HistoriaKresyOskarżenie ukraińskiego szowinizmu

Redakcja2 dni temu
Wspomoz Fundacje

„Demon nacjonalizmu, który w czasach ostatnich zagarnął pod swój wpływ prawie świat cały, nie oszczędził również narodu ukraińskiego, a to tem więcej, że nacjonalizm ukraiński nie ze wszystkiem wyszedł z wiary i miłości Boga i bliźniego, nakazanych prawem Bożem, bo wyrósł na gruncie, który jeszcze nie przesiąkł był należycie duchem Kościoła katolickiego.

Dlatego też już w samym początku i u korzeni nacjonalizm ukraiński wadliwy jest i zatruty. Największa bezwarunkowo zasługa narodowego uświadomienia należy się naszemu poecie, Tarasowi Szewczence1, który całą siłą duszy swej i talentu swego odczuł nieszczęsny los swego narodu. Jednak temu uczuciu narodowemu i uświadomieniu nie dał Szewczenko pozytywnych kierunków, nie zbudował go na pozytywnych zasadach. Zaszczepił bowiem w swoich poezjach racjonalizm liberalny i to dosyć płytki. On to rzucił bluźnierstwo na najwyższe dostojeństwo N. Panny Marji, jako Matki Boskiej. On to wyśmiał Kościół wogóle, a specjalnie Kościół katolicki.

On zgloryfikował hajdamaczyznę, jako też nienawiść względem przeciwników narodowych i wrogów do tego stopnia, że bohaterem u niego jest hajdamaka-ojciec, który zabija dzieci swe dlatego, że były wychowankami konwiktu zakonników katolickich, w którym sam je przedtem umieścił. W końcu przybrał Szewczenko w formę poetycką macierzyństwo „Pokrytki”, tzn. nieślubnej dziewczyny. A więc nacjonalizm Szewczenki obcy jest zdrowym zasadom wiary i etyki. A ponieważ kult Szewczenki stał się u nas najpopularniejszy i powszechny, dlatego też z jego pojęciem nacjonalizmu przeszczepiły się do nas jego błędne i szkodliwe kierunki, które z czasem wytworzyły u nas dzisiejszą zatrutą atmosferę.

Drugim pionierem swoistego ruchu narodowego był Michał Dragomanów, ateista i anarchista czystej krwi. Po Szewczence owładnął on najbardziej w swoim czasie umysłami inteligencji, a przede wszystkiem młodzieży, wśród której jeszcze do dzisiaj ma swych zwolenników.

Trzecim autorytetem stał się Iwan Franko, który przy swoim wielkim talencie i encyklopedycznej uczoności wprowadził u nas bezbożną filozofię materjalistyczną, a tem samem oziębił i stłumił wzlot ducha ogółu naszego do wysokich i szlachetnych idei.

Są to trzej główni twórcy nacjonalizmu ukraińskiego i całego ruchu nacjonalistycznego wśród narodu ukraińskiego. Obok nich są jeszcze inni, prawie z tymi samymi kierunkami. Wyjątek stanowi Markjan Szaszkiewicz, który pierwszy w Galicji obudził uświadomienie narodowe. On jednak, jako „pop”, nie jest na tyle uznawany wśród naszej liberalnej inteligencji, jakby na to zasługiwał. Nie dziw więc, że z chwilą rozbudzenia u nas świadomości narodowej, rozpowszechniły się i zakorzeniły również zasady wrogie wierze i religji. Stąd zrodził się u nas liberalizm religijny, jak również wrogi Kościołowi radykalizm, w końcu także jawny ateizm. Te prądy ogarnęły ogół naszej inteligencji, przedewszystkiem młodzieży, i wciskają się nawet w sfery włościańskie.

Charakterystyka ukraińskiego destruktywnego nacjonalizmu

Ów wadliwy, zatruty i szkodliwy nacjonalizm stał się u nas nową religją, podobnie, jak materjalizm u bolszewików. „Ukraina nade wszystko” – to dogmat naszego nacjonalizmu. Sprawy wiary, Kościoła i religji nie mają wogóle znaczenia, albo ustąpiły na drugi plan, z łaski tolerowane jeszcze dla tradycji, albo zwyczaju. Wszystko, co jest narodowe, uważa się za święte, cenne i konieczne, a sprawy wiary, Kościoła i religji uważane są jako zbyteczne, nieproduktywne i zacofane. Stąd owa obcość, nieuprzejmość, niepopularność, a nawet wrogi stosunek do wszelkiej akcji, do wszystkiego, co tchnie duchem religijnym. Dlatego też całkiem słusznie radził pewien świecki inteligent redaktorowi organu katolickiego, by, o ile chce organowi temu przysporzyć prenumeratorów i przemienić go na dziennik, niech pod tytułem czasopisma napisze tylko: „liberalny i antykatolicki organ”, a potem może już pisać, co chce, nawet w duchu katolickim, a będzie miał zapewnione powodzenie w naszem społeczeństwie. Rada owa wygląda na ironję, ale nie jest bezpodstawna. Duchowieństwo ma u nas o tyle tylko znaczenie, o ile składa materjalne ofiary na cele narodowe, zapędza naród w sieci działaczy narodowych – przedewszystkiem podczas wyborów – i rzetelnie spełnia ich rozkazy. Obelżywe słowo „pop” – to powszechna nazwa kapłana. Biskup powinien być również tylko służalcem wszelkich narodowych komitetów i słuchać ich rozkazów, nawet w sprawach kościelnych.

Prasa nacjonalistyczna, albo też ulica – to trybunały, które mają u nas już tradycyjne prawo sądzenia Biskupów.

Nasze instytucje narodowe, albo też jakiekolwiek poczynania, prawie nigdy nie wychodzą z zasad wiary i religji. Z początku nie występują one wprawdzie przeciw Kościołowi i nawet uwydatniają swoją „przychylność i życzliwość” względem niego, potrzebują bowiem „popów”, ażeby pomagali i agitowali. Owe jednak instytucje, jak również i inne objawy życia narodowego, były i są tylko poczwarkami, z których wylęgały się i wylęgają zabójcze hasła i destruktywne prądy, które zagrażają zniszczeniem całego narodu. Dzięki swojej nacjonalistycznej firmie i marce nie mają w społeczeństwie naszem opinji niebezpiecznych i zgubnych, ale naodwrót, cieszą się wpływem i powodzeniem. Co jest bowiem narodowe, to musi być święte, nietykalne, chociaż byłoby nawet zgniłe, rozkładowe i zanosiło trupem”.

Bp Grzegorz Chomyszyn, „Problem ukraiński” (na podst. wydania z 1933 roku), Wyd. A.A. sc., Kraków 2021 (wstęp Maria Stankiewicz-Władimirow), ss. 233. 

Redakcja