PolskaLeszek Miller: Konstytucja nie zna stanu wyższej konieczności

Redakcja1 godzinę temu
Wspomoz Fundacje

Wydarzenia z 30 października w Trybunale Konstytucyjnym wywołały kolejną odsłonę sporu o praworządność w Polsce. Tym razem jednak problem wykracza daleko poza personalne konflikty i polityczne sympatie. Były premier Leszek Miller ostrzega, że próba naprawiania państwa poprzez działania pozbawione jednoznacznej podstawy prawnej może okazać się groźniejsza od patologii, które rzekomo ma usuwać.

W centrum kontrowersji znalazło się pojęcie „stanu wyższej konieczności konstytucyjnej”, którym uzasadniano odsunięcie od wykonywania obowiązków prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego oraz jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Zdaniem Leszka Millera mamy do czynienia z niebezpiecznym precedensem, polegającym na zastępowaniu obowiązujących norm prawnych arbitralną interpretacją politycznej konieczności. Były premier nie pozostawia wątpliwości co do oceny przywoływanej konstrukcji prawnej: „Nie wynika z Konstytucji, nie wynika z żadnej ustawy, nie jest też ugruntowanym zwyczajem konstytucyjnym. To konstrukcja doktrynalna, która może mieć wartość na akademickim seminarium, ale nie może być podstawą działania organów władzy publicznej. Art. 7 Konstytucji jest pod tym względem jednoznaczny: organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Nie na podstawie „konieczności”, nawet jeśli ktoś uzna ją za wyższą i konstytucyjną.”

Bezpośrednią przyczyną tej wypowiedzi były wydarzenia z 30 października 2026 roku. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska wydała wówczas zarządzenia przewidujące przerwę w wykonywaniu czynności służbowych przez prezesa i wiceprezesa TK. Towarzyszyła temu obecność policji, która zabezpieczała budynek Trybunału. Dotychczasowemu kierownictwu uniemożliwiono wejście do siedziby instytucji.

Miller zwraca uwagę, że przepisy dotyczące funkcjonowania sądów powszechnych, na które powołano się przy podejmowaniu tych decyzji, nie przyznają automatycznie analogicznych kompetencji wobec kierownictwa Trybunału Konstytucyjnego.

Co szczególnie istotne, krytyka podjętych działań nie ogranicza się do środowisk politycznych przeciwnych obecnemu rządowi.

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński wyraził stanowczy sprzeciw wobec wydarzeń w Trybunale, wskazując na niebezpieczeństwo uzurpowania sobie kompetencji przez organy państwa. Równie krytyczne stanowisko zajął prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego Jacek Chlebny, podkreślając konieczność respektowania konstytucyjnych granic działania instytucji publicznych.

Na szczególną uwagę zasługują także stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Rzecznik uznała konstrukcję wyższej konieczności konstytucyjnej za pogląd pozaprawny. Helsińska Fundacja, pomimo krytycznej oceny dotychczasowego funkcjonowania Trybunału, również zakwestionowała podstawy prawne działań podjętych przez Korwin-Piotrowską.

Trudno o bardziej wymowną ilustrację paradoksu, w którym znalazło się polskie państwo. Nawet środowiska domagające się głębokich zmian w Trybunale dostrzegają, że zastosowane środki mogą naruszać zasady, w imię których zmiany te mają być przeprowadzane.

Miller wyciąga z tej sytuacji jednoznaczne wnioski: „Skoro zarządzenia o „przerwie” nie mają skutecznej podstawy w obowiązującym prawie, to nie mogą wywołać skutku w postaci utraty funkcji. Bogdan Święczkowski formalnie nadal jest Prezesem Trybunału Konstytucyjnego. To, kto aktualnie kontroluje budynek i serwery, to kwestia faktu, a nie prawa. Państwo prawne nie funkcjonuje jednak na zasadzie „kto ma policję, ten ma rację”.”

„Historia polskich kryzysów konstytucyjnych uczy, że łatwo jest przekroczyć granicę, trudniej jest ją potem przywrócić. Dziś „stan wyższej konieczności” ma służyć „uratowaniu Trybunału”. Jutro ktoś inny może uznać, że wyższa konieczność wymaga zawieszenia kogoś innego. A prawo, które przestaje obowiązywać wtedy, gdy „trzeba coś zrobić”, przestaje być prawem. Staje się narzędziem. I to jest sedno problemu, niezależnie od tego, po której stronie barykady się stoi.” – konkluduje Miller.

red.

Redakcja