PublicystykaKanalizacja i szczepienia

Redakcja3 tygodnie temu

Współczesna Polska tonie w radykalizmach. Dwie strony jakiegokolwiek sporu stają od razu na przeciwległych słońcach w pozycjach bogów i możliwość nie tylko osiągnięcia porozumienia, ale i w ogóle jakiejkolwiek dyskusji – a nie tylko wzajemnego obrzucania się błotem, które jest w istocie tylko współistniejącym w jednej przestrzeni i czasie, krzykiem dwóch monologów, bez punktów wspólnych – jest wykluczona. Wszędzie brak głosu rozsądku – głosu tzw. środka.

Podobnie wygląda sytuacja ze szczepionkami. Konflikt dotyczy wszystkich szczepionek, ale na podorędziu mamy konkretny, najświeższy konflikt o szczepionki na Covid-19. I znów – jedni, w tym władze państwowe optują za szczepionkami powszechnymi, niektóre środowiska agitują za obowiązkowym szczepieniem, rząd zaś jak na razie przymus wyklucza, jednak zamierza „promować” szczepionych, bądź pozbawiać niektórych możliwości nieszczepionych, co pachnie antykonstytucyjną dyskryminacją. Druga strona, której co do zasady przewodzą zaprawieni w bojach antyszczepionkowcy, czyli przeciwnicy wszelkich szczepień obowiązkowych, podważający nie tylko sam obowiązek, ale i łączący z ideą szczepionek tezy o niecnych celach wszechświatowych sił, które poprzez szczepionki pragną ludzi czy to wymordować, czy podporządkować sobie, czy też manipulować. Głosu środka nie słychać. Bez wątpienia przymus szczepienia przeciw Covid-19 w chwili obecnej, kiedy szczepionki są przygotowane na hurra i nie wystarczająco sprawdzone klinicznie, nie byłby dobrym rozwiązaniem, ale takie stanowisko nie oznacza w żadnym wypadku ideologicznego sprzeciwu wobec szczepionek jako takich.

Stolica Apostolska wydała 21 grudnia br. „Notę nt. moralnego korzystania z niektórych szczepionek przeciwko COVID-19”. Watykan stwierdza, że jeśli nie są dostępne szczepionki przeciwko Covid-19 „etycznie nieskazitelne” jest „moralnie akceptowalne” zaszczepienie się za pomocą tych, które używają komórek od płodów pozyskanych w wyniku aborcji. Nie może to stanowić legitymizacji, nawet pośredniej, praktyki aborcyjnej. Kongregacja apeluje do firm farmaceutycznych i rządów o produkcję i stosowanie etycznie akceptowalnych szczepionek. Kongregacja Nauki Wiary przypomina zarazem, że szczepienie nie jest obowiązkiem moralnym, stąd też musi być dobrowolne. Podkreśla jednocześnie obowiązek dążenia do dobra wspólnego, które „w przypadku braku innych środków powstrzymania lub nawet zapobieżenia epidemii, może zalecać szczepienia, szczególnie w celu ochrony najsłabszych i najbardziej narażonych”. (za Vatican News)

Zatem Watykan, choć nie uważa szczepień za obowiązek moralny, widzi w nich drogę do osiągnięcia dobra wspólnego, a mając na uwadze ich niedoskonałość, rozszerza do maksimum granice kompromisu moralnego w ich stosowaniu.

Tymczasem nasi antyszczepionkowcy w swej radykalnej odmianie widzą w szczepionkach samo zło. Ujawnia się tutaj ich ideowe pochodzenie od sekt postprotestanckich (zwłaszcza amerykańskich), negujących współczesną medycynę i postęp w medycynie, jak np. Świadkowie Jehowy. Kierunek ten, przypominający w swojej negacji nowoczesności, radykalny ruch Luddytów (od mitycznego tkacza Neda Ludda) – którzy w Anglii z początku XIX w., w obronie swoich rzemieślniczych zakładów pracy dawnego typu, walczyli z rewolucją przemysłową i postępem niszcząc nowoczesne maszyny – jest o tyle bardziej niebezpieczny, że dotyczy życia ludzkiego w skali masowej. Naturalnie, broniąc idei szczepionek nie należy popadać w skrajność. Monitoring szczepień, unikanie błędów i nieszczęśliwych sytuacji, MUSI być obowiązkiem naukowców i całej współczesnej medycyny. Nie należy także ulegać monopolom i oligopolom koncernów farmaceutycznych. Jednak zdawanie sobie sprawy z niedoskonałości szczepień, jak każdego dzieła ludzkiego, nie może zaślepiać w drugą stronę i nie może prowadzić do całkowitej negacji szczepień, które bez najmniejszych wątpliwości przyniosły w ciągu ostatnich już bez mała 200 lat ogromny pozytywny skutek dla całej ludzkości, obok aseptyki i antyseptyki oraz antybiotyków. Wiele chorób dziesiątkujących ludzkość odeszło w zapomnienie. Pośród najbardziej zasłużonych naukowców blaskiem jaśnieje nazwisko francuskiego katolika, doktora Ludwika Pasteura, „męża naprawdę wielkiego nauką i wielkiego miłością Boga i Kościoła”, jak pisał „Przewodnik Katolicki” w 1923 r.

