AktualnościHistoriaZrozumieć Prymasa Wyszyńskiego

Redakcja2 tygodnie temu
Wspomoz Fundacje

W niedzielę beatyfikacja Prymasa Wyszyńskiego. Wywołało to oczywiście wściekłość oszołomstwa. Idiotyzm idzie symetrycznie.

Z lewa i prawa.  Wszelkiej maści lewactwo najczęściej trockistowskiego chowu pluje na prymasa Wyszyńskiego próbując mu przypisać poglądy prohitlerowskie. Z kolei po stronie części konserwatystów i tradycjonalistów katolickich pojawiają się głosy mówiące o tym że był agenturą komunistyczną.

Pierwsi umieszczają na swoich profilach takie cytaty:

„Ateneum Kapłańskie” zeszyt 1 z 1938 r.: „Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich. Głosząc idee wywrotowe, stając na czele ruchu komunistycznego, szerząc w literaturze hasła niemoralne… Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa”.

„Ateneum Kapłańskie” zeszyt 1 z 1938 r., str. 23: „Dzisiejsza Trzecia Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkich idei, które mają przynieść odrodzenie ludzkości (…) Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację”.

„Ateneum Kapłańskie” zeszyt 1 z 1937 r., str. 152: „Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są  wzorcem dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec”.

Żaden jednak z tych cytatów nie jest autorstwa Stefana Wyszyńskiego. Przytaczane cytaty pochodzą rzeczywiście z „Ateneum kapłańskiego” z lat 1937-1939. Pierwsze dwa z artykułu ks. Józefa Pastuszki „Filozoficzne i społeczne idee A. Hitlera (rasizm)”, zaś czwarty z artykułu ks. K. Tochowicza „Zasady wychowawcze nacjonalizmu i politycyzmu”. Inną sprawą jest już to, że tekst ks. Pastuszki jest w rzeczywistości wnikliwą krytyką ideologii nazistowskiej z pozycji chrześcijańskich, a cytowane fragmenty (wyrwane z kontekstu) służą tylko ilustracji problemu jakim był w tym czasie hitleryzm.

Po prawej stronie jest jeszcze ciekawiej. Ponieważ na kilkunastu profilach ludzi odwołujących się do konserwatyzmu i tradycji katolickiej znalazłem spiskologiczne teksty bredzące o antypolskiej i antykatolickiej postawie Prymasa Wyszyńskiego. Jedni w swojej spiskologicznej krucjacie widzą w Prymasie Brystygierową w Laskach. Inni zaś oczekują by Prymas biegał po lesie wraz z Burym. Na jednej z stron związanych z „tradycją” w Kościele czytam w tekście  – „Wyszyński – biskup czerwonych komunistów. Kilka słów z okazji beatyfikacji zdrajcy Wiary i Ojczyzny”.

„Na najbliższą niedzielę zapowiedziana jest, w modernistycznym neokościele, „beatyfikacja” nie tylko wielkiego wroga katolickiej Wiary (…) współpracownika komunistycznego reżimu i wielkiego przeciwnika Żołnierzy Wyklętych, to dzięki niemu polski episkopat „potępił” Ich. (…) O powojennej działalności NSZ i WiN wypowiadał się krytycznie, mówiąc: „Polska zbyt wiele krwi utraciła podczas okupacji hitlerowskiej, by mogła sobie pozwolić na dalszy jej upływ”. Osoba, o której mowa to Stefan Wyszyński. Należy przypomnieć, że zgodnie z nieomylnym nauczaniem Papieży (m.in. Piusa XI i Piusa XII), każdy kto współpracuje z komunistami, zaciąga mocą samego prawa ekskomunikę, zastrzeżoną dla Stolicy Apostolskiej”.

