HistoriaRecenzjeŚwiatSeparatyści za Oceanem

Redakcja1 tydzień temu

Wydawałoby się, że w związku z polityczną modą na Waszyngton powinniśmy na temat Stanów Zjednoczonych wiedzieć dużo. Kiedyś przecież bliskość wobec Rosji / Związku Radzieckiego stanowiła podstawę do przekonania, że Polacy są znakomitymi znawcami największego z naszych wschodnich sąsiadów, choć teza ta nie do końca miała związek z rzeczywistością.

Skoro zatem od wielu już lat elity rządzące przekonują nas o strategicznym partnerstwie ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki (SZA), powinniśmy legitymować się pokaźnym amerykanistycznym dorobkiem naukowym. Tak jednak nie jest i chyba tym bardziej cieszy fakt, że politolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie dr Marcin Pomarański opublikował pracę „Ruchy secesjonistyczne w USA w XXI wieku”. Traktuje ona o zjawisku może nie tyle relewantnym politycznie, co znakomicie ilustrującym istotne cechy amerykańskiej kultury politycznej.

Czym jest secesjonizm? W zasadzie nie różni się zbytnio od dobrze znanego z Europy Zachodniej i innych kontynentów separatyzmu. Pomarański wyróżnia kilka warunków niezbędnych do tego, by można było mówić o ruchu na rzecz secesji: odrębny geograficznie obszar, istnienie narodu lub innej odrębnej wspólnoty, konflikt społeczny mobilizujący tą wspólnotę, pojawienie się przywódców ruchu (s. 21). Elementem wzmacniającym argumentację secesjonistyczną jest m.in. dorobek prawa międzynarodowego w zakresie prawa do samostanowienia narodów (s. 25). Przede wszystkim źródłem odwołań do tego prawa jest jednak w SZA Deklaracja Niepodległości z 1776 roku, wypowiedzi Ojców Założycieli, przede wszystkim Thomasa Jeffersona, oraz sam fakt, że początki państwowości amerykańskiej związane są właśnie z zerwaniem z imperium kolonialnym (s. 35). Już właśnie wspomniany Jefferson przekonywał, że rozpad Stanów Zjednoczonych na kilka mniejszych podmiotów jest nieunikniony (s. 38).

Marcin Pomarański przytacza interesujące dane dotyczące stosunku obywateli SZA do secesji; z badań przeprowadzonych w 2018 roku wynika, że aż 39% ankietowanych (czyli, przekładając to na liczebność populacji, ponad 125 mln Amerykanów) dopuszcza takie prawo (s. 18). Metody amerykańskich separatystów są różne; od żartobliwych happeningów po poważne inicjatywy ustawodawcze. Autor zauważa jednak, że na obecnym etapie wszystkie znaczące ruchy tego nurtu unikają stosowania przemocy (s. 11).

Współczesne ruchy secesjonistyczne Marcin Pomarański omawia w swej pracy w ramach określonej, dość przejrzystej typologii. Wyróżnia bowiem wśród nich trzy podstawowe grupy: mitu założycielskiego, plemienne i ideologiczne. Oczywiście, są to pewne typy idealne i nietrudno się przekonać, że większość tendencji separatystycznych w SZA stanowi raczej syntezę wymienionych tendencji, stopioną w różnych proporcjach.

W pierwszej z tych grup autor omawia m.in. secesjonizm teksański, wynikający wprost z tradycji funkcjonowania niepodległej Republiki Teksasu w latach 1836-1845. Przypomina, że jest to dziś jeden z największych i najsilniejszych gospodarczo stanów, mający potencjał większy od wielu niepodległych państw. Sporo uwagi poświęca programom i szkicom historycznym najistotniejszych formacji secesjonistycznych w Teksasie, przede wszystkim Teksańskiemu Ruchowi Nacjonalistycznemu (TNM). Przypomina też ciekawy fakt, że znany republikański kongresmen Ron Paul w istocie usprawiedliwiał prawo Teksasu do secesji. Innym przykładem secesjonizmu mitu założycielskiego omawianym przez dr. Pomarańskiego jest najludniejszy ze stanów SZA, licząca więcej ludności niż Polska, Kalifornia. Jest to również jeden z największych stanów pod względem terytorialnym, co skutkuje jego olbrzymim zróżnicowaniem wewnętrznym – politycznym, społecznym, ekonomicznym, kulturowym. Dlatego tamtejszy secesjonizm dzielić można na dwa nurty: tradycyjny, domagający się wystąpienia z unii i wewnętrzny, podnoszący postulat podziału istniejącego stanu na kilka stanów nowych, bardziej spójnych pod względem poziomu i charakteru rozwoju. Pojawia się tu też ciekawy wątek medialnych ataków na inicjatora kampanii na rzecz wyjścia Kalifornii z SZA „Yes California” Louisa Marinellego, którego oskarżano o związki z Rosją i tamtejszymi środowiskami antyamerykańskimi, co doprowadziło w efekcie do podziałów i marginalizacji tworzonego przez niego ruchu (s. 88).

