PolskaLewica i Roman Dmowski

Redakcja2 tygodnie temu
Wspomoz Fundacje

Co jakiś czas organizacje mieniące się lewicą domagają się zmiany nazwy Ronda im. Romana Dmowskiego. Te same środowiska protestowały przeciwko odsłonięciu pomnika Dmowskiego w Warszawie. Obecnie aktywistki tzw. Strajku Kobiet żądają zmiany nazwy Ronda Dmowskiego na Rondo Praw Kobiet.

Ulegająca szantażowi skrajnych lewackich środowisk Lewica milczy a nawet popiera ten postulat. O tym do jakiej degrengolady doszło na przestrzeni ostatnich lat na Lewicy nie trzeba nikogo przekonywać. Postsolidarność zaciekle walczyła przez lata z tzw. postkomuną (czyli z SLD), hodując przy okazji jej nową, agresywną odmianę w postaci takich tworów jak Partia Razem czy Wiosna. Nie wiedzieć czemu  SLD stoczył się na dno wchodząc w toksyczny układ z tymi tworami, które samodzielnie miały bardzo małe szanse na przetrwanie. Wyrzekając się swojej przeszłości i porzucając tradycyjny elektorat SLD przyjęło za swój skrajnie lewacki i antypolski program Razem i Wiosny, ku rozpaczy terenowych struktur.

Architektem tej zdrady jest Włodzimierz Czarzasty. Pamiętajmy też, że duży w tym udział mają i PiS i PO – przez lata nękające SLD opowiastkami i o totalitarnej przeszłości, o „komunie” i PRL. No to czołówka SLD postanowiła uciec do przodu, czyli w ideologiczną przepaść w ramionach Partii Razem i Wiosny. W interesie Polski było podtrzymanie istnienia lewicy tradycyjnej, nawet tej postkomunistycznej, mającej konserwatywny obyczajowo elektorat, a nie jej niszczenie. Prymitywny „antykomunizm” okazał się ważniejszy niż wzgląd na interes Polski. No to teraz nasi rodzimi „antykomuniści” mają to czego chcieli – Lewicę „europejską”, „postępową”, antypeerelowską. O to chodziło?

Poniżej zamieszczamy pełny tekst przemówienia Józefa Oleksego z 1999 roku w debacie na temat uczczenia pamięci Romana Dmowskiego. Tego Oleksego, z którego postsolidarność zrobiła „ruskiego agenta”. Teraz zamiast niego macie Biedronia, Zandberga, Czarzastego i Żukowską.

(red.)

„Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Sojusz Lewicy Demokratycznej nadal uważa, że Sejm nie musi być tą platformą, na której czcimy kolejne, ważne postacie historyczne, ale w tym przypadku doceniamy ważność intencji wnioskodawców i wybitne zasługi Romana Dmowskiego dla Polski. Były one przełomowe w dziejach po pierwszej wojnie światowej i dlatego nie będziemy przeciwni tej uchwale, zwłaszcza że jej tekst jest tekstem wyważonym i dotykającym rzeczywistych jego zasług.

Nie zmienia to jednak naszej opinii, że postać Romana Dmowskiego nie była postacią niekontrowersyjną i wówczas, i dziś, także w ocenach historycznych, i te kontrowersje trzeba dostrzegać. Bowiem nie po to przecież wnosimy do Sejmu projekt takiej uchwały, by odnosić się jedynie do przeszłości, ale myślimy, że jest to także dobra okazja, by z tej przeszłości wyprowadzać wnioski dla dzisiejszego naszego dialogu politycznego i sporów o Polskę. I z nauki Dmowskiego, z jego życiorysu, z jego dokonań i działań płyną także takie wnioski dla współczesności.

Ja myślę, że dziś już się nie da pogodzić pośmiertnie Piłsudskiego i Dmowskiego oraz Korfantego i Dmowskiego, którzy z Piłsudskim się spierali. Ale na pewno wyznawcy poglądów Romana Dmowskiego z tymi, którzy część tylko jego zasług uznają, mogą prowadzić dialog, określając rozwiązania dla Polski korzystne i potrzebne. Wypomina się przecież Dmowskiemu głębokie, zbyt głębokie osadzenie jego doktryny w nacjonalizmie, wypomina mu się antysemickie motywacje, wyraźne zwłaszcza pod koniec jego życia, wypomina się mu pomyłki dość znaczące, których w swoich przewidywaniach historyczno-politycznych nie uniknął. Ale to nie zmienia obrazu pozytywnego dokonań tego wielkiego Polaka, który potrafił myśleć perspektywicznie w czasach niezwykle skomplikowanych, jakimi były lata walki o polskość w czasie zaborów i czasy określania tej polskości i bytu narodu polskiego po odzyskaniu niepodległości.

