FelietonyJoanna Zinkiewicz: Na babski rozum

Redakcja1 godzinę temu
Wspomoz Fundacje

Na mój babski rozum wychodzi, że jesteśmy oszukiwani. Nie daję wiary w to, że rządzący mówią nam prawdę, że chcą naszego dobra. Sposób w jaki jesteśmy straszeni rzekomo nadchodzącą rosyjską agresją, która spowoduje nieuniknione uczestnictwo Polski w wojnie, wywołuje we mnie szereg wątpliwości. 

Zapowiedź konieczności ucieczki z miejsca zamieszkania w siną dal, donikąd, z plecakiem ucieczkowym, promowanym przez ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, budzi negatywne wspomnienia z mojego dzieciństwa. 

Wspomnienia z wojny

Przypominają mi opowieść mojej śp. Mamy, Haliny Wójcikiewicz, która po zdaniu matury w 1939 roku, zamiast na studia medyczne, została wysiedlona z Gdyni przez Niemców. Kazano opuścić mieszkanie. Wyznaczono bardzo krótki termin do jego opuszczenia. Zakazano wywiezienia czegokolwiek z opuszczanego zagospodarowanego w pełni mieszkania. Jedynie wolno było wziąć ze sobą bagaż podręczny, mieszczący się w jednej niewielkiej walizce na całą rodzinę! Okupant żądał też pozostawienia klucza w drzwiach opuszczanego mieszkania. Za niezastosowanie się do tego niemieckiego żądania groziły poważne konsekwencje. 

Zapasy mirabelek i szczawiu 

W tym miejscu chciałabym zapytać pana ministra, czy mamy też zostawić klucz w drzwiach opuszczanego mieszkania? Czy przed jego opuszczeniem mamy zgromadzić w nim zapasy żywności, wody itd.? Śmieszą mnie przechwałki innego ministra, którego śmiech przypomina rżenie kopulującego osła, mówiącego, iż zgromadził już stosowne zapasy ryżu, soli, domowych przetworów sporządzonych z owoców, z posiadanego sadu i przydomowej grządki (zapewne zaprawy z mirabelek i szczawiu). Dopingował w ten sposób Polaków do podobnych przygotowań, gromadzenia żywności. 

Inwestorzy nie panikują 

Całe moje życie przemieszkałam początkowo w Gdyni, a z początkiem XXI wieku zamieszkałam w Gdańsku. Od wejścia Polski do Unii Europejskiej zauważam w Trójmieście dynamiczny rozwój budownictwa. Budowane są całe osiedla apartamentowców, nowoczesne hotele i biurowce. Tajemnicą poliszynela jest to, że inwestorami są zachodnie firmy posiadające znaczący kapitał. Zadaję sobie pytanie, czy ci inwestorzy też wierzą w nadciągającą wojnę, skoro tu inwestują? Czy oni są jakimiś ryzykantami, których stać na budowanie w strefie potencjalnego konfliktu? Myślę, że zachodni inwestorzy są ludźmi trzeźwo myślącymi, posiadającymi rozlegle kontakty. W tym kontakty z Mossadem i nie tylko z Mossadem. Inwestują na podstawie pewnych ustaleń z których wynika, że inwestycje w Trójmieście nie są inwestycjami w strefie ryzyka. Więc nie obawiają się, że z obwodu kaliningradzkiego nadlecą rakiety typu Iskander i zmiotą z powierzchni ziemi ich luksusowe hotele, apartamentowce itd., w których część z nich po przylocie z Bliskiego Wschodu zamieszka na stałe w Trójmieście. Do miejsca oddalonego od państwa okładanego irańskimi rakietami.

Troska o wybory

Skoro już jestem w bliskowschodnich klimatach, na babski rozum przekładam troskę o nas, Polaków, wyrażaną w obawach o wynik nadchodzących wyborów parlamentarnych w zbliżającym się 2027 roku. Troskę polegającą na ostrzeganiu nas Polaków przed Grzegorzem Braunem i jego Szerokim Frontem Gaśnicowym. Pierwszą osobą zatroskaną okazał się ambasador USA w Warszawie Thomas A. Rose. Drugą jest naczelny rabin RP, trzecią – Radosław Sikorski, no i oczywiście „Gazeta Wyborcza”! Ponadto komuniści ze Strajku.eu.

Procesy polityczne 

Polityka nie jest moją pasją, w TV co dzień oglądam prognozę pogody. Lubię program „Taniec z Gwiazdami”, wszystkie wersje popularnego formatu telewizyjnego „The Voice”, które skupiają się na uczestnikach w różnym wieku: The Voice of Poland, The Voice Senior i The Voice Kids. Lecz na mój babski rozum, kobiety nie interesującej się przesadnie polityką, wywodzę, że skoro starsi bracia w wierze i komuniści przed kimś, przed czymś ostrzegają Polaków, to akurat należy zrobić odwrotnie, niż by sobie oni tego życzyli… Tym bardziej, że w sukurs nam „życzliwych” przyszły tak zwane polskie sądy, w których odbywa się pokazowy proces polityczny Grzegorza Brauna, groteskowy kafkowski proces polityczny Mateusza Piskorskiego, a ostatnio „rękę sprawiedliwości” wyciągnięto po wybitnego polskiego intelektualistę Konrada Rękasa, przybyłego z emigracji do Polski, gdyż odważył się dołączyć do Szerokiego Frontu Gaśnicowego Grzegorza Brauna i wspiera go błyskotliwymi, porywającymi przemówieniami. 

Joanna Zinkiewicz

Redakcja