Trudno odpowiadać na taki stek bzdur. Próby wykazywania, że Prymas nie był współpracownikiem jakiegokolwiek reżimu obrażałyby rozum czytających. Tekst wskazuje jasno, że osoba pisząca nie ma pojęcia o historii powojennej Polski. Jest zaślepiona chorobliwym antyPRL-izmem 30 lat po upadku tego systemu. W swoim oszołołomskim zaślepieniu pluje na Tego, którzy rozumiał czym jest interes Polski. Tego, który był prawdziwym niezłomnym. Tego, który był ojcem nardu w tamtych skomplikowanych czasach. Na męża stanu.

14 kwietnia 1950 roku podpisano Porozumienie Państwo-Kościół pomiędzy przedstawicielami władz Rzeczypospolitej Polskiej i Kościoła katolickiego w Polsce regulujące funkcjonowanie Kościoła w państwie. Minęło dopiero pięć lat po krwawej i wyniszczającej nasz naród wojnie. Wyszyńskiemu bliska była ekonomia krwi. To człowiek, który przeżył Powstanie Warszawskie i widział nadaremno rozlewaną polską krew. I padło tam stwierdzenie: „Kościół katolicki, potępiając zgodnie ze swymi założeniami każdą zbrodnię, zwalczać będzie również zbrodniczą działalność band podziemia oraz będzie piętnował i karał konsekwencjami kanonicznymi duchownych, winnych udziału w jakiejkolwiek akcji podziemnej i antypaństwowej”.

A co ważniejsze: „Episkopat Polski stwierdza, że zarówno prawa ekonomiczne, historyczne, kulturalne, religijne, jak i sprawiedliwość dziejowa wymagają, aby Ziemie Odzyskane na zawsze należały do Polski. Wychodząc z założenia, że Ziemie Odzyskane stanowią nieodłączną część Rzeczypospolitej, Episkopat zwróci się z prośbą do Stolicy Apostolskiej, aby administracje kościelne, korzystające z prawa biskupstw rezydencjalnych, były zamienione na stałe ordynariaty biskupie”. Pośrednio z tematem łączy się jeszcze jedna rzecz – a mianowicie proces denazyfikacji. W „Porozumieniu” znalazło się takie sformułowanie: „Episkopat w granicach sobie dostępnych będzie się przeciwstawiał wrogiej Polsce działalności, a zwłaszcza antypolskim i rewizjonistycznym wystąpieniom części kleru niemieckiego”. W tamtym okresie ten problem był żywy.

A Prymasie warto czytać i zrozumieć. Samego Prymasa zaś trzeba czytać:

O Solidarności …

„Mówiłem tu przed chwilą z panem Wałęsą i delegacją z Bielska Białej, że ruch, który zrodził się w Polsce – odnowy moralnej i społecznej – jest wybitnie polski. TEN RUCH MUSI SŁUŻYĆ PRZEDE WSZYSTKIM SPRAWIE POLSKI, TO ZNACZY LUDNOŚCI POLSKIEJ, czy to będzie ludność rolnicza, czy robotnicza, dla zaspokojenia jej potrzeb. TRZEBA STRZEC SIĘ, ŻEBY SIĘ NIE WPLĄTALI TACY LUDZIE, KTÓRZY MAJA INNE ZAŁOŻENIA, KTÓRZY SĄ GDZIEŚ UZALEŻNIENI I CHCĄ PRZEPROWADZIĆ NIE POLSKIE SPRAWY. Trudno to po nazwisku wymieniać. Ludziom tym zależy na tym, aby Polskę wplątać w jakieś sytuacje polityczne” („Kościół w służbie Narodu”, Rzym 1981).

„Tę czerwoną krew braci naszych podnosimy dziś do Ojca wszelkiej krwi, aby chciał ja przyjąć i okazał Ojcowskie Serce nad Narodem udręczonym (…) Kościół od początku modlił się za Powstańców, bez różnicy światopoglądowej i orientacji politycznych. Przecież wszyscy wylewali krew czerwoną: i ci z Armii Krajowej, i ci z Batalionów Chłopskich i ci z Armii Ludowej” („Zapiski Więzienne”, Paryż 1982).

