temu to środowisko mogło mieć twarz Józefa Oleksego, jednak wielu zadbało o to, by miało twarz Anny Marii Żukowskiej i Roberta Biedronia. Sojusz Lewicy Demokratycznej połączył się z liberalną gospodarczo i wulgarną obyczajowo Wiosną. Powstała Nowa Lewica, która z klasyczną niewiele ma wspólnego. Po raz kolejny liderzy formacji odwołującej się do lewicy zdradzili swój elektorat. Podejrzewam że również znaczną część swoich dołów partyjnych. Autentycznych polskich lewicowców, polskich patriotów z SLD było już i tak poza tą strukturą.  Udało im się odciąć o tamtej „złej” PRL-owskiej lewicy, oni są nowi, atlantyccy, europejscy, tęczowi i liberalni.

Zostały doły SLD-owskie, socjalne w sferze gospodarczej a zdecydowanie bardziej konserwatywne obyczajowo niż partia Śmiszków. Kolega Bohdan Poręba, lider Grunwaldu, na ostatnim Zjedzie PZPR-u powiedział między innymi: „o los lewicy w naszym kraju jestem spokojny. O jej istnienie upomni się głodna rzeczywistość”. Myślę tak samo, lewica w Polsce będzie i po jakimś czasie znów zaistnieje na scenie politycznej. I nam ludziom odwołującym się do idei narodowo-demokratycznej powinno iść o to, by ta lewica była polska i antyimperialna.

Być może właśnie taka lewica powstaje i nazwała się PRL-em. Nie będzie to z pewnością Samoobrona Andrzeja Leppera czy Zmiana Mateusza Piskorskiego. Ale jest to grupa, która jest krytyczna wobec atlantyzmu i militaryzmu. Grupa osób skupionych wokół Zbigniewa Sowy (Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Gierka), Włodzimierza Gorkiego i Joanny Ciesielskiej powołała Polski Ruch Lewicy o wymownym skrócie PRL. Partię stawiającą na kwestie socjalne i społeczne a nie obyczajowe. Warto się temu środowisku przyglądać. Myślę, że z życzliwością. I dokładnie tak jak nasi seniorzy w czasie przełomu kibicować  i powtórzyć słowa z przytaczanego wcześniej listu: „Nam, jako Ruchowi Narodowemu, zależy na tym abyście tworzyli partię polską, reprezentującą socjalne interesy Narodu Polskiego, partie niezależną od wszelkich ośrodków zewnętrznych – wszelkich międzynarodówek”.

Łukasz Marcin Jastrzębski

Redakcja