Po przeciwległej stronie kraju z postulatami secesjonistycznymi zetknąć można się w stanie Vermont. Autor omawianej pracy koncentruje się tu przede wszystkim na ruchu Drugiej Republiki Vermontu przez pryzmat dorobku i koncepcji założyciela tej inicjatywy prof. Thomasa Naylora. Argumentacja secesjonistyczna Naylora opierała się nie tylko na określonych tradycjach i micie założycielskim tego niewielkiego, sąsiadującego z Kanadą stanu. Zawierała również bezkompromisowe oceny władz federalnych, które – jego zdaniem – stworzyły mocarstwo „zbyt duże, zbyt scentralizowane, zbyt potężne, zbyt niedemokratyczne, zbyt zmilitaryzowane, zbyt imperialistyczne oraz zbyt niewrażliwe na potrzeby zwykłych obywateli i małych wspólnot” (s. 92). Co ciekawe, Naylor zdołał uzyskać poparcie dla swoich koncepcji m.in. znanego dyplomaty i politologa George’a Kennana.

Marcin Pomarański omawia główne, bardzo interesujące punkty programu vermonckich separatystów, wyróżniając wśród nich „idee: 1. antyimperializmu – przekonanie, że USA cierpią na przerost imperialnych ambicji i stały się niesamodzielne politycznie, ekonomicznie, rolniczo, kulturowo i środowiskowo; 2. antykorporacjonizmu – chęć ochrony interesów stanu Vermont w starciu z wielkim amerykańskim biznesem reprezentowanym przez korporacje; 3. skuteczności władzy – wiara, że rząd federalny jako uzależniony od korporacji jest niesamodzielny i nieskuteczny, w związku z czym utracił swój moralny mandat do sprawowania władzy w imieniu mieszkańców Vermontu; 4. ochrony dorobku ONZ – krytyka amerykańskiej polityki zagranicznej opierającej się na łamaniu zasad wyszczególnionych w Karcie Narodów Zjednoczonych; 5. politycznego pragmatyzmu – przekonanie, że pozostając w strukturze USA, Vermont naraża swoich obywateli na ataki terrorystyczne i łamanie praw obywatelskich, jak również udział w krytykowanych działaniach wojennych na świecie prowadzonych w ramach walki z terroryzmem” (s. 93). Inny z omawianych przez lubelskiego politologa przykładów secesjonizmu mitu założycielskiego to projekt Trzeciej Republiki Palmetto, czyli separatyzm stanu Karolina Południowa. W tym przypadku również występowało radykalne odrzucenie polityki Waszyngtonu; „nadrzędnym celem grupy w XXI wieku miało być zdecydowane przeciwstawienie się ‘opresyjnemu imperium’ , jakim stały się Stany Zjednoczone Ameryki” (s. 104).

Opis grupy separatyzmów plemiennych autor rozpoczyna, rzecz jasna, od Indian, poświęcając sporo miejsca niekiedy oryginalnym formom prowadzonej przez nich walki. Interesująca jest konstatacja dr. Pomarańskiego, że „władze federalne, jak i stanowe posługują się najczęściej retoryką braku zrozumienia dla postulatów secesjonistycznych i przekonania o ich nieprawomocności w związku z toczonymi w przeszłości sprawami sądowymi i zasądzonymi w ich ramach odszkodowaniami dla poszczególnych plemion za utraconą ziemię. Retoryka ta uzupełniona jest strategią ‘dziel i rządź’, w ramach której Waszyngton współpracuje jedynie z niektórymi organizacjami reprezentującymi interesy rdzennych mieszkańców USA, niemal całkowicie pomijając inne” (s. 109). Dalej mamy interesującą charakterystykę Republiki Lakockiej, jako pierwszej i najpoważniejszej inicjatywy postulującej państwowość indiańską. Separatyzmem stosunkowo dobrze ugruntowanym jest secesjonizm hawajski, na obszarze archipelagu występującego jako stan SZA dopiero od 1959 roku.