O majątkach kościelnych …

„Nie domagamy się zwrotu majątków kościelnych – ich strata stanowi dobrodziejstwo. Księża przestają być latyfundystami, są bliżej ludu” (Rozmowa z Januszem Zabłockim, „Znak”, 1965).

O kapitalizmie …

„Wyzyskujący i bezbożny kapitalizm jest potępiany zawsze przez całą naukę Kościoła świętego. Kościół odrzuca nie ograniczoną żadnym prawem wolność samolubnego kapitalizmu. Kościół broni wolności, gdyż wolność jest nieodzownym warunkiem działalności ludzkiej i najlepiej odpowiada rozumnej naturze człowieka. Zdecydowanie jednak potępia Kościół taką wolność, która wyzwala z prawa przyrodzonego i Bożego, z wszelkich nakazów moralnych. Wolność taka staje się zatrutym źródłem; z takiej wolności bogatego płynie niewola ubogiego. Właśnie dlatego, że liberalizm gospodarczy głosił wolność od wszelkiego prawa Bożego, spotkał się z potępieniem Kościoła (…)

Człowiek rządzący się duchem kapitalistycznym wszystkie kamienie chce w chleb zamienić, cały cel swego życia, prac, trudów widzi w osiąganiu zysku. W oczach jego upadają wszystkie związki naturalne między ludźmi: wspólnota rodzinna, zawodowa, narodowa, religijna – pozostaje tylko związek pieniądza i umowa odpłatna. Człowiek taki ma przywiązanie tylko do tego, co przynosi zysk. Wszystkie dzieła rąk Bożych nikną mu sprzed oczu: przyroda to już nie piękno, ale surowce, to dochody z gleby i hodowli. Ba, nawet człowiek przestał być dlań bliźnim, a został tylko siłą najemną, rękoma roboczymi lub też właścicielem pakietu akcji. (…)

Kościół zwalcza kapitalistyczny wyzysk i poniżenie ludzi pracy. Z niezwykłą stanowczością ostrzegał Kościół cały świat przed zgubnymi następstwami kapitalizmu, który uderzał w godność osobistą wyzyskiwanego robotnika. Kapitalizm najpierw zrównał człowieka z maszyną, a ludzi sprowadził do rzędu bezdusznego narzędzia; w dalszym ciągu uszlachetnił i wyniósł do poziomu bóstwa maszynę, poddając jej służbie człowieka. W smutnym wyniku tego niewolnictwa wysiłek człowieka ciągle wzrasta, wyniszczając przedwcześnie, wskutek przyśpieszenia tempa pracy, siły robotnicze (…)

Usilnie potępia Kościół ducha zysku, tworzenie bogactw dla nich samych. Kapitalizm istotę swego całego gospodarstwa zasadzał nie na zaspokojeniu potrzeb ogółu, ale na możliwie największym wzbogaceniu jednostek. Tu tkwi największy jego błąd – zysk postawił za cel gospodarowania. W tym też duchu kapitalizm wychował człowieka. Człowiek rządzący się duchem kapitalistycznym wszystkie kamienie chce w chleb zamienić, cały cel swego życia, prac, trudów widzi w osiąganiu zysku. W oczach jego upadają wszystkie związki naturalne między ludźmi: wspólnota rodzinna, zawodowa, narodowa, religijna – pozostaje tylko związek pieniądza i umowa odpłatna. Człowiek taki ma przywiązanie tylko do tego, co przynosi zysk. Wszystkie dzieła rąk Bożych nikną mu sprzed oczu: przyroda to już nie piękno, ale surowce, to dochody z gleby i hodowli. Ba, nawet człowiek przestał być dlań bliźnim, a został tylko siłą najemną, rękoma roboczymi lub też właścicielem pakietu akcji” („Miłość i sprawiedliwość społeczna. Rozważania społeczne”, fragmenty Zbioru III – „Krucjata społeczna”, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań 1993”.

