OpinieGutorski: Rozważania o narodzie …

Red.18 minut temu
Wspomoz Fundacje

Strajk w Stoczni Gdańskiej w 1981 r. zaczął się wywieszeniem mnóstwa flag polskich oraz msza świętą. Wywalczona przez „Solidarność” transformacja ustrojowa w 1989 r. przyczyniła się do przyjęcia przez dużą część społeczeństwa poglądów europejskich, kosmopolitycznych oraz ekumenicznych. Traktowano pojęcie narodu jako brunatny nacjonalizm przeciwstawiając mu liberalny patriotyzm. Z biegiem lat prawica przywłaszczyła sobie prawo do patriotyzmu narodowego, słowo „narodowiec” stało się wśród postępowców synonimem faszysty i hitlerowca.

 W „Myśli Polskiej” (1.08.2026) Łukasz Jastrzębski dowodzi wyższości pytania „jaka Polska?” nad „czyja Polska?” Streszczę główne myśli artykułu.

Dziś nie walczy się o idee, lecz wojna domowa toczy się między dwiema frakcjami postsolidarnościowymi o stołki i dominację. Polaków w czasie zaborów opętał mesjanizm, romantyzm polityczny, hasła „o waszą i naszą wolność”, co pchało do powstań. Stąd wzięło się Powstanie Warszawskie i powojenne walki podziemia antykomunistycznego. W kontrze powstał narodowo-demokratyczny, ruch nieklerykalny i zdroworozsądkowy „idea narodowa” Jana Popławskiego, Zygmunta Balickiego i Romana Dmowskiego, obejmująca kulturę i niefałszowaną historię. Chcieli Polski niepodległej, jednolitej narodowościowo, nowoczesnej, zdolnej konkurować z innymi. Niestety, idea okazała się zbyt trudna i szybko obrosła emocjonalnymi dodatkami. Im mniej było roztropności starej endecji, tym więcej wykoślawionego nacjonalizmu i odpustowego patriotyzmu. Przedwojenna endecja stała się zaprzeczeniem tej z przełomu XIX/XX wieku. Wojna i powojenne rządy realsocjalizmu praktycznie wytępiły endecję. Szczątkowo przetrwała na emigracji i w PAX-ie`

Racjonalna endecja z polityką wschodnią jest Polsce potrzebna, ale najpierw musi wychować człowieka ideowego. Najpierw edukacja potem formacja. Endek nie powinien firmować stronnictw prowadzących politykę zgubną dla narodu, ulegać hasłom „ostatnia chwila” czy „teraz albo nigdy”. Nie jest mu po drodze z „patriotami” marzącymi o antyrosyjskiej krucjacie, wierzącymi
w prometejskie ramoty i w mocarstwowość Polski. Nie ma nas przy antykomunistycznych pomyleńcach, sekcie smoleńskiej, bezkrytycznych wielbicielach powitań i powojennej partyzantki, klerykalnych oszołomach z ryngrafami wielkości patelni, entuzjastach imperium Wielkiej Lechii.

Narodowcy tak myślący są szczerym patriotami. To synteza antyendeckości ubrana w symbole endecji! Obrzydliwe jest, że w dzisiejszej Polsce dominuje kult walki zbrojnej, szaleńczych powstań, widowiskowych klęsk i martyrologii.

Celem patriotyzmu rozumnego jest Polska, wolna, niepodległa, suwerenna i sprawiedliwa, rządzona przez realistów politycznych. Polska mająca ciągłość państwową. Państwo, gdzie się będzie czuć zbiorowy obowiązek, a nie zbiorowy obłęd. Gdzie pamięta się o tych, co za nią ginęli niezależnie od formacji i na jakich frontach. Czy taka Polska jest możliwa za naszego życia? Nie ma na to szans w najbliższych dziesięcioleciach. Czeka nas bardzo długi marsz, ale trzeba torować drogę do takiej Polski dla przyszłych pokoleń. I to jest nasze zadanie.

Autor przedstawia rzeczywisty obraz obozu narodowego w dzisiejszej Polsce. Wspomina, że endecja szybko straciła swój charakter z XIX/XX weku, przechodząc od idei narodowej do form nacjonalistycznych, jak antysemickie bojówki Młodzieży Wszechpolskiej, Falanga z jej „katolickim państwem narodu polskiego”, Obóz Wielkiej Polski itd. (Germanofobię w czasie zaborów uzasadniała germanizacją pruską, międzywojenny antysemityzm walką ekonomiczną. W czasie wojny endecy organizacyjnie ochraniali Żydów.) Taka była endecja lat 30., taką ją zapamiętano.

Idealista Jastrzębski przywołuje jako wzór ideę narodową Dmowskiego i podaje jej główne zasady w wielkim skrócie. Szerzej przedstawił je Wojciech Rudny (Myśl Polska, 30.07.2000):

Patriotyzm jest uczuciem, idea narodowa ogarnia całe życie narodu, jest świadomym patriotyzmem na co dzień. Polscy narodowcy nie uważali, że Polska ma jakąś misję do spełnienia, krytykowali mesjanizm, widzieli w powstaniach złe skutki dla narodu. Krytykowali charakter polski, nie wychwalali zalet, wręcz przeciwnie zalecali uczenie się od innych. Polska myśl narodowa więcej buduje na przywiązaniu do własnego narodu niż na nienawiści do obcych. Również nie chce izolować się od innych, lecz wnosi swój dorobek do skarbnicy ogólnoludzkiej i korzysta
z tego, co stworzyły inne narody.

Polska idea narodowa jest bardziej postawą wobec życia, jednostek wobec narodu, bardziej szkołą racjonalnego myślenia w polityce i na co dzień, aniżeli sztywną doktryną, którą można zamknąć
w gotowych i wszystko rozwiązujących formułkach.

