Serbia jest małym państwem, które dosyć dobrze sobie radzi lawirując miedzy Unią Europejską, Stanami Zjednoczonymi a Federacją Rosyjską. Wielu komentatorów oburzyło się z powodu ciepłego przyjęcia przez prezydenta Serbii przywódcy Ukrainy. Ale czego krytycy oczekiwali? Bezwarunkowego poparcia linii rosyjskiej? Tego, że Serbia będzie bardziej rosyjska niż Rosja? Czy w przeszłości Serbia mogła stuprocentowo zawsze liczyć na pomoc Moskwy? Jedyną szansą małych i średnich państw Unii Europejskiej jest właśnie wielowektorowość.
Zełenski rozpoczął wizytę w Serbii, gdzie spotkał się z prezydentem Aleksandarem Vučiem. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić drogo wycenił spotkanie z Wołodymyrem Zełenskim, gdyż ten de facto wbrew stanowisku Stanów Zjednoczonych i zdecydowanej większości państw Unii Europejskiej stwierdził, że „Kosovo je Srbija„. Zełenski oświadczył, że stanowisko jego kraju w kwestii nieuznawania suwerenności Kosowa pozostaje niezmienne, podkreślając, że Ukraina szanuje integralność terytorialną Serbii oraz prawo międzynarodowe. To wielkie zwycięstwo dyplomatyczne prezydenta Serbii. Bo chociaż Ukraina nie uznaje państwowości Kosowa, to po 2022 roku temat został mocno wyciszony. Władze w Kijowie, nie chciały prezentować takiego samego stanowiska jak Moskwa. Radykałowie kosowscy uznali wręcz przywódcę Ukrainy za wroga Kosowa i stronnika serbskich nacjonalistów.
Dygnitarze Kosowa są zbulwersowani postawą Zełenskiego. Władze Prisztiny usunęły z centrum kosowskiej stolicy ogromną flagę z napisem „Wolna Ukraina”. Burmistrz Prisztiny, Perparim Rama stwierdził: „Żadnej sprawy ani polityki nie da się jednak budować w oparciu o deprecjonowanie państwowości Kosowa i poświęcenia jego mieszkańców”. Radykałowie uznali Zełenskiego za wroga niepodległego Kosowa.
Vučić napisał w swoich mediach społecznościowych: „Z przyjemnością goszczę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który składa swoją pierwszą oficjalną wizytę w Serbi”. To z kolei uznano w środowiskach prorosyjskich, za „policzek wobec Moskwy”. Aleksandar Vučić poinformował o planowanym spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Jednak forma zwracania się do przywódcy Ukrainy „prezydent” została bardzo źle przyjęta na Kremlu. Stronnicy Rosji uznali również powitanie z kompanią honorową oraz uroczystą kolacje wydana na cześć przywódcy Ukrainy za „manifestacyjną przesadę”.
Prezydent Aleksandar Vučić w rozmowie z prezesem Axel Springer AG Mathias Doepfner kreśli mroczny scenariusz dla całej Europy, ostrzegając przed wybuchem „znacznie większego konfliktu”. Vučić powiedział, że Ukraina „pokazała swoją realną zdolność do obrony”. Stwierdził, że Moskwa w trakcie wojny utraciła wpływy w regionie. Powiedział „Było dla mnie nie do pomyślenia, że Rosja może stracić pewien wpływ w obu republikach kaukaskich, Azerbejdżanie i Armenii”. To z całą pewnością było powodem większej elastyczności wobec partnerów z Zachodu i Ukrainy samego Vučica.
„Chorego tygrysa wszystkie małpy ciągną za ogon” – powiedział kiedyś dowódca Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej w Polsce Wiktor Pietrowicz Dubynin. On miał wtedy na myśli ówczesny Związek Radziecki. Dzisiaj Azerbejdżan, Armenia ale również Serbia przestały traktować Federację Rosyjską jako pewnego, niezawodnego i niezwyciężonego partnera.
Prezydent Serbii przytomnie stwierdził: „Nie widzę końca tej wojny w tym roku. Nie widzę końca tej wojny przed nadchodzącą wiosną. (…) bo uważam, że jedna ze stron musi być silniejsza i – w taki czy inny sposób – zwycięska, by wojna się zakończyła. W przeciwnym razie, patrząc na dzisiejszy impas, nie widzę możliwości kompromisowego rozwiązania (…) wychodzi na to, że nikt nie chce pokoju. Każdy chce zobaczyć klęskę drugiej strony”. Trwa szarpanina na Ukrainie między „kolektywnym Zachodem” a Rosją.