Działacze hawajscy pochodzenia autochtonicznego (polinezyjskiego) okazują się jednak zbyt podzieleni wewnętrznie, by móc przeforsować swoje najważniejsze inicjatywy. Z lektury „Ruchów secesjonistycznych…” wyłania się obraz think tanku Instytut na rzecz Rozwoju Spraw Hawajskich jako najpoważniejszej programowo siły na odległym o tysiące kilometrów od metropolii archipelagu (s. 129). Innym ciekawym elementem działań Hawajczyków odnotowanym przez autora jest powołanie własnej waluty wirtualnej Aloha Coin (s. 131).

Odmienne oblicze ma secesjonizm Alaski, kupionej przez Waszyngton od cara Aleksandra II dopiero w 1867 roku. Reprezentująca przez lata ten nurt Alaskańska Partia Niepodległościowa forsowała dość synkretyczny program, „łącząc w swej doktrynie elementy myśli libertariańskiej, prawicowego populizmu, paleokonserwatyzmu oraz regionalnego nacjonalizmu” (s. 138). Autor stwierdza jednak, że najciekawszą i najskuteczniejszą strategię walki o swoje prawa wybrali zamieszkujący ten najbardziej wysunięty na północ stan Inuici, którzy doprowadzili do umiędzynarodowienia kwestii obrony praw rdzennej ludności terenów subarktycznych.

W trzeciej grupie – secesjonizmów opartych na ideologii – autor omawia kilka całkowicie odmiennych pod względem ideowym przypadków. Ruch niepodległościowy w stanie New Hampshire miał rys wybitnie libertariański, antypodatkowy i izolacjonistyczny (s. 151). W stanach północno-zachodniego wybrzeża (północna część Kalifornii, Oregon, Waszyngton, a nawet znajdująca się już w sąsiedniej Kanadzie Kolumbia Brytyjska) ukształtował się ruch bazujący na ideach przedstawionych w utopijnej powieści Ernesta Callenbacha „Ecotopia”, opierający się na ekologizmie, pacyfizmie, samorządności i liberalizmie, które miały stanowić fundament nowego podmiotu państwowego – Kaskadii (s. 157-159). W programie Kaskadyjskiej Partii Narodowej bazującej na tej koncepcji, zakładano również m.in. rezygnację z członkostwa w NATO (s. 161). Na Południu, w byłych Skonfederowanych Stanach Ameryki dominują poglądy diametralnie odmienne: tradycjonalizm, paleokonserwatyzm, niekiedy biały suprematyzm i rasizm czerpiący z protestantyzmu, ale – co ciekawe – także z wpływowego przekonania o celtyckim pochodzeniu mieszkańców ziem konfederackich (s. 171). Ewentualna powtórka próby secesji Południa pod postacią postulowanej Konfederacji Stanów Południowych oznaczałaby utratę przez SZA 1/3 terytorium i 125 mln ludności (s. 172).

Zdaniem autora książki, separatyzmy amerykańskie stanowią „swoisty wentyl bezpieczeństwa w społeczeństwie tak mocno podzielonym politycznie” (s. 184). Dodajmy, że stanowią one także wyraz niezwykłej różnorodności wielkiego kraju, jakim są Stany Zjednoczone. Lektura, bardzo czytelnie skomponowanej, opatrzonej niezwykle bogatą bibliografią, pracy lubelskiego politologa pozwoli nam na poznanie choćby części tej niespotykanej północnoamerykańskiej mozaiki, którą niektórzy zwykli traktować jako monolit. Nic bardziej mylnego.

Mateusz Piskorski

Marcin Pomarański, „Ruchy secesjonistyczne w USA w XXI wieku, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej”, Lublin 2020, ss. 214.

Na ilustracji: Alamo – walka Teksańczyków z Meksykanami (1836)

Myśl Polska, nr 3-4 (17-24.01.2021)

Redakcja