Prof. Stefan Chwin uważa (Przegląd, 25.11. i 2.12.2024), że Polska jest wciąż endecko-ludowa. Błędem Platformy i lewicy było zerwanie z językiem tradycyjnego patriotyzmu, wspólnoty narodowej. Kościół, na którym opierała się endecja, wbił milionom Polaków do głowy jedno zdane: „nie jesteście sami, opiekuje się wami Najświętsza Panienka!”

W dużej części społeczeństwa przejawia się przedwojenny endecki antysemityzm i germanofobia. Społeczeństwo polskie jest wciąż przeważnie zachowawcze, formalnie katolickie, Platforma Obywatelska jest partią liberalno-chadecką. W tej sytuacji błędem lewicy było skoncentrowanie się na prawach kobiet, zamiast na walce o prawa pracowników.

Swoją drogą może dziwić, że przedwojenni racjonalni endecy tak masowo dali się zmanipulować emocjonalną, populistyczną, fałszywą polityką historyczną PiS-u. Nacjonalizmowi przypisuje się głoszenie wyższości i zalet swojego narodu, a innym narodom wad oraz wrogich działań, prowadzących czasem do wojen, dążenie do dominacji nad innymi państwami, poosiadanie misji do spełnienia. PiS i Konfederacje mają te cechy w nadmiarze. „Kto nie myśli jak PiS, ten nie jest Polakiem i patriotą, lecz zdrajcą” „polityka historyczna PiS-u, sławiąca powstania i „żołnierzy wyklętych”, a deprecjonująca Wojsko Polskie sformowane w ZSRR, mocarstwowa idea „Międzymorza” itd. itd. To jest szowinizm!

Idea narodowa powstawała pod koniec XIX wieku, kiedy ustrój dynastyczny państw przekształcał się w demokratyczny, mentalność szlachecka ustępowała z wolna, pod wpływem wchodzenia chłopów i robotników do narodu dotąd szlacheckiego. Stało się to wskutek pracy organicznej, endecji i pozytywistów w czasie zaborów, szkoły w dziesięcioleciu międzywojennym, likwidacji analfabetyzmu i rozwoju kultury polskiej w PRL po 1956 r.

Nowoczesna idea narodowa (nacjonizm?) – patriotyzm uczuciowy i czynny, racjonalny – wymaga uwzględnienia tego faktu, nie może być zaciekle konsekwentna: „Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia – przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia!” Naród jest różnorodny, składa się z ludzi o różnych poglądach, wierzących i niewierzących, konserwatystów
i postępowców, kobiet, mężczyzn i LGBT (w nikłym procencie, ale jednak!), mniejszości regionalnych, mówiących po góralsku i podlasku, śląsku i kaszubsku, kurpiowsku, poznańsku, bydgosku itd., itd. Dlatego idea narodowa, jak patriotyzm, powinna być ponadpartyjna.

Łukasz Jastrzębski słusznie zauważa, że na początku musi być edukacja. Ale idea bez struktur szybko usycha, czego dowodzą np. Strajk kobiet czy obrona niezależności sędziów. Skoro SPD (Socjalistyczna Partia Niemiec) wykreśliła w 2023 r. ze statutu ateizm i pozwoliła członkom na wyznawanie religii, to nie widzę powodu, żeby liberalno-kosmopolityczna Platforma nie uznała, że naród polski jest „primus inter pares”, a więc interes narodu i państw polskiego jest nadrzędny nad interesem europejskim i sąsiadów. Struktury partyjne są, nowoczesna idea narodowa jest do przyjęcia przez wszystkich.

Jastrzębski – pesymista przewiduje, że idea wymaga dziesięcioleci pracy organicznej. Tylko kto ma ją prowadzić? Podkład emocjonalny już jest, czego dowodzą tłumy cieszące się ze zwycięstw sportowców i kosmonautów polskich. Pora na część racjonalną!

Wiem, że głoszę herezję. Ale… W PRL Polacy nie tylko wymyślili „polską drogę do socjalizmu” („socjalizm chrześcijański”?) – członkowie PZPR chrzcili swoje dzieci, stanowili też 20% 10-milionowej „Solidarności”, lecz także zrealizowali (nie wszyscy chcieli, ale musieli) postulat endecki o Polsce prawie monoetnicznej w granicach piastowskich. Może więc PO przyjmie endecką, racjonalną ideę narodową i realizując szczytne hasła tolerancji, praw kobiet i innych wolności, uzna interes narodu i państwa za nadrzędny. Liberalizm narodowy? Jaskółką w tym kierunku były przedwyborcze wiece Trzaskowskiego, kiedy od początkowych flag unijnych przeszedł prawie całkowicie na flagi polskie. Również kiedy po epidemii covidu okazało się, że kapitał ma jednak narodowość, premier Tusk zaczął mówić o repolonizacji przemysłu i upomniał prezydenta, że Polak ma obowiązki polskie. Natomiast marszałek Czarzasty stanął w obronie honoru żołnierza polskiego. Są jeszcze racjonalni Polacy!

Na razie Polska, zamiast przyjąć wielki program narodowej pracy organicznej, widzi sposób na zaimponowanie Zachodowi w wysuwaniu kraju na możliwie najwyższy poziom zbrojeń. Polska przesadnie zbrojna musi być zacofana! (Łagowski, Kołodko). Wspomnieć trzeba, że zwycięstwo nad Orbánem zawdzięcza Magyar oparciu kampanii na „idei narodowej” i umiarkowanym nacjonalizmie, ale nie szowinizmie.

Krzysztof Gutorski

Autor jest 97-letnim seniorem Obozu Narodowego, wieloletnim publicystą „Tygodnika Ojczyzna”.

Red.