„Zasługuje na potępienie to, że kapitalizm istotę całego gospodarstwa narodowego zasadza nie na zaspokajaniu potrzeb ogółu, lecz na możliwie największym wzbogaceniu jednostek. Tworzenie bogactwa dla bogactwa zasługuje na potępienie. (…)  Przestrzegam przed nieumiarkowaną pogonią za bogactwami i władzą, przed gospodarczym liberalizmem, lichwą, mamonistycznym kapitalizmem (…) To świat bankierski stał się w państwach siłą panującą. Instytucje bankowe i kredytowe stały się drzewem śmierci, służą one potentatom finansowym od wyzyskiwania narodów za pomocą lichwy i rabowania, do rozkradania prawie wszystkich oszczędności. Świat bankierski domaga się zależności i prawdziwej niewoli. To co czyni ta potęga finansowa jest grzechem, wołającym o pomstę do nieba!” (Władysław Wójcik, „Rzecz o pracy. Katolicyzm a niesprawiedliwość kapitalizmu. O liście pasterskim biskupów austriackich”, Lublin 1928).

O masonerii …

„Wracam raz jeszcze do masonerii, bo masoneria całego świata też cieszy się z waszej tezy. Oni dziś przekonują komunistów, że powinni zlikwidować Kościół w Polsce. Bo masoneria też wierzy w to, że oni zwyciężą, podobnie jak wy. Ale chcą mieć pole bez konkurentów. I dlatego dziś zachęcają komunistów: zniszczcie Kościół, pozostanie nam tylko jeden wróg – komuniści. W tej chwili komunizm jest „wynajęty” przez masonerię wszechświatową do likwidowania Kościoła. (…) Masoneria to wspólny wróg – i nasz, i wasz; my się znamy na nim już od dawna; wy zdradzacie naiwność początkujących wobec masonerii. Nie bądźcie ich najmitami i nie załatwiajcie sprawy masonerii – vulgo kapitalistów”.  („Pro memoria. Zapiski z lat 1948-1949 i 1952-1953”, Warszawa 2007, s. 412-413. Warszawa 2007).

Masoneria – ta złota międzynarodówka – chce niszczyć Kościół – „czarną międzynarodówkę” – z pomocą komunizmu – czerwonej międzynarodówki. Masoneria zamierza rozprawić się i z komunizmem, i z Kościołem” („Pro memoria. Zapiski z lat 1948-1949 i 1952-1953”, Warszawa 2007).

Na koniec przypomnę fragment wywiadu jaki ukazał się w Tygodniku Przegląd (1-7.06.2020) z wybitnym historykiem dr hab. Lechem Mażewskim „Prymas patriotą PRL” i wypowiedź ministra Urzędu do Spraw Wyznań Kazimierza Kąkola z książki „Byli”, wydanej Świat Książki w 2006 roku …

„Prymas Wyszyński, podobnie jak i kardynał August Hlond, jego poprzednik na stolicy arcybiskupiej w Gnieźnie i Warszawie, a tym samym prymas Polski, nie byli żadnymi zaprzysięgłymi wrogami Polski po 1944/1945 r. Uznawali realia geopolityczne ukształtowane po zakończeniu II wojny światowej, a nawet oceniali je jako korzystne dla Polski, nie sprzeciwiali się przemianom społeczno-gospodarczym, w tym reformie rolnej i nacjonalizacji przemysłu, a później industrializacji na wielką skalę, jedynie stanowczo występowali przeciwko próbie narzucenia Polsce państwowego ateizmu (…)

[Wyszyński w rozmowie z Kąkolem w/g jego relacji]: „To Niemcy, panie ministrze są największym zagrożeniem dla polskiej egzystencji i zagrażać będą nam zawsze, dlatego nie mamy wyjścia i musimy się mocno plecami oprzeć o mur Słowiańszczyzny. A że jest on czerwony – trudno – taka rzeczywistość”.

Łukasz Marcin Jastrzębski

Redakcja