Aleksandar Vučić podkreśla: „Nie czekałbym na całkowite wyczerpanie rosyjskich wojsk. Nie czekałbym na moment, w którym uznamy, że Rosja przez tę wojnę na Ukrainie stanie się wyraźnie słabsza (…) Nie wiem, jak można wygrać z Rosją, bo nie sądzę, żeby to było łatwe. Ostatecznie Rosja to mocarstwo atomowe i nie można jej tak po prostu zaatakować. Potrzebujemy rozwiązania kompromisowego, a nie klęski którejkolwiek ze stron„. Moim zdaniem Federacja Rosyjska tej wojny nie przegra. Ona ją tylko może wygrać – chociaż na różnych płaszczyznach lub sprawić, że wszyscy będą przegranymi. Mocarstwo atomowe tej rangi co Rosja nie przegrywa totalnie wojen. Moim zdaniem Stany Zjednoczone i będący również politycznym lawirantem miedzy wewnętrznymi koteriami USA prezydent Donald Trump zdają sobie z tego doskonale sprawę.
Ta wojna będzie trwać. Były prezydent, a obecnie przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew powiedział, że około 200 000 osób podpisało w Rosji w pierwszym półroczu 2026 roku kontrakty na służbę w siłach zbrojnych. Miedwiediew poinformował również, że ponad 16 000 osób wstąpiło do formacji ochotniczych i wyjechało na wojnę na Ukrainie. Jednocześnie Ukraina staje się potęgą zbrojeniową. Wołodymyr Zełenski stwierdził, że wojna wymusiła wyścig innowacji i teraz Kijów jest na znacznie wyższym poziomie pod tym względem niż Moskwa. Pisała o tym wcześniej prasa izraelska. Wskazał, że na Ukrainie działa 500 firm przemysłu obronnego, dzięki czemu zmienia się dynamika walki. To źle wróży pokojowi.
Zapytany przez Mathiasa Doepfnera prezydent Serbii o tzw. rosyjską wojnę hybrydową odparł wprost: „w gruncie rzeczy to samo, co Europa zrobiła wobec Rosji. Uzbroiliście Ukrainę i nałożyliście sankcje na Rosję. Jednocześnie wspieraliście finansowo Ukrainę. Czym innym jest to, jeśli nie wojną hybrydową przeciwko Rosji?”. Ta wypowiedź została skrytykowana w Wielkiej Brytanii, Niemczech i na Ukrainie. Prezydent Serbii podkreśl, że nie ulega naciskom Kijowa czy Moskwy a Serbia pozostanie neutralna. Te stwierdzenia z kolei zostały chłodno przyjęte w Federacji Rosyjskiej.
Na początku swojej kariery Vučić był zdeklarowanym serbskim nacjonalistą. Należał do Serbskiej Partii Radykalnej (SRS) i pełnił funkcję ministra informacji w rządzie upokorzonego przez globalistów Slobodana Miloševicia. W 2008 roku współzałożył konserwatywną Serbską Partię Postępową (SNS), oficjalnie zmieniając kurs na „proeuropejski pragmatyzm gospodarczy” i współpracę z Zachodem. Jednocześnie utrzymywał przyjazne stosunki z Federacją Rosyjską a w szczególności z jej prezydentem Władimirem Putinem. Jego styl rządzenia polega na balansowaniu między proeuropejską modernizacją kraju a podtrzymywaniem serbskiego nacjonalizmu na Bałkanach w oparciu o Rosję. Nie zmieniając pryncypiów, zmienił retorykę i prowadził politykę realną. Vučić jest nacjonalistą bez widocznych oznak nacjonalizmu.
Dwumetrowy Aleksandar Vučić ciągle kroczy na cienkiej linie. Pojął znakomicie sztukę balansowania miedzy Stanami Zjednoczonymi, Unią Europejską a Federacją Rosyjską. Do tego zestawu dodał Ukrainę. Zapewne w niedługim czasie z niej spadnie, gdyż nie ma natury dyktatora. Od 10 lat gra w politycznej lidze wyższej, niż wynika to z potencjału państwa. Niezadowoli on maksymalistów od politycznych aktów strzelistych, ale pozostanie przykładem polityka rozumiejącego realia geopolitycznej gry.
Łukasz Jastrzębski