Uważamy, że jego niezbywalną zasługą jest także konferencja paryska, te jego zasługi uznane są również za granicą.

Nie uważamy, że Dmowski bał się Europy – to jest przesłanie także na dziś – i że jego patriotyzm i wielka doktryna patriotyzmu, jak dziś niektórzy jego wyznawcy twierdzą, była pełna obaw przed Europą. My uważamy, że Dmowski Europy się nie bał, poruszał się w niej bardzo swobodnie, był do tego dobrze przygotowany i potrafił tam dla Polski zyskiwać dobrą pozycją i wygrywać polskie interesy. O to dziś także chodzi i musi chodzić polskim patriotom wtedy, kiedy walczą o wejście do Unii Europejskiej, kiedy chcą wygrać tam polskie interesy, kiedy chcą identyfikować wartości i interesy narodowe. To jest nauka, którą można by prowadzić i wspólnie o tym dziś dyskutować.

Sojusz Lewicy Demokratycznej jest gotów do rozmowy z prawicą, także tą, która odczytuje wartości Dmowskiego, o tym jak dzisiejszy współczesny patriotyzm powinien wyglądać. Czy ma być ideologią, czy ma być czystym historycznym wspomnieniem, czy ma być rzeczywiście, jak mówił Dmowski, patriotyzmem wyprowadzanym z rozumu, a nie tylko z przesłania historycznego. I myślę, że warto przy okazji tej uchwały zdecydować się kiedyś i porozmawiać wspólnie, by nie szukać różnic i nie wytykać sobie późniejszych błędów, ale by znajdywać tę wspólną myśl w całej jej historycznej ciągłości, która wówczas teorie Dmowskiego oznaczała.

Myślimy, że Dmowski nie miał innego wyjścia, jak bardzo mocno eksponować narodowy wymiar polskości, bowiem trzeba było po wyzwoleniu z rozbiorów określić siłę więzi społeczeństwa przecież wielonarodowego, budując państwo polskie. I ówczesne rozumienie, i motywacja tego głęboko narodowego wymiaru budowania państwa, odzyskanego państwa polskiego, są w pełni historycznie uzasadnione. Ale trzeba sobie też umieć powiedzieć, że dzisiejszy, współczesny patriotyzm nie może być taki. Określając swoje wartości, musi uznawać wartości innych. Chcąc prezentować swoją wizję interesów narodowych czy rodzimych, musi także uznawać interesy innych i widzieć to, co w tożsamości narodowej i dążeniu do jej dookreślenia i jednakowego rozumienia oznacza globalizacja, gra interesów w Europie, po to – mówię do zwolenników Dmowskiego – by być wiernym właśnie Dmowskiemu w tym, co oznaczała identyfikacja interesów narodowych wedle czasów i możliwości, w których miały być one osiągane.

Kończąc, chcę bardzo mocno podkreślić, że teraz odczytując myśli Dmowskiego, pamiętając o jego błędach i pomyłkach, pamiętając, że Polska nie może dziś być taka, jaką kreślił Dmowski na potrzeby ówczesnej walki o Polskę i polskość, pamiętając, że nasze osadzenie europejskie i dążenia w tej dziedzinie są nieodwracalnie ważne dla Polski, możemy odnaleźć wspólne myśli i wartości, o które nie będziemy się kłócić, ale na których razem będziemy coś budować.

Ważność tradycji narodowej bowiem i sięganie do tej tradycji są dla lewicy bardzo ważną sprawą, zaniedbywaną w historii polskiej lewicy i niedocenianą także wtedy, kiedy zwolennicy obozu Dmowskiego byli po wojnie prześladowani i ponosili ofiarę krwi nie tylko w walkach, ale także i w okresie bezpośrednio powojennym. (Oklaski) Nie zgadzając się z wieloma elementami doktryny Dmowskiego, uważamy, że jest to Polak wielki, który wniósł do polskiej myśli politycznej wiele. Nie podzielając wielu tych myśli, jesteśmy gotowi wspólnie wyciągać wnioski dla dzisiejszego określania patriotyzmu, wartości narodowej, gry o Europę i dobrego miejsca dla polskich interesów w tej Europie. Dziękuję bardzo. (Oklaski)”.

Wystąpienie Józefa Oleksego w Sejmie RP 7 stycznia 1999 roku

Na zdjęciu: Józef Oleksy i Leszek Miller (1995). Fot. PAP/CAF.

Redakcja