W Polsce niepodległej, przed wojną i do lat 60-tych przeprowadzano szczepienia w systemie akcyjnym (czyli akcji przeciwko konkretnej chorobie, bez atrybutu regularności). Od lat 60-tych istnieje Program Szczepień, dzielący je na obowiązkowe i zalecane. Jest to wielkie osiągnięcie polskiej medycyny, przecież praktycznie ogromna większość z nas, w tym również obecni antyszczepionkowcy, przeszła przez ten program.

Negacja szczepionek przypomina nie tylko Luddytów, ale i rozmaite wystąpienia z przeszłości kwestionujące, bardzo podobnie do antyszczepionkowców, jakikolwiek postęp przy użyciu argumentacji o śmiercionośnych sprzysiężeniach i w oparciu o pseudonaukowe dane. Przykładem absurdalnego myślenia tej kategorii ludzi jest broszura autorstwa F.R. z 1900 r. „Kanalizacja miasta Warszawy jako narzędzie judaizmu i szarlatanerii w celu zniszczenia rolnictwa polskiego oraz wytępienia ludności słowiańskiej nad Wisłą”. Tytuł mówi wszystko. Anonimowy autor przekonuje, że „siły przymusowego postępu”: „wymyśliły straszliwe narzędzie w postaci kanalizacji. Ten straszliwy wynalazek został stworzony właśnie w tym jednym celu, aby zniszczyć polskie rolnictwo”. Przekonywał „o zupełnej nieszkodliwości dla ludzi nieczystości kloacznych” i pytał: „I gdzie tu przypuszczać istnienie mikrobów chorobotwórczych – chyba wymarzonych w pustych głowach pismaków brukowych lub przewrotnych mózgach ludzi złej woli”.

W każdym razie kanalizacja warszawska oraz nawozy inne niż ludzkie ekstrementy służą żydostwu oraz niemieckim i francuskim naukowcom i filozofom, do wyniszczenia polskiej, słowiańskiej ludności nad Wisłą. Nie doczytałem tylko, w jaki sposób zagłady unikną Żydzi stanowiący 35% ludności Warszawy. Co więcej, przeszukiwanie bogactw internetu pozwala znaleźć (na upartego, ale co tam!) powiązanie spisku kanalizacyjnego z wrogą działalnością Niemców i szczepieniami. Takim „dowodem” jest np. obwieszczenie władz okupacyjnych niemieckich o przymusowych szczepieniach ochronnych nie-niemieckiej ludności m. Warszawy przeciw tyfusowi brzusznemu w dniach – spójrzmy na datę końcową – 1.06 – 31.07.1944 pod rygorem kar finansowych i aresztu, podpisane przez Szefa Policji 25.05.44. Ciekawe, jaki był stosunek władz podziemnych do tego oraz odzew ludności Warszawy?

Antyszczepionkowcy, przeciwnicy kanalizacji, czy jakiegokolwiek innego postępu, których sprzeciw wynika na ogół ze strachu i braku zrozumienia, a może i niewiedzy, mają coś do zaproponowania oprócz negacji? Tak, dla jednych panaceum jest tzw. medycyna naturalna, dla drugich ludzkie fekalia, dla trzecich powrót do produkcji ręcznej. Wspólny mianownik – hasło powrotu do Króla Ćwieczka. A jak ktoś wykaże nielogiczności w ich rozumowaniu, to kończy się tak, jak w przypadku wieszczących kolejne końce świata albo jak wytłumaczenie znachorki „naturalnie leczącej” Rozalię w noweli „Antek” Bolesława Prusa, po spaleniu nieszczęsnej dziewczynki w piekarniku: „Wy może myślicie, że dziewuszysko od gorąca tak sczerwieniało? To tak z niej choroba wylazła, ino że trochę za prędko, więc i umorzyła niebogę. To wszystko przecie z mocy boskiej”. No, właśnie, tłumaczenie pyszne i nieweryfikowalne. Amen.

Adam Śmiech

Fot. Filtry Warszawskie (XIX wiek)

Myśl Polska, nr 1-2 (3-10.2021)

Redakcja