OpinieMiller: Marszałek Czarzasty

Redakcja1 godzinę temu
Wspomoz Fundacje
Jest w polskiej polityce pewna figura, która budzi coraz większe uznanie wśród znawców ironii. Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu właśnie postanowił zadbać o bezpieczeństwo narodowe. Napisał do prezydenta, żeby na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego nie było ludzi Grzegorza Brauna, bo – jak tłumaczy – nie ma pewności, czy nie przekażą dalej tajnych informacji.

Brzmi poważnie. Aż do momentu, gdy przypomni się, kto tu właściwie mówi.

Ten sam Czarzasty, który jako wicemarszałek i członek komisji do spraw służb specjalnych przez dwa lata nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa osobowego. Tej dwudziestopięciostronicowej, z pytaniami o rodzinę, kontakty zagraniczne, długi, zdrowie psychiczne i wszystko, co mogłoby zainteresować obce służby. Ankieta jest uciążliwa – tłumaczył później. Jak każdy wie, procedury bezpieczeństwa istnieją głównie po to, żeby nie przeszkadzać ludziom w wygodnym pełnieniu funkcji.

Gdy sprawa wyszła na jaw, przyznał się do błędu. Uczciwie. Po czym poprosił służby o dodatkowe sprawdzenie swoich „wschodnich kontaktów” i usłyszał, że nie ma zastrzeżeń. I tak zostało. Teraz, jako marszałek, z mocy ustawy ma dostęp do ściśle tajnych informacji bez żadnej ankiety. Kancelaria Sejmu wyjaśniła, że kontrola, której podlega, jest stała i ostrzejsza niż cokolwiek, co mogłaby dać zwykła ankieta. Pewnie dlatego właśnie on czuje się upoważniony, by oceniać, kto może, a kto nie może siedzieć przy stole Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Logika jest klarowna. Człowiek, który sam uznał, że nie musi się poddawać standardowej weryfikacji, bo to uciążliwe, a potem otrzymał ustawowe zwolnienie, teraz z troską o tajemnice państwowe wskazuje palcem na Brauna. Bo Braun mógłby coś przekazać. On – nie. On ma certyfikat z mocy urzędu i czyste sumienie po jednym dodatkowym sprawdzeniu.

Czarzasty nie pierwszy raz uczy nas, że bezpieczeństwo państwa to kwestia względna. Zależy głównie od tego, kto akurat siedzi na fotelu marszałka i komu akurat nie ufa. Ankiety są dla innych. Dla niego wystarczy urząd.

Leszek Miller

Redakcja